Jacek i Agatka

Monotonna melodia stukotu kół pociągu i kropli deszczu uderzających o szybę a także pustka zajmowanego samotnie przedziału zachęcały do myślenia. Po co ja właściwie to robię? – pytanie to kołatało się w głowie ubranego w białą, rozpiętą pod szyją koszulę i czarny garnitur mężczyzny, patrzącego się przez okno na mijane drzewa.
Jego życie było uporządkowane. Praca na renomowanej uczelni, duży dom z ogródkiem, wypróbowana, choć nieliczna grupa przyjaciół. Znak rozpoznawczy – brak dziewczyny. Od kiedy przeżył w młodości zawód miłosny, postanowił już nigdy się nie zaangażować w żaden związek. Jego relacje z kobietami ograniczały się do tych czysto przyjacielskich i… czatów.
W samotne wieczory otwierał butelkę dobrego wina, włączał laptopa i oddalał się w świat fantazji. Raz był namiętnym, doświadczonym kochankiem, innym razem – nieśmiałym młodzieńcem. Czasami opiekuńczy, czasami szukający opieki. Żelazną zasadą tych rozmów było nie podawanie danych o sobie, a tym bardziej jakiegokolwiek kontaktu. Do czasu…
Tego wieczoru to ona pierwsza zaklikała do niego. Miała na imię Agata, tak jak jego wielka, niespełniona miłość. Sześć lat młodsza, o całkiem innym charakterze. On ułożony i stateczny, ona – wulkan pomysłów i energii. On raczej nieśmiały a ona czasami wręcz prowokująca. Uparła się, że chce mu przesłać zdjęcia i nie zastanawiając się podał jej adres email. Tak pękła jego pierwsza zasada – nie wymieniać się kontaktami.
Ich internetowe kontakty stały się częste. Rozmawiali czasami o rzeczach błahych, aby w krótkiej chwili przejść do poważnych tematów. Jej temperament powodował, że czasami niewinna rozmowa zaczekała ociekać namiętnością.
Wczoraj to ona zaproponowała spotkanie. Na początku protestował, ale w końcu uległ, jak zawsze zresztą, gdy go o coś prosiła. Dlatego siedzi dziś w tym pociągu. Tak pękła druga jego zasada – żadnych randek.
Z zamyślenia wyrwał go charczący głos megafonu stacyjnego. Był u celu. Wstał, wziął z półki teczkę i ruszył do wyjścia z wagonu. Czekała na peronie, ubrana tak, jak mu wcześniej pisała. Wiązana na szyi bluzka nie pozostawiała wątpliwości, że pod spodem nie ma stanika. Krótkie dżinsowe szorty i japonki dopełniały jej wizerunku młodej, pełnej energii dziewczyny. Rozpoznała go od razu, podbiegła i radośnie rzuciła mu się na szyję. Lekko zaskoczony nie wiedział jak się zachować, przytulił ją nieśmiało i wyszeptał krótkie „cześć”.
- Idziemy tam gdzie się umawialiśmy, Jacku – jej wesoły głos spowodował, że mimo ogarniającej go termy uśmiechnął się. Nie protestował, gdy wzięła go za rękę. Wyszli z budynku dworca. Ulica tonęła w słońcu. Deszczowe chmury, które towarzyszyły mu w pociągu znikły gdzieś, jakby to Agata odstraszyła je swoim dziecinnie słodkim uśmiechem.
Szli rozmawiając o wszystkim i o niczym. Jego skrępowanie ustępowało, z minuty na minutę stawał się całkiem swobodny. Zdjął marynarkę i przerzucił ją przez ramię. Po chwili doszli do nadrzecznego parku. Agata puściła jego dłoń, śmiejąc się zdjęła japonki i wbiegła boso na trawę.
- Na co czekasz, ściągaj buty! Obiecałeś mi przecież bosy spacer – zawołała w jego kierunku.
Stanął jak wryty. Co innego pisać na czacie o bosym spacerze, a co innego ściągnąć buty w miejskim parku, gdzie przecież mogą ich widzieć jacyś ludzie. Popatrzył na nią i zobaczył w jej oczach zachętę. „A co mi tam, jestem w obcym mieście” – pomyślał i siadając na ławce zaczął rozsznurowywać buty. Po chwili poważny doktor poważnej uczelni i szalona młoda dziewczyna szli już razem na bosaka trawiastą ścieżką, prowadzącą nad rzekę.
Doszli do niewielkiej, dzikiej plaży. Miejsce to, choć uroczo piękne, było rzadko odwiedzane przez ludzi. Podeszła do niego i objęła go za szyję. Zbliżyła się do jego ust i delikatnie musnęła wargami jego wargi.
- Od kiedy cię poznałam, chciałam sprawdzić, jak smakują Twoje usta – jej ściszony głos jeszcze bardziej pobudził jego zmysły.
Nie odpowiedział, tylko przywarł do jej ust. Dotknął językiem jej warg, ale chciała czegoś więcej. Delikatnie otworzyła usta i wpuściła go do środka. Miała już chłopaków, którzy całowali lepiej, ale podniecało ją to, że jest pierwszą, z którą ten mężczyzna się całuje od wielu lat. Ich języki zaczęły taniec.
To on przerwał ten pierwszy pocałunek. Bała się, że przestraszył się jej bezpośredniości i ucieknie, ale gdy spojrzała w jego oczy ujarzła w nich blask pożądania.
- Stań do mnie tyłem, Agatko – pokornie wykonała jego polecenie czekając na to, co wymyślił jej internetowy przyjaciel.
Czuła jak dotyka dłonią jej kruczoczarnych włosów odsłaniając jej szyję. Nachylił się i zaczął delikatnie całować. Wędrował ustami po gładkiej skórze szyi i ramion, sprawiając jej przyjemność. Zbliżył się do ucha i wyszeptał:
- Pięknie pachniesz, kochanie.
Agatę przeszedł dreszcz. Po raz pierwszy ją tak nazwał. Po chwili jeszcze mocniejszy, gdy zaczął czule brać pomiędzy wargi jej lewe ucho. Uwielbiała takie pieszczoty.
Jacek nie wiedział, skąd wzięła się w nim ta odwaga. Po raz pierwszy robił z kobietą to, o czym dotychczas tylko pisał na czacie. Rozwiązał pasek jej bluzki i zdecydowanym ruchem ściągnął ją z ciała Agaty. Chciała obrócić się twarzą do niego, ale jej nie pozwolił. Znów deszcz pocałunków spłynął na jej szyję. Jego dłonie dotknęły po raz pierwszy jej piersi. Miała mały, ale jędrny biust. Dotykał go początkowo nieśmiało, ale z każdą sekundą nabierał wprawy. Masował piersi ruchami okrężnymi, a ona coraz głośniej oddychała. Czując to wziął jej sutki pomiędzy palce i zaczął nimi przesuwać. Jęknęła z rozkoszy i poczuła, że teraz to ona chcę przejąć inicjatywę.
Odwróciła się gwałtownie i pchnęła go z całych sił. Zaskoczony stracił równowagę i upadł na trawę. Agata klęknęła nad nim i zaczęła rozpinać guziki jego białej koszuli. Każdy dotyk jej czułych palców sprawiał, że przechodził go dreszcz. Szczególnie mocny wtedy, gdy rozpięła pasek, by wydobyć część koszuli wpuszczoną w spodnie. To, o czym dotąd tylko marzył stawało się rzeczywistością.
Jej dłonie spoczęły na obnażonej klacie Jacka, zaczęła ją powoli głaskać. Zbliżyła swe usta, i zaczęła go całować. Schodziła coraz niżej, drażniąc języczkiem okolice pępka. Rozpięła mu rozporek a on uniósł nieco swoje pośladki, by ułatwić jej zdjęcie spodni. Zsunęła mu je z bioder i uśmiechając się, wstała i pobiegła do jego stóp. Chwyciwszy za nogawki pozbawiła go kolejnego elementu garderoby.
Jacek usiadł i obserwował jej zachowanie. Ona jakby zupełnie nie przejmując się jego obecnością rozpięła szorty i pozwoliła im opaść na trawę. Wpatrywał się teraz w jej koronkowe, czerwone majtki. To jednak nie był koniec. Agata zaczęła tańczyć zmysłowy taniec, tak jakby słyszała gdzieś niesłyszalną dla innych muzykę. Powoli wsuwała palce pod gumkę stringów, cały czas patrząc na jego rosnące podniecenie. W końcu nadszedł ten moment. Jeden szybki ruch i majteczki dołączyły do reszty ciuszków. Była naga. Patrzył na nią rozkoszując się widokiem jej cudownego ciała, a ona znów zbliżyła się do niego. Widząc wybrzuszony materiał bokserek nie mogła się powstrzymać i pozbawiła Jacka ostatniego elementu garderoby.
Klęczała nad nim i dotykała dłonią jego męskości. Z każdym dotykiem czuł falę ciepła przechodzącą przez jego ciało. Mimo młodego wieku umiała dawać rozkosz. Nachyliła się głęboko. Poczuł na podbrzuszu ciepło jej oddechu. Po chwili leciutko pocałowała główkę stojącego na baczność kutasa. Odpływał w rozkosz, a ona widząc to, jeszcze zintensyfikowała pieszczoty. Zaczęła lizać coraz bardziej twardy narząd, od dołu aż do samej końcówki. W końcu otworzyła usta i powolutku pozwoliła mu zanurzyć się w nich. Jacek zamknął oczy. Czuł, że jeszcze moment i dojdzie w jej ustach.
Agata też to wyczuła i zaprzestała oralnych pieszczot. Była gotowa połączyć się z nim tak, jak najbliżej połączyć się może kobieta i mężczyzna. Usiadał na nim i powoli zaczęła wsuwać kutasa do swojej myszki. Teraz oboje czuli przemiłe dreszcze rozkoszy. Po chwili był już w środku. Zaczęła rytmicznie poruszać biodrami, z początku powoli, później coraz szybciej. Wygięła swoje ciało, a on chwycił ją dłońmi za piersi i mocno zacisnął. Jęknęła z bólu i podniecenia. Jej ruchy były teraz mocne i za każdym razem dawały obojgu kochankom ogrom doznań.
Postanowiła lekko się z nim podroczyć i na moment zaprzestała jakichkolwiek ruchów, bezwładnie opadając na jego ciało. Leżeli tak dłuższą chwilę, nic nie mówiąc. On czuł, jak ściany jej mysi zaciskają się na jego kutasie, ona zaś pulsującą w nim krew.
Jacek poczuł chęć przejęcia inicjatywy. Wykonał szybki obrót i teraz to ona była pod nim. Popatrzył jej w oczy i zobaczył w nich ogień pożądania. Wykonał mocne, gwałtowne pchnięcie biodrami. Jego kochanka zajęczała z rozkoszy. Z każdym ruchem orgazm był bliżej. Wiła się i jęczała, aż nagle jej ciało wygięło się w łuk a nad plażą uniósł się kobiecy krzyk. Była w niebie rozkoszy. W tym momencie on także doszedł. Rozpaloną mysię Agaty wypełnił lepki i biały nektar Jacka.
Leżeli teraz nadzy na trawie i trzymali się za ręce. Zmęczeni, ale szczęśliwi. Obrócili się tak, aby leżąc na boku móc patrzeć sobie w oczy.
- Kocham Cię – wyszeptał cicho
- Ja Ciebie też – odpowiedziała i delikatnie pocałowała jego usta.
Zapadał ciepły, letni wieczór. Pachnący niedawnym deszczem, trawą i zapachem ich nagich ciał…

Dodaj komentarz