Hotel

Wiał chłodny październikowy wiatr, kiedy Laura spiesznym krokiem zmierzała w kie¬runku stacji kolejowej. Zatopiona w swoich myślach nie zwracała szczególnej uwagi na mijane po drodze niskie stylowe domki stanowiące typową zabudowę jej rodzinnego mia¬steczka. Nie zastanawiała się nad tym, że nie zobaczy ich przez długi czas, a może już nawet nigdy. O dziwo nie odczuwała ani żalu, ani specjalnej tęsknoty. Spędziła tutaj dziewiętnaście lat swojego życia i uznała, że to już wystarczy. Od dłuższego czasu nosiła się z zamiarem opuszczenia tego dusznego miejsca, gdzie każdy znał się na wylot i nic nie mogło umknąć uwadze mieszkańców. Dręczył ją trochę obraz rodziców i młodszego rodzeństwa żegnających ją na progu ich zapuszczonego domu. Coś szeptało jej, że może powinna tutaj zostać i spędzić resztę życia u boku piekarza bądź rzeźnika marząc o wielkim świecie.
Od kilku miesięcy, nie mówiąc nikomu, rozsyłała odpowiedzi na ogłoszenia o pracę, które znajdowała w ogólnokrajowym dzienniku. Co sobotę wyczekiwała w czytelni biblioteki na najświeższą gazetę, a kiedy była już na miejscu, rzucała się łapczywie od razu przechodząc do strony z ogłoszeniami. Minęły długie miesiące zanim dostała jakiś sygnał. Rozesłała kilkadziesiąt odpowiedzi na ogłoszenia prasowe, niestety, bez żadnego rezultatu. Dopiero pod koniec września coś delikatnie drgnęło. Kiedy wróciła z zakupów, matka wręczyła jej list
w błękitnej kopercie. W górnym lewym rogu widniało maleńkie subtelne logo „Hotel Alpejski”, San Pellegrini. Pytający wzrok matki stłumił czający się wybuch radości, porwała list i pobiegła do swojego pokoju. Drżącymi rękami otworzyła kopertę i znalazła niewielką kartkę papieru z informacją:
„Szanowna Pani,
Z przyjemnością informujemy, ze pani kandydatura pozytywnie przeszła pierwszy etap procesu rekrutacyjnego. W związku z tym zapraszamy na szkolenie połączone z drugim, ostatnim etapem rekrutacji, który odbędzie się w siedzibie hotelu…”
Tutaj przestała czytać i podskoczyła z radości. Przez chwilę nie mogła opanować wzruszenia, choć szybko powstrzymała się przypomniawszy sobie, że to dopiero pierwszy etap. Przypomniała sobie, że do zgłoszenia musiała dołączyć dwie fotografie: portret i zdjęcie całej sylwetki. Wybrała najlepsze swoje zdjęcia zrobione w lokalnym zakładzie fotograficznym
z okazji zakończenia szkoły w pełnym mundurku szkolnym, ciemnym żakiecie, krótkiej spódniczce i czarnych rajstopach. Bardzo podobała jej się ta fotografia, często wyciągała ją i oglądała długo analizując każdy detal. Była dość wysoką brunetką o klasycznej urodzie, dużych czarnych oczach i pełnych wargach. Miała doskonała figurę, choć nie przykładała do tego specjalnej wagi. Uwagę przyciągały jej niebotycznie długie nogi, które chętnie wystawiała na widok publiczny, co często spotykało się z dezaprobatą matki. „Czyli, na razie oceniono mój wygląd” – ochłonęła nieco z euforii, „Ale dobre i to, od czegoś trzeba zacząć”. W przeciągu tygodnia przygotowała się do wyjazdu, najtrudniejsza była rozmowa z rodzicami. Początkowo stanowczo zabronili jej wyjeżdżać gdziekolwiek, po czym zmienili zdanie i sami pożyczyli pieniądze od bogatego wujka, ona zaś zobowiązała się spłacić zaciągnięty dług z pierwszej wypłaty. I oto teraz zmierzała w kierunku stacji, skąd miała wyruszyć na północ przez cały kraj, by spróbować swych szans pracując w hotelu w alpejskim kurorcie. Przez cały ten czas, kiedy przygotowywała się do wyjazdu, dawała się ponieść marzeniom o życiu w narciarskim raju, odwiedzanym przez bogatych turystów, wśród których może znajdzie się ten jedyny, gotowy pokochać ją i odmienić jej życie. Była jednak realistką i z marzeń zwykle wyciągał ją głos rozsądku rysujący czarny scenariusz, według którego wróci po dwóch tygodniach szkoleń do swej sennej mieściny pod Neapolem, by już nigdy nie wychylić z niej nosa. . „Nie, nie ma mowy, zrobię to za wszelką cenę, choćby nie wiem co. Musi się udać, jestem gotowa na wszystko byleby tutaj nie wrócić i spędzić resztę życia w tej dusznej atmosferze przy boku spasłego pijanego męża w otoczeniu gromady dzieci i podobnych jej przegranych kobiet”. Ta myśl pchała ją do przodu. Zdawała sobie sprawę, ze nie miała żadnego doświadczenia zawodowego, skończyła szkołę średnią z bardzo dobrym wynikiem, była bystra i za¬radna, ale czy to wystarczy? „Jeśli nie spróbuję, będę żałować do końca życia” – zakończyła rozważania bowiem wchodziła już na stopnie prowadzące do budynku dworca. Obcasy jej nowych butów stuknęły o kamienną posadzkę, kiedy przekroczyła próg poczekalni. Odwróciło się kilka głów siedzących podróżnych, którzy zlustrowali ją od stóp do głów. Młoda samotna kobieta wybierająca się w daleką podróż stanowiła pewien wyjątek. Lekko się zmieszała pod ciężarem, jak się jej zdawało, pożądliwych spojrzeń. Zaciągnęła poły krótkiego palta, by choć trochę się zasłonić. Miała na sobie szarą jesionkę, białą, świeżo wykrochmaloną i idealnie odprasowaną bluzkę z żabotem, grubą wełnianą prostą spódnicę w drobną kratkę sięgającą trochę poniżej kolan. Na nogi założyła grube szare prążkowane rajstopy, których mikroskopijne rowki biegły idealnie pionowo wzdłuż jej smukłych łydek. Mimo wiatru było dość ciepło, ale nie chciała zmarznąć, kiedy wysiądzie z pociągu w alpejskim kurorcie wysoko w górach. Na jej głowie tkwił niewielki kapelusz kryjący podpięte czarne włosy. Wyglądała bardzo elegancko, takie tez wrażenie chciała zrobić na przyszłych pracodawcach, którzy być może mieli ją odebrać ze stacji w San Pellegrino.
Bilet zakupiła już kilka dni wcześniej, aby uniknąć jakichkolwiek komplikacji. Trzymała go niczym najdroższy skarb zawinięty w bibułkę i starannie schowany w portmonetce. Usiadła w poczekalni miała bowiem jeszcze około godziny do odjazdu pociągu. Za wszelką cenę nie chciała się spóźnić, zatem wyszła z domu dużo wcześniej. Wolała posiedzieć kilka minut na dworcu niż przegapić pociąg do lepszego życia. Usiadła wygodnie i założyła nogę na nogę starając się nie zwracać na siebie uwagi. Kiedy nogi otarły się o siebie, wydobył się zmysłowy szelest grubego materiału opinającego jej kształtne łydki. Rozejrzała się badawczo, czy nikt tego nie słyszał. Poprawiła spódnicę i oparła się. Przez chwilę obserwowała podróżnych znajdujących się w poczekalni. Nie było ich wielu, dokładnie tylu, ilu należałoby się spodziewać w poniedziałkowe popołudnie. Kilku miejscowych murarzy siedziało na ławce i paliło papierosy. U ich stóp stały torby z szpachlami i kielniami. Z pewnością jechali do sąsiedniego miasteczka, gdzie trwała przebudowa kościoła. Laura przesunęła wzrokiem w prawo i zatrzymała się na dwóch starszych damach ubranych w ciemne płaszcze i takie same aksamitne kapelusze, gorączkowo dyskutujących na jakiś zapewne fascynujący i kontrowersyjny temat. Na innej ławce siedziało dwóch młodych mężczyzn, na pewno nietutejszych, być może przedsiębiorców, którzy co rusz nerwowo spoglądali na zegar mieszczący się na ścianie. Na ławce po przekątnej od miejsca, gdzie spoczęła Laura siedziała elegancka kobieta w wieku około czterdziestu lat. Dziewczyna zatrzymała na niej wzrok na dłuższą chwilę i przyjrzała się jej dokładnie. Na głowie miała szary kapelusz w drobny wzór, pod nim zaś kryły się misternie upięte rude loki. Kilka kosmyków uwolniło się i zalotnie wypadło spod ronda kapelusza wprost na alabastrową, nienaturalnie bladą jak na ten zakątek kraju, szyję. Jej oczy skry¬wały modne ciemne okulary o dużych szkłach. Kontrastem dla bladych policzków były krwistoczerwone pełne usta, które sprawiały wrażenie, jakby nigdy się nie otwierały. Laura westchnęła na widok tej pięknej twarzy. Teraz zaczęła lustrować strój owej fascynującej damy. Miała na sobie krótki czarny żakiet z kołnierzem z lisa, który przytrzymywała pod szyją ręką ubraną w koronkową rękawiczkę. Laura widziała kiedyś takie rękawiczki w Neapolu, kiedy pojechali cała rodziną na zakupy. Żakiet kończył się na biodrach, gdzie zaczynała się dopasowana czarna wełniana spódnica sięgająca poniżej kolana. Spod spódnicy wyglądała para pięknych nóg otulonych materiałem czarnych grubszych pończoch. Laura poczuła lekki dreszcz, kiedy przesuwała wzrokiem po regularnych splotach włókien, kilkakrotnie przebiegła oczami od brzegu spódnicy do stóp kobiety obutych w szykowne czółenka na wysokim obcasie. Zakłopotana wbiła na chwilę wzrok w podłogę, by po chwili znów wpatrywać się w cudownie kształtne łydki kobiety na sąsiedniej ławce. Nieznajoma podróżna imponowała jej pod każdym względem, swą elegancją, wyglądem i pewnością siebie emanującą z jej gestów.
W pewnej chwili Laura zdała sobie sprawę, że kobieta też patrzy na nią zza ciemnych szkieł. Teraz poważnie się speszyła i wbiła wzrok w czubek swojego buta. Czuła, że twarz jej płonie od rumieńców. Z kłopotliwej sytuacji wyswobodził ją głos zapowiadający zbliżający się po¬ciąg. W poczekalni zrobił się ruch i podróżni udali się do wyjścia na peron. Nieznajoma podróżna przeszła wolno obok Laury ciągnąc za sobą niewielki kuferek. Laura również wstała i ruszyła na peron wpatrując się mimochodem w kształtne pośladki eleganckiej damy, poruszające się rytmicznie pod opiętą spódnicą w takt jej kroków.
Kiedy Laura znalazła się na peronie jej rozgrzaną z zakłopotania i dziwnego niepokoju twarz schłodził lekki wiatr. Na pociąg czekali już podróżni stojąc w niewielkich grupkach. Wzdłuż peronu przechadzał się konduktor szurając nogami po betonowej posadzce. Pociąg powoli zbliżał się do stacji w kłębach dymu wydobywającego się z komina lokomotywy,
w akompaniamencie donośnego sapania. Kiedy skład wreszcie stanął z głośnym jazgotem wy¬dobywającym się spod kół, otworzyły się drzwi wagonów. Z pociągu wysiadło kilka osób
i teraz czekający podróżni mogli już wejść do środka i zacząć gorączkowe poszukiwania do¬godnych miejsc, mimo że większość przedziałów była pusta. Laura wspięła się na stopnie pierwszego wagonu i szybko bez zbędnych ceremonii zajęła miejsce w całkowicie pustym przedziale. Czuła się trochę nieswojo sama w sześcioosobowym boksie, gdzieś w podświadomości wyobrażała sobie, że zaraz otworzą się drzwi i wejdzie nieznajoma ze stacji. Nic takiego jednak nie nastąpiło, zdjęła więc płaszcz i powiesiła go na wieszaku. Obciągnęła spódnicę gładząc gruby szorstki materiał i usiadła wygodnie. Wyciągnęła z walizki książkę
i położyła na stoliku, bowiem na razie nie miała zamiaru czytać. Czekała ją długa podróż, więc zamierzała trochę się zrelaksować przed czekającymi ją piekielnie trudnymi dwoma tygodniami ciężkiej pracy i walki o przyszłość. Pociąg ruszył ze stacji a Laura nie myśląc specjalnie o niczym położyła nogi na przeciwległym siedzeniu i opuściła się lekko wpatrując się w migający krajobraz jej rodzinnych okolic. Po kilku minutach znużenie wzięło górę
i zmorzył ją sen.

- Dobry wieczór. Kontrola biletowa – stanowczy kobiecy głos wyrwał Laurę ze snu. Pode¬rwała się z miejsca, szybko przetarła oczy i stanęła na nogi. Konduktorka była kobietą około czterdziestoletnią, mniej więcej wzrostu Laury. Miała na sobie białą bluzkę i czarny krawat, granatowy mundur składający się z żakietu i ołówkowej spódnicy za kolano. Na nogach miała grube granatowe rajstopy a stopy ukryte w sznurowanych półbutach na wysokim obcasie. Na głowie miała czapkę konduktorską z emblematem kolei, symbol władzy absolutnej w po¬ciągu.
- Proszę panienki, trzymanie nóg na siedzeniu podlega karze – konduktorka uniosła palec do góry w pouczającym geście.
- Przepraszam najmocniej, nie wiedziałam nic o tym przepisie. Przepraszam, nie zdarza mi się często podróżować koleją. – plątała się Laura starając się uniknąć kary. Sięgnęła po port¬monetkę aby okazać bilet.
- Proszę, oto mój bilet – podała kartonik konduktorce. Ta obejrzała go skrupulatnie i już włożyła go do kasownika, kiedy czoło jej spochmurniało, a brwi ściągnęły. Spojrzała na bilet raz jeszcze dokładnie analizując zapis. Po trwającej wieczność chwili zwróciła się do Laury:
- Proszę panienki, niestety ten bilet jest nieważny. – podsunęła kartonik pod nos przerażonej dziewczyny.
- Jak to? To niemożliwe! – wyszeptała bliska łez Laura. – Co z nim jest nie tak?
- Proszę spojrzeć na datę wyjazdu: 10 października, a dziś mamy 11-ty. Przykro mi, bilet nieważny.
- O boże, to niemożliwe – Laura złapała się za głowę – To kasjerka musiała się pomylić przy wypisywaniu.
- A panienka nie sprawdziła. Cóż zawsze trzeba patrzeć, czy wszystko się zgadza. – konduktorka chwilę patrzyła na kręcącą się w kółko młodą pasażerkę, która zaczęła nerwowo obgryzać paznokcie. – Będę musiała wypisać mandat i nowy bilet. Czy jest panienka na to przygotowana finansowo?
- Ależ nie, nie mam takiej sumy pieniędzy! Na kupno tego biletu zapożyczyłam się u rodziny. Co robić? – spojrzała pytająco na urzędniczkę.
Myśli Laury biegały jak oszalałe. Taka sytuacja już na samym początku samodzielności
i drogi do lepszej przyszłości. Taki drobiazg ma zniwelować wszystkie plany, takie drobne niedopatrzenie? Była wściekła na siebie, euforia przysłoniła zdrowy rozsądek. Rzeczywiście, nie sprawdziła wcześniej biletu, przez myśl jej nie przeszło, by ktoś mógł tak się pomylić.
Nagle spoważniała i postanowiła, że taka drobna przeszkoda nie pokrzyżuje jej planów. Musi walczyć.
- Chyba musi być jakiś sposób. Może jakiś bilet kredytowy. Chyba nie wysadzi mnie pani na najbliższej stacji? – patrzyła błagalnie prosto w oczy konduktorki. Kobieta milczała przez chwilę lustrując Laurę od stóp do głów, zapewne starając się wybadać, czy nie kłamie. Po chwili rzekła:
- Muszę skonsultować się z kierownikiem pociągu. Proszę tutaj zaczekać. – to rzekłszy za¬brała bilet i opuściła przedział. Laura opadła na siedzenie z trudem opanowując się od łez. Patrzyła na przesuwające się za oknami drzewa, które z każdą minutą zapadającego zmroku stawały się coraz mniej widoczne. Wiedziała, że drugi raz nie trafi się taka szansa, jeśli teraz wróci do domu, do rodzinnej miejscowości, nigdy jej już nie opuści. Szukała jakiegoś wyjścia, postanowiła, że będzie błagać konduktorów, żeby wystawili bilet kredytowy, odda, jak tylko będzie to możliwe. Może nie wysadzą jej na następnej stacji.
Rozmyślania przerwał dźwięk odsuwanych drzwi. Do przedziału wkroczyła konduktorka w asyście kierownika pociągu, wysokiego, barczystego mężczyzny około pięćdziesiątki
z farbowanym na czarno wąsem i ciemnymi świdrującymi oczami. On też miał na sobie mun¬dur, który zdawał się krzyczeć: „Ja rządzę w tym pociągu”. Laura wstała, ale zaraz usiadła, bowiem pan kierownik nakazał jej to gestem ręki. Urzędnicy też usiedli przy drzwiach na przeciwległych siedzeniach. Konduktorka oparła się wygodnie i założyła nogę na nogę. Uszu Laury dobiegł elektryzujący szelest jej rajstop i odtąd, mimo absurdalności swego położenia, co chwila ukradkiem zerkała na zgrabne łydki siedzącej kobiety opięte grubym granatowym materiałem, które nagle, ku wielkiemu rozczarowaniu młodej dziewczyny, ginęły pod brzegiem granatowej spódnicy.
Kiedy urzędnicy przy drzwiach już wygodnie się rozsiedli, na kilkadziesiąt sekund zapadła krępująca cisza. Kierownik pociągu lustrował wzrokiem młodą „przestępczynię” bez ogródek patrząc na jej zgrabne nogi otulone szarymi rajstopami. Wreszcie po kilku chwilach zdecydował się przerwać ciszę.
- Młoda damo – zaczął rozważnie dobierając słowa – zgodnie z regulaminem, w związku
z brakiem ważnego biletu, mamy pełne prawo wystawić mandat w wysokości czterokrotności ceny biletu za przejazd do punktu docelowego, ponadto jesteśmy winni wysadzić pasażera na najbliższej stacji.
- Mandat trzeba będzie zapłacić w ciągu 14 dni pod groźbą konsekwencji sądowych – do¬dała konduktorka.
Laura słuchała w osłupieniu, a jej oczy robiły się coraz większe i napełniały się łzami. Przeliczała w duchu kwoty, jakie przyjdzie jej zapłacić. Nigdy nie będzie w stanie spłacić tego długu. Nie wiedząc, co czyni, padła na kolana i szlochając zaczęła błagać, by nie wysadzali jej z pociągu. Mówiła, ze nie ma pieniędzy, żeby zapłacić za ten bilet, że to jej jedyna szansa na przyszłość. Płacząc zbliżyła się do nóg konduktorki i objęła je dłońmi i przytuliła twarz do obciągniętej lycrą łydki wciąż błagając o zrozumienie. Urzędnicy spojrzeli na siebie znacząco uśmiechając się złowieszczo.
- Możemy zrobić wyjątek, jednak pod pewnymi warunkami. – rzekł kierownik pociągu. Laura poczuła gdzieś w głębi, jak odradza się nadzieja.
- Zrobię wszystko, pozwólcie mi tylko dojechać do celu podróży. – spojrzała błagalnym wzrokiem na siedzących nad nią urzędników.
- Musisz, panienko, dokładnie zastosować się do naszych poleceń, bez żadnego „ale”. Zrozumiano? – spytała właścicielka pięknych nóg, do których Laura gorliwie przytulała twarz.
- Tak, zrozumiałam, co mam dla Państwa zrobić? – spytała niepewnie. Konduktorka chwilę milczała patrząc na kierownika pociągu, po czym rzekła.
- Jestem dość zmęczona, kilka razy przeszłam cały pociąg wzdłuż. Nie czuję nóg. Chcę, żebyś zdjęła mi buty i wymasowała stopy najlepiej, jak potrafisz.
Laura zawahała się przez sekundę, ale San Pellegrini z pewnością warte było tego drobnego poświęcenia. Ujęła smukłą stopę konduktorki i powoli rozwiązała sznurowadła buta, następnie powtórzyła tę czynność na drugiej nodze. Uwolniwszy stopy, konduktorka kilka¬krotnie zagięła i rozprostowała palce. Laura podsunęła się bliżej na kolanach i oparła pode¬szwy na swoich udach. Zaczęła delikatnie wodzić palcami po wierzchniej stronie co trochę lekko zaciskając palce. Szorstki materiał pod opuszkami palców sprawiał, że czuła delikatne mrowienie, które rozchodziło się przez kończyny po całym ciele, wywołując niepokojące, ale i podniecające uczucie w podbrzuszu. Gładziła wierzch stóp otwartymi dłońmi, po czym uniosła je i zaczęła gładzić podeszwy. Konduktorka rozparła się wygodnie i przymknęła oczy.
Tymczasem kierownik pociągu wstał i zamknął przedział od wewnątrz na zamek, po czym zasłonił zasłonki, by nikt nie mógł zaglądać z korytarza. Laura zaniepokoiła się nieznacznie, ale postanowiła posłusznie stawić czoła tej dwójce w zamian za możliwość kontynuowania podróży. Mężczyzna wrócił na miejsce i oparł się wygodnie. Najwidoczniej postanowił wziąć sprawy w swoje ręce, bo zwrócił się do klęczącej dziewczyny:
- Zacznij powoli całować i pieścić palce jej stóp – powiedział stłumionym głosem.
Laura chwilę zastanawiała się, czy dobrze słyszała, ale prawa stopa konduktorki znalazła się już na wysokości jej ust. Złapała ją w dłoń i zaczęła delikatnie muskać wargami palce skryte pod szorstkim, lekko drażniącym materiałem rajstop. Mimo strachu Laura teraz już wyraźnie poczuła narastające podniecenie. Nie wiedziała czemu, ale od dawna widok kobiecych nóg szczelnie obciągniętych materiałem rajstop bądź nylonowych pończoch oddziaływał na nią w szczególny sposób. Zwykle nie mogła oderwać wzroku od pary smukłych nóg okry¬tych mgiełką rajstop, zdarzyło jej się nawet kilkakrotnie śledzić kobiety, które wpadły jej
w oko, tak aby jak najdłużej cieszyć oczy podniecającym widokiem.
Teraz trzymała w dłoniach smukłe stopy, a kiedy zaczęła je całować, jej zmysły zaczęły budzić się z potężną siłą. Bez dalszej zachęty, całowała i co rusz lizała idealnie przylegający materiał ciesząc wargi i język jego szorstkością.
Konduktorka złączyła stopy i podeszwami oparła je na twarzy klęczącej dziewczyny, która nie przestawała gorliwie ich pieścić. Gorliwość ta mile ją zaskoczyła, uwielbiała bowiem, kiedy ktoś w ten sposób zajmował się jej wrażliwymi stopami.
Po chwili konduktorka opuściła prawą stopę, lewą wciąż pozostawiając w dłoniach Laury, i powoli zaczęła unosić spódnicę dziewczyny, sunąc w górę po udach opiętych szarym prążkowanym materiałem. Laura zaczęła szybciej oddychać, kiedy stopa zbliżyła się do jej kro¬cza. Duży palec wprawnym ruchem zaczął dotykać najbardziej wrażliwego miejsca poprzez materiał rajstop i koronkę majtek, co dodatkowo spotęgowało podniecenie. Laura bezwiednie chwyciła nogę konduktorki w kostce i zaczęła mocno wciskać ją w swoje krocze. Ani na chwilę nie przestawała ssać palców lewej stopy przez granatowy materiał rajstop. Jej usta
i język płonęły rozkoszą, dziewczyna z zapamiętaniem ssała palce jakby chciała je wciągnąć do środka. Kiedy wypuszczała je z ust, by zaczerpnąć powietrza, opuszczała stopę niżej i mocno przyciskała ją do nabrzmiałych pod bluzką piersi.
Laura niemal zapomniała o obecności kierownika pociągu, który był ledwo widoczny
w półmroku panującym w przedziale. Raz po raz wnętrze rozświetlały światła mijanych
w pędzie stacyjek. W jednym z takich błysków Laura dostrzegła, że mężczyzna ma rozpięty rozporek, a w ręku dzierży ogromnego naprężonego członka, którego gładził powolnym ruchem obserwując rozgrywającą się przed nim scenę.
- Zdejmij bluzkę – Laura usłyszała głos konduktorki. Zastosowała się do polecenia i po chwili odsłoniła duże piersi skryte w staniku z delikatnej koronki. Siedząca kobieta uśmiechnęła się na ten piękny widok i po chwili już wodziła stopą po krągłych piersiach szukając pal¬cami nabrzmiałych sutków. Druga noga wciąż niestrudzenie drażniła teraz już całkowicie wilgotną cipkę dziewczyny.
Nagle niespodziewanie konduktorka przerwała pieszczoty, jakby nie chcąc by młoda pasażerka zbyt wcześnie odpłynęła na fali rozkoszy. Najwyraźniej postanowiła zająć się przez chwilę zapomnianym kolegą i przesunęła się na siedzeniu przenosząc obie stopy na nabrzmiałego członka przełożonego. Jej spódnica odsunęła się całkowicie ukazując kształtne uda obciągnięte granatową lycrą, na widok których Laura aż westchnęła. Podsunęła się bliżej i dotknęła rozpalonym policzkiem szorstkiego materiału spowijającego nogi konduktorki. Całowała i lizała rajstopy, konduktorka zaś wprawnie ujęła męskość kierownika pociągu pomiędzy swoje stopy i zaczęła je delikatnie przesuwać po całej długości członka. Nie zapominała też o nabrzmiałych jądrach raz po raz delikatnie masując je palcami u nóg. Mężczyzna przy¬mknął oczy i otworzył usta poddając się całkowicie tym niewyobrażalnie podniecającym pieszczotom.
Po chwili konduktorka schwyciła delikatnie włosy klęczącej Laury i delikatnie ale stanowczo zaczęła przesuwać jej głowę w dół swoich nóg. Laura poddała się wciąż obsypując piękne nogi tysiącem pocałunków. Powoli przebyła drogę od wspaniałych ud poprzez kolana, smukłe łydki do kostek, starając się nie ominąć pocałunkami ani jednego centymetra kwadratowego cudownie szorstkiego materiału rajstop pokrywającego nogi siedzącej kobiety, Wreszcie na końcu rozkosznej wędrówki przed jej oczami wyrósł potężny nabrzmiały członek, pulsujący w objęciach okrytych lycrą stóp, które nieustannie rytmicznie go masowały. Choć Laura wiedziała, co będzie musiała za chwilę zrobić, czekała na komendę.
- Całuj moje stopy, nie omijaj ani skrawka – brzmiała komenda, która tylko odwlekała
w czasie to, co nieuchronnie miało nastąpić. Całując piękne smukłe palce ocierała ustami
o męskość siedzącego mężczyzny, czuła jego zapach i smak. Nigdy wcześniej nie była tak blisko męskiego członka, owszem, kochała się kilka razy ze swoim chłopakiem, ale mimo jego próśb, nigdy nie odważyła się pieścić go w ten sposób.
- Weź go do ust i wsuń najgłębiej, jak potrafisz. – zażądała konduktorka, nie kryjąc pod¬niecenia. Laura zamknęła oczy i rozchyliła wargi po czym powoli opuściła głowę. Ogromny członek wypełnił jej usta. Powoli opuszczała głowę, aż główka dotknęła podniebienia u wejścia do gardła. Na chwilę straciła dech, ale po chwili oddychała normalnie.
- Ssij go mocno, liż i całuj. Nie zapominaj też o moich stopach. – brzmiały dalsze polecenia.
Laura ssała ogromne prącie raz lekko, by po chwili znów z zapamiętaniem ciągnąć pulsującego członka, jakby chciała go połknąć. Przytrzymała ręką nabrzmiałe jądra, ściskając je i masując. Nie zapominała też o cudownych stopach, które czuła na całej twarzy, włosach. Raz po raz obdarowywała je soczystymi pocałunkami, tudzież ssała granatowy materiał na palcach. Czuła, że zaraz oszaleje z rozkoszy. Nigdy nie przypuszczałaby, że takie pieszczoty mogą być tak podniecające. Całość potęgowała jeszcze bliskość stóp przypadkowej kochanki, których raz po raz poszukiwały jej spragnione usta.
Pieszczoty nie trwały długo, ciało mężczyzny wyprężyło się niespodziewanie i cała za¬wartość jąder znalazła ujście wprost w usta młodej pasażerki. O dziwo, nie cofnęła głowy, tylko skrupulatnie wyssała każdą kroplę słodkiego nasienia.
- Dość – powiedziała konduktorka – ja też tu jestem, nie zapominaj o mnie.
Bezceremonialnie chwyciła głowę Laury i wepchnęła ją w swoje rozpalone krocze. Dziewczyna jeszcze nie ochłonęła po tym, co stało się kilka sekund wcześniej, kiedy jej usta już lizały wilgotną cipkę kobiety przez przemoczony materiał rajstop. Najwyraźniej konduktorka przygotowała się wcześniej na tę okoliczność, bowiem nie miała na sobie majtek, jej kwiat spowijał tylko granatowy materiał, którego dotyk niemalże doprowadzał obie kobiety do szaleństwa.
Laura z zapamiętaniem wtulała głowę między uda siedzącej kobiety, kiedy poczuła, jak kierownik pociągu unosi jej spódnicę i gładzi jej okryte grubym szarym materiałem pośladki. Bezwiednie zaczęła kręcić pupą napierając w pożądaniu na dłonie mężczyzny. Po chwili po¬czuła, jak miedzy jej uda wsuwa się członek, którego jeszcze przed chwilą gościła w swoich ustach. Zacisnęła uda by mocniej go poczuć, kiedy ocierał się o ich wewnętrzną stronę jednocześnie dotykając pulsującej z pożądania cipki, oddzielonej szorstkim materiałem. Sięgnęła ręką do tyłu, wsunęła dłoń pod rajstopy i chwyciła nią członek. Mężczyzna głośno jęczał, ona zaś po chwili odsunęła na bok przeszkadzające majtki i zrobiła miejsce dla napierającego kutasa. Sapiąc z rozkoszy mężczyzna do połowy wszedł w wilgotną cipkę dziewczyny naciągając materiał rajstop do granic możliwości. Laura poruszyła pupą zaledwie kilka razy, kiedy jej ciałem wstrząsnął potężny orgazm. Jęcząc głośno wpijała się ustami w kwiat konduktorki, która nagle poderwała się, odwróciła tyłem i wypięła pupę idealnie opiętą granatową lycrą.
- Wstań – zażądała od kolegi. Schwyciła ręką jego męskość i zbliżyła do swojej pupy, Chwilę pocierała członkiem o szorstki materiał na pośladku, po czym lekko go uchyliła, by wprowadzić kutasa w swoje wnętrze aż po samą nasadę. Laura spojrzała do góry i w nikłym migotliwym świetle widziała przez materiał opuszczonych rajstop jak lśniący członek pojawia się i znika we wnętrzu kobiety, Uniosła głowę i poprzez naciągnięty materiał zaczęła całować jądra. Jej język kilkakrotnie zsunął się niby przypadkiem i sięgnął jego ciasnej dziurki, pod¬czas gdy jądra rytmicznie uderzały ją po twarzy. Usta Laury wędrowały też w przeciwną stronę odnajdując nabrzmiała łechtaczkę bliskiej rozkoszy konduktorki. Jednocześnie drugą ręka młodej dziewczyny odnalazła swoją cipkę i palce energicznie pocierały ją przez grube rajstopy. Po kilkunastu sekundach tej szaleńczej gonitwy ciałem stojącej kobiety szarpnęła potężna fala rozkoszy. Mężczyzna nie był daleko w tyle, jednakże w ostatniej chwili konduktorka uwolniła jego członka i pozwoliła mu wystrzelić białym płynem na skrytą pod granatową lycrą twarz młodej pasażerki, która bez specjalnego polecenia wyssała całą zawartość przez wilgotny materiał jednocześnie poddając się kolejnemu silnemu orgazmowi. Chwilę jeszcze dochodzili do siebie gładząc w ciemności swoje ciała. Laura łapiąc oddech lizała wewnętrzną stronę ud konduktorki.
Po chwili stojąca kobieta podciągnęła mokre rajstopy, opuściła spódnicę i w kilka sekund wyglądała, jakby to, co tu przed chwilą zaszło, wcale nie miało miejsca. Mężczyzna równie szybko doprowadził się do porządku i jego mundur wyglądał znów nieskazitelnie. Zapalono światło i Laura odruchowo zakryła nagie partie swego ciała jednocześnie mrużąc oczy.
- Moja panienko – zaczęła konduktorka oficjalnym tonem. – Tym razem pozwolimy ci kontynuować podróż, pan kierownik zaraz wystawi bilet. Następnym razem jednakże proszę mieć się na baczności i uważniej sprawdzać swoje bilety. Spokojnej nocy.
Odwróciła się na pięcie, a mężczyzna wręczył naprędce wypisany świstek. Dygnął oficjalnie i również pożegnał się życząc dobrej nocy. Wychodząc przygasił światło pozostawiając włączoną jedną żarówkę.
Laura poprawiła ubranie i padła bez tchu na siedzenie. W głowie miała mętlik. „Oby tylko było warto” – przemknęło jej przez myśl. W kilka chwil później spała już niespokojnym snem. Śniła jej się scena, która się tam rozegrała w przeróżnych kombinacjach, raz zdawało jej się, że kocha się z konduktorką od tyłu, a kiedy spojrzała w dół zobaczyła pod swoim brzuchem ogromnego fallusa chowającego się rytmicznie pomiędzy wypiętymi ku niej okry¬tymi czarnym materiałem pośladkami, innym razem kierownik pociągu był ubrany w mundur konduktorki, a ona gorliwie całowała przez rajstopy jego przyrodzenie i jądra skryte pod granatową spódnicą. Kilkakrotnie budziła się i znów zasypiała, jeszcze bardziej zmęczona niż przedtem. Kiedy obudziła się kolejny raz zdawało się, że widziała jak ktoś przygląda się jej
w ciemności przez drzwi przedziału. Mogłaby przysiąc, że była to ta sama elegancka kobieta, którą widziała na stacji. Uznała jednak, że to halucynacja i znów zapadła w niespokojną drzemkę.

CDN…
Paul Stockings paulstockings@interi

Dodaj komentarz