Góry-

Drzwi delikatnie skrzypnęły, pchnięte przeze mnie. Mimo zwałów śniegu i ostrego mrozu drewno wydawało się znakomitą osłoną przed wszelkimi niedogodnościami. Zerknąłem na zegarek- zbliżała się 18, na niebie szarzało, a ku północy sunęły burzowe chmury. Zapaliłem latarkę, a promień światła pomknął do wnętrza. Przesunął się po sieni, aż natrafił na większą przestrzeń. Odwróciłem się i kiwnąłem głową- dom zdawał się być opuszczony, ale zadbany, a właściciel głupi, skoro schował klucze pod kamieniem. Zrobiłem parę kroków i trafiłem do korytarza- wszędzie panował chłód dawno nieogrzewanego domu, ale przynajmniej tu nie wiało. Staroświecka sień uprzedziła mnie, co do wystroju reszty chałupy- niesłusznie zresztą, gdyż zaraz za następnymi drzwiami napotkałem na ogromny pokój, rozciągający się na cały parter. Nie odnotowałem żadnych schodów po drodze, tylko drzwi, zapewne do łazienki, więc nocować tu musiał tylko jeden człowiek. Ale za to w jakim stylu! Centralne miejsce w całym pokoju zajmował kominek, wypalony, aczkolwiek drewno leżało obok w skrzyni. Przed kominkiem rozciągnięta została jakaś futrzana wykładzina, nieźle imitująca zdobyczne futro. Trochę dalej stał zestaw hi fi, telewizor i kanapa, wyglądająca na jednoosobową. Dalej regałem odgrodzona była kuchnia, ale nią miałem zająć się po uruchomieniu agregatu i rozpaleniu w kominku.
-Wejdź śmiało, jest tu całkiem nieźle!- Krzyknąłem za siebie, zgarniając grzywkę z oczu. Klęknąłem przy skrzynce, a Ty pośpiesznie zlustrowałaś całe pomieszczenie.
***
Dwie godziny później, gdy burza ostro rozszalała się na dworze, a drewno wesoło trzaskało w kominku zrobiło się nam trochę cieplej, a to szczególnie dzięki butelce wina znalezionej w zapasach właściciela. Ty wygodnie ułożyłaś się na kanapie, a ja siedząc po turecku na dywanie patrzyłem w ogień i dokładałem do niego kolejne gałęzie, by nie zgasł. Zamyśliłem się, wzrok błędnie podążał za smoczymi płomykami, gdy na szyi poczułem przyjemne mrowienie i dopiero po chwili zorientowałem się, że to Twoja dłoń krąży po moim karku i sunie w kierunku ucha. Zamiast niej po chwili poczułem usta, wspomagane ciepłym, wilgotnym językiem, co sprawiło, że mocniej zacisnąłem dłoń na Twoim biodrze, co przyjęłaś z lekkim pomrukiem. Palce powędrowały w moje włosy, pieszcząc skórę głowy, a językiem krążyłaś po moim uchu, wysyłając w nie fale gorąca.
- Mój mężczyzna…- usłyszałem szept i zanim się zorientowałem zostałem bez koszulki, a Ty siedziałaś naprzeciw mnie, całując zachłannie moje usta i błądząc dłońmi po torsie, lekko go drapiąc. Pora była na przejęcie inicjatywy, więc poczułaś jak moje ręce stykają się z Twoją skórą na talii, na co intensywnie zareagowałaś, agresywniej wpijając się w moje wargi. Dwie minuty pieszczot i siedziałaś przede mną w samej bieliźnie, lubieżnie ściągając z moich bioder bokserki- ostatni bastion mojego ubioru. Gdy już one zostały zsunięte ku samemu dołowi ujrzałaś moją reakcję, która niezmiernie Cię ucieszyła… Choć równie dobrze mogła być powodem do satysfakcji. Ta chwila glorii została przeze mnie brutalnie przerwana, gdyż gwałtownie zdjąłem z Ciebie biustonosz i bez większej gry wstępnej począłem pieścić Twój biust. Odchyliłaś się do tyłu, podtrzymując rękami i w całości oddając się moim pieszczotom, obserwując, jak ma płomienista głowa krąży między dwoma sutkami. Usta nie próżnowały, liżąc i lekko ssąc każdą brodawkę, dawkując Ci przyjemność. Gdy język zajęty był jedną stroną, drugą uciskała dłoń, ugniatając delikatnie sutki. Gdy plama na majtkach zaczęła się powiększać otrzymałaś to, czego pragnęłaś skrycie przez długi czas- zęby zacisnęły się na jednym z punktów, zalewając Cię falą rozkoszy i bólu, co wyciągnęło z Twych płuc głośny jęk. Teraz na zmianę, raz ssałem, raz przygryzałem jedną i drugą pierś, doprowadzając Cię do męczeńskiego orgazmu. Gdy odpoczywałaś przez krótką chwilę po tak intensywnej pieszczocie, zdjąłem- zdarłem z Ciebie dolną część i zanim zorientowałaś się w sytuacji, gorący oddech zaatakował Twoją świątynie, odbierając czucie w dłoniach. Padłaś na plecy, w momencie, gdy mój język wdarł się między Twoje płatki i utknął na najwrażliwszym punkcie, najpierw lekko drażniąc go wilgocią, potem wciągnął go między wargi, które ochoczo ssały każdy jego kawałek. Westchnienia i urywane jęki kierowały moimi ruchami, czasem odrywałem się od Ciebie, by ukąsić zmysłowo biodro, co sprawiało Ci jeszcze więcej radości. Lecz prawdziwa zabawa zaczęła się, gdy zacisnąłem mocno łechtaczkę ustami i drapnąłem Cię wzdłuż biodra. Szarpnęłaś się w konwulsji, ciągnąć mnie ku górze, pragnąc mnie mieć w sobie.
***
Podniosłem się, lecz nie w zamiarze ulżeniu Twojej chuci. Kolej była na zaspokojenie moich fantazji, tak mocno skrywanych, wyzwolonych dzięki sprzyjającym okolicznościom. Piorun po raz kolejny przeszył nieboskłon za oknem, a Ty posłusznie klęknęłaś u moich stóp, posłusznie patrząc w górę, na skrytą w cieniu twarz. Wiedziałaś już, co czynić dalej. Twoje ciepłe, delikatnie dłonie objęły mnie w całości, a przy każdym ruchu zalewały me ciało serią dreszczy, od których nogi miękły. Przerwałaś swoje pieszczoty, zaciekawiając mnie, co tam knujesz. Gdy opuściłem wzrok, ujrzałem jak wsuwasz sobie mnie między wargi, ufnie patrząc w moje oczy. Zamknęłaś oczy i gwałtownie poruszyłaś głową, wpychając mojego penisa prawie do gardła. Jęknąłem, czując, jak Twój zwinny język począł krążyć po mnie, liżąc lub drażniąc samym końcem. Jeszcze większą chęć zrobiłem Ci, gdy wplotłem ręce we włosy, przyciągając głowę i nadając rytm Twym ruchom na coraz szybszy. Jedna z Twoich dłoni powędrowała między uda, bawiąc się łechtaczką. Ja tymczasem ostro wsuwałem się w Twoje usta, jęcząc spazmatycznie, konwulsyjnie miotając głową, niczym w obłędzie.
- Kończę… – wydukałem z siebie cichym szeptem, jakby jakiś głośniejszy dźwięk miał wybudzić nas z tego pożądliwego amoku, w którym się znajdowaliśmy. Dostrzegłem w Twych oczach tylko tajemniczy błysk i poczułem Twój przełyk. Nigdy nie dotarłem tak daleko… Uczucie było nieziemskie, mrugałem powiekami, ciało wiotczało, a w Twoje gardło lało się moje nasienie, powodując lekkie krztuszenie. Włosy miałaś już całe potargane od mych rąk, ciało spocone od igraszek a oczy błyskały do mnie „chcę jeszcze”. Nastała cisza, przerywana tylko bębnieniem deszczu o szybę i naszymi szybki oddechami. Chwila odpoczynku nam się należała. Posadziłem Cię koło siebie przed kominkiem, okryłem kocem i zapatrzyłem się w tańczące ogniki. To nie jest jeszcze koniec tej nocy, a coś czuję, że będę ją wspominał jeszcze długo…
***

theguitarman@o2.pl – sugestie, opinie

Dodaj komentarz