Karen Wagner – Naga w szkole – Czwartek

Przetłumaczył: Morpheius

Oto przed Wami czwarta część cyklu o Karen Wagner. Niestety zbliżamy się już do końca tej opowieści, pozostał jeszcze piątek (który również postaram się przetłumaczyć), jednak jeśli znajdę inne ciekawe opowiadania z uniwersum Naked in School, to nie omieszkam się nimi „zająć” :)
Jak zwykle wszelkie uwagi i wskazówki są mile widziane.
———————————————————————————————————————————————–

Rankiem obudziłam się i wstałam z łóżka. Przypomniałam sobie, że jestem naga i zaczęłam owijać się kocem, lecz po chwili tylko zachichotałam i rzuciłam go na ziemię. Ruszyłam prosto na dół do kuchni.

Mama tam była. Uśmiechnęła się, jak mnie zobaczyła. – Dobrze się z tym czujesz? – zapytała – Karen, to wspaniałe!

Przytaknęłam. – Mam zamiar nic nie zakładać aż zjem śniadanie i wezmę prysznic – wyjaśniłam.

Ruszyłam do łazienki i poddałam się rutynowym czynnościom, po czym wróciłam z powrotem. – Robisz śniadanie? – spytałam mamę.

- Jasne. Myślałam, żeby zrobić naleśniki, jeśli masz ochotę. – odparła.

- Super. Dzięki, dla mnie bomba. To może najpierw wezmę prysznic. – odwróciłam się w stronę łazienki. Właśnie jak miałam zatrzasnąć drzwi, odezwał się dzwonek do drzwi. Czekałam, sądząc, że mama otworzy, ale dzwonek odezwał się ponownie.

Wyszłam z łazienki i wzięłam głęboki, zdenerwowany oddech. To była kolejna okazja, żeby pokazać, jaka jestem odważna. Ruszyłam do drzwi, uśmiechnęłam się i otworzyłam je szeroko.

To był jeden z przyjaciół Jimmy`ego, którzy byli wczoraj wieczorem. – Cześć! – powiedział, patrząc na mnie z pożądaniem.

- Cześć… – nie mogłam przypomnieć sobie jego imienia.

- Roger. – uśmiechnął się odrobinę nerwowo. – Tylko przechodziłem i wpadłem powiedzieć ci cześć. – wyjaśnił.

- Wejdziesz? – zapytałam – Jeśli chcesz, możesz z nami zjeść śniadanie! – zaproponowałam tak grzecznie, jak tylko mogłam.

- Chętnie, jeśli nie będę sprawiał kłopotów! – uśmiechnął się.

- Właśnie miałam wziąć prysznic. – wyjaśniłam – Jednak ubiorę się dopiero po śniadaniu. – dodałam, uśmiechając się lekko.

- Mogę popatrzeć, jak bierzesz prysznic? – zapytał szybko.

Zarumieniłam się. – Uch… Nie ma sprawy – odparłam z wahaniem, po czym zachichotałam. Dwudziestu facetów przez cały tydzień patrzyło, jak biorę prysznic po w-fie! – No to chodź. – powiedziałam.

Zostawiłam odsłoniętą zasłonę kąpielową. Poprawiłam prysznic, żeby nie rozpryskiwać wody po całej łazience, po czym weszłam do kabiny i spojrzałam w stronę Rogera. Wzięłam długi prysznic, kilkukrotnie namydlając się, potem spłukując mydło, aż wreszcie zakręciłam wodę i wyszłam. Patrzył na mnie, jak się wycieram i suszę włosy.

- Gotów na śniadanie? – zapytałam.

- Ech… właściwie… to muszę już iść. – powiedział spoglądając na zegarek. – Ale fajnie było popatrzeć, jak bierzesz prysznic! – szybko wybiegł, a ja odetchnęłam, uradowana, że będę miał chociaż odrobinę prywatności.

Jimmy zszedł na śniadanie.

- Był tu twój kumpel Roger. – wyjaśniłam – Patrzył, jak biorę prysznic.

- Naprawdę? – Jimmy wydawał się być zaskoczony, ale wzruszył ramionami.

- Czy zachowywał się jak dżentelmen? – zapytała mama.

- Był miły. – odparłam.

- Dobrze. – powiedział Jimmy. – Tak to nie będę musiał mu łamać rąk. – wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.

Musiałam zdjąć ubrania przed lekcjami. Nie mogłam jakoś się do tego przyzwyczaić. Czując, że muszę to przezwyciężyć, postanowiłam być tak odważna, radosna i przyjazna, jak to tylko możliwe.

Po śniadaniu ubrałam się i ruszyłam do szkoły, docierając wcześniej niż wczoraj. Rano było dość chłodno, około 15 stopni, ale miało być tak cały dzień.

Kilkoro uczniów już stało przed drzwiami, a kolejni szli w stronę szkoły. Chciałam po prostu radośnie i odważnie rozebrać się, lecz poczułam zdenerwowanie widząc, że ludzie już tam są. Sześciu chłopców patrzyło na mnie z pożądaniem i niecierpliwością, szczerząc zęby w uśmiechu. Zarumieniłam się i wzięłam kilka głębokich oddechów, przypominając sobie o własnym postanowieniu. Zdecydowałam się zacząć ostro.

- Cz-Czy ktoś miałby ochotę mi pomóc? – zapytałam z wahaniem.

- Przepraszam, mówiłaś coś?

Jeszcze mocniej się zaczerwieniłam. Nie usłyszeli mnie! Ale to było łatwe. Szybko odetchnęłam. Nie chciałam tego robić standardowo.

Powiedziałam głośno i wyraźnie: – Czy chłopcy chcielibyście pomóc mi zdjąć ciuchy?

Tym razem mnie usłyszeli! Spojrzeli po sobie i ruszyli w moim kierunku. Stałam przed nimi bez ruchu, a oni się zatrzymali.

- No dalej! – zachęciłam ich, wymuszając uśmiech. Było za piętnaście ósma. Zajęcia zaczynają się o 8:05. – Będę robiła, co będziecie chcieli, zanim pójdę na lekcje.

Kilku natychmiast podeszło, a jeden z nich przejechał palcem po mojej koszóli. Zarumieniłam się, lecz posłałam mu uśmiech.

Ktoś z tyłu opuścił mi spodnie do kostek, po czym to samo zrobił z majtkami. Na nagich pośladkach poczułam dłonie.

Chłopak, który zajmował się moim przodem wyszczerzył się; rozpiął moją koszulę, po czym to samo zrobił z biustonoszem. Patrzył mi prosto w twarz, zaczynając dotykać moje piersi. Byłam czerwona jak burak. Nie ruszałam się, lecz odwróciłam wzrok.

- Patrz na mnie. – polecił.

Spojrzałam mu w oczy. Uśmiechnął się.

Westchnęłam; jeden z chłopaków wsunął swój palec do mojej pochwy! Zaczęłam się odwracać, lecz chłopak z przodu złapał mnie za sutki i je ścisnął. – patrz na mnie! – nalegał. Tak zrobiłam; bolało, jak mnie uszczypnął! Uśmiechnął się – Patrz na mnie. Chcę widzieć twoje odczucia. – wyjaśnił.

- Hej, pozwól mi włożyć tam na chwilę palce. – powiedział ktoś z tyłu i w tym momencie jeden palec wysunął się z mojej pochwy, lecz zaraz wsunął się tam następny. Znowu westchnęłam, lecz dalej patrzyłam na chłopaka przede mną. Nagle aż podskoczyłam; ktoś sunął palcem po moim tyłku!

- Nie! Przestań! – zaprotestowałam, próbując się odwrócić. Chłopak przede mną znowu chwycił moje sutki i mocno je uszczypnął. – Pamiętasz, że miałaś na mnie patrzeć? – przypomniał.

- Spróbuję! – powiedziałam przełykając ślinę.

- Wydaje mi się, że mówiłaś, że możemy zrobić z tobą, co chcemy? – powiedział chłopak z tyłu.

- Mo-Możecie! – odparłam, szybko oddychając.

- Możesz pochylić się trochę do przodu? – zapytał radośnie.

Zrobiłam to powoli i z wahaniem, lecz dalej starałam się patrzeć na chłopca przede mną. Posłałam mu uśmiech, a on zachichotał – Podoba ci się, co?

Właśnie wtedy zadzwonił dzwonek. Poczułam niewyobrażalną ulgę, jak chłopcy z tyłu wyciągnęli palce z mojego odbytu i pochwy. Ściągnęli oni moją koszulę i stanik. Uśmiechnęłam się do nich i zaczęłam zdejmować buty. Poczułam na sobie gęsią skórkę, jak to robiłam i zadrżałam, po czym wyprostowałam się nerwowo i znowu uśmiechnęłam. Kopnęłam buty, wychodząc ze spodni i majtek. Chłopcy złapali mnie, żeby po raz ostatni poczuć moje ciało, po czym pomogli mi zebrać ubrania. Zabrali moje skarpetki.

- Hej, będę je nosiła! – zaprotestowałam, próbując być przyjaźnie nastawiona. – Oddajcie mi je, proszę, żebym mogła z powrotem założyć buty, dobrze?

Oddali mi je, a ja szybko założyłam skarpetki i buty. Nie widziałam moich ubrań, przypuszczałam, że chłopcy włożyli je do skrzynki. Popędziłam na lekcje algebry i zajęłam miejsce akurat, jak rozbrzmiał ostatni dzwonek.

Wciąż byłam ohydnie zawstydzona będąc jedyną uczennicą w klasie, która nie nosiła ubrania, lecz byłam zdeterminowana, żeby czerpać stąd więcej przyjemności, niż w poprzednich trzech dniach i zrobić więcej niż tylko przetrwać do końca dnia. Gdy nauczyciel algebry, pan Dennison, poprosił o ochotników do rozwiązania zadań na tablicy, podniosłam rękę i szybko ruszyłam do tablicy, by spróbować. Gdy mi się udało i wróciłam na swoje miejsce, cała klasa się uśmiechała.

- Nieczęsto widzę taką reakcję. – zauważył pan Dennison, a cała klasa wybuchnęła śmiechem.

Po lekcji, na korytarzy zatrzymał mnie jeden chłopak. – Widziałem rano, jak chłopacy dotykali twojego ciała. – zaczął – Tak się zastanawiałem…

Zarumieniłam się, ale posłałam mu uśmiech. W końcu miałam być tak przyjazna, jak to możliwe… – Też chcesz? Nie ma sprawy!

Spojrzał na mnie zaskoczony, lecz dotknął moich piersi i ścisnął moje sutki między palcami. – Miło! – powiedziałam tak radośnie i chętnie, jak mogłam. Zachichotałam i założyłam ręce za głowę, pozwalając mu się pieścić przez minutę lub dwie. Inni uczniowie przechodzili obok, uśmiechając się i chichocząc; kilkoro dało mi lekkiego klapsa w pupę.

- Chyba powinniśmy iść na zajęcia. – powiedział niechętnie – Dzięki, Karen!

- Nie ma sprawy. – odpowiedziałam i popędziłam na lekcje historii. Byłam kilka minut spóźniona, więc po cichu weszłam do klasy, chcąc zająć miejsce z tyłu w rogu.

- Co to ma znaczyć?! – nie było tam naszej normalnej nauczycielki. Zastępcą był młody mężczyzna. Podszedł do drzwi i złapał mnie za ramię.

Zarumieniłam się. – Przepraszam za spóźnienie – zaczęłam.

- Nie o to chodzi. A przynajmniej nie tylko o to. – cały czas się na mnie gapił.

- Ona musi chodzić nago. – wyjaśnił jeden z chłopców.

- Co? Dlaczego? W szkole? – nauczyciel nie mógł uwierzyć.

- To nie był „mój” pomysł. – odparłam – Proszę puścić moje ramię.

Chwilę się wahał, ale mnie puścił.

Cała klasa chichotała, do czasu aż rzucił polecenie „CISZA!”. Uczniowie natychmiast przestali rozmawiać, a on zwrócił się do mnie. – Teraz proszę to wyjaśnić, zwięźle, ale jasno.

- W poniedziałek zostałam zatrzymana przy drzwiach do szkoły przez dyrektora. – wyjaśniłam – a on nakazał mi się rozebrać. Poinformował mnie, że przez cały tydzień muszę chodzić po szkole nago. Otrzymałam broszurę, która przedstawiała nowe prawo stanowe i lokalną politykę szkoły. Było też kilka innych dziewczyn, które musiały zrobić to samo, pewnie zobaczy je pan dziś w szkole.

- Rozumiem… – patrzył na mnie przez chwilę – Wydaje mi się, że możesz zająć miejsce. Przepraszam za zamieszanie.

- Przepraszam, że „pana” zmieszałam – odparłam szczerze i ruszyłam, żeby usiąść.

Jak się szybko okazało, jako zastępca nie miał zbytnio czego nas uczyć. Nakazał nam ustawić krzesła w kręgu, by prowadzić nieformalną dyskusję. Miała ona dotyczyć historii, lecz wszyscy faceci w klasie patrzyli na mnie, podobnie jak zastępca. Po kilku próbach sprowadzenia uwagi innych z powrotem na historię, poddał się.

- Jasne jest, że wszyscy mają więcej pytań na temat ciebie niż historii, Karen. Może ja zacznę. – uśmiechnął się – Jak to jest, jak zostajesz zatrzymana w drzwiach do szkoły i mówi ci się, że masz chodzić nago?

Zarumieniłam się – To była niespodzianka. – wyjaśniłam – Nie miałam pojęcia, że szkoła może takie coś mi nakazać.

- A co na temat samego rozbierania?

- Zostałam zaprowadzona do biura dyrektora. – odparłam – Było tam kilkoro nauczycieli, a tłum patrzył przez okno. Dali mi dwie minuty na rozebranie się! Potem pozwolili założyć z powrotem skarpetki i buty i wysłali mnie na zajęcia.

- Jak zareagowali inni uczniowie? – zapytał.

- Raczej są dla mnie mili. – wyjaśniłam, patrząc po klasie – Wydaje mi się, że to niemałe przeżycie dla chłopaków. – kilku z nich zachichotało i zgodnie przytaknęło, a ja zaczerwieniłam się odrobinę bardziej – Sądzę, że większość dziewcząt cieszy się, że to nie one, a kilka z nich to rozprasza, denerwuje, a nawet nudzi. – wszystkie dziewczyny zachichotały.

- Zastanawiam się, jak poradziłyby sobie, gdyby to one musiały przez to przejść. – powiedział zastępca, uśmiechając się pod nosem.

- Z radością to zobaczę! – zapewnił jeden z chłopców, a reszta wybuchnęła śmiechem. Tak jak niektóre dziewczyny.

- Czy jakieś doświadczenia są niespodziewane dla nas? – zapytał zastępca po tym, jak śmiech ucichł.

- Nie jestem pewna. Cóż… Gdy siadasz na krześle, może być zimno.

Niektórzy chłopcy podnieśli dłonie. Zastępca dał głos jednemu z nich.

- Co było ci najtrudniej zdjąć? – zapytał.

- Stanik. – odpowiedziałam – Najpierw zdjęłam koszulę, ale dopiero jak musiałam zdjąć biustonosz dotarło do mnie, co robię.

- Czy wciąż ciężko ci rozebrać się w szkole? – zadał kolejne pytanie.

Przytaknęłam – Nie tak trudno, jak za pierwszym razem, ale wciąż ohydnie trudno!

- Co jest ci najłatwiej i najtrudniej pokazywać? – zapytał inny chłopak – Piersi, tyłek czy cipkę?

Zarumieniłam się – Wydaje mi się… że najłatwiej tyłek. Pozostałe dwa diabelnie ciężko pokazać.

- Co jest twoim największym atutem? – zapytała jedna z dziewczyn, wciąż chichocząc.

- Sądzę… Chłopcy lubią najbardziej patrzeć na moje piersi. – odpowiedziałam z wahaniem.

Wreszcie lekcja się skończyła. Cieszyło mnie, że nie muszę już odpowiadać na te prywatne pytania, lecz musiałam wyjść na korytarz i stawić czoła całej szkole. Najpierw się zarumieniłam, ale wzięłam głęboki oddech i przypomniałam sobie, że mam uśmiechać się do chłopaków. Przez głowę przebiegła mi niegrzeczna myśl i zachichotałam, próbując szybko ją odegnać jako zbyt zawstydzającą. W tym momencie przypomniałam sobie, jakie zadanie wyznaczyłam sobie na dziś.

Wzięłam głęboki oddech i zaczęłam się lekko bawić piersiami, patrząc w oczy kilku chłopców i uśmiechając się. Rozsunęłam nogi i zaczęłam bawić się też cipką. Jeden z chłopców zaczął nucić szybką piosenkę taneczną, a kilku innych przyłączyło się; tańczyłam do ich muzyki przez kilka minut, uśmiechając się ciepło i zachęcająco do chłopców, którzy szczerzyli się w moim kierunku.

- Muszę iść na lekcje! – powiedziałam po kilku chwilach, pomachałam i pobiegłam korytarzem w kierunku sali gimnastycznej.

Na korytarzu zatrzymał mnie dyrektor. – Panno Wagner? – powiedział.

- Tak, Panie Harrison? – zatrzymałam się i spojrzałam w jego stronę, po czym uśmiechnęłam się i rozsunęłam stopy. – Właśnie szłam na w-f, lecz wydaje mi się, że nie ma pośpiechu, w końcu przygotowanie się nie zajmuje mi dużo czasu! – zachichotałam lekko.

Uśmiechnął się. – Wydajesz się być coraz bardziej rozluźniona. – zauważył.

- Och. Racja. – spojrzałam po sobie i przytaknęłam. – Fajnie jest chodzić do szkoły bez ubrania. – przyznałam, starając się być radosna. – To coś zupełnie innego od wszystkiego, co robiłam wcześniej, a nawet o czym myślałam. Jest to zawstydzające, ale jednocześnie ekscytujące!

- Dobrze! – powoli obejrzał mnie, a ja przyjęłam przed nim pozę. – Jak traktują cię inni uczniowie?

- Raczej miło. – odparłam – Pozwoliłam kilku chłopcom pomóc mi się rozebrać dziś rano. – powiedziałam. – Czasami ktoś mnie klepie lub chwyta na korytarzu.

- Nie musisz nikomu na to pozwalać. – wyjaśnił, wydając się odrobinę zaniepokojony.

Lekko się zaczerwieniłam. – Och… to nic. Po prostu trochę więcej wrażeń.

- Cóż, po prostu chciałem wiedzieć, jak sobie radzisz. – uśmiechnął się do mnie – Możesz teraz iść na zajęcia.

- Mam pytanie… – znów się zarumieniłam – Wspomniał pan dawanie klapsów w poniedziałek…

- Och, tylko cię straszyłem, panno Wagner. – odparł odrobinę za szybko – Nie zrobiłaś nic złego.

- To dobrze – spojrzałam w dół, po czym ociągając się podniosłam wzrok. – Właściwie to sądziłam… że porządne lanie na gołe pośladki mogłoby być… przyjemne. – przyznałam, czerwieniąc się jak piwonia.

Zachichotał – Lepiej idź na lekcje.

Pobiegłam do szatni chłopców. Nikogo tam nie było, więc wybiegłam na salę gimnastyczną.

- No jesteś. – pan Roquette właśnie kończył sprawdzać obecność.

- Przepraszam. Rozmawiałam na korytarzu z dyrektorem – wyjaśniłam.

- W porządku, lecz spróbuj się więcej nie spóźniać. – przytaknął i zwrócił się w kierunku reszty klasy.

- Robiłaś mu loda? – chichocząc wyszeptała jedna z dziewczyn.

- Nie! – zaczerwieniłam się.

- A masz zamiar? – zapytał chłopak.

- Nie! – zaprotestowałam.

- A mnie? zrobisz? – Może mnie? – Ja też chcę! – Ja też! – Czy kiedykolwiek robiłaś loda? – Lubisz to?

- Jeśli mogę prosić o uwagę! – krzyknął pan Roquette, uwalniając mnie od salwy pytań.

- Jest dziś deszczowo, więc poćwiczymy na sali. – wyjaśnił. Podzielił nas na trzy grupy, w każdej po pięciu chłopaków i pięć dziewczyn.

Moja drużyna zaczęła grać w siatkówkę. Cała grupa uśmiechnęła się, jak założyłam ochraniacze na kolana. – Teraz jesteś gotowa na robienie loda! – powiedział Mike.

Normalnie byłam dobrym graczem, lecz zupełnie inaczej gra się nago. Chłopcy starali się jak mogli, żebym musiała klękać, żeby odbić piłkę.

Szybko chłopcy z mojej drużyny zaczęli grać razem, a ja musiałam ślizgać się po podłodze na kolanach, żeby odbijać piłki.

- Niezły styl – stwierdził pan Roquette, obserwując mnie przez minutę lub dwie. – Nabierasz stabilności rozszerzając kolana i nieźle nachylasz się w kierunku siatki. Dobra robota!

- Przypatrujemy się jej stylowi. – odparł jeden z chłopców, szczerząc zęby w uśmiechu.

- I czego się nauczyliście? – zapytał nauczyciel.

- Że ma fajne cycki. – przyznał chłopak.

Pan Roquette przelotnie się uśmiechnął i zadął w gwizdek. – Czas na zmianę. – oznajmił. Moja grupa przeszła do koszykówki. Kilka razy otrzymałam klapsa w tyłek, gdy byłam broniona przed dryblingiem. Nie jestem dobra w kosza, więc nie trzeba było mnie dobrze kryć. Poza tym, zgodnie ze wskazówkami pana Roquette`a, rozstawiłam szeroko ramiona próbując zablokować rzut kolegi. Przestał się kiwać i patrzył na mnie przez chwilę, szczerząc zęby. – Świetne piersi, blondasko! – powiedział, przekazując piłkę. Zarumieniłam się, lecz i tak musiałam powtórzyć ten manewr, jak po raz kolejny chłopak otrzymał piłkę.

Trzecią grą był badminton. Właśnie zaczęliśmy grać, gdy pan Roquette zauważył, że zbliża się koniec lekcji. – Przepraszam wszystkich, lecz biegnijcie pod prysznice. – ogłosił.

Ponownie ruszyłam do szatni chłopców, zostawiłam buty i skarpetki i skierowałam się pod prysznic.

- Czy znowu będziesz myślała o byciu dotykaną? – zapytał jeden z chłopaków, jak cała grupa weszła pod prysznic.

Zarumieniłam się.

- Stań szerzej, Karen! – poprosił inny chłopak.

Nerwowo tak uczyniłam i desperacko starałam się myśleć o czymkolwiek, byle nie dopuścić tej myśli z powrotem. Zarumieniłam się jeszcze bardziej, wyobrażając sobie, jak chłopcy dotykają mnie między nogami, jak pozuję przed nimi.

- Podniecasz się? – zapytał chłopak – Powiedz prawdę!

Nerwowo przytaknęłam, a wszyscy wybuchnęli śmiechem.

- Połóż ręce na głowie. – polecił inny chłopak, a ja tak zrobiłam.

- Wszyscy widzą, że jesteś podniecona, po tym jak się rumienisz i jak stwardniały ci sutki. – zachichotał, jak spojrzałam w dół. Moje sutki dumnie sterczały. Nic nie mogłam na to poradzić!

- Co cię tak pobudziło? – zapytał kolejny chłopiec.

- Nie wiem. – odparłam oschle.

- Oczywiście, że wiesz. – nalegał.

- Ech… Ja byłam… – wzięłam głęboki oddech – Ktoś zasugerował mi, żebym wyobraziła sobie, jak wszyscy byście mnie dotykali podczas brania prysznica. – przyznałam – Zaczęłam o tym myśleć.

- Chcesz, żebyśmy pomogli ci w myciu? – zapytał chłopiec z dużą, twardą erekcją.

Zarumieniłam się znowu, po czym znowu zaczerpnęłam tchu. – Z radością! – powiedziałam wyzywająco, a oni nie potrzebowali więcej zaproszeń. Otoczyli mnie, zaczęli mydlić, wodząc dłońmi po całym ciele i masując swoimi twardymi penisami moje pośladki.

Nagle woda zrobiła się na prawdę zimna. Krzyknęłam, lecz chłopcy jęczeli. Pan Roquette stał przy regulatorze temperatury. – Wszyscy pod wodę, natychmiast – polecił ostro. – Panowie potrzebują trochę ochłody. Nie ty, Karen.

Cofnęłam się, lecz każdy z chłopców musiał stać pod zimnym prysznicem przez kilka minut.

- No, teraz powinno być dobrze. – powiedział.

Zachichotałam. Ich penisy były twardsze niż kiedykolwiek i fioletowe. Pan Roquette zakręcił wodę, lecz nie wypuścił chłopców. Stali pod prysznicami, drżąc na całym ciele.

- No i jak? – zapytał – Sądzicie, że nie jest zbyt trudno chodzić po szkole nago, że musicie jeszcze molestować ją w szatni?

- Ona…robiła to… z własnej woli. – pisnął jeden z chłopców, drżąc – Mówiła, że jest napalona!

- Czy to prawda? – zapytał mnie.

Zaczerwieniłam się i przytaknęłam.

- I co ja mam z tym zrobić? – spojrzał na mnie, a potem na chłopców. – No dobrze, idźcie się ubrać. Macie zdążyć na następną lekcję!

- Czy może pan włączyć z powrotem wodę, żebym mogła dokończyć prysznic? – zwróciłam się do pana Roquett`a. Moje ciało wciąż było całe pokryte mydłem.

Odkręcił wodę i patrzył, jak kończę prysznic. Kilku chłopców też wciąż się gapiło. – No dalej, ubierać się! – polecił im. – Macie zdążyć na następną lekcję!

Wytarłam się w szatni, następnie założyłam skarpetki oraz buti y bez większych problemów ruszyłam na lekcję biologii.

Po jednej stronie klasy stał długi stół, na którym leżały liczne plastikowe, gumowe i skórzane obiekty. Kilku uczniów oglądało je i patrzyło po sobie z podziwem. Nie przyglądałam się bliżej; zdjęłam buty i skarpetki, zostawiając je w kącie i usiadłam na krześle na przodzie klasy.

Pani Hooker weszła, jak zadzwonił dzwonek i dokładnie zamknęła drzwi. Odwróciła się w naszą stronę, wyraźnie była trochę zdenerwowana. – Obiecałam wam dziś interesującą lekcję. – zaczęła.

- Czy to dla tego nie nosi pani stanika? – zapytał jeden z chłopców, a klasa zachichotała.

- Niezła spostrzegawczość. – przyznała, rumieniąc się trochę, lecz nie przestając się uśmiechać. – Nie, dziś i jutro będziemy rozmawiać o innych praktycznych aspektach seksu, kontynuując naszą dyskusję z poprzednich zajęć. Wszyscy pewnie zauważyli przedmioty na stole. Przyniosłam tę kolekcję, by zaznajomić was z niektórymi z wariacji, które ludzie wprowadzają do swego życia erotycznego. – stanęła przy stole – Mamy tutaj kajdanki, pejcze, dilda, korki analne, uściski sutkowe, pierścienie na penisa, obroże, uzdy i kondomy. – podnosiła każdy przedmiot, o którym wspomniała.

Wyszła na środek pokoju i się zarumieniła – Teraz nastąpi ta interesująca część. – powiedziała. Zaczęła rozpinać fartuch, aż była tak samo naga, jak ja! – Tę lekcję poprowadzę nago. – wyjaśniła zmieszana.

Chłopcy wstali i zaklaskali. Pani Hooker prezentowała im się przez chwilę.

- No dobrze, wystarczy. – powiedziała – Idźmy dalej. – chłopcy usiedli, a ona podeszła do stołu. – Naturalnie większość tych przedmiotów jest używana przez mężczyzn i umieszczana na kobietach. – wyjaśniła – Niektóre z nich mogą być używane przez obie płcie, lecz przeważnie w amerykańskiej kulturze seksualnej mężczyźni dominują, a kobiety są seksualnie uległe. Istnieją liczne wariacje, na które powinniście zwrócić uwagę. Dziś zademonstruję kilka z tych przedmiotów. Jutro przeprowadzimy zajęcia praktyczne. Karen, proszę podejdź.

Przełknęłam ślinę i zarumieniłam się – T-tak, pani Hooker. – odpowiedziałam cicho.

Uśmiechnęła się do mnie – Zwróć się w stronę klasy. – ona również zrobiła to samo – Wiele z naszych przedmiotów jest używanych do skrępowania ruchów, powodując, że używający ich kontroluje sytuację. Często jest to ekscytujące zarówno dla mężczyzny, jak i kobiety. – klasa zachichotała.

Podniosła obrożę. – To podstawowa obroża. – wyjaśniła – Sama nie jest zbytnio użyteczna, może poza pewnym poniżającym wyglądem. – owinęła ją wokół mojej szyi i dostosowała, żeby dokładnie opinała moje gardło – Jednak zauważcie kilka obręczy, do których można przypiąć różne rzeczy. Poza tym rozpięcie obroży samodzielnie jest niemal niemożliwe. Proszę, spróbuj, Karen.

Spróbowałam. Nauczycielka miała rację.

- Postaraj się mocniej – nalegała, wciąż się uśmiechając – Bo będziesz nosiła ją do końca dnia.

Mocno się zaczerwieniłam i dalej próbowałam ją zdjąć, ale było to niemożliwe.

- W porządku. Nie będziesz jej nosiła po lekcji – powiedziała. – Właściwie to już ją zdejmiemy. – zrobiła tak. – Są również inne obroże – wyjaśniła – Łańcuch duszący pozostawia widoczne ślady, jeśli jest zbytnio zaciśnięty. – podniosła jeden, ale nie założyła go na mnie. – Kolczasta obroża – też jej na mnie nie założyła – Są równiez uzdy, które mają szersze zastosowanie, niż obroże. – zaprezentowała kilka z nich.

- Oto obroża wiązana. – była to skórzana obroża ze sznurowadłami trzymającymi ją razem i zestawem pierścieni podobnym do tych, które były przy pierwszej obroży. Wsunęła ją na mnie przez głowę – Może ona pozostać luźno – pokazała, wsuwając pod nią swoje palce – lub zacieśniona, jeśli to konieczne. – ściągnęła sznurowadła i zacisnęła obrożę wokół mojego gardła. – Może ona ściśle przylegać lub, jeśli chcecie, być jeszcze ciaśniejsza – zacisnęła ją mocniej, przez co ciężej mi było oddychać. Nie mogłam też przełykać. – Niemożliwe jest zdjąć ją samodzielnie – powiedziała spokojnie.

Zaczęłam się dławić i poczułam przypływ paniki – Proszę…

- Za chwilę wszystko będzie w porządku – powiedziała mi pani Hooker – Od tej chwili dziewczyna zrobi wszystko – zwróciła się do klasy – A jeśli nie, to możecie ją jeszcze ścisnąć.

Z obawą potrząsnęłam głową.

- Więc będziesz współpracowała. – z uśmiechem zwróciła się do mnie – tak?

Szybko przytaknęłam.

- Jeśli nie będzie, zawsze może zmienić zdanie, jeśli się ściśnie obrożę trochę bardziej. Chłopcy, jeśli wasza dziewczyna nie chce przyjąć waszego penisa w usta lub nie chce połknąć… Cóż… zrobi to! – uśmiechnęła się. – Dziewczyny, to przygoda nie tylko dla chłopców, ale i dla was, jak przejmą oni nad wami kontrolę.

Poluzowała odrobinę obrożę, a ja zaczerpnęłam kilka głębokich oddechów. Wróciła do przemowy.

- Istnieje wiele akcesoriów do obróż. – oznajmiła klasie. – Spójrzmy na kilka z nich. – Podniosła smycz – To po prosty smycz. Przypinacie ją do obroży i używacie w taki sam sposób, jak w przypadku psa. – przypięła ją do mojej obroży, a następnie zaczęła prowadzić mnie po froncie klasy. – Nic nadzwyczajnego, co? – odpięła ją i wzięła parę kajdanek. – Zawsze możecie spiąć czyjeś ręce z przodu lub z tyłu – oznajmiła klasie. – Lecz w połączeniu z obrożą możecie umieścić ręce kilka centymetrów od szyi. Złącz ręce, Karen. – niechętnie to zrobiłam, a ona zapięła na nich kajdanki, po czym przyczepiła je do obroży. – To daje dostęp do całego ciała i może być użyteczne przy wymierzaniu kar, dotykaniu tak, jak chcecie, czy do samego upokorzenia. Dla przykładu, ciężko tak otworzyć drzwi. – uśmiechnęła się i uwolniła moje dłonie.

- Są również inne akcesoria. Nie będziemy prezentowali tutaj wszystkich. – podniosła kilka przedmiotów – Oto spinacz nóg. Możecie go użyć z obrożą, by zmusić noszącego, żeby nie mógł stanąć wyprostowany. Zaciska się go wokół nóg, a następnie przypina tym łańcuchem do obroży. To, kajdanki i obroża mogą być używane w dowolnej kombinacji.

Jeden z chłopców podniósł rękę. – Czy można używać te przedmioty również do połączenia dwojga ludzi razem?

- Bardzo dobrze. – przytaknęła – Owszem, można. – uśmiechnęła się – Oczywiście są również inne rzeczy. Pokrótce o nich opowiem. Są haki i pierścienie, używane do przyczepiania noszącego obrożę lub kajdanki do ściany lub innych obiektów, pasy, które można używać zamiast obroży lub kajdanek do ograniczenia ruchów lub utrwalenia konkretnej pozycji. – podniosła kilka przykładów tych przedmiotów.

- Oto inny typ akcesorium do obroży – kontynuowała – Te, które zaprezentowałam wcześniej używane są tylko do krępacji ruchów, lecz są też dostępne inne przedmioty. Karen, połóż ręce z tyłu.

Zrobiłam tak, a ona zapięła kajdanki na moich nadgarstkach – Pomogą one trochę naszej prezentacji. – wyjaśniła mi – Niektóre typy ograniczników ruchów są same w sobie karą. Dla przykładu… – wzięła parę wielkich klipsów na łańcuchu. Przeplotła go przez obręcz w obroży, następnie zapięła klips na jednym z moich sutków.

- Auć! – zaprotestowałam.

Uśmiechnęła się do mnie. Klasa zachichotała. – Nie ruszaj się, proszę. – powiedziała i pociągnęła za łańcuch, zapinająd drugi klips na moim drugim sutku.

Teraz obie moje piersi były podtrzymywane za sutki. To „naprawdę” bolało. – Proszę je zdjąć! – poprosiłam z desperacją w głosie.

Uśmiechnęła się do mnie, po czym zwróciła się do klasy. – Sama nic nie może zrobić, żeby zdjąć te klipy, za wyjątkiem przekonania kogoś, by jej pomógł. – Zdjęła je, a ja przełknęłam ślinę. Znowu zaczęło boleć, gdy odpięła klipsy. – Oczywiście nie jest tutaj niezbędna obroża; możecie owinąć lekki łańcuch wokół szyi i przymocować klipsy do niego. W używaniu zabawek erotycznych istnieje szeroka dowolność – gdy to mówiła, rozpięła kajdanki, a następnie zdjęła również obrożę.

- Krępowanie jest częścią wariantu seksualnego zwanego Dyscypliną – kontynuowała – Innym elementem Dyscypliny jest sadyzm i masochizm, potocznie zwany S&M. Ogólnie ujmując Dyscyplina to przejmowanie kontroli i zmuszanie innej osoby dla potrzeb seksu. Krępowanie to ograniczenie ich ruchów. S&M to zadawanie bólu i akceptowanie zadawania bólu dla celów seksualnych.

Uśmiechnęła się. – Obroża, którą nosiła Karen, jest przykładem przedmiotu zarówno krępującego, jak i S&M, gdyż można ją użyć na oba sposoby. Klasycznym przykładem przedmiotu typowo S&M jest bicz. – zaprezentowała kilka rodzajów biczów, od małych po wielkie bicze na byki – Oczywiście niektóre wywołają więcej bólu niż inne.

- Czy zademonstruje pani działanie bicza na Karen? – zapytał jeden z chłopców.

Zadrżałam i mocno się zarumieniłam, lecz nauczycielka potrząsnęła głową.

- Mamy inne przedmioty S&M do zademonstrowania dzisiaj. – oznajmiła klasie. – Niektóre wywołują średnio silny ból, tak jak klipsy sutkowe, które prezentowaliśmy wcześniej. – nie wydawało „mi” się, że to był średnio silny ból. – To powinno liczyć się jako przedmiot S&M – kontynuowała – Mamy również korki analne, które są, jak nazwa wskazuje, do zastosowania analnego. – zaprezentowała kilka gumowych korków – Zasadniczo są one typem dildo. – objaśniła – Są one używane do przygotowania do seksu analnego. Po zastosowaniu korka, seks analny jest wyraźnie mniej nie przyjemny, przynajmniej w porównaniu seksu bez uprzedniego zastosowania korka. – powiedziała, marszcząc nos. – Istnieją również pasy, mocujące większość przedmiotów. Mogą być również używane, jako przedmioty do wymierzania kar. – oznajmiła i podniosła szeroki pasek.

- Pokaż! – wykrzyknął jeden z chłopców, szczerząc zęby.

Zarumieniła się. – No… dobrze. – Spojrzała na mnie, po czym westchnęła. – Zademonstrujemy jeden z nich na mnie. – powiedziała, a ja usłyszałam w jej głosie lekkie wahanie.

Chwyciła tubkę żelu K-Y

- Czy to nie oszukiwanie? – zapytał chłopak.

- Nie!- odparła ostro, po czym zarumieniła się mocniej, śmiejąc się. Pokryła jeden z korków analnych żelem – Musi cały się zmieścić. – powiedziała mi – Potrzymaj go, żeby wszedł jak… usiądę na nim.

Położyłam go na krześle tak, żeby sterczał w górze, a nauczycielka usadowiła się nad nim, po czym powoli zaczęła się opuszczać, aż dotknęły go jej pośladki. – Trzymaj mocno – tylko to powiedziała, a ja chwyciłam solidniej. Rozchyliła pośladki, po czym powoli się na niego opuściła. – Ochhhhh… OCHHHHHH… – zamruczała. Wstała, jej twarz była fioletowa z bólu i mokra od łez. Korek podniósł się razem z nią, a ona zaczęła sięgać do tyłu, by go wyciągnąć.

- Niech pani tego nie robi! – poleciłam cicho, lecz stanowczo.

Spojrzała na mnie, po czym wymusiła delikatny uśmiech – Dzięki! – wyszeptała, po czym wzięła urywany oddech i obniżyła się, by wepchnąć resztę korka. – Boże, to boli! – wyszeptała, nie mogąc się wyprostować.

Chłopak podszedł i wybrał jeden z pasów, które wcześniej zademonstrowała pani Hooker. – Czy ten typ rzedmiotów służy zablokowaniu korka analnego? – zapytał.

Przytaknęła.

Szybko owinął go wokół niej, po czym przypiął do korka, który został uziemiony. – Ach, a oto i klucz. – powiedział z uśmiechem. Chłopcy z klasy zachichotali. Większość dziewczyn wydawała się współczuć, lecz niektóre również się uśmiechały.

- Proszę, wyciągnij to! – poleciła pani Hooker, przełykając ślinę.

Spojrzał w jej stronę – Jeśli to zrobię – zaczął, uśmiechając się – to przez resztę semestru będzie pani prowadziła te zajęcia nago.

- Raz w tygodniu – zaproponowała niechętnie.

- To rozsądna propozycja. – powiedział – Jeśli kiedykolwiek pani zapomni, będzie pani musiała włożyć korek analny w następny poniedziałek i pozostawić go w sobie przez całą godzinę, a potem prowadzić zajęcia nago przez cały następny tydzień.

Pokornie przytaknęła – Teraz go wyciągnij! – błagała.

- Myślę, że poza tym powinna pani stawać przy drzwiach, żeby każdy mógł pani dotknąć. – dodał.

- W porządku. – zgodziła się z desperacją w głosie.

Uśmiechnął się i odpiął pas, następnie wyciągnął korek analny z jej odbytu. Krzyknęła z bólu, gdy to robił, a następnie pomasował jej tyłek.

Skończyła lekcję. Przez ostatnich kilka minut chłopcy chętnie ustawili się w kolejce, gdy nauczycielka stanęła przy drzwiach, pozwalając każdemu się dotknąć, gdy wychodzili z klasy. Wyślizgnęłam się przez drzwi w momencie, gdy zadzwonił dzwonek i ruszyłam do jadalni. Jeff i Rick stanęli za moimi plecami. Dziewczęta pozwoliły nam iść.

- Wszystko w porządku? – zapytał Rick.

- U mnie? – uśmiechnęłam się do niego – Jestem po prostu… Szczęśliwa, że nie musiałam zrobić tego, co w klasie zrobiła pani Hooker – odparłam odrobinę zmieszana – Jestem pewna, że to mocno bolało!

- To cię bardziej niepokoiło, czy wstyd? – zapytał Jeff, gdy wzięłam nasze posiłki i zajęłam miejsce.

- W tej chwili zawstydzenie jest podstawowym aspektem życia. – wyjaśniłam patrząc na siebie i odrobinę się czerwieniąc. – Jeśli przez to przeszłam, coś takiego, jak robienie wszystkiego nago, pewnie bym zrobiła i tamto.

- Spodobało ci się mieć na sobie obrożę i kajdanki? – zapytał Rick.

- Lepsze to, niż korek analny – przyznałam, ponownie się rumieniąc.

Wszyscy zjedliśmy szybko i wyszliśmy z jadalni, po czym zajęliśmy ławkę w atrium.

- Coraz lepiej ci idzie z byciem nago. – zauważył Rick, szczerząc zęby – Nawet nie założyłaś butów po lekcji biologii.

- Wydaje mi się, że nie myślałam o butach. – powiedziałam po chwili. Byłam w szoku, nie pomyślałam o tym, dopóki tego nie powiedziałam! Jednak opanowałam się – Ciężko było się wtedy rozluźnić. – wyjasniłam – Po tym, jak odwieźliście mnie wczoraj wieczorem, zostawiłam ubrania na zewnątrz i obiecałam sobie nic nie nosić do rana. Mój młodszy brat zaprosił swoich przyjaciół…

Obaj szeroko się uśmiechnęli.

- Dziś rano jeden z nich przyszedł i patrzył, jak biorę prysznic – podjęłam opowieść – Również dziś rano kilku facetów rozebrało mnie na zewnątrz i pozwoliłam im…posmakować mnie… kiedy ładnie poprosili. – zarumieniłam się – Wy też moglibyście… uch…

W tym momencie odezwał się interkom. Był wyraźnie słyszalny w atrium. – Karen Wagner, proszę zgłosić się w biurze dyrektora.

- Och! – wstałam – Cóż, może w takim razie później. – uśmiechnęłam się do chłopaków i ruszyłam do biura dyrektora.

Siedział za biurkiem. Nie zaproponował, żebym usiadła, więc stałam przed nim. – Złożyłaś mi konkretną propozycję na korytarzu – powiedział, patrząc na mnie chłodno.

- Cóż… tak. – przyznałam, uśmiechając się tak radośnie, jak mogłam, chociaż czułam się niepewnie. Czy on naprawdę będzie mnie bił? Nie oczekiwałam tego. Tylko go podpuszczałam.

- Impertynencją było złożenie takiej propozycji. – powiedział oschle – Nie wspomnisz o tym więcej ani mnie ani nikomu innemu. Zrozumiano? Jeśli tak… – uśmiechnął się -… zostaniesz przykładnie ukarana, być może przez wydłużony zakaz ubierania.

Przełknęłam ślinę – Ja…rozumiem. – Zdecydowanie nic nie musiałam mówić!

Przytaknął. – Aby bardziej to utrwalić, zastosujemy odrobinę tradycyjnej dyscypliny. – podszedł do szafki i wyciągnął rakietkę do pingponga! Uśmiechnął się do mnie. Mocno się zarumieniłam – Proszę, niech wyjdzie pani na korytarz, panno Wagner.

Zaczęłam protestować, lecz uderzył mnie w usta i wyszedł na korytarz. Nie chciałam kolejny tydzień chodzić nago! Na korytarzu było kilkoro uczniów. Szybko podeszli.

- Proszę położyć się na ławce twarzą w dół, panno Wagner. – polecił pan Harrison.

Zrobiłam, jak mi polecił.

- Podejdź i pomóż. – powiedział pan Harrison – Przytrzymaj jej ręce i przypilnuj, żeby była rozciągnięta. – chłopiec zachichotał i złapał mnie za nadgarstki.

Wtedy pan Harrison przyjął pozycję i szybko uderzył mnie rakietką. Bolało!

- Przepraszam, panie Harrison! Nie będę więcej okazywała impertynencji! – przysięgłam cicho – Teraz proszę, puść mnie – zwróciłam się do chłopaka.

Lecz ten nie puścił. Plask! Podskoczyłam i zajęczałam, uderzył mnie drugi raz!

- Proszę, panie Harrison! Na prawdę mi przykro! To się więcej nie powtórzy! – błagałam.

Plask! Po raz kolejny przyłożył mi na nagi tyłek, a ja zawyłam. – Proszę, proszę mnie więcej nie bić. – jęczałam. Lecz poza narastającym bólem czułam też coś dziwnego.

Plask! Nie słuchał. Zawyłam; to bolało! Lecz nie mogłam się uchylić. Poczułam też… ciepło.

Plask! Uderzył mnie piąty raz, a ja pociągnęłam nosem, czekając na więcej. „Marząc”, żeby było więcej! Byłam podniecona.

- Teraz możesz jej pomóc. – powiedział pan Harrison.

Spojrzałam w górę, po czym powoli wstałam z ławki, masując dłońmi moje biedne pośladki. – Dziękuję – powiedziałam cicho.

- Teraz możesz odejść. – oznajmił, a ja szybko odeszłam, pociągając nosem i z bolącym tyłkiem, lecz wewnątrz buzowało się we mnie, jakbym była na granicy orgazmu.

Ruszyłam na salę gimnastyczną, mając nadzieję, że nikogo tam nie będzie i będę mogła wślizgnąć się do szatni, żeby wziąć prysznic, myślałam też o ulżeniu sobie seksualnie przez masturbację. Śpieszyłam się; miałam tylko kilka minut przed lekcją angielskiego.

- Hej! Karen! – to był Mike.

- Och… cześć, Mike. – powiedziałam, starając się być miła, lecz nie chciałam się zatrzymać.

- Wszystko w porządku? – zapytał zaniepokojony.

- Wszystko w porządku… tylko…śpieszę się. – odparłam.

- Pójdę z tobą. – powiedział – Słyszałam, jak wzywają cię przez interkom. Wszystko w porządku?

- Nic mi nie jest. – przytaknęłam – Dyrektor… Dał mi lanie za bycie wobec niego nieuprzejmą. – wyjaśniłam rumieniąc się.

- Wow, co zrobiłaś?

- Uch… nieważne! – mocniej się zarumieniłam.

- W porządku, jak sobie chcesz. – zaprzestał naciskać.

Doszliśmy do męskiej szatni i się zatrzymałam. – Ja… um… Idę tutaj. – wyjaśniłam zmierzana – Chcę wziąć prysznic.

- W porządku. – otworzył przede mną drzwi i wpuścił mnie do środka. – Popatrzę. Fajnie jest patrzeć, jak bierzesz prysznic. – uśmiechnął się.

Nic nie mogłam zrobić. Musiałam pozwolić mu patrzeć! Nerwowo przełknęłam ślinę, lecz weszłam i powiesiłam ręcznik pod prysznicem. Przynajmniej nie było tu nikogo, poza Mikiem i mną.

- Mogę się przyłączyć? – zapytał

Przytaknęłam, a on szybko się rozebrał i wszedł za mną pod prysznic. Odkręciłam wodę, po czym obróciłam się. Stał kilkanaście centymetrów ode mnie, uśmiechając się i mając erekcję, lecz tylko na mnie patrzył.

- Nie mamy dużo czasu. – powiedziałam twardo, lecz czułam zdenerwowanie – Mam zamiar… zrobić to sama… lub możesz pomóc. Ale zrób to szybko, proszę!

Wyszczerzył się i podszedł bliżej, wsuwając dłonie między moje nogi. – Trzymaj ręce wysoko – polecił, a ja z uśmiechem podporządkowałam się.

Szybko dotknął mojej łechtaczki palcami, a ja zajęczałam, próbując być tak cicho, jak to możliwe. Doszłam niemal natychmiast, zaciskając zęby, żeby nie krzyczeć z rozkoszy.

Osunęłam się na niego – Dziękuję! – wyszeptałam.

- Czy chcesz, żebym cię teraz umył? – zapytał po chwili.

Przytaknęłam, cicho chichocząc, a on całą mnie namydlił, drażniąc mnie palcami. Przez kilka minut pozwoliłam mu dotykać się tak, jak chciał. Wciąż czułam wielkie podniecenie.

- Lepiej się pospieszmy. – powiedział, a ja przytaknęłam; spłukałam mydło i wyszłam do szatni, żeby się ubrać. Wyszliśmy z szatni w chwili, jak usłyszeliśmy, że ostatnia grupa wchodzi pod prysznice.

- Do zobaczenia później – powiedziałam i poszłam na lekcję angielskiego.

- Karen! Mam twoje buty! – krzyknął za mną Jeff.

- Och, dzięki! – uśmiechnęłam się – Zupełnie o nich zapomniałam!

- Wyglądasz, jakbyś właśnie wyszła spod prysznica – zauważył.

- Bo tak zrobiłam. – wyjaśniłam. Usiadłam na ziemi, żeby założyć skarpetki i buty, po czym Jeff pomógł mi wstać.

- Chciałem cię jeszcze o coś spytać. – zaczął – Czy ty… zaproponowałaś mi i Rickowi, żebyśmy cię podotykali?

Zarumieniłam się lekko, lecz spojrzałam mu w oczy – Jesteście dla mnie tacy mili. – odparłam – Jeśli chcesz… Tak, możesz to zrobić, kiedy tylko zechcesz.

- Naprawdę? – uśmiechnął się.

Przytaknęłam, po czym położyłam ręce na głowie i rozsunęłam szerzej nogi. Uśmiechnęłam się zachęcająco, a on więcej się nie wahał. Klepnął moją twarz, potem położył obie dłonie na moich piersiach, delikatnie lecz stanowczo je ugniatając. Kilka minut bawił się moim biustem. – Sprawia ci to przyjemność? – zapytał.

- Nikt mnie o to wcześniej nie pytał – wyjaśniłam.

- Wszyscy chcą tylko cię dotknąć – uśmiechnął się – Nie chcą pytać, żebyś nie kazała im przestać.

Przytaknęłam – Wracając do twojego pytania… to jest… miłe – powiedziałam, rumieniąc się – Podnieca mnie to! Zresztą cały tydzień jestem podniecona – przyznałam bezradnie.

Uśmiechnął się szeroko – Myślę, że wszyscy to wiedzą, Karen. Nie obwiniaj się. Nic nie możesz zrobić i nie dasz rady tego przed kimkolwiek ukryć.

Przełknęłam ślinę. Ludzie przechodzili obok, zerkając ciekawie i się uśmiechając.

- Czy jest coś, co koniecznie chciałabyś, żebym zrobił? – zapytał.

Potrząsnęłam głową – I tak mamy tylko kilka minut przed piątą lekcją. – zauważyłam.

Przesunął dłonie na moje nogi i wsunął środkowy palec do mojej pochwy. Otworzyłam szerzej oczy i przełknęłam ślinę, zaciskając usta. Uśmiechnął się – Ups, przepraszam.

- W porządku. – odparłam szybko, nie zsuwając nóg.

Kilka razy wsunął i wysunął palec, po czym go wyjął. Zadrżałam, a on się uśmiechnął. – Już masz dosyć? – zapytał.

Szybko przytaknęłam, a on klepnął mnie po pośladkach. – Dzięki, Karen. – powiedział.

- Nie, to ja dziękuję! – odwzajemniłam uśmiech.

Jeff ruszył na swoją następną lekcję, a ja udałam się do swojej sali. Weszłam do sali od angielskiego i usiadłam akurat, jak dzwonił dzwonek.

Wciąż pozostało kilka wierszy z poprzedniego dnia, a ja kilkukrotnie byłam wzywana na środek, by czytać te, które były poświęcone mnie. Jeden z nich był szczególnie szokujący:

Mam soczysty, nagi mały tyłek
Który jest gotów na gorącego penisa
Rżnij mnie mocno aż dojdziesz
Czuję, że twoja sperma mnie rozerwie

Ściskaj moje sutki mocno jak imadło
Ból odda mnie pod twoją władzę
Zmuś mnie przykładnie, to ci radzę
Bądź moim seksualnym władcą

Moja cipka i usta są do twojej dyspozycji
Moje ciało ciebie zadowoli
Chłoszcz mnie, kuś mnie, wiąż mnie, użyj mnie, niech jęczę
Jestem twoja w delikatnym seksie i każdym zboczeniu

Klasa oszalała, jak przeczytałam ten wiersz, a ja musiałam stać przed nimi, aż skończyli klaskać.

Wreszcie opuściłam lekcję angielskiego i ruszyłam na zarządzanie, mój ostatni przedmiot tego dnia.

Pan Hansen nie czuł się komfortowo mając nagą dziewczynę w klasie, więc to była dla mnie najłatwiejsza lekcja.

Po tym, jak odezwał się ostatni dzwonek, popędziłam przez korytarz i z radością ruszyłam do drzwi, żeby się ubrać. Pospiesznie włożyłam ubrania. Co za ulga, móc się ubrać! Ruszyłam do domu, myśląc, że nieźle sobie dziś poradziłam. Nie mogłam się doczekać następnego dnia, żeby skończyć ten nietypowy i upokarzający tydzień w szkole.

CZWARTKOWY WIECZÓR

Gdy dotarłam do domu, rozejrzałam się wokół, po czym zdecydowałam, że nie jestem jeszcze gotowa, żeby znowu zdjąć ubrania. Weszłam do środka i poszłam do swojego pokoju, by przez chwilę odpocząć.

Poczułam, że coś jest nie tak, lecz nie mogłam zrozumieć, o co chodzi. Zeszłam na dół do kuchni, żeby coś przekąsić, a wracając na górę zrozumiałam o co chodzi. Czułam się winna – winna, że byłam ubrana!

Zachichotałam i ruszyłam do pokoju, by zjeść, po czym pomyślałam, co powinnam zrobić. Muszę cośzrobić… Myślałam przez chwilę i wpadłam na pomysł.

Wzięłam szklankę i talerz na dół, po czym wyszłam na zewnątrz na spacer. Zatrzymałam się na rogu, zawróciłam i podeszłam do jednego z domów, wrzucając klucz przez lufcik na pocztę, następnie pobiegłam do swojego domu i weszłam do środka. Zobaczyłam, że nikogo nie ma. Ruszyłam na górę i rozebrałam się, po czym z powrotem założyłam skarpetki i buty.

Zeszłam na dół i wzięłam kilka głębokich oddechów, nerwowo się rumieniąc i wyszłam na dwór. Szybko zamknęłam drzwi. Teraz nie mogłam wrócić, dopóki ktoś nie przyjdzie, żeby mi otworzyć! Byłam zamknięta na zewnątrz, całkiem naga!

Obróciłam się i zrobiłam kilka kroków, po czym podniosłam wzrok i przełknęłam ślinę – w moim kierunku jechał samochód! Wskoczyłam za krzak i ukryłam się, zanim nie odjechał, po czym zachichotałam. Po czterech dniach nago w szkole nie powinnam być taka wstydliwa. Ale to było…inne… być nago na zewnątrz, a nie w szkole.

Pobiegłam chodnikiem tak szybko, jak mogłam do budynku, gdzie zostawiłam klucz od domu. Minęłam pierwszy kwartał od domu nie napotykając żadnego samochodu i już zaczęłam wierzyć, że nikt mnie nie zobaczy. Odrobinę zwolniłam, przekraczając następne skrzyżowanie, po czym ruszyłam dalej.

Moje szczęście nie trwało jednak długo. Jadąc w tym samym kierunku minął mnie samochód. Zwolniłam i skuliłam się, mocno się rumieniąc, ale pomachałam mu. Auto ruszyło dalej, ale ja przełknęłam głośno ślinę i westchnęłam. Dotarło do mnie, że to „wciąż” jest upokarzające.

Dotarłam do drugiej przecznicy, minęłam ją i uważnie się rozejrzałam, po czym pobiegłam do budynku, gdzie zostawiłam klucz. Wciąż leżał w skrzynce pocztowej, co wywołało we mnie westchnienie ulgi. Zabrałam go, włożyłam do buta, żeby go nie zgubić, po czym pobiegłam z powrotem ulicą.

Zwolniłam tempa i obiecałam sobie, że dalszą drogę pokonam tempem spacerowym, nie biegiem. Zdecydowałam, że jeśli znowu zacznę biec lub nie będę się uśmiechać, bądź cokolwiek ukryję, okrążę cały kwartał przed pójściem do domu.

Zobaczyłam kolejny samochód jadący ulicą i poczułam strach, jednak cała w nerwach spojrzałam dumnie prosto w jego stronę, uśmiechając się i machając, jak nadjeżdżał. Za kierownicą siedziała kobieta w średnim wieku, na której nie zrobiło to wrażenia, jednak wraz z nią jechała para nastolatków. Jeden otworzył okno i zawył jak wilk, uświadomiłam sobie, że był prawdopodobnie w wieku mojego brata. Zarumieniłam się, lecz nie przestawałam się uśmiechać.

Gdy odjechali, obok mnie pojawiła się ciężarówka. Nie zauważyłam jej, dopóki nie zatrąbiła. Zatrzymałam się, obróciłam i pomachałam, rumieniąc się jeszcze mocniej; kierowcą był mający dwadzieścia kilka lat mężczyzna, który kierował we mnie oko aparatu! Zrobił kilka szybkich zdjęć, gdy machałam i się uśmiechałam, po czym jeszcze kilka, jak się odwróciłam. Wreszcie odjechał, śmiejąc się.

Gdy ruszyłam dalej, zaczęłam analizować, co się stało. Znowu stałam się nieśmiała i ominęłam świetną okazję do bycia bardziej otwartą. Przypomniałam sobie, że pozowałam dla Harolda do setek zdjęć. Czy było jakąś wielką sprawą, że ktoś inny również pstryknął mi kilka fotek? Przemyślałam to i zdecydowałam, że nie będę musiała okrążać całego kwartału, jednak jeśli znowu pojawi się ten kierowca, będę dla niego pozowała. Poza tym usiadłam, zdjęłam buty i skarpetki, by dalszą drogę przebyć kompletnie nago.

Poczułam ulgę, jak dotarłam do domu. W tym czasie nikt już mnie nie mijał. Wyciągnęłam klucz ze skarpetki, otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Zachichotałam cicho: nic mi się nie stało!

- Jest tu kto? – zawołałam, lecz nikt nie odpowiedział. Zostawiłam buty przy drzwiach i zabrałam skarpetki na górę, by zostawić je z resztą ciuchów, po czym zeszłam na dół, chcąc pozostać nago aż do kolacji.

Na stole kuchennym znalazłam kartkę: mama wpadła i ruszyła na zakupy; prosiła, żebym zajęła się obiadem. Zostawiła w mikrofalówce rozmarzającego kurczaka, miałam go włożyć do piekarnika wraz z ziemniakami, marchewką i cebulą. Zachichotałam; nigdy wcześniej nie gotowałam obiadu nago! Było fajnie.

Właśnie nakrywałam do stołu, jak przyszedł tata.

- Cześć, złotko – powiedział, uśmiechając się na mój widok.

- Cześć tato – objęłam go i szybko cmoknęłam.

- Po raz pierwszy przytuliła mnie naga nastolatka od czasu twojej mamy. – zauważył.

- Wydawało mi się, że wzięliście ślub po koledżu? – zapytałam.

- Cóż, tak, właściwie tak. – odparł, lekko się rumieniąc – Cóż, może była młodsza.

Wyszczerzyłam zęby i zapamiętałam, żeby zapytać o to mamę.

- Jak ci minął dzień w szkole? – zapytał.

- Cóż, w porządku. – odparłam – Pozwoliłam chłopcom mnie rozebrać rano – przyznałam.

- Podobało ci się? – zapytał, uśmiechając się, jak się wzdrygnęłam.

- Było w porządku – odpowiedziałam – Byłam również obmacywana dziś przez wielu chłopaków. Starałam się być bardziej otwarta. – zarumieniłam się.

- Dobrze! – powiedział dodając mi otuchy.

- Dostałam też lanie od dyrektora. – dodałam.

- Jak sobie na to zasłużyłaś? – zapytał marszcząc brwi.

- Cóż… Kazał mi nie mówić o szczegółach. – odparłam, znowu się czerwieniąc – Ale Zostałam ukarana za bycie niegrzeczną.

- A byłaś? – zapytał.

- Tak mi się wydaje… – przyznałam wolno.

- Wiesz, twoja mama i ja wspieramy autorytet szkoły – powiedział patrząc mi w oczy – Dawno temu zdecydowaliśmy, że podwoimy każdą karę, którą otrzymasz w szkole. Ile klapsów wymierzył ci dyrektor?

- Pięć… Drewnianą rakietką do ping ponga, na goły tyłek – odpowiedziałam nerwowo – Ale…

- Czy to było sprawiedliwe? – zapytał – Ciężko mi to ocenić, jeśli nie mówisz, dlaczego to zrobił. Jeśli ukarał cię niesprawiedliwie, to oczywiście będę cię wspierał, Karen.

Nie mogłam mu powiedzieć, że właściwie nie była to kara. Wzięłam głęboki oddech, mocno się rumieniac – Nie… To nie było niesprawiedliwe – przyznałam – Czy chcesz to zrobić… teraz?

- Możemy zmienić karę, jeśli chcesz. – zaproponował.

Entuzjastycznie przytaknęłam. – Tak! – powiedziałam – Zrobię wszystko! – wszystko było lepsze niż to.

- Dobrze. – przytaknął również i radośnie się uśmiechnął – Zaparkuję samochód na podjeśdzie. Jeśli naprawdę „dobrze” go umyjesz, odpuszczę ci lanie.

- Cóz… Postanowiłam… nie zakładać nic do kolacji. – wyjaśniłam.

- Dobry pomysł, ubrania ci się nie zamoczą. – puścił mi oko.

Zamurowało mnie. On na prawdę kazał mi wyjść na zewnątrz i umyć jego samochód zupełnie nago, przed wszystkimi sąsiadami! A ja zgodziłam się to zrobić.

Z rezygnacją przytaknęłam i poszłam przygotować wiadro ciepłej wody z mydłem. Zabrałam je na zewnątrz, następnie podciągnęłam na podjazd wąż. Tato zaparkował auto przy krawężniku, a ja zabrałam się do pracy.

Zaczęłam od ochlapania go całego wodą i usunięcia tylu zabrudzeń, ile się da. Rozejrzałam się. To mi chwilę zajmie; jeśli tata mówi „dobra” robota, to musi to być „na prawdę” dobra robota. Przypomniałam sobie postanowienie o byciu radosną i otwartą dla wszystkich, którzy mnie zobaczą. Zresztą nie miałam zbytnio co ukrywać. Okrążyłam samochód, że stanęłam między nim a drogą i powróciłam do mycia.

Czyłam się „bardzo” wyeksponowana. Poza tym był teraz duży ruch, auta co i rusz przejeżdżały obok. Wiele trąbiło, jak mnie mijały, a ja starałam się uśmiechać i odważnie machać w ich kierunku. Zanim skończyłam wstępne mycie i zaczęłam szorowanie, zebrał się około tuzin chłopaków, którzy przynieśli składane krzesełka lub stali, obserwując, jak myję auto. Kilku miało ze sobą aparaty lub kamery.

- Możesz polać się wodą? – poprosił jeden z chłopców.

- Jasne! – wzięłam wąż i polałam się wodą. Była zimna, zadrżałam, lecz wyprostowałam się u stałam z rozsuniętymi nogami przez chwilę, by wreszcie wrócić do mycia samochodu.

- Nachyl się jeszcze trochę! – zawołał facet, a ja tak zrobiłam, nachylając się na wyprostowanych nogach i myjąc dół samochodu.

- I jak? – zapytałam, czerwieniąc się, lecz również uśmiechając!

- Wspaniale, było fajnie! – wyszczerzył zęby w uśmiechu.

- Dzięki! – odwróciłam się i wróciłam do szorowania dołu auta w tej samej pozycji, aż umyłam cały bok.

- Możesz to zrobić w inny sposób? – zapytał mnie jeden z chłopców.

- Cześć Karen – zawołała mama. Jimmy stał obok niej i się śmiał.

- Cześć, mamo – pomachałam jej – Zaczęłam robić obiat, lecz tata wysłał mnie, żeby umyć samochód.

- Widzę… – przyznała, odczuwając lekki dyskomfort – Zajrzę do obiadu. – Jimmy pobiegł za nią, gdy zniknęła w domu.

- Możesz umyć przód klękając i wychylając się do tyłu? – zapytał z nadzieją chłopak.

- Uch… Mogę spróbować – odwróciłam się tyłem do samochodu, uklękłam na trawie, po czym wychyliłam się do tyłu i wyszorowałam podwozie z przodu. – I jak? – zapytałam.

- Super! – odpowiedział entuzjastycznie.

Było to bardzo trudne, ale udało mi się skończyć mycie przodu, po czym wstałam. Mokra trawa kleiła się do mojego ciała.

- Czas na płukanie – powiedział pan z kamerą.

- Chce mnie ktoś opłukać? – zaproponowałam.

Dwudziestolatek wyszczerzył zęby i wziął wąż. Położyłam dłonie za głową i wypięłam pierś, pozwalając mu się opłukać. Woda robiła się coraz zimniejsza. Dzwoniłam zębami, ale wytrzymałam w tej pozycji przez kilka minut.

- Wspaniale! – Zobacz, jak jej stwardniały sutki! – A ta gęsia skórka… – Mogę ją rozgrzać – słyszałam wiele komentarzy z tłumu facetów.

- Dość! – zaprotestowałam, usuwając się spod zimnej wody. – Lecz… jeśli chcecie… możecie… polewać mnie wodą… jak będę myła auto. – było mi zimno. Poza tym chciałam skończyć robotę, żeby uciec przed tłumem!

Stanęłam teraz od strony chodnika, a tłum przesunął się, by dalej mnie oglądać. Wyszorowałam cały dół samochodu, robiąc krótkie przerwy, gdy zaczynały mnie boleć ręce. Za każdym razem gdy przestawałam, odwracałam się w stronę tłumu klęcząc i za każdym razem ktoś polewał mnie wodą z węża.

Umyłam tył auta w ten sam sposób, jak przód: klęcząc i pochylając się do tyłu. Gdy to zrobiłam, zaczęłam myć resztę samochodu, powoli, stopniowo przesuwając się i starając się, by auto było tak czyste, jak to tylko możliwe. Chłopcy co chwila mnie polewali, przez co wciąż drżałam i miałam gęsią skórkę.

- Za chwilę wrócę – powiedziałam im i pobiegłam do domu. Zakręciłam wodę i wzięłam ze sobą kilka ręczników. Najpierw wytarłam siebie, nie pozwalając nikomu z chłopaków sobie pomóc, następnie dokładnie osuszyłam samochód.

- Karen! Kolacja będzie za pięć minut. – od drzwi dobiegł mnie głos Jimmy`ego.

- To narazie tyle, chłopcy. – z uśmiechem zwróciłam się do tłumu – Po kolacji wrócę, żeby go nawoskować.

- Nago? – zapytał mnie młody chłopak.

- Nago. – potwierdziłam, rumieniąc się.

- Podobało ci się? – zapytał tata, szczerząc zęby w uśmiechu.

- Uch.. jasne. – odparłam, lecz zarumieniłam się.

Kolacja była bardzo smaczna

- Powinnaś zawsze gotować nago. – stwierdził Jimmy.

- Dzięki – posłałam mu uśmiech – Nie jestem pewna, czy chciałabym, ale miło, że tak mówisz!

Gdy skończyłam posiłem, zostawiłam zmywanie Jimmy`emu i wyszłam na zewnątrz, żeby nawoskować taty auto. Czułam się nieswojo; wciąż byłam kompletnie naga. Jednak przed domem czekało już tylko kilku chłopców.

- Cześć, chłopaki. – powiedziałam uśmiechając się do nich. Od razu zabrałam się do pracy, woskowałam i wycierałam samochód przez około pół godziny. Wreszcie… skończyłam! Pomachałam chłopcom na pożegnanie, po czym szybko ruszyłam do domu.

- Zobaczmy, jak ci poszło. – powiedział tato.

- Dobrze. – przytaknęłam i ruszyłam za nim na inspekcję. Oglądał moją robotę dokładnie, gdy ja niepewnie patrzyłam, lecz wreszcie zdecydował, że jest dobrze. Pobiegłam z powrotem do domu.

Ruszyłam do łazienki i wzięłam prysznic. Zdecydowałam, że byłam już dostatecznie długo naga i ruszyłam do swojego pokoju, żeby się ubrać. Czułam się dziwnie mając ciuchy na sobie, zaśmiałam się ze swojego uczucia i ruszyłam na dół.

Mike zadzwonił do mnie o 19:30 i zapytał, czy spotkam się w nim w lodziarni.

- Jasne. – odparłam.

- Przyjdź tak, jak jesteś w tej chwili, dobrze? – zapytał chichocząc.

- Jasne, ale tylko dlatego, że nie zadzwoniłeś pół godziny temu – uśmiechnęłam się – Brałam prysznic.

- Kurka – westchnął – Wiedziałem, że powinienem cię odwiedzić, jak wracałem z treningu piłkarskiego.

- Spotkamy się w lodziarni. – powiedziałam i się rozłączyłam.

Był tam wcześniej niż ja, siedząc przed wejściem przy stole piknikowym.

- Jak tam? – zapytał grzecznie, gdy usiadłam.

- Och, w porządku. – odparłam.

- Wyczekujesz końca jutra?

Przytaknęłam. – Oczywiście! – zarumieniłam się lekko. – Lecz ja… robiłam różne rzeczy… poza szkołą. – przyznałam. Opowiedziałam mu o wczorajszym spacerze w parku i o numerze z kluczami, który zrobiłam dzisiaj. Wspomniałam również o nagim myciu samochodu.

Wyszczerzył zęby. – Nieźle, jak na wstydliwą dziewczynę. – powiedział – Chodźmy na lody, dobrze?

Przytaknęłam i podeszłam do lady. Musieliśmy poczekać w kolejce, dzisiejszego wieczora był tłok. Gdy czekaliśmy, Mike zwrócił uwagę na nowe ogłoszenie:

Dziewczęta! Połowa ceny za połowę ubrania!
50% zniżki na lody dla pań topless!

Za każde 3 obsłużone dziewczyny topless
Kelnerka zdejmie część swojego ubrania!

Puścił mi oko, a ja się zarumieniłam. Zauważyłam, że dziewczyna przy ladzie nie miała na sobie koszuli ani spodni i była wyraźnie zdenerwowana.

- Czy ona nie jest czirliderką? – zapytał mnie Mike.

Przytaknęłam. – Jennifer. Głośno się w poniedziałek śmiała, gdy musiałam zdjąć ciuchy w szkole. – przypomniałam głośno.

- Na co czekasz? – zapytał zachęcająco.

Rozejrzałam się. Początkowo myślałam, że żadna dziewczyna nie wzięła udziału w akcji, lecz zauważyłam dwie młodsze dziewczyny, na oko trzynasto- lub czternastolatki, patrzące na siebie i chichoczące, zdejmujące koszulki i biustonosze.

Zarumieniłam się, lecz ściągnęłam bluzę dresową przez głowę, następnie zdjęłam też stanik. Zobaczyłam, że Jennifer wiesza swój stanik na haku obok lady z lodami; była już tylko w majtkach i rumieniła się wściekle.

Dwie dziewczyny przede mną dostały swoje lody i usiadły, następnie nadeszła moja kolej.

- Cześć Jennifer. – powiedziałam z uśmiechem.

- Cześć, Karen. – odparła – Co mogę ci podać?

- Poproszę deser orzechowy.

- Brzmi nieźle. – przytaknął Mike.

- Się robi. – skinęła głową. – Poza tym… możecie zabrać część ubrania z jednej z nas. – wyjaśniła, wyraźnie z tego powodu niezadowolona.

- Dlaczego nie wybrać ciebie? – zachichotał Mike.

Zaczerwieniła się jeszcze mocniej, lecz przytaknęła i zdjęła majtki. Była już kompletnie naga. Ruszyła, by przygotować nasze desery, po czym wróciła z nimi.

- Będziesz nago do końca swojej zmiany? – zapytał Mike.

Upokorzona przytaknęła. – Do jedenastej wieczorem. – powiedziała nieszczęśliwa.

- Miłego dnia! – powiedziałam, uśmiechając się radośnie. Następnie szepnęłam – Masz fajne ciało – i odeszłam, gdy ona spojrzała na mnie niegrzecznie.

Musiałam usiąść i zjeść lody będąc topless. Było to zawstydzające, lecz warte swojej ceny. Jennifer była o wiele bardziej zawstydzona ode mnie.

- Gotowa? – zapytał Mike.

Przytaknęłam i wstałam, następnie zachichotałam i założyłam z powrotem stanik i bluzę. Podeszłam do lady i uśmiechnęłam się do Jennifer. – Wspaniałej nocy – powiedziałam – Eksponuj swoje ciało!

- Do zobaczenia jutro w szkole. – odparła, rumieniąc się.

Mike i ja ruszyliśmy jedną z bocznych uliczek i zauważyłam, że to ten zaułek, w którym zostawiłam wczoraj ubrania, gdy Jeff i Rick mnie spotkali. Powiedziałam mu o wyznaczonym przez siebie zadaniu i przyznałam, że go nie wykonałam.

- Koniecznie musisz to zrobić teraz. – zasugerował.

Zarumieniłam się zdenerwowana.

- Pokaż, gdzie wczoraj zostawiłaś ubrania. – powiedział i ruszyliśmy ulicą. Wskazałam dom, jednak nie było już przed nim ciężarówki.

- Możesz zostawić je za krzakiem – zaproponował, szczerząc zęby. – Na przykład za tym. – wskazał, wskazując głową w stronę domu.

Rozejrzałam się niepewnie.

- Zrobisz to? – zapytał.

- W…porządku. – przytaknęłam zdenerwowana – Zaraz.. wrócę. – Ruszyłam za drzewo.

- Karen… I tak będziesz biegała nago. – zauważył, śmiejąc się ze mnie.

- Och. Racja. – powiedziałam, bo właśnie to samo pomyślałam. Zachichotałam cicho i wyszłam na środek ulicy. Rozejrzałam się, uśmiechnęłam się i zdjęłam wszystkie ubrania. Pobiegłam za dom i ukryłam je pod

Dodaj komentarz