Japonka Maia

Japonki wcale nie mają w poprzek – walczyłem z rówieśnikami, chwalącymi się swoimi brakami wiedzy. Ja wiedziałem, co więcej Japonki zawsze mnie podniecały. Byłem zakochany w mandze, potrafiłem godzinami oglądać anime podziwiając kształty dziewczyn z Kraju Kwitnącej Wiśni. Piękne duże oczy, rozwiane włosy, a przede wszystkim szczupłe nogi sięgające pod szyję, ozdobione krótką mini-spódniczką. Pozostawałem jednak cały czas w kręgu swoich marzeń, możliwość zaś ich zrealizowania pozostawała tym bardziej nierealna. W wolnych chwilach, gdy byłem sam w domu, kolejny raz włączałem więc ekran komputera.
Okazuje się, że życie pełne jest niespodzianek. Studia historyczne okazały się zbyt nużące, postanowiłem przenieść się na kulturoznawstwo. Po wypełnieniu tysiąca druczków, przebrnięciu przez kolejną setkę dokumentów i odczekaniu połowy semestru w dziekanacie, udało mi się dostać na nowy kierunek. Nie lubiłem zmian, będę zmuszony poznawać nowych ludzi – pomyslałem – a tego nie lubiłem. Na pierwszy wykład spóźniłem się, na szczęście nie jako jedyny. Usiadłem po kryjomu, tak aby nie wzbudzić niczyjej uwagi w ostatnim rzędzie. Po chwili w drzwiach pojawił się drugi spóźnialski. Zaaferowany wykładem, nie zwróciłem nawet na niego uwagi. Nieznajomy usiadł obok mnie, wtedy przekonałem się, że nie jest to ktoś banalny, tylko najprawdziwsza Japonka. Ona również zdawała się nie zwracać na mnie uwagi, co pozwoliło mi uważnie się jej przyjrzeć. Miała piękne kasztanowe włosy, opadające na opięty we franelową koszulę biust. Co chwilę zmieniała pozycję, ukazując długie, nie mające końca nogi. Widać, że czuła się swobodnie, nie wiedziała jednak że od momentu jej poznania rozbieram ją w głowie, ściągając pończoszki z jej nóg, rozpinając powoli seksowną koszulę,zjeżdżając głową coraz niżej…
- Cześć, jestem Maia – nagle ocknąłem się, wyrwany jakby ze snu – A Ty?
- Tomek – potrafiłem jedynie powiedzieć, co mogło wydawać się komiczne w połączeniu z wyrazem mojej twarzy – Tomek.. – powtórzyłem już ciszej, ona zaczęła się cicho śmiać, co tylko dodało jej uroku.
- Przepraszam, że Ci przeszkadzam, ale mam pewien problem…
Tak zaczęła się znajomość z Maią. Bardzo ją lubiłem, ale starałem się nie patrzeć na nią przez pryzmat moich marzeń. Chodziliśmy razem na ten sam wykład, gdy potrafiłem, pomagałem jej, ona odwzajemniała się uśmiechem.
Tak minął semestr, po zdaniu ostatniego egzaminu, na korytarzu usłyszałem głos Mai – Tomek, Tomek, poczekaj!- Mai podbiegła do mnie, jak zwykle urocza – Nie mogę tego tak zostawić – i wzięła mnie za rękę. Poszliśmy razem do biblioteki, w której o tej porze nikogo nie było. Maia przylgnęła do mnie wkładając mi w gardło język. Czułem jaka jest podniecona, co zaczęło udzielać się i mnie. Po chwili zaczęła posuwać się w dół, zbliżając się do mojego, nabrzmiałego już rozporka. Otworzyła go, długo nie zwlekając, wzięła mojego penisa w usta. Poczułem przeszywającą rozkosz, jej wargi wodziły do góry i do dołu. Taki stan nie mógł długo trwać, nie wytrzymałem – nie pozostawiła ani kropli, połknęła wszystko. Był to jednak tylko początek. Maia zaczęła zsuwać jeansową spódniczkę, ja z kolei zająłem się obcisłą franelową koszulą, którą tak lubiła nosić. Maia kusząco usiadła na stole, rozchyliła lekko swoje wspaniałe nogi, które zdawały się prosić mnie, abym znalazł się między nimi. Nie czekałem długo, ściągnałem koronkową bieliznę, nacierając jednocześnie swoim ciałem. Wbijając się w nią, słyszałem tylko ciche, ekstatyczne pojękiwanie. Obejmowała mnie nogami, czułem spływające po nich soki. Robiłem to coraz szybciej i szybciej, Maia pojękiwała zaś coraz głośniej. Nie mogło to trwać w nieskończoność, wybuchnąłem po raz kolejny, tym razem wypełniając ją po brzegi. Maia krzyknęła z rozkoszy, było jej jeszcze ciągle mało. Wypięła do mnie swoją kształtną dupcię – Tym razem zrób to tak, żebym zapamiętała – Poczułem kolejny przypływ sił, wkładając członka w jej wąską, tylną dziurkę. Cała się wyprężyłą, pojękując kolejny raz w równie podniecający sposób. Chcą spełnić jej prośbę z nawiązką, wziąłem się solidnie do roboty. Posuwałem ją, jak potrafiłem najlepiej. Szczytowaliśmy w tym samym momencie. Uśmiechnęła się, namiętnie całując mnie w usta.
Szybko ubraliśmy się, wychodząc z biblioteki, jak gdyby nigdy nic. Maia spieszyła się do domu, na do widzenia powiedziała tylko – Już chyba nie będziesz potrzebował kreskówek w internecie – i puściła do mnie oko.

Dodaj komentarz