7:30

Środa, godzina 7:30, śpisz w czerwonych majteczkach i topie, lato jest gorące więc przez sen zrzuciłaś kołdrę na podłogę. Ja zacząłem pracę o 7, jestem twoim chłopakiem, ale i budowlańcem ocieplamy twój blok. Gdy zeszlifowuje tynk zaglądam przez okno do twojej sypialni… na widok twego pięknego ciała krew w moich żyłach natychmiast płynie szybciej, otwieram okno i dostaję się do środka, podchodzę do łóżka i upewniam się czy śpisz, delikatnie dotykam Cię po szyi, odsłaniam piersi, całuje je, liże sutki, delikatnie podgryzam, stają się nabrzmiałe i wyczulone… jednego piszczę ustami drugiego palcami, zaczynasz szybciej oddychać, dostajesz słodkich rumieńców, wyglądasz pięknie, schodzę niżej, całuje twoje nogi, delikatnie muskam je językiem, zdejmuje majteczki a mym oczom ukazuje się przecudny kwiatuszek przyozdobiony malutką kępką włosków, zbliżam do niego swe usta, kuszący zapach zmusza mnie do pocałunku, jest delikatnie wilgotna, nieśmiało zaczynam ją lizać, od góry na dół, potem na boki, potem na przemian, w około perełki, śliczna kropeczka zwana łechtaczką nabrzmiewa w oczach prosząc by poświecić jej uwagę, gdy moje usta przywierają do twojej muszelki i zaczynają ssać z twych ust wydobywa się nagły, jęk. Odskakuje jak oparzony, przyglądam się tobie, leżysz rozpalona, twoja skóra jest pokryta cieniutką warstwą ślniącego potu, wyglądasz niczym diament skąpany w słońcu, lecz nadal śpisz więc wracam i zaczynam powrotem lizać twoją cipkę, jęki są coraz częstsze lecz już nie przestaje, gdy mimowolnie zaczynasz poruszać biodrami zdaję sobie sprawę czego pragnie twoje ciało, rozpinam rozporek, mój kutas wyskakuje jak sprężyna, stoi prężnie niczym maczuga herkulesa, zakładam ogumienie pochylam się nad tobą, przykładam swego kutasa do twojej rozgrzanej szparki, kilka muśnięć by potem zanurzyć w niej główkę mego twardziela… kolejny jęk, patrzę na twoją twarz, twarz przepełnioną rozkoszą lecz nadal śpiąca, masz bardzo twardy sen, powoli wchodzę w twoją cipkę, jest taka ciasna, mokra, gorąca… znowu zaczynasz poruszać biodrami, dostosowuję się do twojego tempa, posuwam twoją malutka cipeczkę, delikatnie przyspieszam, przyspieszam, rucham Cię bardzo szybko jednocześnie delikatnie byś się nie obudziła, aż naglę przez twe ciało przebiega potężny orgazm, dostajesz delikatnych drgawek, budzisz się w amoku, patrzysz na mnie swymi pięknymi oczami lecz promienie porannego słońca uniemożliwiają Ci widzenie, jesteś przyćmiona snem, oszołomiona rozkoszą, zaspokojona orgazmem i przerażona niespodziewaną sytuacją, od nawału emocji dochodzę w tobie wielką falą gorącej spermy… Wychodzę z Ciebie, leżysz spokojnie, zakładam spodnie, składam pocałunek na twym czole „dzień dobry piękna”…

Dodaj komentarz