Kamienica, Koleżanka, Trójkącik

Jeszcze jako młody chłopak, wynajmowałem tanie mieszkanie, mieszczące się w jakiejś starej, nieprzyjemnej wrocławskiej kamienicy. Zaczynałem stduia, a tutaj przyjechałem pierwszy raz. W środku lokal był prawie pusty, w jednym pokoju stało jedynie łóżko z nakastlikiem i lodówka po przeciwnej stronie. Panował tam mrok i zaduch, niemiła atmosfera. Wyszedłem z tego mieszkania. Schodziłem bardzo długo, po brudnej i niezadbanej klatce schodowej, pomalowanej na zielony, wyblakły kolor. Na samym dole zaczepiła mnie starsza pani sklepikarka, bo na dole był spożywczak
i mówi że przyszła tutaj jakaś młoda dziewczyna, pytała sie o mnie, przedstawiła sie jako znajoma z gimnazjum. Od razzu zacząłem się o nią wypytywać, bo nie pomijając faktu, że moje gimnazjum mieściło się w małej wsi, pamiętałem wszystkie dziewczyny. Ich twarze miałem już przed oczami, z niecierpliwością czekałem na bardziej szczegółowy opis. Niestety opis owej sklepikarki nie spełniał moich oczekiwań… Nie zastanawiałem się długo, podziekowalem, wyszedłem. W drzwiach nie zauważyłem jakiejś kobiety i szturchnąłem ją niechcący barkiem. Przeprosiłem, nie zwróciłem nawet na nią uwagi, pamietam tylko, że to jakaś blondyna w dlugich wlosach, w brązowym korzuszku.
Na zewnątrz panowała zima. Przechadzałem się tą skąpą ulicą, ostry mróz szramotał moje policzki. A ja – pamiętam – wyszedłem tylko na chwilę, zapomniałem już po co, w kapciach i podkoszulku. Cały czas padał śnieg, zmarzłem bardzo. Szedłem przed siebie, w końcu wpadłem w zaułek – ulica ciągnęła się dalej, ale siatka zagradzała przejście. Pod nią stały śmietniki, a u góry, od okna do okna wisiały sznurki z przemarzniętym pranie.
Poklepałem się po kieszeniach, miałem nadzieję że znajdę tam paczkę jakichkolwiek fajek. Oczywiście moja radość sięgnęła zenitu, otwierając ją znalazłem ostatni papierek z tytoniem i czerwoną zapaliniczkę. Odwróciłem się plecami do wiejącego wiatru, włożyłem papieros do ust i zapaliłem. Zaciągając się ciepłym dymem poczułem ulgę. Niesamowite ciepło płynące od tej jednej papierowej rurki ogarnęło całe moje ciało. Poczułem nawet lekkie podniecenie… Splunąłem delikatnie i popatrzyłem się w strone wyjścia z tego zaułku – ludzie śpieszący się dokądś, samochody jeżdżące i zatrzymujące się na światłach. Po chwili takiego patrzenia, jedna z przechodnii utkwiła mi w pamięci – znów zobaczyłem te blond włosy i brązowy, delikatny korzuszek. Skądś znałem tą twarz, zawsze pomalowaną. Postanowiłem wrócić do mieszkania. Po raz kolejny nie mogłem się doczekać końca tych pieprzonych schodów, one nie miały chyba końca. Po pewnym czasie znalazłem się na miejscu. Wkładajac kluczyk do zamka zorientowałem się, że nie pasuje. Oczywiście pomyślałem sobie wtedy jak każdy, szanujący sie Polak… Zacząłem tam pukać, walić wręcz, bo nie mogłem sie pomylić. Oczywiście tak mi sie wydawało… Ktoś wkońcu otworzył. Jakiś gruby, brudny pijak, obrzydliwie prześmierdły potem i papierosami, z upaskudzoną gębą, żłopiącą wódkę z gwinta. Oszołomiony stałem i patrzyłem się na niego, nie mogłem z siebie nic wydusić.
Zmierzył mnie wzrokiem, zataczając się podparł ręką o framugę. Po chwili zawołał:
- Kinga, to chyba do ciebie!
Odszedł od drzwi, zostawił je otwarte. Z naprzeciwka przez okno wpadały skąpo przedzierające się przez gęste chmury promienie słońca.
W drzwiach stanęła jakaś postać. Oszołomiony jej ciałem patrzyłem na czarny, koronkowy biustonosz, wylewające się niemal stamtąd jędrne piersi i płaski, seksowny brzuch, z dobrze wyostrzonym wcięciem w talii. Milion myśli w mojej głowie nie pozwalały mi na kontakt ze światem zewnętrznym – widziałem tylko że ruszają się jej usta, coś mówiła, ale nie słyszałem co. Byłem wprost gwałcony jej walorami. Wkońcu przestała mówić. Oparła się o framugę, żując gumę. Jej wzrok utkwił w miejscu mojego krocza. Spojrzałem tam również. Gwałtownie zacząłem odbierać wszelkie bodźce, opamietałem się. Mój kutach utworzył już spory namiot. Zawstydziłem się lekko, ułożyłem nogę w inny sposób, tak, żeby to trochę zakryć. Żuła gumę, pomalowanymi wargami obracała ją energicznie. Układały sie jak do lodzika. Myślałem że rozerwie mi spodnie. Widziała to. W końcu zapytała, czy chce seksu. Udało mi sie odpowiedzieć, że chyba pomyliłem drzwi. Spojrzałem na napis i cyferkę na drzwiach – rzeczywiście to nie było moje mieszkanie. Nie mogłem oderwać wzroku od jej cycków, po prostu nie dało sie! Patrzyła na mój namiot i żuła tą gumę, podeszła bliżej.
Zamknęła za sobą drzwi, raz jeszcze zadała mi to samo pytanie. Zawahałem sie, ale odpowiedziałem, ze chce. W końcu co miałem do stracenia? Uśmiechnęła się delikatnie.
Spytała się gdzie mieszkam. Nie odpowiedziałem jej, za bardzo byłem gwałcony jej biustem… Złapała mnie ręką za moją dłoń, ułożyła ją na swojej jędrnej piersi. Widziała po mnie, że jestem mega podjarany całą sytuacją. Drugą ręką złapałem ją za drugą pierś,
ona energicznie zaczęła masować mnie po kroku. Ułożyłem głowę w jej cyckach i namiętnie całowałem – po rowku, później po szyi. Też czuła podniecenie, całkowicie poddała się moim pieszczotom. Odchylając głowę do tyłu, by złapać oddech znów spytała gdzie mieszkam.
Oderwałem się na chwilę od jej piersi, rozejrzałem się i zobaczyłem, że jestem piętro za nisko.
– Piętro wyżej – odpowiedziałem.
Odsunęła się ode mnie i poprawiła stanik. Wróciła sie do swojego mieszkania, długo nie wychodziła. Myślałem że to już koniec zabawy. Poczekałem jeszcze chwilę i skierowałem się ku schodom. Po chwili drzwi się otworzyły. Odwróciłem się gwałtownie i zobaczyłem ją w czerwono-czarnym płaszczu i lekkiej spódniczce. W rękach ugniatała dziwnie wyglądające, srebrne papierki z napisami. Podnieciło mnie to, bo wiedziałem, co to za papierki, a raczej co się w nich znajduje. Emocje sięgały zenitu, już całkiem mi to nie przeszkadzało, że cała kamienica może teraz patrzeć na mój dorodny namiot. Wychodziliśmy po schodach. Nie wytrzymując namiętności, rozpięła mi koszule i zaczela mnie jeszcze na nich całować.
Przycisnela mnie do sciany, rozpinajac spodnie. Czulem wtedy jakieś nieziemskie uczucie, coś niezwykle podniecającego. Ściągnęła mi spodnie do kolan. Zaczela delikadnie masowac wargami moje slipy, w których mieściła się napalona bestia. Czułem znów przeszywające ciepło, którym towarzyszyły dreszcze. Rękami obejmowała mnie po udach, tyłku. Zamknąłem oczy i czekałem na finisz. Poddałem się jej – miała już w tym doświadczenie.
Wkońcu, gdy już zabierała się do bezpośredniego masażu, usłyszeliśmy otwierające się drzwi, czyjś głos. Czułem, że jeszcze chwileczka a wyleje sobie w gacie wiadro nasienia.
Adrenalinka uspokoiła troche hormony, zapiąłem sie szybko. Ona wstała, zapięła bluzke
ktoś schodził z góry po schodach. Zobaczyłem u tamtej osoby te same blond włosy, co u tej dzieweczki w sklepie i na ulicy. Tamta też na mnie patrzyła. Otworzyła szerzej oczy i z okrzykiem radości krzyknęła, że wkońcu mnie znalazła. Ja również poznałem tą osóbkę. To Karolcia, faktycznie, koleżanka z gimnazjum. Teraz wyglądała całkiem inaczej, niż kiedyś.
Porozmawialiśmy chwilę, powiedziała że akurat obok mieszka jej koleżanka, akurat stamtąd wychodziła. Magia namiętności momentalnie znikła, a Kinga wyrazie się nudziła. Karolina zauważyła to, i na dodatek resztki z mojego namiotu dalej utrzymywały się w kształcie fałdy na rozporku. W końcu zrozumiała że chyba nam przeszkodziła. Zapytała o to wprost.
Próbowałem coś powiedzieć, ale Kinga, odpowiedziała, że nawet bardzo nam przeszkodziła.
Karolina spytała czy może coś zrobić jako zadośćuczynienie, zrobiło się jej chyba przykro.
Kinia odpowiedziała że może – dołączyć do nas.
Zawahaliśmy się razem. W tamtych czasach próbowałem do niej zarywać, ale mnie olewała, wolała starszych. Popatrzyła się na mnie. Porozumiewawczo skinęła głową i odpowiedziała
– zgadzam się.
Byłem w totalnym szoku, a zarazem totalnie podjarany! Na samą myśl o tym, co sie bedzie działo, znowu czułem że coś tam się podnosi… Wychodziliśmy piętro wyżej. Szedłem pierwszy. Czułem, że obie patrzą się na mój tyłek. Chciałem się odwrócić i upewnić, ale ta niepewnośc także mnie podniecała. Włożyłem kluczyk do zamka, przekręciłem. Drzwi się otworzyły. Dziewczyny zobaczyły tylko jednoosobowy tapczan przy ścianie. Zaśmiały się.
Kinga uznała, że bedziemy to robić na podłodze, bo w pokoju było dość dużo miejsca.
Prosiły, żebym rozwinął ten dywan, oparty o ścianę przy oknie, a one poszły do łazienki, obie. Długo stamtąd nie wychodziły, moje podniecenie wdawało już się we znaki. Postanowiłem zobaczyć co robią. Uchyliłem drzwi od łazienki, a widok wmurował mnie do podłogi. Zobaczylem jak w ciasnej łazience stoją obie przyciśnięte do siebie, z gołymi cyckami. Obmacując się po dupach, masują sobie ramiona i namiętnie się całują.
Znowu poczułem rozrywającą siłę podniecenia. Te dwie laski obmacując się, liżą sobie sutki wkładając sobie nawzajem palce do różnych miejsc. Tak jak mówiłem, mój rozporek ulegał powoli autodestrukcji. Stałem wpatrzony w nie, one to widziały. Kątem oka patrzyły na mnie
Torturowały mnie sobą. Zadawały mi okropny ból, gdyż pod wpływem tego, co widzę nie mogłem się ruszyć. Wkońcu podszedłem do nich. Chciałem złapać jedną za pierś, ale dostałem po łapach. Mój penis wariował. Byłem tak podjarany że próbowałem dalej:
po nogach, udach, wkońcu talii, a gdy zjechałem ręką niżej – dostałem „z liścia”.
Mimo to próbowałem dalej. Znowu mnie sprała. Wkońcu nie wytrzymałem i zacząłem się rozbierać. One jak te dwie suki tańczyły ze sobą ocierając się o wilgotnie ściany
ściągnąłem pasek, rozpiąłem rozporek. Gdy tylko jedna to zobaczyła, podeszła do mnie, klęknęła. Ściągnęła ze mnie spodnie tak, że stałem w samych, obcisłych slipkach, które doskonale oddawały kształt i rozmiar mojego oręża. Druga kazała jej sie wypiąć,
ściągnęła z niej stringi i zaczęła ją pieścić, najpierw delikatnie językiem, później w grę weszły palce. Kinga torturowała mnie w taki sam sposób jak wcześniej – delikatnie, wargami. Ślina z nich zatrzymywała się na materiale, wysuszając je. Czasami nawet przyklejały się do majtek, wtedy, musiała pomóc sobie językiem. Wkońcu uznała, że to doskonały moment by zobaczyć mnie w pełnej okazałości: ściągnęła ze mnie materiał, powoli, by dokładnie się mu przyjrzeć. Wkrótce zaczęła jęczeć, skomlać, z tego co widziałem, Karolina też już miała niezłą wprawę. Ściągała mimo to strasznie powoli, spokojnie, widocznie lubiła takie zabawy. Gdy mój penis zahaczał jedynie główką o majtki, ta gwałtownie zsunęła je na dół. W tej chwili, pod wpływem erekcji prącie z dołu, momentalnie wyskoczyło i skierowało swój wylot w górę. Kinga widząc do jęknęła, chyba dochodząc. Faktycznie, Karolina wstała, wkładając Kindze jej mokre od własnych soków palce. Ta dokładnie zlizała każdą kropelkę. Obydwie wstały, jedna przede mną, druga za mną. Byłem już całkiem goły, a one nadal miały na sobie staniki. Postanowiłem to zmienić. Odwróciłem się do Karoliny i rozpiąłem jej stanik, rzucając go przed siebie. Z Kingą zrobiłem tak samo. Wkrótce wszyscy byliśmy goli. Stałem wśrodku, w tej ciasnej łazience na prawdę było miejsca jedynie na szerokość tych trzech osób, także dziewczyny przyśnięte były do zimnych ścian, a ja rozkoszowałem się ciepłem ich ciał. Masowały mnie rękami po klatce, udach, później po ich wewnętrznej części. Wkońcu poczułem zimną dłoń obejmującą mojego penisa. Zamknąłem oczy z myślą o tym obrzydliwym facecie, by trochę się uspokoić i nie kończyć zabawy. Tak, ten widok pomógł mi zachować soki na swoim miejscu. Karolina, stojąca za mną, jedną ręką masowała waginę Kingii, drugą ręką trzymając mojego kutasa jeździła napletkiem po jej ciele. Wkońcu dwoma palcami rozszerzyła cipkę Kingii, wsadzając tam część mnie. Znów poczułem to przeszywające ciepło, ale tym razem dreszcze spowodowały gęsią skórkę na całym mym ciele. Cały ten czas przytulałem się do piersi Kingii, wkońcu Karolina oderwała mnie od nich całując mój kark, później szyję, idąc po policzkach do ust. Ruszając biodrami ocierałem się o zgrabne ciałko Karoliny i wbijałem się w ciało Kingii. Cztery dłonie jeździły po całym moim ciele, w końcu Karolina kucnęła, delikatnie masując mnie po jądrach. Porozumiewawczo ciągnęła mnie za nogę, żebym się odwrócił. Wyszedłem z Kingii i odwróciłem się. Po chwili poczułem delikatny język sunący się po moim napletku, aż w końcu znalazłem się w całych jej ustach, po same jaja. Robiła to idealnie, sunąc językiem nie zapominała by chować zęby, ssała go szybko i energicznie, a Kinga tymczasem bawiła się moim tyłkiem, sprawnie go masując. Po chwili masażu ustnego ze strony Karoliny, poczułem język Kingii penetrujący mnie z drugiej strony. Czułem już finisz. Złapałem za głowę Karoliny i pomagałem jej nią ruszać. Ona się nie zgodziła na taki układ, bo widocznie domyślała się że dochodzę. Wyjęła go z buzi i jedynie językiem jeździła po napletku. Niestety nie udało się jej mnie uspokoić – zalałem jej twarz dorodnym, białym wytryskiem. Chyba się zmartwiła, bo jej jeszcze nikt nie zadowolił. Ja natomiast miałem jeszcze pełno siły na drugi raz. Dałem jej to do zrozumienia, ona zaczęła dokładnie wszystko zlizywac ze mnie. Kinga również podeszła do niej i zlizywała z jej twarzy mój wytwór. Po chwili obie klęczały przede mną obrabiając mi męskość. Dopiero po wytrysku do łaskoczące uczucie powodowały u mnie nieziemskie doznania. Zacząłem krzyczeć i zalałem ich twarze moczem. Były mega podniecone, bo chyba nigdy im sie coś takiego nie zdażyło. Dokładnie pochłaniały i zlizywały każdą kropelkę. Wkońcu Kinga oparła się o ścianę, Karolina ustawiła się „na pieska” głową w stronę Kingii, masując ją językiem. Ja gdy tylko zobaczyłem wypięte w moją stronę dwie dziury, nie musiałem długo się zastanawiać: klęknąłem, naśliniłem jej otwór i swój napletek, zadawalając ją seksem analnym. Kinga z zamkniętymi oczami wiła się po ścianie, zaciskając wargi i pięści. Karolina również wiła się z bólu, jednak po chwili zamieniło się to w czystą przyjemność. Czułem że nie zadowalam wystarczająco Karoliny. Oparłem się całym ciałem o jej plecy, układając ręce pod jej brzuchem. Zacząłem wbijać się w nią dwa a nawet trzy razy szybciej, gdy niespodziewanie mój penis wysunął się stamtąd. Postanowiłem umieścić go w innym miejscu. Wbiłem się tam szybko i gwałtownie, na dodatek kciuk wbijając w jej odbyt. Wyprostowała się momentalnie, ale zaraz poczuła samą przyjemność. Powoli, ale silno i zdecydowanie pchałem ją po same jaja, tak, że tylko głuchy dźwięk obijania się mojej męskości o jej dupę rozlegał w całej kamienicy. Kinga po sprawnych ruchach języka Karoliny również dochodziła. Karolina lizała ją coraz szybciej i zdecydowanie, użyła palca, coraz szybciej wpychając go do środka. Kinga szczypała sobie sutki ugniatając piersi i jeżdżąc językiem po wargach. Wkońcu zalała się sokami przyjemności. Chyba miała już dość, ale cały czas patrzyła się na mnie, na klatkę i ramiona, cały czas czuła podniecenie. Wstała, stanęła nad plecami Karoliny, przodem do mnie. Chyba miała jeszcze ochotę na mój język. Puszczając karolinę, złapałem Kingę za uda i zacząłem zadawać jej przyjemność palcami od tyłu i językiem z przodu. Karolina uwolniła usta i zaczęła pojękiwać. Przyspieszyłem tempa i czułem, że znów zaleję Karolinę potokiem spermy. Zapomniałem, że nie założyłem gumy, mimo to rżnąłem ją najostrzej jak potrafiłem. Dwukrotnie większe doznanie niz za pierwszym razem nie pozwoliło mi wyjść z niej. Spuściłem się do samego jej środka. Poczuła to. Zamarzła na chwilę. Nie ruszała się. Ja również przestałem pieścić Kingę. Zapadła cisza. Chciałem ją przeprosić, ale to chyba nie był najlepszy pomysł ani moment. Wkońcu na jej twarzy pojawił się uśmiech. Wysunęła się spod nóg Kingii i zaczęła mnie torturować. Ułożyła mój nalpetek w jej ustach, jeżdżąc sobie nim po zębach. Kinga stanęła za mną, obezwładniła ręce i całowała po ramionach, szyi i ustach. Byłem całkowicie bezwładny i im poddany. Karolina zaczęła gryźć mnie po żołędzi i wpychając na siłę język w moją cewkę moczową. Znów poczółem to przeyszwające ciepło i zalałem ją moczem. Wzięła go do buzi i trzymała w ustach wszystko co wydaliłem. Wstała, odebrała Kindze moje usta i wstrzyknęła do nich mój własny mocz. Był jakiś gorzki, ciepły, czułem obrzydzenie. Wyplułem to jej na piersi, a ona ocierając je o siebie kucnęła. Wsadziła do nich mojego penisa i zaczęła nimi ruszać. Już nie miałem więcej siły, ani chyba nasienia. Mimo to znów czułem, że dochodzę. Zamknąłem oczy, a ona wzięła go znów do ust. Zaczęła szybko i gwałtownie go obrabiać, ugniatając jaja. Czekałem tylko na finisz, juz nie miałem siły na nic. Jej się to podobało. Kinga kucnęła pod moimi nogami i obrabiała jaja, tak, żeby Karolinie został sam kutas. Robiły to tak szybko i dokładnie, że przed tym wszystkim co już zrobiliśmy, spuściłbym się od razu. Po tych dwóch obfitych wytryskach już nie miałem czym się spuszczać. Powoli zaczynałem czuć ból, ale one nie przestawały. Chciały tego trzeciego razu. Kinga zaczęła gryźć jądra, Karolina oblizywała go w tempie ekspresowym, wkładając go na całą głębokość. Wkońcu poczułem coś nieziemskiego. Coś, co zaraz miało mi rozsadzić penisa. Straciłem całkowicie siły, opadając do tyłu wytrzeliłem resztkami spermy do ust Karoliny. Leżałem na podłodze, chyba już straciłem świadomość. Karolina dokładnie zlizując resztki pozostałe na kutasie, położyła się na mnie i całowała mnie ze spermą w ustach. Masowała mnie i dotykała dalej, Kinga weszła pod prysznic i umyła się. Karolina wkońcu też wstała. Ja już leżałem, ale mój penis stał na baczność wyprostowany w górę. Dokładnie się mu przyglądały. Po chwili zaczął opadać. Karolina też weszła pod prysznic i obie myły się razem. Ubrały się, pomalowały raz jeszcze i wyszły. Ja leżałem na tych zimnych płytkach w potokach spermy, moczu, wody i sokach dziewczyn. Obudziłem się czysty i we własnym tapczanie. Nade mną siedziała uczesana Karolina, uśmiechająca się do mnie. Zbliżyła się do moich ust i pocałowała je. Po chwili wyszeptała
– Wiesz… Chyba się w tobie zakochałam…
Moje ciało znów przeszyło niesamowite ciepło.

Dodaj komentarz