Ceremonia

To już dzisiaj. Była podniecona jak nigdy. To ten wieczór. Wieczór spotkania. Będzie dobre wino, mnóstwo przystojnych mężczyzn, seksownych kobiet w pięknych sukniach. A potem… Na samą myśl ogarniała ją powódź adrenaliny i żądza. Kto wie, na kogo dziś padnie los. Były dopiero trzy spotkania, a par kilkadziesiąt. Ani ona, ani Adela, jej najlepsza przyjaciółka nie były jeszcze wybrankami. Więc jeszcze masa wrażeń przed nimi. Atmosfera w starej willi na przedmieściach była naładowana napięciem. Wszyscy czekali na ten moment od miesiąca, od ostatniego spotkania. Byli tu różni ludzie – biznesmeni i prawnicy, aktorzy i lekarze, naukowcy i osoby spoza elity, godne jednak zaufania, polecone przez kogoś. Przyprowadzili swoje dojrzałe lub młode żony, metresy, utrzymanki. Jeden z nich, jak usłyszała Lidia w przelocie przyprowadził własną córkę. Wszyscy byli miłośnikami mocnych wrażeń. Komitet organizacyjny przygotowywał już największy salon za czarnymi kotarami, w przygaszonym świetle. Reszta nie tam miała wstępu zgodnie z regułami klubu. Ostatnie trzy wybrane kobiety wraz z mężami organizowały dzisiejszy wieczór. Cała szóstka była wykluczona z uczestnictwa w ceremonii, będącej gwoździem programu. Oczywiście mogli się bawić potem. Bycie autorami, reżyserami i nadzorcami ceremonii z pewnością miało swój urok. Wszyscy pozostali mieli swoje numery porządkowe, biorące udział w losowaniu. Lidia należała do tych kobiet, które nie są już podlotkami – jej 36 lat nie odcisnęło piętna na figurze, a średniej długości naturalnie kręcone blond włosy wabiły mężczyzn i przyciągały ich spojrzenia. Średniej wielkości biust był podkreślał jej dojrzałość. Jej przyjaciółka Adela była nieco młodzą, bo zaledwie 29-letnią przystojną kobietą, nieco szczuplejszą od Lidii, o ciemnych, prostych włosach. Obie kobiety od lat były mężatkami. Dobrobyt zawdzięczany pozycji mężów nie łagodził małżeńskiej nudy. Stąd propozycja ożywienia związku poprzez wstąpienie do klubu po pewnym zastanowieniu spotkała się z aprobatą obu pań. Do tej pory było to zwyczajne party, choć w miarę zbliżania się godziny losowania emocje rosły, a i rozmowy zmierzały do jednego tematu.
- Ciekawe, co dziś przygotują wybrance – zagaiła Adela.
- Poprzednio było niesamowicie.
- Może będziesz miała okazję przekonać się sama – stwierdziła Lidka.
- Mam zbyt małe szanse, że mnie wylosują – zaśmiała się Adela
- Tu jest kilkadziesiąt kobiet. Musiałabym się zamienić już po wyborze.
- Ani się waż! – ofuknęła ją Lidka
- wiesz, że grozi to wydaleniem z klubu. A ja chciałabym obejrzeć cię w roli wybranki.
- Czuję, że to ja obejrzę cię prędzej – powiedziała Adela, i nim Lidka zdążyła zareplikować, dodała:
- Patrz, to chyba ta mała, cózerka na tego lekarza. Ma może ze dwadzieścia lat. Ciekawe, co zrobi tatuś, jeśli to ona wygra losowanie? Kobiety i mężczyźni popijali trunki w niezbyt dużych ilościach, oczekując punktu kulminacyjnego programu. Gdzieniegdzie słychać było głośne, niezbyt naturalne śmiechy. Ktoś rzucał się w oczy nazbyt czule pieszcząc swoja partnerkę przez ubranie, miętosząc jej piersi. Było parę minut po jedenastej, gdy zabrzmiał głos gongu. Jeden z gospodarzy wyszedł do gości i zapraszał ich do salonu. Lidka weszła do salonu wraz z mężem i Adelą. Mąż Adeli gdzieś się zapodział, ale było pewne, że za chwilę się odnajdzie, ponieważ w salonie musieli być wszyscy. Mężczyźni z komitetu dyskretnie sprawdzali obecność. Lidka rozejrzała się po sali, którą właśnie zamknięto i szczelnie otulono czarnymi kotarami. W salonie nie było żyrandola – z haka, na którym był zawieszony zwisał bloczek z linką, służący do podciągania. Na końcu linki znajdował się zaczep, do którego można było podczepić inną linę. Ten atrybut pojawiał się zawsze, stali bywalcy powinni się z nim oswoić, jednak jego symbolika przywoływała emocje. Pod hakiem znajdował się dziwny stojak. W podłodze był również hak, ale bez dodatkowych elementów. Reszta akcesoriów znajdowała się w półmroku i nie byłą widoczna – ich dokładnego przeznaczenia nie sposób było się domyślić, choć ogólne było doskonale znane. Pod ścianą stały dwie miseczki z kolorowymi kulkami. czerwone przeznaczone były dla kobiet, czarne – dla mężczyzn. Dwie z członkiń komitetu zawiązywały właśnie trzeciej – wybrance sprzed miesiąca – opaskę na oczach, po czym wręczyły jej miskę z czerwonymi kulkami. Jedna z kobiet przemówiła:
- Witam wszystkich. Za chwilę rozpoczniemy losowanie atrakcji wieczoru. Przypominam wszystkim, że uczestnictwo w klubie i jego działaniach jest całkowicie dobrowolne. Kto nie chce brać udziału w losowaniu – może opuścić dom jeszcze przed jego rozpoczęciem. Kto nie weźmie udziału, będzie musiał opuścić dom. Kto odmówi podporządkowania się wynikom losowania, również będzie musiał odejść. Opuszczenie ceremonii jest równoznaczne z opuszczeniem klubu. Wyniki losowania są ostateczne – nie wolno zamieniać się rolami. W razie odkrycia oszustwa zamieszane w nie osoby dobrowolnie poddadzą się karze lub opuszczą klub. Nikomu nie wolno opuszczać pomieszczenia do zakończenia ceremonii. Przypominam, że program ceremonii ustala trybunał, w który przekształci się komitet organizacyjny. Nadzoruje on także jego wykonanie przez wylosowane osoby. Losujemy najpierw kobiety, w kolejności wyznaczonej przez numery. Otwarcie losu następuje publicznie, w tej samej kolejności. Potem losujemy dwóch panów. Partnerzy wybranej wyłączeni są z losowania. To wszystko. Proszę panie o ustawienie się w kolejności do losowania.
Kobiety zaczęły formować kolejkę. Przewodnicząca dała znak do rozpoczęcia losowania. Pochodziły po kolei do piękności z zawiązanymi oczami. Ta zanurzała dłoń wśród kulek w misce, wybierała jedną i wręczała losującej. W ten sposób gwarantowano przypadkowość wyników. Kobieta z losem odchodziła w drugą stronę, tam, gdzie zbierały się wszystkie biorące udział w losowaniu. Nie wolno było im kontaktować się z mężczyznami. Mogły zrezygnować z udziału w ceremonii i w klubie, wykluczając w ten sposób siebie i partnera.. Lidka podeszła do sierotki i wzięła swój los. Odeszła na bok i podeszła do Adeli.
- I jak samopoczucie? – zagadnęła Adela.
- Nie gorzej niż poprzednio – odparła Lidia.
- Mały szumek w głowie, drżące kolana, cała w ogóle rozdygotana.
- Ja też – powiedziała Adela.
- Ale czuję, że zabawa będzie na sto dwa. Jeśli padnie na tę małą – będzie miała co wspominać – stwierdziła Lidka. Adela zbliżyła twarz do jej ucha.
- Zamieńmy się losami. teraz, dyskretnie. – zaproponowała.
- Nie ma mowy. Chcesz, żebyśmy we dwie dobrowolnie się poddały? – zapytała Lidia.
- Niech to naprawdę będzie losowanie.
- Okey – zgodziła się Adela. – Chociaż chciałabym zostać następnym razem mistrzynią ceremonii. Obie roześmiały się na ten żart. Widocznie Adeli nie wystarczały emocje z samego losowania. Kobiety skończyły już pobieranie losów. Czas było je otwierać. Przewodnicząca wywoływała kolejne numery. Nikogo nie mogło brakować. Kobiety kolejno podchodziły do niewielkiego podium, wchodziły nań i odkręcały kuleczki z losami, uprzednio opieczętowane. Jeśli wypadał z nich biały papierek – losująca miała miejsce na widowni. Jeśli czerwony…
- Zaraz ja – szepnęła Adela, gdy numery przekroczyły trzydziestkę.
- Życz mi szczęścia.
- W białym czy czerwonym kolorze? – spytała Lidka, ale nie otrzymała odpowiedzi, bo wywołano już Adelę. Ta powędrowała na podium. Otworzyła kulkę – wypadł z niej biały papier. Można było usłyszeć jęk zazdrości wśród kobiet, które losowanie miały przed sobą. W miarę zbliżania się swojej kolejki Lidka czuła coraz większy niepokój. Z kulek wypadały białe karteczki, a jej miejsce było niedaleko końca. Napięcie rosło. Wywołano jej numer. Lidia ruszyła na podium. Weszła czując wbity w siebie wzrok prawie setki par oczu. Przekręciła połówki kuleczki i… papierek wyleciał jej z rąk. Był czerwony. Jęk ulgi wyrwał się z kilkunastu żeńskich gardeł. Lidii zrobiło się przez moment słabo. Wiedziała, że kiedyś może to nastąpić. To było ryzyko wkalkulowane w tę grę. Mogla jeszcze się wycofać… Jeszcze do niej to wszystko nie dotarło, kiedy zebrani zaczęli bić jej brawo.
- Lidio, zostałaś wybrana atrakcją wieczoru! – powiedziała przewodnicząca.
- Czy chcesz się teraz wycofać?
- Nie – powiedziała
Lidka świadoma tego, że ona i mąż nie chcą przepuścić następnych spotkań.
- Czy świadomie i dobrowolnie chcesz uczestniczyć w ceremonii, którą przygotowaliśmy?
- Tak – odpowiedziała.
- W takim razie zabierzemy cię do pokoju, w którym będziesz oczekiwać na ceremonię. W tym czasie wybierzemy dwóch panów, którzy zajmą się tobą w jej czasie. Oczywiście twój partner jest z tego wyłączony. Dwie z organizatorek wzięły Lidię pod ramiona i zawiodły do niewielkiego pokoju obok. tu kazały jej przebrać w podaną bieliznę i przeprowadziły krótki wywiad na jej temat. Zmierzyły dokładnie jej wzrost, długość rąk i nóg oraz obwód w biuście.
- Co dla mnie przygotowaliście? – spytała Lidka
- To niespodzianka – odpowiedziała jedna z kobiet, znana Lidii tylko z widzenia.
- Będzie fajnie. Zobaczysz. Wyluzuj się. To tylko gra. Warto zagrać, bo wszyscy na ciebie patrzą, podziwiają cię. Dla tego warto by ć atrakcją wieczoru. Niektóre nawet zazdroszczą. Lidka rozebrała się z własnej bielizny, wybrała stanik i majtki w odpowiednim dla siebie rozmiarze i włożyła je. Dziewczyny podeszły z akcesoriami, by przygotować jej intymne miejsca na zabawę. Natarły cipkę i wejście do odbytu nawilżaczem. Wyciągnęły sutki i nałożyły warstwę żelu. Do pokoju zajrzała przewodnicząca.
- Ustaliliśmy ostatecznie program – powiedziała.
- Wiążcie z przodu. Wyprowadźcie za pięć minut. Lidia wyciągnęła ręce. Dziewczyny wzięły dość grubą linę i skrępowały jej ręce w przegubach. Potem spytały czy nie za mocno i sprawdziły, czy więzy trzymają. Miały już wszystko gotowe, więc same rozebrały się do bielizny. Po umówionych pięciu minutach jedna chwyciła więzy Lidki, druga pochwyciła ją za włosy i pociągnęły do wyjścia. Wyszły prosto w strumień światła i w panujący w salonie chłód. Powitał je aplauz. Lidia widziała w zarysie publiczność, większość rozebraną lub półnagą. Gdzieniegdzie charakterystyczne postacie w przyklęku, poruszające głowami świadczyły o tym, że niektóre z pań już przygotowują swoich partnerów. Wyraźnie widać było dwóch oprawców Lidii – zamaskowanych facetów w skórzanych ubraniach. Aplauz nie milkł. Lidka słyszała okrzyki Baw się dobrze, Lidka, liczymy na ciebie. Krzyczały zarówno kobiety, jak i mężczyźni. Obok stał facet z kamerą w ręku. Kilka osób trzymało aparaty fotograficzne. Poprowadzona przez dwie kobiety Lidia stanęła przed obliczem trybunału, którego członkowie byli już tylko w bieliźnie. Publiczność przycichła. Przewodnicząca jeszcze raz spytała, czy nie chce się wycofać. Lidia zaprzeczyła.
- Przystępujemy zatem do ceremonii – oświadczyła przewodnicząca.
- Obecna tu Lidia odegra dziś rolę ofiary ku podnieceniu i inspiracji członków klubu. Ma 36 lat, 168 cm wzrostu, biust 75C, co trybunał uwzględnił wybierając rodzaj kary. Ta dojrzała , o wspaniałym młodym ciele kobieta obiecuje wspaniałą zabawę. Dwóch naszych członków wymierzy ją Lidii o północy. Lidia zapłaci potem za wykonanie kary własnym ciałem, podporządkowując się wszystkim życzeniom katów, później odwdzięczy sie za przygotowanie programu kary członkom trybunału. Obecność członków klubu na wykonaniu kary jest obowiązkowa. W trakcie wykonywania kary obowiązuje cisza, można prowadzić rozmowy szeptem, dopuszczalne są tylko odgłosy związane z seksem. Grzywna będzie płacona przez Lidię w naturze publicznie, obecność członków klubu jest dobrowolna. Zamykam posiedzenie trybunału i zarządzam wykonanie kary. Kaci – czyńcie waszą powinność. Jeden z mężczyzn podszedł do Lidii z opaską. Założył ją jej na oczy. Miała na celu ukrycie przed ofiarą tego, co zamierzają z nią robić, jak również wzmożenie doznań dotykowych. Po zawiązaniu facet chwycił ją za włosy i powlókł na środek salonu. Słyszała szepty, ale ich nie rozumiała – nie wolno było ostrzec jej, co się będzie działo. Wiedziała, że w początkowych zamierzeniach ceremonia miała mieć mniej więcej stały przebieg, później postanowiono wprowadzać nowe elementy pod dyktando trybunału. Wszystko dla uatrakcyjnienia widowiska. W pewnym momencie zapytała siebie co w tej chwili robią jej mąż i Adela. Czy on obraca inną babkę? Czy się przygląda nie chcąc uronić nic z tego, czego nie robili nigdy ze sobą? Czy ona obciąga jakiemuś facetowi? A może sama się onanizuje? Drugi facet złapał ją za ręce i podczepił więzy pod sznur zwisający z haka. Podciągnął ją tak, że ledwie dotykała nogami w szpilkach podłogi. Zdążyła ledwie pomyśleć, że przecież tak jej nie rozbiorą – a przecież podstawową regułą wykonania kary była nagość ofiary – gdy jeden z facetów chwycił ją z przodu za stanik i zerwał brutalnie jednym szarpnięciem. Krzyknęła zaskoczona. Przez publiczność przeszedł szmer podziwu. Sekundę później drugi z tyłu zerwał jej majtki. Znowu krzyk. Zwisała niemal z sufitu, całkiem już naga. tymczasem faceci nie próżnowali. Jeden brutalnie miętosił jej zwisające swobodnie cycki. Drugi kilka razy przyłożył jej dłonią w tyłek. Klapsy zabrzmiały głośno w pomieszczeniu. Jęknęła. Pierwszy facet nadal ją miętosił, podczas gdy drugi przesuwał coś w jej stronę. Publiczność szemrała. Nagle poczuła ból w prawym sutku. Klamerka pomyślała. A więc zaczną od piersi na przekąskę. Druga klamerka na drugim sutku. Jakiś żel jeszcze raz. Popryskano jej piersi wodą z rozpylacza. Po co?

Odpowiedź przyszła za moment. Prąd strzelił ją w piersi tak, że wyprężyła się gwałtownie i krzyknęła mimo woli. Impuls nie był silny, nawet nie bolesny, tylko nieprzyjemny, ale zaskakujący. Rozhuśtała się na swoim podwieszeniu. Zaledwie trochę się uspokoiła, już następny strzał. Znowu krzyk i napięcie ciała. Znowu huśtawka. Chwila przerwy i kolejny impuls. Tym razem dłuższy. Kobieta rzucała się na lince niczym ryba na haczyku. Jej krzyk też trwał dłużej. Przerwa. Ale na krótko. Klaps na tyłek i znowu podskoczyła. Impuls i jej wrzask. Miotała się na lince usiłując uwolnić od wstrząsów miotających jej biustem. Przerwali dopływ. Klaps na tyłek. Znów podskoczyła i jęknęła wysokim tonem. Seria wstrząsów znowu zarzuciła nią. Nie mogla złapać równowagi. Nogi uciekły spod niej i zawisła na lince krzycząc i rzucając się. Prąd przestał płynąć. Wisiała zawieszona za ręce. Nim stanęła ponownie na nogi, silny klaps postawił ją ponownie. Publiczność stała się jakby głośniejsza. Pomruki uznania i seksualnej rozkoszy usłyszała przez krótką chwilę, zanim ponownie w piersi strzelił ją piorun. Rzucała się dziko na swojej huśtawce i krzyczała. Kiedy przerwano dopływ prądu i przestała się rzucać, poczuła, że jeden z mężczyzn jest blisko. Brutalnie chwycił ją od tyłu za krocze, poszukał wejścia i spenetrował palcem pochwę. Jęknęła z zaskoczenia i rozkoszy. Drugi spryskał jej twarz strumieniem zimnej wody. Ten w pochwie ruszał palcem szybko, gwałtownie. Jęczała i stękała. Niespodziewanie dostała policzek od drugiego. Krzyknęła. Pierwszy intensywnie palcował jej cipę. Poczuła, że żabki wpijające się w jej obolałe sutki znów zaczynają piec – tym razem delikatnie, podniecająco. Jęczała i wzdychała coraz bardziej podniecona. Słyszała podobne odgłosy podnieconej publiczności. Zapewne świetnie się bawili oglądając jej kaźń. Znowu policzek. Dalej intensywne palcowanie. Była coraz bardziej podniecona. Policzek. Krzyk. Palcowanie. Ściskanie piersi niemal do bólu. delikatny. Drażniący prąd. Policzek. Krzyk. Odgłosy podnieconej widowni. Targanie cyckami – bardzo gwałtowne i intensywne. Policzek. Jej krzyk. I dalej to samo. Ale nie zbyt długo, by nie znudziło się widowni.

Po kolejnym policzku facet z przodu chwycił ją za włosy. Poczuła, że linka, na której wisi zostaje poluzowana. Jednocześnie chwyt za włosy i ciągnięcie klamerek za sutki w dół oraz palec trzymany w cipie i chwyt za biodra zmusiły ją do pochylenia się w przód, cofnięcia nóg i bioder i wypięcia tyłka. Stała pochylona do poziomu, na niemal wyprostowanych nogach, z rekami wyciągniętymi w przód i w górę, ponad głowę i biustem ściąganym w dół klamerkami przymocowanymi linką do haka w podłodze. Chętni przyklęknęłaby lub przykucnęła, ale jeden z facetów trzymał ją mocno za krocze. Poczuła, jak drugi przywiązuje jej rozchylone nogi w kostkach do jakichś uchwytów. Gdy już to zrobił, obaj przysunęli coś do jej tyłka. Poczuła długi, zimny, twardy kształt leżący między pośladkami i sięgający niemal krzyża. Faceci chwycili ją obaj za biodra, unieśli do przodu i góry, po czym z życzeniem Siądź sobie wygodnie dziwko nasadzili ją na fantom członka na stojaku. Wszedł głęboko. Uniemożliwiał on jej kucnięcie lub klęknięcie. Naciągnęli linki mocujące jej ręce do sufitu i żabki trzymające biust do podłogi. Nie mogła zejść z członka, co najwyżej poruszyć trochę biodrami. Uderzenie pejczem w pośladki przyszło nagle i bez ostrzeżenia. Krzyknęła i targnęła się w przód. Żabki szarpnęły ją za sutki, cofając ją na sztucznym członku. Wykonała pełny ruch tam i z powrotem. Następne razy wywołały tę samą reakcję. Członek w pochwie i żabki na sutkach dostarczały jej bodźców po uderzeniach. Krzyczała. Ból podniecał ją, jej gwałtowne szarpnięcia pobudzały mięśnie do skurczów, członek i klamerki przyjemnie drażniły. Uderzenia następowały co trzy, czasem co dwie sekundy, potem jej spazmy i krzyki, potem głębokie westchnienie. Zaczęła reagować na bodźce zaciskając mięśnie pochwy i wykonując drobne ruchy miednicą w przerwach między uderzeniami. Nie przypuszczała, że chłosta może być tak dojmującym doświadczeniem. O wszystkim decydowały dodatki. Nie było jej już zimno. Była rozgrzana, wręcz rozpalona. Po jej ciele spływał pot. Słyszała głośne już jęki rozkoszy i sama jęczała głośno. Chciała dojść w ten sposób. Była już blisko.

Niestety, nie było jej dane dojść w ten sposób. W pewnym momencie przerwali chłostę. Poluzowali linki trzymające piersi i odwiązali nogi. . Potem podciągnęli jej ręce tak, że podjechała w górę i została wręcz ściągnięta z członka. Zawisła na rękach. Spryskali znowu twarz wodą. Kilka klapsów i policzków urozmaiciło oczekiwanie na kolejny punkt programu. Nagle podciągnęli i rozłożyli jej nogi i wsadzili stopy i kostki w pętle. Zawisła na rękach i nogach w pozycji półleżącej, z nogami szeroko rozłożonymi, wyeksponowana w pełni naprzeciw widzów. Mogli obejrzeć ją w pełnej krasie, jej leżące teraz swobodnie piersi i wyeksponowaną zapraszająco cipę. Podsunięto coś pod nią. Oparto ją plecami o twardą deskę. Leżała na niej niemal swobodnie, jeśli nie liczyć wyciągniętych nad głową rąk i rozłożonych nóg. Faceci podnieśli znów jej biodra i podsunęli coś i nasadzili – ale ku jej zaskoczeniu odbytem na zimny, twardy członek. Nie zjechała na nim zbyt głęboko – deska i zawieszenia zabezpieczyły ją. Podniecona czekała na ciąg dalszy.

Impuls przyszedł tym razem od sutków i odbytu. Zaskoczył ją kompletnie. Poderwała się i krzyknęła głośno. Potem opadła na członek. Jęknęła głośno. Dwie sekundy, może półtorej i powtórka. Kolejny krzyk. W ciszy w przerwach między impulsami słyszała odgłosy szczytowania. Sama poprzednio też miała orgazm obserwując takie zabawy. Impulsy przychodziły coraz szybciej. Targały nią drażniąc piersi i odbyt. Nie potrzebowała zbyt wiele po poprzednich przejściach. Po kilkudziesięciu impulsach była zmęczona, rozgrzana, rozdrażniona, ale wyła z rozkoszy. Gdy jej głos osłabł, słyszała wycie z rozkoszy innej kobiety i ostre klaskanie pośladków tamtej. Widocznie ktoś brał ją ostro od tyłu. Jeszcze jeden impuls i osiągnęła szczyt. Nie przeszkadzali jej. Sama jeździła jeszcze chwilę na członku dogadzając sobie.
- Świetnie Lidko. Byłaś wspaniała. – usłyszała kobiecy głos.
- Ogłaszam koniec ceremonii. Lidia musi wynagrodzić oprawcom i trybunałowi przygotowane dla niej doznania. Za miesiąc ona będzie mistrzynią ceremonii.
Odsłonili jej oczy. Ukazał się jej obraz totalnej orgii. Kilkadziesiąt par pieprzyło się lub pieściło. Pojedyncze osoby obojga płci onanizowały się. Część widzów pomału ulatniałą się Uwolniono ją od członka w odbycie i odwiązano. Pozwolili jej wstać, napić się i chwilę odpocząć.
- Lidko, czas zapłaty w naturze – powiedziała przewodnicząca. Dwóch oprawców zbliżyło się do niej. Polecili jej klęknąć i podniecać ich oralnie. Zrobiła to świetnie. Grupka widzów oglądała jej poczynania. Wśród nich dostrzegła Adelę. Była całkiem naga. Jedną ręką drażniła swoje sutki, drugą wodziła po kroczu. Pomachała Lidce ręką po czym wróciła do zabawy. Lidia pieściła przemiennie ustami obu facetów, cały czas pomagając sobie rękami. Podnieceni faceci przerwali jej, zanieśli ją na stół, położyli na plecach i rozłożyli nogi. Jeden wszedł w jej pochwę. Drugi stanął przy głowie i nakazał jej kontynuować francuskie zabiegi. Zaczęła znowu odczuwać podniecenie w miarę rozwoju akcji. Gdy cała trójka była już dobrze rozgrzana, przenieśli się na podłogę. zmusili ją do klęknięcia i oparcia się na rękach. Facet, którego obsługiwała do tej pory ustami, wszedł w nią od tyłu. W ustach czuła kutasa i smak własnej cipki. Tamten klęczał przed nią. Obaj byli już dobrze podnieceni poprzednimi zabawami z nią. Dlatego Wkrótce zabrali ją na pochyłą deskę, o którą opierała się podwieszona. Tu musiała dokończyć dzieła. Jeden stanął obok i kazał dokończyć oralnie. Drugi stał przed nią i pchał członek między jej piersi. Chwyciła cycki i zaczęła pocierać nimi członek. W usta wzięła drugiego z mężczyzn. Gdy zbliżyli się do końca, chwyciła ich kutasy w dłonie i spuściła ich na swój dekolt, piersi i częściowo twarz.

Członkowie trybunału przyglądali się scenie. Gdy Lidka skończyła walić facetów, ci przekazali ją trybunałowi. Kazano jej przykucnąć i oprzeć się rękami za tyłu o podłogę. Obaj panowie zafundowali jej złoty deszczyk na piersi i krocze. Dopiero wtedy przeszła we władanie trybunału. W ciągu reszty nocy asystowała wielokrotnie przy stosunkach tamtych par, trójkątów lub grupek. Pomagała paniom i panom pieszczotami. Odbyła kilkanaście stosunków waginalnych i analnych. Przyjęła kilka wytrysków na ciało i twarz. Członkowie trybunału jeszcze kilkakrotnie przekazali ją oprawcom, którzy uczynili z niej nadzienie smakowitej kanapki w kilku różnych pozycjach. Wszystko w asyście widzów. Wysłuchała też wielu sugestii co powinno znaleźć się w programie następnej ceremonii. Ostatni akt nastąpił nad ranem, gdy ponownie zawieszono ją na linkach z rozłożonymi szeroko nogami, zaś pozostali widzowie mogli jej się przyglądać i dotykać. Kilka par uprawiało seks w jej pobliżu. Lidia żałowała, że nie może brać udziału ani nawet sama się pieścić, dlatego pieszczoty widzów były jak najbardziej pożądane. Podeszła Adela. Pieściła piersi Lidki. Rozmawiały.
- Bałam się, że się wycofasz – powiedziała Adela.
- Poprzednio dwie dziewczyny nie wytrzymały presji.
Wytrzymałam – odparła Lidka.
- Nie wiem, jak dla ciebie, ale dla mnie było to wspaniałe – stwierdziła Adela. -
- Świetnie się bawiłam. Przeżyłam kilka orgazmów. Za miesiąc ty będziesz mistrzynią ceremonii.Lidka westchnęła głęboko.
- Mam nadzieję, że wtedy ty wyciągniesz czerwony los – powiedziała patrząc w oczy Adeli.

Dodaj komentarz