Autobus

Wracałam jak zwykle z pracy autobusem, naprzeciwko mnie usiadł chłopak, tak na oko 20 letni, ubrany jak wiekszosc facetów w jego wieku, bluza z kapturem, dzinsy i sportowe buty. Spoglądał po ludziach usmiechając sie do wszystkich, i nagle jego wzrok trafił na mój, wtedy uświadomiłam sobie że wpatruje sie w niego już dobre pare minut i pewno ma mnie za idiotke, patrzyliśmy sobie tak głęboko w oczy przez pare sekund po czym najzwyczajniej w świecie wzrok swój skierowałam za okno przy kórym siedziałam. Za oknem pogoda listopadowa, świeżostopniały śnieg spowodował że szary świat stał sie jeszcze bardziej ponury, wszędzie błoto, już nawet nie widać było trawy, wszedzie tylko brudne kolory jesieni. Pograżając sie w tych ponurych myślach, pomyślałam o tym chłopaku i o tym że ,bardzo chętnie przezyłabym coś nowego z takim sympatycznym młodzianem, no ale jak ja bym mogła go zainteresować moim ciałem, wszystko już powoli zaczynało wisieć, uda i biust nie wyglądają tak oszałamiająco jak za dawnych lat, w końcu 35 lat na karku to jest już sporo.Myśli było jeszcze więcej lecz nie sposób ich wszystkich spamiętać, wiem że całą tą sytuacją popsułam sobie tylko humor.
Po ciężkim dniu w pracy, oraz licznych obowiązkach domowych, miałam chwile dla siebie, wyszłam na świeże powietrze, idąc alejką którą z dwóch stron otulały pięknie skąponowane z latarniami drzewa, udzielił mi się ten romantyczny klimat i już inaczej wyobrażałam sobie chłopaka z autobusu, wyobraziłam sobie jak to z nim spraceruje w tą piękną listopadową noc, jak spoglądamy na siebie i gadając o niczym ważnym spędzamy razem miło czas. Myśli te wywołały na mojej twarzy wielki szczery uśmiech, wyciągnełam z kieszeni cygaretke, jednak nie dostała sie do moich ust, upadła bezwolnie na bruk.Nie przejęłam się tym za bardzo ponieważ miałam większe zmartwienie, jakim była męska dłoń na moim ramieniu. Oszołomiona nie wiedziałam jak sie zachowac, i w tej samej chwili, osoba która trzymała moje ramie, pewnie i z gracją obróciła mnie, tak że staliśmy na przeciw siebie.Podnosząc głowe lekko do góry, spojżałam w jego twarz i aż rozpłynełam się. Ze wszechogarniającego strachu który paraliżował cały mój organizm trafiłam w błogi stan, na mojej twarzy pojawił sie uśmiech od ucha do ucha, oczy miałam niczym kot ze Shreka, to on… chłopak z autobusu, patrzał na mnie takim wzrokiem, że nawet nie musielismy nic mówić od razu wiedziałam, co tej nocy sie stanie.
Niczym w moim wcześniejszym wyobrażeniu szliśmy dalej ową alejką, tyle tylko że żaden z nas sie nie odezwał trzymając mnie za ręke zaprowadził mnie na polane otoczoną drzewami, gdzie nie było widać żadnych świateł cywilizacji, dookoła tylko natura, a nad nami księżyc oraz miliony gwiazd. Nie wiem jak on to robił ale działał na mnie jak magnes, może ta jego tajemniczość tak na mnie działała. Wplutł palce w moje włosy i zagarnał je za moje ucho, lekko pochylił się i lekko pocałował mnie w usta, nawet nie zauważyłam kiedy, a już leżeliśmy w miłosnym uścisku na ziemi całując się tak najmiętnie jak tylko sie da. Jego ręka mocno sciskała mnie za udo, a druga juz powoli odsuwała zamek w kurtce, choć godzina była już późna, i choć był to listopad, pod wpływem emocji nie odczuwałam zimna, ani tego że wszytko w około było mokre. Gdy spadł ze mnie jeszcze golf i podkoszulek, toples leżałam pod moim nieznajomym który teraz, powoli schodził w dół rzucając pocałunki po całym moim ciele, gdy skonczyl obcałowywać szyje, moje ciało przeszył dreszcz, aż na chwile napieły sie wszystkie mięśnie mojego ciała po czym całkowiscie rozluźniły,a wszystko to za sprawą niby przypadkowego dotkniecia językiem mojego sutka, zanim sie nie obejzałam, spodnie moje były już jak to sie mówi w kolanach, a on zaczął robić mi palcówkę, z początku bardzo delikatnie i wolno, lecz powoli podkrecając tempo, gdy lekko zaczełam pojękiwać on, swoim językiem zaczął bawić się moją łechtaczką, moja ręka sama powędrowała mi do biustu i zaczełam sama masowac sobie cycuszki, drugą rękę trzymałam mojemu ogierowi na głowie, gdy już powoli zaczynałam szczytować, on zrobił najwspanialszą rzecz na świecie, zaczął ssać moją łechtaczkę, wybuchłam rykiem rozkoszy, gwiazdy na niebie zaczeły dziwnie się kręcić, wielka tarcza księżyca która spoglądała na nas od początku zrobiła się dziwnie różowa, a ja byłam w siódmym niebie. Po takiej dawce rozkoszy wiedziałam że oddam mu się bez żadnego oporu, choć myślałam spoczątku tylko o igraszkach teraz wręcz pragnełam poczuć jego penisa w sobie, on patrząc mi w twarz z lekkim usmiechem zaczął rozpinać swój rozporek, lecz złapałam go za ręke , i sama zabrałam sie do dzieła, sciągnęłam mu spodnie po czym ustami zsunełam bokserki, pokazał mi się średniej wielkości nabrzmialy już członek, lekko uchwyciłam go w rękę a ustami pocałowałam w końcówkę, wtedy jego kutas nabrzmiał jak armata wiedziałam że jest w pełni gotowy do użytku pociągłam mojego wybranka na siebie i rozchyliłam nogi, ręką wcelowałam jego kutasa w moją mokrą już do granic możliwości wagine i powiedziałam na głos „Niech się dzieje wola nieba”, patrząc na jego twarz widziałam zaskoczenie tym że przejęłam inicjatywe , ale dostrzegłam też wielką rozkosz, rozchylone nogi położyłam mu na ramionach i zawołałam by zerżnął mnie jak najmocniej potrafi, gdy miało nastąpić juz pierwsze pchnięcie, usłyszałam pisk opon. Obudziłam się, okazało się że nadal jade autobusem, moja twarz która skierowana była za okno, dostrzegła młodzieńca który właśnie wysiadł, obrócił się w moją stronę, mrugnął okiem i pomachał mi ręką, teraz czekam aż znowu się spotkamy, obojętnei we śnie czy na jawie.

Dodaj komentarz