Joanna

To było w lato po III klasie liceum. Pewnego letniego wieczoru na biwaku w gronie znajomych ustalaliśmy kto gdzie będzie spał. Nocowaliśmy w takim małym domku jednopiętrowym ze skośnym dachem, jakich pełno nad jeziorami odwiedzanymi latem przez turystów. Na górze były cztery łóżka, na parterze nadmuchiwany materac, a nas było w sumie sześcioro. Dwie dziewczyny i czterech kolegów, przy czym jedna z nich była dziewczyną kolegi, druga chodziła z nami do liceum. W końcu stanęło na tym, że będę spał obok niej na parterze, kolega z dziewczyną w zamkniętym pokoju i dwóch pozostałych również na piętrze. Tak więc parter poza mną i nią był pusty. Tego wieczora siedzieliśmy do późna, wypiliśmy sporo piwa i wina, kładliśmy się spać delikatnie mówiąc nietrzeźwi. Koleżanka, z którą miałem spać wypiła szczególnie dużo, była już w takim stanie, że śmiała się ze wszystkiego. A tak, miała na imię Joanna. Joanna bardziej niż zdrobniałe Asia pasuje do jej kobiecych, pełnych kształtów, wydatnych namiętnych ust, jej harmonijnych ruchów, jej być może nieuświadomionego zalotnego sposobu bycia. Czy muszę wspominać, że była nieziemsko piękna? Miała śliczną twarz, zauważyłem ją już na spotkaniu organizacyjnym zanim poszliśmy do liceum. Nie ukrywałem sympatii do niej i wiele razy okazywałem jej dużo więcej „przyjaźni” niż innym dziewczynom, szczególnie na klasowych imprezach w sali oświetlonej stroboskopem. Ale wracając do tamtego wieczoru, szliśmy kolejno pod prysznic, a kiedy wróciłem, ona już spała. Potrafiłem odróżnić znajomość od sympatii i mimo wszystko nie myślałem o seksie z nią. No, może trochę. Prawdę powiedziawszy nieustannie. Do tej pory tylko raz się całowaliśmy i to trochę pijani. W świetle księżyca wpadającym przez oszklone drzwi domku patrzyłem na zarys pościeli pod którą leżała, słuchałem jej oddechu, chłonąłem zapach jej ciała i perfum. Chyba nie muszę wspominać o tym, że stał mi jak po jakiejś viagrze dla koni. Próbowałem zasnąć, ale napięcie jakie czułem nie pozwalało. Leżałem i patrzyłem w sufit próbując odpędzić nieczyste myśli, gdy poczułem na klatce jej rękę, którą mnie objęła przekręcając się na brzuch. Głowę miała ułożoną na boku tuż przy mojej szyi. Poczułem jej bliskość jak nigdy przedtem, nigdy aż tak naturalną i swobodną, tak niewinną. Spała w koszulce i majtkach, pod koszulką miała stanik. Pomyślałem sobie, że skoro tyle wypiła, to może się nie obudzi, kiedy spróbuję jej dotknąć. Najpierw położyłem dłoń na jej piersi, najdelikatniej jak mogłem. Nie poczuła tego, nie zareagowała. Teraz położyłem dłoń na jej nodze między udami. Przekręciła się z powrotem na plecy, ale nie otworzyła oczu, jej oddech nie zmienił się, spała dalej. Koszulkę miała na ramiączka. Powoli zsunąłem jedno z jej ramienia, to bliższe. Dźwignąłem się na łokciu i sięgnąłem do drugiego. Z tym też poszło łatwo. Jednak nie miała stanika. Trzymając za ramiączka z przodu powoli ściągnąłem materiał poniżej jej sutków. W bladym nocnym świetle napawałem się widokiem wielkich cycków, które unosiły się i opadały w rytm jej spokojnego oddechu. Pożądanie wzięło górę nad zdrowym rozsądkiem. Postanowiłem zdjąć jej też majtki. Wstałem na kolana i najdelikatniej jak umiałem położyłem dłonie na jej biodrach. Wsunąłem palce pod materiał bielizny i odchylając go palcami na boki zacząłem zsuwać z jej ciała. Zmierzając niepowstrzymanie do celu sunąłem powoli po skórze jej nóg aż minąłem jej stopy. Już widziałem delikatnie owłosiony wzgórek łonowy. Pochyliłem się nad jej udami i włożyłem łokieć między jej kolana. Nie chciałem wywrzeć zbyt silnego nacisku, żeby jej nie obudzić. Całą powierzchnią przedramienia odsunąłem jej nogę na bok, potem drugą. Leżała teraz w rozkroku z lekko otworzoną szparką. Wiedziałem, że nie jest dziewicą. Takie ładne dziewczyny rzadko są w tym wieku. Wiedziałem też, że niektóre dziewczyny w klasie się masturbują. Joanna kiedyś w ramach żartu dostała wibrator na urodziny. Miałem nadzieję, że rzeczywiście go używała, bo to dawało mi szansę na to, że się nie obudzi, kiedy w nią wejdę. A w tej sytuacji nie było odwrotu, nie przy tej temperaturze i tym zapachu, nie w takich okolicznościach, w takim momencie. To była droga jednokierunkowa. Odchyliłem jej nogi szerzej trzymając za kolana. Cipka była tak wyeksponowana jak tylko się dało. Cudowny kształt niczym kwiat róży hipnotyzował, odbierał rozum. Jakbym stał przed niebiańskimi wrotami, za którymi znajduje się najwspanialsza rzecz na świecie, sens i kres istnienia, nirwana. Wszedłem. Na początku tylko trochę, czułem, że będę ją musiał trochę rozepchnąć, żeby wejść cały. Cały czas byłem na granicy wytrysku, próbowałem się opanować z wszystkich sił. Pokryłem penisa śliną i zanim zrobiła się zimna wszedłem ponownie. Napotykając opór próbowałem miarowym ruchem pchnąć dalej niczym żółw przemierzający pustynną wyspę. Wchodziłem głębiej a wejście jej pochwy było coraz bliżej moich jąder. Starałem się nie wykonać żadnego gwałtownego ruchu. Zacząłem ją posuwać powoli, a ona spała jak gdyby nigdy nic, z twardym penisem w mokrej cipce. Nagle poczułem falę orgazmu ogarniającą całe moje ciało. Przeszywało mnie uczucie przyjemności, uniesienia, wolności. Cipka Joanny wypełniła się po brzegi nasieniem. Starałem się nie poruszyć, kiedy kolejne impulsy wystrzeliwały spermę do jej wnętrza. Wyjąłem go z niej zaspokojony, a ona nawet nie zmieniła pozycji. Leżała z rozłożonymi nogami trzymając głowę na boku. Oddychała miarowo i spokojnie, na moment jakby głębiej, a później bez zmian. Biały nektar wyciekał z jej rozepchniętej pochwy i spływał na prześcieradło. Sięgnąłem do kieszeni leżących obok spodni po chusteczkę. Lepiej, żeby nie obudziła się rano z klejem między nogami. Starłem nasienie z jej ciała i prześcieradła delikatnie i spokojnie, tyle, ile mogłem.
Następnego dnia gdy wstałem wszyscy zachowywali się naturalnie. Joanna usiadła obok mnie przy śniadaniu i zanim zaczęliśmy jeść wyszeptała mi do ucha –musimy to dziś powtórzyć.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


× siedem = 42