Idealny weekend z kobietą

hm…idealny wekend z Kobieta…
coz zaczalbym nietypowo… bo chcialbym gdyby mieszkala sama i mial jej klucze do mieszkania, znal psa, by mnie nie pogryzl… uchylic drzwi od jej sypialni.. gdzie okno jest tak duze ze zajmuje cala sciana.. a zaslony sa w pol zakrywajace pokoj.. w polmroku.. a za oknem.. wschodzace slonce..
usiadlbym chwile na fotelu obok i patrzyl na Nia.. po prostu patrzyl..i czul to cieplo gdzies w okolicy pod krtania a klatka piersiowa.. przynioslbym jej z kuchni wczesniej przygotowane sniadanie..gorace kakao… kruszacy chleb..posmarowany masłem i dzemem truskawkowym… jeden jogurt naturalny.. ze szczypta czekolady..naturalnej cieplej, w plynie.. by oslodzic jej poranek.. zanioslbym to na tacce drewnianej o kolorze brazu… polozyl w sypialni na stoliku..
odchylam zaslony.. otwieram cicho okno..by wpadlo swieze powietrze, o zapachu mokrej trawy… ktore ja przebudzi.. Ona otwiera oczy.. widzac mnie jak biorac ze stolika tacke.. klade jej na nogach.. i mowiac smacznego , usmiechajac sie caluje ja delikatnie w usta..
widzac jej usmiech, zdziwienie, radosc.. i to cieplo ktore ja czulem patrzac na Nia… siadam na fotelu i patrze jak je… delektuje sie tym widokiem, jakbym byl koneserem sztuki wpatrzonym w najcenniejszy obraz z jego kolekcji…
… patrzac na pare z czekolady.. ktora skrapla sie na jej wlosach..brazowych pieknych wlosach..naturalnie rozpuszczonych… patrze zapierajac dech.. gdy wstaje z lozka…w pieknej jedwabnej koszuli nocnej o kolorze bieli.. jaśniejszemu od bieli spadajacych zima pladkow sniegu….
i zabieraja Nas do mnie.. mysli,ze to juz cos najcudowniejszego co moze ja spotkac tego wieczoru..
otwieram drzwi od mieszkania.. i uchylam delikatnie drzwi… nie wierzy wlasnym oczom.. platki bialych roz.. usypane… jakby niebianski dywan..z mlodych pieknych chmur… prowadza Ja..do mojej sypialni.. gdzie leci piekna muzyka.. blas tysiaca swiec.. odbija sie od usypanego platkami roz, ogromnego lozka…
a na lozku.. szampan….truskawki.. i bita smietana.. nie ta z butelki… a robiona na mleku, w proszku.. ktora sam wczesniej przygotowalem…
Ona ja uwielbia.
rozebralismy sie.. i patrzymy na siebie…cali nadzy.. nie czujemy zupelnie krepacji.. jest Nam idealnie.. pijac szampana.. i jedzac truskawki… karmiac siebie … cieszymy sie ta chwila..
przyblizamy sie do siebie.. i zaczyna sie…klade ja na lozku..caluje cala… pieszcze tak czule, jakbym przelal swoje cale emocje, serce, dusze, umysl na Nia w kazdym swoim ruchu… caluje ja cala.. musam ustami, jezykiem..schodze nizej do ud… i zaczynam…
czuje sie niebiansko, czuje ze Ona rowniez…
biore kostke lodu… delikatnie musajac Jej piersi..brzuch…
podnosze glowe.. i patrze na Nia.. i ten widok jest najpiekniejszy dzisiejszego wieczoru.. tego nawet slowami nie jestem w stanie opisac, sa zbyt banalne by opisac to co czuje, widze…
zaczynamy sie delikatnie kochac…
obejmuje mnie noga…
wchodze delikatnie..calujac ja jednoczesnie.. i jak juz jestem najglebiej.. to pierwsze wejscie..zatrzymuje sie tam.. i patrze na Nia…
dalej sobie dopowiedz.. bo tego co sie pozniej dzieje, zalezy od Kobiety i mnie.. tego juz nie da sie zaplanowac.

Dodaj komentarz