Agata szybki numerek 3

Złota jesień – ciąg dalszy spotkań z Agatą.
Jedno z naszych szybkich, aczkolwiek bardzo namiętnych spotkań, tym razem odbyło się pewnego poranka na początku października. Miałem przez kilka dni opiekować się mieszkaniem mojego kuzyna, więc postanowiłem skorzystać z nadarzającej się okazji. Jako, że już od pewnego czasu nie pracowałem w Firmie, w której była zatrudniona Agata, zatelefonowałem do niej z pytaniem czy będzie mogła się wyrwać na dwie godziny z pracy.
- Masz czas dziś na małe spotkanie? Właśnie przez kilka dni opiekuję się mieszkaniem kuzyna.
- Cudownie, wiesz, że zawsze mam na ciebie ochotę. Szepnęła zmysłowo przez telefon. Tylko, o której, może za godzinę?
- Wspaniale, podjadę po ciebie punktualnie o dziesiątej, róg Rynkowej.
- Będę czekała.
Punktualnie o dziesiątej podjechałem samochodem w umówione miejsce. Z daleka widziałem już wysoką i prostą sylwetkę Agaty, jak kołysząc lekko biodrami, majestatycznie podążała chodnikiem w moją stronę. Szybko i zwinnie wsiadła do auta, a ja niezwłocznie włączyłem się do ruchu, jadąc pospiesznie do naszej tymczasowej garsoniery.
- Witaj, a skąd masz klucze do tego mieszkania?
- Kuzyn wyjechał na kilka tygodni, a ja mam pilnować kwiatków i takie tam.
- To dobrze, bo mąż w domu na razie przez tydzień siedzi i nie możemy spotykać się u mnie, a pogoda nie nastraja do spotkań na łonie natury, a ja taka spragniona jestem. Mówiąc to Agata zatrzepotała niewinnie rzęsami, a na jej usta wypełzł lubieżny uśmieszek.
- Postaram się ugasić twoje pragnienie.
Za chwilę byliśmy już na miejscu, zaparkowałem samochód i poszliśmy do mieszkania. Winda, jeden zamek, drugi zamek i jesteśmy w środku. Mieszkanie jak to lokum singla, który często wyjeżdża – korytarz, kuchnia i dwa pokoje, z których jeden był w zasadzie pusty, nie licząc włochatego dywanu na podłodze i kwiatów na parapecie. W środku, gdy tylko zdążyłem zamknąć drzwi, Agata natychmiast przywarła do mnie całym ciałem i zachłannie wpiła się w moje usta.
- Tak mi ciebie brakowało. Tych naszych kradzionych chwil.
- Też nie mogłem się już doczekać kolejnego spotkania, tych wspaniałości, które kryją się pod tym płaszczem.
- No to je bierz, dziś są tylko dla ciebie. Powiedziała i natychmiast w przedpokoju zrzuciła z siebie wspomniany płaszcz, a ja natychmiast uczyniłem to samo.
- Gdzie? Tam? Głową wskazała na pusty pokój.
- Tak, chodź będziemy się kochać na dywanie. Odpowiedziałem i pociągnąłem ją za sobą.
W ślad za wierzchnimi okryciami poleciało obuwie, a potem zachłannie poczęliśmy ściągać z siebie resztki garderoby. Mój sweter pospołu z jej bluzką upadł na dywan przy drzwiach, a obok szybko wylądowała jej spódnica splątana z moimi spodniami. Znów miałem przed sobą Agatkę w tym jej wyzywającym i sexownym stroju.

Jak zwykle czarne pończochy samonośne w delikatny wzorek, ze szwem wskazującym drogę do ogrodu rozkoszy, w komplecie czarny, koronkowy pas do pończoch – w zasadzie była to tylko ozdoba. Czarne, koronkowe stringi, które swą skąpością tylko uwypuklały ponętne kształty Agaty, dodając im tajemniczości i czaru zakazanego owocu. Koronkowy, czarny stanik, brutalnie przez wielu zwany biustonoszem, podtrzymywał wspaniałe, obfite piersi dojrzałej kobiety, jaką była Agata. Jednym słowem wspaniała uczta dla zmysłów mężczyzny.

- Chodź do mnie. – Poprosiła łagodnie się uśmiechając. – Tak bardzo chcę cię poczuć w sobie.

Nie zastanawiając się, więc ni minuty, zrzuciłem skarpetki i w ślad za nimi bokserki. Stałem teraz przed moją kochanką nagi, ze sterczącym i prężącym się z podniecenia penisem.
- Ooo! Jaki wspaniały widok, a jaki chętny do pracy łobuziak. Powiedziała Agata i przyklękając ujęła delikatnie, niczym największy skarb jego główkę.
- Wiesz dziś mam wielką ochotę na lody. Dodała szelmowsko się uśmiechając, a jej pełne wargi natychmiast łapczywie objęły czubeczek mojego kutasika.
Delikatnie skubnęła ząbkami, jak by próbując, liznęła językiem chcąc poczuć jego smak, zaraz też zdecydowanie ściągnęła do końca skórkę i wsadziła całego do ust. Poruszała sprawnie ustami w przód i tył, a kutasik poddany takim zabiegom widać nie oponował, bo nagle pogrubił się i zesztywniał jeszcze bardziej. Agata rytmicznie pracowała ustami i jednocześnie swymi pazurkami delikatnie skrobała mnie po jądrach.
Miłe bardzo i podniecające były to pieszczoty, ale ja miałem wielką ochotę na jej cipeczkę i krągłe cycusie, więc gdy ona zabawiała się moją kuśką, ja zdecydowanie rozpocząłem mocowanie się z zapięciem jej stanika. Kilka ruchów i odniosłem sukces, a stanik bezużyteczny już, opadł wzdłuż jej ramion. Przy okazji wyzwoliłem kutasa z ust kochanki i dla odmiany, klęknąłem i wpiłem się w nie swymi ustami.
Języki nasze szybko odnalazły drogę pomiędzy zębami, które zaś delikatnie złączyły się na chwilkę, niczym u dzikich zwierząt, gdy się kąsają w miłosnych zalotach. Oboje próbowaliśmy siebie, swego smaku i swej śliny, przejawiając wielką zachłanność i zaborczość. Jednocześnie napierałem całym ciałem na piersi Agaty, tak, że po chwili leżała ona pod spodem, a ja znalazłem się na niej. Będąc nadal w uścisku, złączeni ustami, tarzaliśmy się po włochatym miłosnym gnieździe. Spleceni ramionami, spleceni nogami – niczym zapaśnicy toczyliśmy naszą erotyczną zabawę. Jej dłonie ściskały moje pośladki, uciskając je, co chwila, a moje wciskając się za krawędź stringów próbowały je zedrzeć z ponętnej dupci. Wreszcie kolejny sukces, są już w połowie uda. Kutas czując bliskość, rozochoconej miłosną grą, szparki sam znalazł do niej drogę i nagle zanurzył się w jej środku.
- Ooooo! Taakk! Masz mnie zbóju wreszcie. – Zażartowała zadowolona kochanka.
- Ruchaj więc łotrzyku, tak żebym poczuła, że kawał chuja z ciebie.
Na takie wyzwanie, rzucone przez rozochoconą kobietę, pchnąłem co sił swego chuja do przodu, wbijając się w pizdeczkę.
- Ooooo! Tak właśnie, tak lubię, rżnij mnie mocno.
Jednocześnie Agata rozchyliła swoje uda, dając mi swobodne dojście do jej spragnionego łona. Ułożyłem się pomiędzy nimi, więc niczym, w jakim wąwozie, a lubieżna i zachłanna kochanka objęła mnie swymi nogami, zaplatając je na mnie. Będąc w takiej pozycji, siłą rzeczy, że tuż przed mymi oczami znalazły się jej cudowne piersi. Dałem, więc nura pomiędzy te wspaniałości, z początku tuląc się do nich, a po chwili począłem obdarowywać je pocałunkami. Co rusz ssałem wargami sterczące, niczym dwa maszty, suteczki i nawet lekko je przygryzałem.
- Ooooo! Tak, ty wiesz, co lubię.
Równomiernie ruszałem biodrami, pchając zdecydowanie kutasa w rozochoconą cipkę, a w tym czasie łobuzerskie dłonie bawiły się jej solidnym biustem, maltretując na wszelkie sposoby wielkie niczym dwa pagórki cycki.
Na chwilę Agata rozluźniła splecione na mych nogach uda, więc korzystając ze sposobności, zarzuciłem je sobie na ramiona i tym to sposobem jeszcze głębiej wszedłem w rozpaloną cipeczkę. Borowałem zawzięcie, pchając głęboko kutasa. Na chwilę przystanąłem i trzymając swój sprzęt w dłoni, jego czubkiem mocno potarłem waginę.
- Och! Ooooo! Ach! Taakk! Jak dobrze! Doprowadzona do szału Agata wpiła się mocno paznokciami w dywan.
Tarłem dalej, mocno dociskając kutasa do cipki i zaraz też, szybko, wsunąłem jego łepek w szparę.
- Ooooooo! Ach! – Znów zajęczała rozpalona Agata. Daj mi na sobie, proszę.
Nie mogąc oprzeć się jej prośbie, i licząc na wiele więcej rozkoszy, zsunąłem się z mej kochanicy i teraz ja leżałem na plecach. Agata tylko na to czekała, gdyż momentalnie z wielką wprawą, dosiadła mnie niczym rumaka. Energicznie nabiła się na sterczącego, niczym jaki maszt, kutasa i poczęła się na nim mościć wygodnie. Objąłem ją, więc za krągłe biodra i jeszcze przyciągnąłem bliżej do siebie. Ona tymczasem rozpoczęła swój galop – unosząc się i opadając, coraz szybciej i szybciej poruszała się na mym penisie, a jej duże piersi kołysały się przed mymi oczami niczym, jakie baloniki.
Ścisnąłem ją mocniej za biodra i mocno przyciągnąłem do siebie, tak, że jej piersi nagle wylądowały przy mych ustach. Chwyciłem, więc łapczywie wargami za ten łakomy kąsek i przyssałem się do sterczącej sutki. Za chwilę począłem wargami tarmosić drugą sutkę i lizać jej czubeczek językiem.
- Oooo, jeszcze, tak! Jak mi dobrze, jak wspaniale! Oooo!
Agata już nad sobą przestała panować, galopowała w szalonym tempie i przyspieszała jeszcze swoje ruchy, podskakując w zapamiętaniu na mym chuju. Ja już też nie mogłem dłużej strzymać i poddałem się temu szalonemu pędowi. Wtórując kochance ruszałem jej na przeciw swymi biodrami, wypychając jak najdalej, swego rozpalonego już do czerwoności, chuja.
- Taaakk! Taakk! Jeszcze, zaraz będziesz mój! Juużżż, juużżż! Oooo!! Taaaakk!
W tej samej chwili, czując to delikatne falowanie jej podnieconej różyczki, mój zbójnik, też nie wytrzymał już dłużej. Ostatni raz naprężył się, próbując przebić aksamitną ściankę cipeczki i wiedząc, że to bezcelowe, wystrzelił porcją spermy na ścianki tej rozkosznej twierdzy. I jeszcze raz trysnął zalewając swym nektarem ów ogród rozkoszy, a że jeszcze drzemały w nim moce trysnął po raz trzeci.
Drżąca lecz spełniona do końca Agata, przywarła do mnie swym cudownym ciałem. Leżeliśmy tak wtuleni w siebie i zwarci w miłosnym uścisku, nasze ciała wciąż drżały jeszcze od przeżytej przed sekundami rozkoszy. Dłonie dalej jeszcze błądziły po zakamarkach naszych ciał, usta szukały się po omacku, ślepe upojeniem, jakie przeżyliśmy. Spotkały się wreszcie i nadal złaknione siebie nawzajem, przywarły do się na chwil kilka, pomimo upojnego zmęczenia przeżytą rozkoszą.
- Jak mi dobrze z tobą.

[evileyes]
Andrey andrey1965@wp.pl

Dodaj komentarz