Agata szybki numerek 2

Latem w samochodzie.

Jak już wcześniej wspomniałem, często z Agatą zaglądaliśmy do archiwum, bo oboje uwielbiamy sex jak, że pozwolę sobie zacytować klasyka – „koń owies”. Pikanterii tym spotkaniom dodawał jeszcze fakt, że odbywały się one przeważnie w godzinach pracy. Miejsce naszych schadzek, było jednak bardzo ustronne i nikt nam nigdy nie przeszkodził, zwłaszcza, że spotykaliśmy się przeważnie wtedy, gdy oboje pracowaliśmy popołudniu, a w firmie było mało pracowników. Do takich miłych sam na sam zawsze potrafiliśmy znaleźć pretekst i nie zawsze potrzebne było nam archiwum.
Pewnego deszczowego, letniego dnia, tym razem, gdzieś tak około dziesiątej rano, zostałem wezwany do szefowej.
- Panie Andrzeju pojedzie pan do naszej filii w R. z panią Agatą na kontrolę. Dziś nie ma pan zbyt wiele zajęć, a nikogo więcej wolnego nie mam. Pani Agata wszystko już wie.
- Nie ma sprawy, ale biorę niebieskie Renault Kangoo, pani prezes.
- Oczywiście i proszę wyrobić się do piętnastej.
Zadowolony z takiego obrotu sprawy, szybko udałem się do biura Agaty.
- O, witam panie Andrzeju, czy szefowa mówiła o wyjeździe?
- Tak pani Agato – odpowiedziałem mrugając do niej figlarnie. – Za pięć minut podjeżdżam pod biuro.
- Będę gotowa – odpowiedziała Agta zmysłowo oblizując usta językiem.
Tak jak zapowiedziałem, po kilku minutach zajechałem na podjazd tzw. „kangurem” czyli Renaultem w wersji dostawczej. Filia naszej Firmy znajdowała się około dwudziestu kilometrów od naszego miasta, więc sam dojazd nie powinien nam zająć dużo czasu.
Nie czekałem długo, gdyż zaraz ujrzałem biegnącą, pod osłoną parasola, Agatę. Pospiesznie wsiadła do samochodu i natychmiast ruszyliśmy w drogę.
- Ale pada, dosłownie myślałam, że do butów woda będzie się wlewać. – Powiedziała na wstępie Agata i strzepnęła krople deszczu ze spódnicy, jednocześnie dokładnie pokazując mi swoje kształtne, odziane tradycyjnie, w czarne ponczoszki, nogi.
- Chyba te kilka kropelek wody nie roztopiły cię?
- Och, dobrze wiesz, że przy tobie to płonę i na nic taki deszczyk. – Odpowiedziała przymilnie, a jej dłoń wylądowała na mym kroku.
Zaraz też jej zwinne paluszki rozsunęły suwak i wcisnęły się do bokserek, chwytając całą dłonią mojego kutasika. Nie chcąc być jej dłużny, powoli przesunąłem dłoń wzdłuż wewnętrznej strony jej uda kierując się ku szparce. Agata natychmiast podciągnęła troszkę do góry spódnicę i rozsunęła nogi ułatwiając mi dostęp do jej czarownego gniazdka, które osłaniały tylko cieniutkie koronkowe stringi.
- Poczekaj chwilę – powiedziała i kątem oka zobaczyłem, że zaczyna ściągać majteczki.
Po kilku już sekundach majteczki wylądowały w jej torebce.
- Na razie nie będą mi potrzebne. – Zauważyła kokieteryjnie.
Miałem teraz nieskrępowany dostęp do jej różyczki, więc natychmiast moje paluszki ruszyły do akcji. Na sam początek delikatnie głaskałem cipeczkę po wierzchu, przesuwając palce po dokładnie wygolonym wzgóreczku łonowym, u góry którego Agata pozostawiła tylko niewielki kosmyk włosków, niczym jaki drogowskaz dla spragnionego uciech wędrowca. Ostrożnie próbowałem wsunąć palce pomiędzy jej, obrzmiewające już z podniecenia, wargi sromu. Nie czując zaś oporu, paluszki poczynały sobie coraz śmielej i wepchnęły się gwałtownie do śliskiego, atłasowego wnętrza.
- Aaaaa, jak miło. Taaakk, pogmeraj troszkę w cipeczce.
Głaskałem cipeczkę coraz mocniej, jednocześnie powoli naciskając i pocierając czarodziejski guziczek Agatki.
- Oooooo! Taaakkk. Jak dobrze, chcę cię teraz. Proszę.
- Poczekaj jeszcze chwilkę, zaraz będzie las to wiedziemy w przesiekę.
- Wcześniej spłonę z pragnienia, pospiesz się.
W czasie, gdy wypatrywałem dogodnej leśnej przesieki, Agata zabawiała się mym kutasikiem, mocno go tarmosząc i ściskając. Na dość długim odcinku drogi, szosa biegła przez gęsty las i po przejechaniu około kilometra znalazłem wreszcie wypatrywany dukt leśny, gdzie też natychmiast skierowałem samochód. Biorąc pod uwagę padający deszcz nie spodziewałem się, że kogoś w lesie spotkamy o tej porze dnia. Zatrzymałem pojazd kilkaset metrów od szosy w dobrze ukrytym miejscu i wysiadłem, żeby wejść do części bagażowej furgonetki.
Agata była jednak szybsza, przecisnęła się pomiędzy siedzeniami i gdy znalazłem się na tyle furgonu, to ona już, klęcząc, ponętnie wypinała swą dupcię w mym kierunku, czekała niecierpliwie na mojego kutasa. Wspaniale obrzmiałe wargi jej sromu czekały na mnie gotowe się kochać. Szybko opuściłem więc spodnie wraz z bokserkami, również przyklęknąłem przyklęknąłem i wepchnąłem od tyłu, swą sztywną pałkę w jej spragnioną kuciapkę.
- Oooooo! Jak wspaniale, wreszcie znów cię mam.
Pchnąłem z całych sił mocno dociskając się do wypiętych pośladków Agaty. Kutas wbił się głęboko , tak że, aż poczułem, jak dotykam jego czubkiem dna muszelki. Agata radośnie zakręciła dupcią, próbując jeszcze lepiej nabić się na mój palik, jednocześnie mocno zaparła się o fotel pasażera. Podczas, gdy tak dopasowywała swoją szpareczkę do mego chuja, ja gwałtownie cofnąłem go, a po chwili wbiłem się ponownie.
- Taaakkk, jak dobrze, taakk lubię. – Jęczała zadowolona i zachłannie dalej wpychała się swą cipką na moją pałkę.
Pchałem więc mocno, dociskając się co chwila do jej krągłej pupci, przylgnąłem do niej na moment – czując jej ciepło i tak miły dotyk delikatnej skóry, obiąłem jej krągłe biodra, mocno przyciągając ją jeszcze ku sobie. Za chwilę zaś dla odmiany, wychodziłem z cipeczki i ponawiałem swój okrutny atak, kłując kutasem głęboko i narozpychając się nim na boki, a jednocześnie palcami pocierałem jej waginę. Widać Agacie bardzo się to podobało, bo zachęcała mnie swymi jękami do kontynuowania takiej zabawy.
- Ooooo! Taak! Pchaj w cipkę, rozerwij ją! Och! Jeszcze!
Żeby jeszcze lepiej dogodzić mojej rozpustnej kochance, na dokładkę zająłem się jej biustem. Lewą rękę wsunąłem pod bluzeczkę i próbowałem objąć swą dłonią jedną z jej dużych piersi. Ze względu na ich rozmiar było to raczej trudne zadanie, więc w sukurs ruszyła dłoń druga. Obie wsunęły się głębiej, wyjmując te ponętne skarby Agatki z krępującego ich stanika. Piękne, krągłe i duże piersi bujały się w rytm naszych ruchów.
Pchnąłem znów głęboko, a dłonie moje dalej masowały piersi, delikatnie drażniąc ich suteczki. Sutki jak pod wpływem czarów stanęły na sztorc prężąc się niczym młodzi rekruci przed swym dowódcą. Całe piersi zaś obrzmiały, powiększyły się jeszcze z podniecenia pokrywając się delikatną „gęsią skórką”. Czując pod palcami taki efekt mych zabiegów, jeszcze bardziej począłem mientolić te wspaniałe cyce. Lekko nawet przyszczyknąłem czubeczki suteczków.
- Ooooo! Taakk! – Jęczała z rozkoszy Agata.
- Pierdol, nie przestawaj. – Dorzuciła wulgarnie.
Pchałem dalej, szybciej i głębiej, a z cipki soki już kapały, słchać się dało nawet ciche chlupotanie, tak śliska już była szparka Agaty. Kutas widać też chętny był tej piczce, bo nie lenił się obrabiając dokładnie ten spragniony sexu ogródek. Pełen ochoty i werwy łomotał cipkę, aż miło, obrzmiały z podniecenia, napęczniał i próbował ją za wszelką cenę zapchać. Soki cipeczki w tak wielkiej ilości ją napełniające, poczęły delikatnie spowalniać jego ruchy, oblepiając go szczelnie wokół niczym lepka maź. Cipeczka swym wnętrzem drażniła i pieściła gościa – falując powoli obiecywała spełnienie i rozkosz niewyobrażalną. W mych jądrach niczym w jakim kotle wrzało coraz bardziej, sperma gotując się z podniecenia wyrwać się już chciała na wolność. Kosmaty mieszek, w którym znajdowały się jąderka, urósł i napęczniał bardzo.
- Oooo! Jeszcze, zaraz będę cię miała.
- Też cię zaraz dopadnę.
Agata nagle zadrżała, kurczowo zacisnęła dłonie na oparciu siedzenia, wygięła się niczym dzika kotka, obłapiła ściśle swą cipką główkę kutasa i wtedy to ja też wiedziałem, że dłużej nie wytrzymam. Uwolniłem roskosz duszącą się w głębi, poczułem drżenie w lędźwiach i wystrzeliłem swój czarodziejski ładunek w otchłań ruchanej pizdeczki. Wytrysnęła sperma porciami – pierwszy ładunek, trochę nieśmiało, niewielka ilość, przy drugim spaźmie już popłynęła szeroka struga, niczym lawa, wlewała się do rozpalonego wnętrza rozkosznej kuciapki. Powoli wypełniała ją gasząc ów gorąc podniecenia bijący z pod brzucha Agatki. Dreszcz ponownie wstrząsnął ciałem Agaty, kolejny skurcz przebiegł przez cipeczkę, jeszcze dokładniej jej srom objął mego chuja. Kolejny raz ja zadrżałem cały, wlewając resztki nektaru do cudownego uroczyska mej kochanki. Niczym ranny żołnierz w konwulsiach, chuj wypełzł ze szparki, kurcząc się ze wstydu. Lecz przecie czego wstydzić miał się? Wykonał swoje zadanie z honorem, dokładnie zerżnął rozbuchaną piczę.
- Taak, jak mi dobrze. – Westchnęła, jeszcze otumaniona przeżytą roskoszą, Agata. – Jak tego potrzebowałam, uwielbiam jak się tak niespodziewanie kochamy.
- W pełni podzielam twoje zdanie. – Odparłem uśmiechając się do niej szelmowsko.
po tak gwałtownym spełnieniu, szybko doprowadziliśmy się do porządku i po kilku minutach znów kontynuowaliśmy jazdę. Kontrola w zakłądzie przebiegała szybko i sprawnie, a pracownicy nie mogli się nadziwić łagodności, zwykle złośliwej pani kierownik. W drodze powrotnej, jako, że deszcz nadal padał, jeszcze raz zatrzymaliśmy się w lesie na krótki odpoczynek. Zgłębiliśmy ponownie kilka frapujacych nas zagadnień i to bardzo dokładnie. Z tą tylko różnicą, że tematem przewodnim była jazda konna, a najbardziej aktywnym dyskutantem była tym razem Agata.

[evileyes]
Andrey andrey1965@wp.pl

Dodaj komentarz