Czereśnie

Obudziłam się rano z cudowną myślą, że jeszcze nie muszę wstawać. Sobota. Cały dzień słodkiego leniuchowania. Odwróciłam się na bok i przytuliłam do szerokich pleców mojego mężczyzny. Będzie spał jeszcze długo – pomyślałam, – ale zasłużył sobie, nie będę go budzić – uśmiechnęłam się na myśl o wczorajszej nocy. Jednak leżenie bezproduktywne szybko mnie znudziło. Postanowiłam wstać. Jak postanowiłam tak zrobiłam i udałam się w kierunku łazienki. Chłodna kąpiel z pianką w sobotni poranek to jest to. To nie to, co gorąca woda, która daje tylko odczucie termiczne. Chłodna, ale nie zimna woda jest jak dotyk miliona delikatnych palców jednocześnie. Cudowne. Jestem całkowicie odprężona. Jednak nawet największa przyjemność nie może trwać wiecznie. Wychodzę z łazienki, a mój facet wciąż śpi, nieźle go zmogło. Co tu zrobić, żeby go obudzić i nie zezłościć? Wiem!!! Niezawodny sposób naszych babć: przez żołądek do serca. Śniadanie!!!

Zachwycona swoim błyskotliwym pomysłem pędzę do lodówki! No cóż oczywiście pusta, niestety prowadzenie gospodarstwa domowego to nie jest moja mocna strona, nigdy nie wiem, co, kiedy i ile kupić żeby nie zabrakło w decydującym momencie. Trzeba się wybrać po zakupy. Do sklepu blisko, a po drodze pięknie pachnące kwitnące krzewy, poranne słoneczko świeci wspaniałe rześkie powietrze w płucach. Szkoda, że nie mamy psa byłoby przyjemne z pożytecznym, no, ale kiedy ktoś tak często wyjeżdża?, Więc sklepy. Sobotnie zakupy mają specyficzny klimat. Wszystko wokół jest takie spokojne. Swobodne, bez pośpiechu, nie jak zakupy po pracy, ale na luzie, ze świadomością, że na wszystko mam dzisiaj czas. Nawet zawsze wściekła pani kasjerka w samoobsługowym wydaje się być trochę bardziej sympatyczna. No, więc kupiłam takie tam zwyczajne rzeczy i oprócz tego kilogram CZEREŚNI. To nasze ulubione owoce. Wróciłam do domu i zabrałam się za przyrządzanie jajecznicy. Może jestem nienormalna, albo staroświecka, albo wcale nie jestem taką feministką jak mi się wydaje (albo nie wiem, na czym polega feminizm), ale lubię robić rano jajeczniczkę dla mojego mężczyzny. Lubię, kiedy mruczy z zadowolenia i mówi mi, że świetnie gotuję, chociaż oboje wiemy, że to nieprawda (no dobra jajecznicę robię niezłą), a w ogóle to gotuję tylko, kiedy ma na to ochotę, no i czasem on robi śniadania, a na obiady chodzimy do barów, a zmywa ten, kto nie gotuje. No i pomagałam mu ofiarnie przy przybijaniu boazerii, i potrafię przepchać zlew. Chyba jednak jestem feministką.
Ja zaplątana w feministyczne rozmyślania, a tymczasem mój facet wyszedł z łóżka wywabiony zapachem, wszedł do kuchni przytulił mnie od tyłu i pocałował w szyję. Hmm chyba właśnie, dlatego lubię dla niego gotować uwielbiam, kiedy tak robi. Tu następują długie całusy pieszczoty i szepty należące do naszego intymnego rytuału, którego szczegółów nie zdradzę tym razem. Omal nie przypaliliśmy jajecznicy. Po śniadaniu położyliśmy się na dywanie w pokoju, który szumnie nazywam salonem, tylko, dlatego że nikt w nim nie śpi (chyba, że koledzy po imprezie) i dlatego, że drugi z naszych pokoi to sypialnia. Położyliśmy się, więc na tym dywanie, a w zasadzie to na kocyku rozłożonym na dywanie. Ja czytam jakąś stara babską gazetę i jemy CZEREŚNIE. Ale te baby mają namieszane w głowach – pomyślałam, przewracając następną stronę. Znowu jakieś chore artykuły dla feministek. Ponieważ miałam dobry humor i ciągle coś wesołego latało mi po głowie odsunęłam gazetę i chciałam się go zapytać…. On znowu śpi! Prawdziwy niedźwiedź, nawet nie spróbował jednej czereśni i już zasnął. Wstałam i poszłam do kuchni nawet nie wiem dlaczego właśnie tam, może się trochę zdenerwowałam i chciałam wyjść z pokoju. Zaczynało robić się coraz to bardziej gorąco, więc pozbyłam się bluzki, pozostając w samej bieliźnie. I co ja mam teraz sama robić- pomyślałam. Otworzyłam pierwszą szafkę i na samym środku zobaczyłam wielkiego spraya ze słodką pianką do ciast. Od razu mi się polepszyło. Zabrałam krem i wróciłam do pokoju, on dalej spał.

Zsunęłam z siebie całe ubranie i położyłam się naga na kocu, obok niego. Podsunęłam sobie miskę z czereśniami i zabrałam się do roboty. Najpierw niewielka ilość pianki na stopy i na to wielka czereśnia. I tak po kolei, musiałam powstrzymywać śmiech i zachowywać się cicho. Strasznie mnie to bawiło i było przyjemne, szczególnie na piersiach, które zaczynały powoli się powiększać.

- Kotku musisz mi pomóc – krzyknęłam głośno.
Podniósł głowę, ale w jego oczach pozostawał dalej sen.
- Pomocy, szybko – powiedziałam ostro.
Usiadł, popatrzył się na mnie zamglonym wzrokiem.
- Co się dzieje – wyszeptał.
- Pomocy!
Teraz się budził i patrzył na mnie całą wysmarowaną w kremie i udekorowaną czereśniami. W jednej chwili jego posępna twarz zalała się uśmiechem.
- Co ty?
Jego wzrok mówił to, co chciałam usłyszeć, podobało mu się i miał na mnie ochotę. Nie, nie zatrzymałam go, są pewne zasady.
- Najpierw musisz zawiązać sobie ręce i nie możesz mnie dotykać niczym innym jak tylko ustami!
Na jego twarzy pojawiło się zdziwienie, ale się uśmiechnął i powiedział OK. Zdjął koszulkę i uklęknął w moich nogach.
- Zaczynaj – powiedziałam i poczułam jak z mojej stopy zniknęła czereśnia i krem, a mojej skóry dotknął szorstki języczek. Och to było miłe, po całym ciele przeleciał dreszcz rozkoszy. Jednak miałam dobry pomysł! Jego usta delikatnie zdejmowały ze mnie kolejne czereśnie i krem dotykając za każdym razem ciepłymi ustami ciała. Zaczynało robić się coraz to weselej, nie mogłam się ruszyć, żeby nie strącić z siebie całego tego kramu. Musiałam się poddać jego apetytowi. Jego języczek zwijał się jak koparka i zdejmował czereśnię, następnie usta wylizywały resztkę kremu, przesuwając się do góry.
- Teraz brzuszek – powiedziałam i on posłusznie przesunął się wyżej.
Poczułam jak zaczął go całować zapominając o kremie, całował każdy centymetr brzuszka delikatnymi muśnięciami ust. Przesuwał się i nie zapominał o niczym. To sprawiło mi jeszcze większą przyjemność.
- Przesuń się wyżej.

Poczułam jak zaczyna dotykać swym języczkiem podnóża moich piersi, liżąc je jak gałki lodów, od dołu do góry. W jednej chwili moje sutki stwardniały i jedna z czereśni zsunęła się z niej. Zaraz ją złapał i pochłonął do ust, aż poczułam w powietrzu jej smak. On nie przestawał całować moich piersi i lizać sutków. Zaczęłam czuć jak robi mi się coraz to przyjemniej w okolicach podbrzusza.

- Poczęstuj mnie jedną – powiedziałam.
On powoli złapał w zęby jedną z czereśni i przystawił swoje usta do moich. Wsunął mi czereśnię umoczoną w kremie i pozwolił zjeść a następnie wsunął swój języczek i zaczął namiętnie całować. Jego cudownie słodkie usta delikatnie badały wnętrze moich. Nasze języki spotykały się i powoli pieściły nawzajem. Dłońmi czule obejmował moją twarz, głaskał włosy. Nagle cały świat stał się tylko tymi ustami i tymi dłońmi i cały świat smakował, pachniał czerniami z bitą śmietaną. Zatraciliśmy się w tym cudownym pocałunku. Poczułam jak moje ciało napełnia rozkoszne ciepło, jak z każdą sekundą staje się coraz wrażliwsze. Jego dłonie stały się bardziej namiętne. Dotykał mojej szyi, potem ramion. Całował moje piersi. Najpierw powoli wylizał z resztek kremu, to sprawiło, że sutki stały się twarde a ich otoczki zmieniły się w dwa miliony malutkich wypukłych kropeczek. Potem lizał jedną z brodawek, co sprawiło mi ogromną przyjemność, ale nie na tym koniec, zaczął ją delikatnie skubać ustami.

- Cudownie – zamruczałam, a on chwycił drugą brodawkę palcami, a tą pierwszą leciutko przygryzał.

To dopiero było coś! Ogarnęła mnie cudowna błogość. Zapragnęłam czegoś więcej, a on jakby zgadując moje myśli pocałował drugą pierś. Poruszał szorstkim języczkiem po brodawce i lizał całą pierś. Zatopiłam ręce w jego włosach i zamknęłam oczy na dobre. Całował i lizał moje piersi i dotykał je rękoma delikatnie przyciskając, pieszcząc paluszkami brodawki. Siłą przesunęłam jego głowę w dół. A on posuwał się niżej, przesunął się po brzuszku nie dotkają mnie i czułam tylko jego ciepły oddech na skórze. Zniżył się miedzy nogi i je rozchylił, po ciele przeleciał mnie dreszcz. Wiedziałam, co za chwilkę się stanie, jak jego języczek dotknie mojej mokrej cipki. Wreszcie poczułam go jak języczkiem lizał cipkę i moje soki. To było cudowne uczucie jak woda na pustyni dla spragnionego wędrowca. Powoli wsuwał go między moje wargi i posuwał w górę, wracał natychmiast i z powrotem w górę. Trzymałam ręce w jego włosach i przyciskałam do mocniej do siebie. Wsunął języczek do wewnątrz cipki i poczułam jego ciepło. Poruszał nim w około dotykając równocześnie wnętrza i warg. Posuwał go głębiej i wracał, niewielkimi ruchami głąb. Czułam, jaki był szorstki i jak pocierał moją wrażliwą cipkę swoimi ruchami. Teraz wsunął paluszek do środka i zaczął mnie pieprzyć paluszkiem liżąc cały czas cipkę.
- Cudownie – powiedziałam, ale w moim ciele powstawało coraz to większe pragnienie bycia w pełni zaspokojoną.

Wsadził drugiego i poruszał nimi na zmianę, to było cudowne one rozpychały moją pochwę sprawiając mi przyjemność. Odsunęłam go i kazałam usiąść na krześle. Przysunęłam się do niego i wzięłam do ust jego sterczącego kutasa, byłam tak podniecona, że nie miałam ochoty na wstępne pieszczoty, tylko na poczucie, jaki jest twardy i sztywny, W moich ustach czułam, jaki był gorący i cały pulsował. Zaczął powoli wdychać z rozkoszy. Uwielbiam jak wzdycha i wiem, że jest mu dobrze. Poruszała się coraz to szybciej z ogarniającego mnie podniecenia, już chciała go poczuć w sobie. Podniosłam się i uklęknęłam odwrócona tyłem do niego.
- Zerznij mnie – powiedziałam. Ustawiona tyłem do niego słyszałam jak klęka i zbliża się do mnie. Poczułam jego dłonie na pośladkach i kutasa wsuwającego się wreszcie we mnie. Przeleciał dreszcz. Zamknęłam oczy i pozwoliłam, żeby mnie pieprzył. Jego uda uderzające o moje pośladki poruszały całym moim ciałem. Jego kutas wypełniał mnie całą i wsuwał się do końca mojej spragnionej cipki i wychodził. Ja nic nie widziałam, czułam tylko rozkosz jego fiuta we mnie. I stabilne ruchy. Ogarniała mnie przyjemność nie do zniesienia, zaczęłam jęczeć w takt każdego uderzenia jego członka coraz to szybciej i regularniej jego dłonie dotykały moich pośladków i bioder. Zaczęłam krzyczeć – jeszcze, jeszcze i nie wiedziałam już, co mówię, zamknęłam oczy i zobaczyłam miliony gwiazd przed oczami. A on poruszał się i mnie pieprzył uderzył mną orgazm i zaczęłam już tylko stękać z rozkoszy , a on nie przestawał. Czułam i słyszałam, że zaraz nie wytrzyma. Wysunął swojego kutasa nagle ze nie. Odwróciłam się i widziałam jak cały pulsował. Wzięłam go w dłoń i wtedy wystrzelił spermą na moje piersi kilka razy. Spojrzałam na jego twarz i w jego zamglonych oczach widziałam błogą rozkosz. Przytuliłam się do niego i dotykałam rękoma jego kutasa, był taki gorący.

Dodaj komentarz