Beskidy: dzień drugi

Obudziłam się około 9 w sobotę rano. Mojego mężczyzny nie było obok. Przez chwile leżałam naga na łóżku, poczym wstałam i zaczęłam się ubierać. Wtedy wszedł do pokoju Paweł. Był nagi. Chwycił mnie za ręce, gdy nakładałam majtki i powiedział że dziś i następnego dnia chce widzieć mnie bez niczego. Nie protestowałam, wydało się mi to bardzo intrygujące. Zrzuciłam, więc z siebie sukienkę i już prawie ciągle byłam naga do następnego wieczoru. Poza dwoma wypadami na miasto, miałam jedynie na stopach klapki.
Gdy znów byłam bez niczego, Paweł wziął mnie w ramiona. Wymieniliśmy kilka pocałunków, a jego dłoń gładziła mnie po placach. Czułam też jak sztywnieje mu członek i dotyka mojej muszelki. Nie kontynuowaliśmy jednak, ponieważ poszłam wziąć prysznic. Gdy spływała po mnie woda, rozmyślałam co mnie jeszcze czeka.
Po prysznicu udałam się do kuchni. Czekała na mnie sałatka i chleb. Chciałam usiąść naprzeciw Pawła, ale mi nie pozwolił. Powiedział, że mnie trochę porozprasza. Po głębokim całusie, usiadłam mu na kolanach, tak że moje plecy stykały się z jego klatką piersiową. Rozszerzył lekko kolana, a moje stopy umieścił na zewnątrz swoich nóg, więc moje rozchylenie było większe niż jego. Początkowo nie mogłam złapać równowagi, ale położył moje stopy na szczeblach w połowie nóg krzesła i wtedy było już w porządku. Gdy zerknęłam w dół, z pod mojego krocza wystawał jego członek. Był mocno napięty, fałd skóry odsłonił jego żołędzia, a człon delikatnie wrzynał się w moją szparkę. Paweł przypomniał żebym jadła, więc zaczęłam, choć było to trudne. Jeździł, bowiem palcami po moim ciele. Rozpoczął od masowania moich stóp, gładził je powoli, delikatnie samymi opuszkami palców. Przesuwał je następnie w górę nóg, poczym znów wracał w dół. Mimo, że byłam głodna, myślałam tylko o tym, by nie przestawał. To gładzenie skóry i cała sytuacja, były dla mnie źródłem wielkiej rokoszy. Palce Pawła wyczyniały cuda, dotykały mnie wszędzie, po brzuchu, piersiach, szyi, pępku. Zaczęłam głośniej oddychać i mieć problemy z połykaniem pokarmy. Wtedy przestał, oparł dłonie o moje kolana i tak siedzieliśmy bez ruchu kilka minut. Gdy się uspokoiłam, znowu zaczął. Tym razem chwycił swojego członka i masował jego czubkiem moje krocze. Mój odlot był błyskawiczny. Sama wykonywałam bezwiednie ruchy pośladkami, co chwilę je łącząc i rozluźniając. Paweł całował mnie jednocześnie po szyi. Nie było mowy o jedzeniu. Zaczęłam popiskiwać. Wtedy zabrał mnie za biodra i lekko uniósł. Pomógł sobie ręką i wprowadził członka w me wnętrze. Zrobił to powoli, najpierw jeżdżąc żołędziem po moich wargach, a następnie delikatnie zanurzając go we mnie. Gdy całkowicie opadłam na ostrze rokoszy ponownie wstrzymał ruchy. Byłam bardzo podniecone, jednak Paweł nie kontynuował, ponownie przypominając o sałatce. Kilku minut jadłam ją mając członka w pochwie. Aż dziw bierze, że pochłonęłam trzy kromki chleba i pokaźną porcję warzyw. Gdy skończyłam, Paweł lekko przechylił mnie do przodu. Łokciami oparłam się o stół i nieznacznie uniosłam biodra opierając się mocniej stopami o szczeble z krzesła. Mój kochanek rozpoczął ruszać swoimi biodrami, wchodząc we mnie coraz bardziej. Jedną dłonią jeździł mi po łechtaczce, a drugą masował moje piersi. Byłam tak podniecona, że wystarczyło kilka pchnięć abym doszła. Sama ruszałam swoim ciałem, z mych ust wyrywały się głośne krzyki rozkoszy, a jego członka nawilżałam oceanem mych soków. Paweł nie przestawał. W końcu odepchnęłam się od stołu. Moje plecy przywarły do jego klatki, a ręce spoczęły mu na biodrach. Opierając się na stopach unosiłam i opuszczałam swoje ciało na jego członka ciągle będąc w ekstazie. Paweł też nie przestał wykonywać swych ruchów, tylko przesunął swe dłonie pod mój tyłek pomagając robić mi przysiady. Nic nie widziałam, tylko czułam w sobie płomień, roznoszący w moim ciele rozkosz. W końcu Paweł tez zaczął dochodzić, coraz głośniej oddychał, aż w końcu uwolnił nasienie w mym wnętrzu. Zmęczona opadłam bezwładnie na jego ciało. Prze kilka minut byłam jeszcze masowana prze mojego kochanka, aż w końcu się uspokoiłam i doszłam do siebie.
Wstaliśmy, poczym pozmywaliśmy szklanki i talerzyki. Niesamowite uczucie, gdy chodząc obok siebie dwie nagie osoby, mocno podniecone, celowo szukające jak najdłuższego kontaktu. Co kilka chwil całowaliśmy się i tonęliśmy we własnych objęciach.
Poszłam następnie do łazienki odświeżyć się po śniadaniu. Bardzo się pocę podczas seksu. Gdy przyszłam do kuchni, Paweł właśnie wrócił z sadu i powiedział, że poleżymy sobie trochę na kocyku w sadzie. Przestraszyłam się. Paradować nago w czterech ścianach, a na ich zewnątrz to dwie różne sprawy. Zostałam jednak uspokojona. Dom jest na zboczu, otoczony lasem. Najbliższy sąsiad nie żyje, jego żona leży w hospicjum, a ich dzieci mieszkają w Kanadzie i jak mają przyjechać, to Paweł o tym wie, bo ma z nimi kontakt i czasami sprawdza czy w ich domu wszystko w porządku. Trochę się uspokoiłam, nie miałam zresztą czasu na protesty. Zostałam zabrana za rękę i wyprowadzona do sadu. Było tam pięknie. Przystrzyżona trawa i pełno kwiatów na drzewach owocowych. Na końcu był nieduży staw, a za nim rozciągał się już las. Od stawu do domu, z którego wyszliśmy rozciągała się pusta przestrzeń, a po bokach rosły drzewa. Przemierzyliśmy ją cali nadzy. Paweł chwycił mnie za biodro i maszerowaliśmy jak Adam z Ewą. Nad stawem czekał na nas koc i woda mineralna.
Paweł obrócił mnie w swoją stronę i zaczęliśmy się całować. Masował mnie dłońmi po pośladkach rozchylając je i leciutko podszczypując. Następnie położyliśmy się na kocu, ja na plecach, mój kochanek na boku obok mnie, tak że mogliśmy się całować, a na udzie czułam jego członka. Paweł podłożył mi pod kark swoją rękę, a drugą zaczął masować moje ciało. Jeździł po całej jego powierzchni, milimetr po milimetrze, zatrzymując się dłużej na piersiach, pępku i łechtaczce. Gdy tylko widział ze zaczynam drżeć, przestawał. Pozwalał mi osiągnąć równowagę i znów zaczynał mnie tak przyjemnie torturować. Po kilkudziesięciu minutach siedliśmy twarzami do siebie. On lekko rozchylił nogi, tak że mogłam obserwować jego sterczącego członka. Ja usiadłam między nimi na kocu. Nogi również przygięłam i rozszerzyłam, tak ze znalazły się wokół jego bioder.
Paweł pochylił się trochę do przodu i zaczął mnie całować. Jednocześnie wprowadził swojego członka w mą szparkę, ale bardzo nieznacznie, tylko na głębokość żołędzia. Tkwiliśmy tak przez kilkadziesiąt minut. Zaczęliśmy rozmawiać głównie o seksie, przede wszystkim to on pytał, ja odpowiadałam. Byliśmy bardzo podnieceni, jednak nie wykonywaliśmy żadnych ruchów biodrami. W pewnym momencie Paweł zabrał moja dłoń i położył ja na członku. Nigdy wcześniej nie miałam w niej tego organu. Wg jego wskazówek, gdy tylko czułam że spada jego napięcie, delikatnie przesuwałam palcami po jego powierzchni. Paweł podobnie czynił z moją łechtaczką. Dzięki temu utrzymywaliśmy się kilkadziesiąt minut w wysokim stopniu podniecenia seksualnego, ciągle rozmawiając. Paweł pytał o to co sprawia mi przyjemność, gdzie lubię jak mnie dotyka, w jakich pozycjach chciałbym się kochać, na co bym się zgodziła, o seks oralny, analny. Tych dwóch ostatnich byłam bardzo ciekawa, choć nie ukrywałam przed nim ze czuję jednocześnie obawy i nigdy nie miałam z tym doczynienia.
Po długim okresie pieszczenia mój kochanek podniósł mnie do góry, tak że kucałam. Złączył swoje nogi i pociągnął mnie na siebie. Klęczałam oplatając jego nogi. Zaczęliśmy się całować, przywarł mocno do mnie i gładził ręką po tyłku. Było bardzo przyjemnie. Dotykaliśmy się językami, kreśląc nimi najróżniejsze figury. Po kilkudziesięciu sekundach uniósł moją pupę i pomagając sobie dłonią, gładził członkiem moją szparkę. Uwielbiałam ten rodzaj pieszczot. Mocno go objęłam i gdy tylko wniknął główkę w moją pochwę, gwałtownie na nim usiadłam. Zaczęliśmy pracować biodrami, głośno oddychałam nie przestając go całować. Byłam w takim wstanie, ze zaczęło mi szumieć w uszach, zbliżałam się do orgazmu, gdy Paweł opadł plecami na koc. Teraz tylko ja musiałam wykonywać ruchy, bowiem on zaczął się obijać. Wiedziałam, że na mnie patrzy i sprawia mu to przyjemność. Ruszałam biodrami, robiąc dość duże koła. Jęczał. Mnie też sprawiało to wielką satysfakcję. Następnie zaczęłam podnosić się i opadać na jego członka. Robiłam to bardzo rytmicznie, ale kilka razy rycerzyk wypadł z mojej dziurki. Paweł za każdym razem pomagał mu we mnie wejść. Mimo moich wysiłków, moje napięcie osłabło. Czułam się bardzo zmęczona. Inicjatywa w seksie wiele kosztuje. Teraz jedynie delikatnie ruszałam pupą. Paweł to zauważył. Pociągnął mnie na siebie, tak że mogłam go całować. Jego dłonie wylądowały na mojej pupie, która znalazła się kilka centymetrów nad jego członkiem, tak że gdy był w maksymalnym oddaleniu, w mej szparce pozostawał tylko żołądź. Szybko wzrosło mi podniecenie, znów zaczęłam obficie wydzielać soki. Paweł oparł me dłonie o koc obok jego głowy, sam chwycił rękoma mój tyłek i dzięki temu zbliżał i oddalał się ode mnie w niezwykle szybki sposób. Członek wnikał w mą głębie z niezwykłą żwawością. Zaczęłam jęczeć, to było to, znów szczytowałam. Przeszył mnie dreszcz rozkoszy. Paweł doszedł chwile po mnie. Poczułam jak nasienie wypełnia me wnętrze. Zaspokojona opadłam na niego. Tradycyjnie przytulił mnie do siebie, ale nie leżeliśmy zbyt długo. Zaburczało mi w brzuchu i mój kochanek stwierdził, że czas na obiad. Poszliśmy do sypialni, pozwolił mi włożyć na siebie tylko sukienkę, bez bielizny.
Pojechaliśmy do przytulnej restauracyjki. Siedzieliśmy obok siebie, było bardzo miło. To dziwne, ale mimo tylu godzin pieszczot, ciągle myślałam, o tym by znów się z nim kochać. Czekając na deser całowaliśmy się dość intensywnie drodze powrotnej zauważyłam, że na nogach mam zaschniętą spermę i śluz z mojego wnętrza. W domu, szybko wzięliśmy prysznic, najpierw ja, potem Paweł. Czekając na niego położyłam się na łóżku i zasnęłam.
Obudził mnie, ale jak. Gdy otworzyłam oczy, ssał moja szparkę. Lekko podkurczył i rozłożył moje nogi. Zauważył, że nie śpię. Zaczął jeździć po brzegach moich warg sromowych palcem. Znów było mi dobrze. Trwało to dłuższą chwilę, aż moje krocze nie pokryło się grubą warstwa moich soków. Wtedy zaczął znów pracować językiem. Wnikał do środka, ssał fałdy skóry i pieścił moją łechtaczkę. Istny odjazd. Na moment ponownie przestał. Uniósł głowę, a palcem dotknął mojego odbytu. Przeszył mnie zimny strumień lęku, ale nie zaprotestowałam. Chciałam aby kontynuował. Paweł widząc moja reakcję wrócił do całowania mojej myszki. Natomiast palcem dalej jeździł w okolicach odbytu. Najpierw po powierzchni. Było to miłe. Następnie delikatnie spróbował wniknąć do środka. Zacisnęłam jednak pośladki i nie było to możliwe. Rozszerzył je więc swoim dłońmi. Zgarnął też trochę mojej wydzieliny i pokrył ją moją drugą dziurkę. Znów zaczął w nią wnikać. Przestał całować, tylko obserwował moje reakcje. Wszedł najpierw palcem na głębokość paznokcia i wodził koła o obrzeżach kanaliku. Trochę się rozluźniłam. Było mu łatwiej. Wtargnął trochę dalej, do połowy palca. Poruszał nim coraz szybciej. Jednocześnie wrócił do całowanie mojej szparki. Jego palec po kilku pchnięciach był już cały w mym tyłku. Dołożył więc drugi. Przez kilka minut pieścił mi jednocześnie oba otworki. Ja odpływałam w świat rozkoszy. Sama zaczęłam ruszać biodrami i niebawem osiągnęłam szczytowanie. Moje skurcze szczelnie chwyciły oba jego palce. Jeszcze przez moment nimi ruszał. Kiedy je wyciągnął, spytał czy może kontynuować, czy nadal mam na to ochotę. Nie zaprotestowałam. Na chwilę wyszedł z pokoju. Wrócił z kremem. Obrócił mnie na brzuch. Umył ręce, bo były bardzo zimne. Rozszerzył moje uda i na druga dziurkę nałożył warstwę kremu, podobnie pokrył nim swojego członka. Położył się na mnie, jak Brando na Schneider w Ostatnim tangu. Pocałował mnie w szyję, poczym pomagając sobie dłonią nakierował swojego rycerzyka na mój odbyt. Wszedł ledwie na centymetr. Znów się trochę zdenerwowałam, ale warstwa kremu zrobiła swoje. Me mięśnie pod naporem kolejnych pchnięć wpuściły gościa rozkoszy do środka. Był we mnie jakieś trzy centymetry, co pozwoliło mu zostawić członka i chwycić mnie za barki. Uniemożliwiło mi to ruchy. Za to on ruszał się we mnie. Był bardzo delikatny. Przesuwał się we mnie w górę i w dół o minimalne odległości. Nie czułam bólu, ale naprawdę się bałam, toteż nie dawało mi to satysfakcji. W końcu zaczął wchodzić głębiej. Powoli, z każdym ruchem znikał coraz bardziej we mnie, aż znalazł się tam cały. Wtedy podłożył mi dłonie pod głowę, na nie położyłam swoje i oparła skronie. Paweł zaczął powoli jednostajnie ruszać w górę i w dół swoim członkiem w mym tyłku. Teraz jego ruchu były dłuższe, przesuwał nim o kilka centymetrów. Jednocześnie, co jakiś czas całował mnie w szyję, ucho i w czoło. Zrobiło mi się przyjemnie, cicho pojękiwałam. Mój kochanek był bardzo delikatny. Nawet gdy przyspieszył mu oddech, nie zwiększył siły ruchów swym członkiem. W końcu eksplodował w mym wnętrzu. Poczułam jak w środku wlewa we mnie swój płyn. Ja nie osiągnęłam szczytu tym razem, ale nie byłam zawiedziona. Mimo mych obaw, ten rodzaj seksu okazał się bardzo przyjemny. Położyliśmy się obok siebie i prze chwilę całowaliśmy się. Czułam jak z tyłka wylewa mi się sperma. Poszliśmy więc pod prysznic, teraz razem. Myliśmy się nawzajem. Było miło gdy Paweł jeździł po mojej muszelce. Podniecało mnie też, gdy mogłam namydlać członka, który dał mi tyle rozkoszy. Pod koniec byłam w takim stanie, ze ledwo stałam na nogach. Na szczęście mój partner zabrał i zaniósł mnie na kanapę w salonie. Przygotował kolację, a po niej – może trudno w to uwierzyć- już tego dnia nie kochaliśmy się. Oglądnęliśmy film tuląc się do siebie, poczym poszliśmy spać.

Tak minął mi drugi dzień pobytu u mojego faceta. Robiłam takie rzeczy, jakich nigdy wcześniej, poznałam prawdziwy smak seksu. Czułam się zaspokojona i szczęśliwa, ale też bardzo zmęczona. A przede mną była jeszcze niedziela…

Dodaj komentarz