Klaudia

W życiu codziennym na mężczyznę czyha wiele niebezpieczeństw i zaskakujących pułapek. Nigdy nie wiadomo, co się może wydarzyć nawet podczas prozaicznych zakupów w sklepie, zwłaszcza, gdy ma się nadmiar wolnego czasu, a energia człowieka rozpiera.
Ta historia wydarzyła się w pewien letni, upalny poniedziałek, tuż po godzinie trzynastej – wtedy to właśnie zadzwonił mój telefon. Na wyświetlaczu zobaczyłem napis „KaKa – sklep z bielizną”, domyśliłem się, że pewnie żona umówiła się z właścicielką sklepu w sprawie jakiegoś zakupu, więc odebrałem.
- Słucham.
- Dzień dobry! Klaudia Kowalska ze sklepu „KaKa”, dzwonię do pana, bo pańska małżonka zamówiła kilka rzeczy i właśnie je przywieziono. Miałabym prośbę, jeśli nie sprawi to panu kłopotu czy może pan odebrać przesyłkę, bo niestety pracownica zachorowała i dziś sklep będzie wcześniej zamknięty.
- Ależ oczywiście, to żaden problem. Jaką kwotę przygotować do zapłaty i kiedy mam się zjawić w sklepie?
- Och, nie! Wszystko jest już zapłacone, a jeśli nie sprawi to panu kłopotu to może pan przyjechać choćby zaraz, będę czekać. Proszę tylko o podejście do tylnego wejścia od strony bramy.
- Dobrze, będę gdzieś za pół godziny. Do widzenia.
- Do widzenia.
Szybko wziąłem prysznic, założyłem t-shert, cienkie letnie spodnie, klapki na nogi i tak jak obiecałem po około trzydziestu minutach pojawiłem się przed wejściem dobrze mi znanego sklepu bieliźniarskiego. Faktycznie tak jak mówiła właścicielka, pomimo zbliżającej się dopiero godziny czternastej sklep był zamknięty. Stalowe rolety szczelnie zasłaniały okno wystawowe i wejście główne, skierowałem, więc swoje kroki na jego tyły. Zastukałem mocno w drzwi i po chwili usłyszałem dochodzący z za nich odgłos stukających po podłodze, damskich „szpilek”. Zaraz też zazgrzytał, otwierany zamek i ktoś uchylił drzwi. W szczelinie drzwi zobaczyłem, wcześniej już znaną mi, właścicielkę sklepu panią Klaudię Kowalską.
Pani Klaudia była, jak to ja określałem, „ryczącą czterdziestką”, czyli: czterdziestoletnia brunetka o krótkich strzyżonych po męsku włosach, ładna, zgrabna i proporcjonalnie zbudowana, z krągłymi i pełnymi biodrami, (ale bez przesady), wzrostu około 170 centymetrów z również kształtnym biustem, tak na oko rozmiar trzy. Należy dodać, że zawsze była elegancko ubrana i z delikatnym, gustownym makijażem.
- Witam panie Andrzeju i przepraszam za kłopot, jaki sprawiłam.
- Och, to żaden kłopot spotkać w południe tak uroczą osobę.
Przekroczyłem próg sklepu, a właścicielka za mną dokładnie zaryglowała drzwi. Znajdowałem się w zapełnionym, prawie w całości różnymi kartonami, pomieszczeniu magazynowym, z którego prowadził krótki korytarzyk do części handlowej, obok były jeszcze jakieś drzwi – prawdopodobnie do toalety.
- Proszę za mną do sklepu. – Wskazała mi drogę urocza gospodyni.
Weszliśmy do części sklepowej, gdzie całą podłogę zakrywało rozłożone płótno, a na nim leżały porozkładane pudełka, w których znajdowały się różne egzemplarze bielizny.
- Dziś rano miałam dostawę towaru, a że sklep zamknięty to mam już wszystko zapakowane. Jest tego nie za dużo: gorset, body i dwa staniki. Dziś rano miałam właśnie nową dostawę, może pan jeszcze coś wybierze dla małżonki?
- Hmm, chętnie, ale wie pani tak na oko? – Odparłem zafrasowany.
- Och panie Andrzeju to nie problem, bo ja mam zapisane dokładnie rozmiary małżonki, więc dobiorę bez trudu. O pański gust raczej się nie obawiam – wybór na pewno będzie trafny.
- No tak, ale jak tu wybrać, jeśli nie można tego zobaczyć na osobie? – Oponowałem niezbyt zdecydowanie.
- To ja pana wybawię z kłopotu i posłużę panu za modelkę. Pan wybiera towar, ja przymierzę, a jak się spodoba to wybierzemy właściwy rozmiar.
- No chyba, że w taki sposób to zrobimy, ale ostrzegam…
- Tak, przed czym?
- Lubię ubiory raczej frywolne, takie, które za dużo nie ukrywają.
- Słowo się rzekło, jak obiecałam, że będę modelem to się teraz nie wycofam. Krzywdy mi pan przecież nie zrobi. – Zakończyła patrząc kokieteryjnie w moją stronę.
- To w takim razie, co ma pani do zaoferowania? – Przyklasnąłem pomysłowi i w ten sposób przyłączyłem się do ekscytującej gry, którą rozpoczęła urocza pani Klaudia.
- Proszę bardzo, już pokazuję.
Po chwili wyłożyła na ladę sklepową po kilka kompletów różnej bielizny: koronkowe gorsety i body, zwiewne prześwitujące koszulki, również prześwitujące, koronkowe staniki wraz z majteczkami. Na koniec zaś: czarny, prześwitujący komplecik z pasem do pończoch, staniczkiem i delikatnymi, również jak stanik, całkowicie przezroczystymi stringami.
- Proszę wybierać, od czego zaczynamy? – Powiedziała patrząc figlarnym wzrokiem.
- To może od tego. –Wskazałem na biały, koronkowy gorset.
- Dobry wybór na początek. – Uśmiechnęła się tajemniczo i biorąc bieliznę skryła się za kotarą najbliższej przebieralni.
Kilka minut, podczas których pani Klaudia przebierała się, zajęło mi podziwianie różnych wzorów staników, stringów i pasów do pończoch. Nie powiem, wszystkie te ubranka, raczej więcej pokazywały niż zakrywały, ale przecież taki był cel projektantów tej bielizny. Kobieta ubrana w tego typu ciuszek na pewno swym widokiem, u mężczyzny podnosiła poziom ciśnienia i plątała myśli.
Nie ma się, więc i co dziwić, że gdy moja modelka wyszła z przebieralni ubrana w wybrany gorset, to i ja nie mogłem pozostać obojętny na ten wspaniały i wielce podniecający widok. Widomym znakiem mych myśli, był nagły i zauważalny wzrost pewnej części ciała, która u mężczyzny znajduje się w spodniach. Nagle w tej części spodnie stały się bardzo opięte i ciasne, co nie uszło uwagi pani Klaudii.
- Widzę, że gorset się panu bardzo podoba. – Powiedziała patrząc wymownie na moje krocze.
- O tak. Zwłaszcza, że na modelce leży doskonale. – Komplementowałem z widocznym podziwem panią Klaudię. – Sexowne wdzianko i leży wprost idealnie na pani.
Na te słowa kobieta zrobiła obrót i przeszła po pomieszczeniu kilka kroków, kołysząc kokieteryjnie biodrami. Koronki wspaniale podkreśliły kształty dojrzałej kobiety, a zwłaszcza uwypukliły krągłe, masywne piersi. Widać było, że pani Klaudia jest bardzo zadowolona z moich komplementów oraz z mojego zauważalnego podniecenia. Postanowiłem, więc iść za ciosem i podbić stawkę w tej grze, która coraz bardziej ociekała erotyzmem.
- To może teraz moja modelka przymierzy coś innego? Może ten komplecik? – I podałem pani Klaudii, frywolny, prawie, że przezroczysty komplecik z pasem do pończoch.
- Cóż, jak wcześniej mówiłam, słowo się rzekło, dorzucę tylko do kompletu odpowiednie pończoszki. – Odpowiedziała, z kuszącym uśmiechem, właścicielka sklepu i biorąc ze sobą wskazaną bieliznę, ponownie skryła się za kotarą przebieralni.
Po kilku minutach, z przebieralni wyszła ubrana w ów komplecik. Tak jak się spodziewałem, wyglądała w nim porażająco seksownie. Czarne koroneczki w połączeniu z delikatnym, przezroczystym materiałem stanika i majteczek, więcej pokazywały ciekawskim oczom niż ukrywały, a pończochy o podobnym do reszty ubioru, wzorze w zestawieniu z koronkowym pasem, były uzupełnieniem, które swą erotyczną wymową rozpaliło moją wyobraźnię do granic wytrzymałości.
- Powiem tylko, że zjawiskowo pani wygląda, no i jak widzę niewiele ma pani do ukrycia.
Bezczelnie spojrzałem w kierunku jej kroku, gdzie przez przezroczysty materiał widać było zarys pięknie podgolonych włosów łonowych, które prostą, cienką linią biegły przez jej wzgórek łonowy. Momentalnie też przeniosłem swój wzrok na piersi, gdzie również stanik nie potrafił skryć sterczących sutek, które niczym dwie iglice wieńczyły krągłe piersi gustownie opakowane w sexowny staniczek.
- Proszę sprawdzić, więc jakość wykonania kompletu i pończoch. – Patrząc zachęcająco zaproponowała pani kupiec. – Proszę dotknąć, jaki delikatny materiał i czy całość się dobrze komponuje.
Nie wahając się, przybliżyłem, więc się do niej i lekko pochylony, tak by nie zasłaniać padającego z lamp światła, począłem dokładnie przyglądać się strojowi. Delikatnie palcami musnąłem wewnętrzną stronę uda, tak ładnie prezentującego się we wzorzystych pończoszkach. Powoli przesuwałem palce ku górze, zdecydowanie kierując się ku sexownym majteczkom. Wyczułem wtedy, lekkie drżenie, które przebiegło przez całe ciało pani Klaudii i zauważyłem kątem oka jak delikatnie przygryzała dolną wargę swych karminowych ust. Postanowiłem działać zdecydowanie, natychmiast swoją dłoń położyłem na jej kroczu, dokładnie obejmując palcami, zakrytą tylko owymi prześwitującymi majteczkami, cipeczkę.
- Aaaaaaach….. – Gwałtownie westchnęła, gdy tylko dotknąłem jej łona.
Pomogłem sobie zaraz drugą dłonią, która szybko ściągnęła majteczki, a moje usta wylądowały pośrodku cudownego ogrodu mej modelki. Natychmiast też począłem obsypywać pocałunkami jej łono, a językiem delikatnie przejechałem po owym, tak cudnie podgolonym, wąskim pasku włosków. Język, łobuziak zaraz też począł szukać sobie przejścia w tym delikatnym gąszczu. Poczułem delikatny zapach piżma, który poczęła wydzielać podniecona cipeczka. Na jej rozchylonych i obrzmiewających z podniecenia wargach sromu, zauważyłem delikatne kropelki nektaru wydzielającego się ze środka, rozpalającej się powoli dolinki rozkoszy. Wsadziłem, więc głębiej czubeczek języka, po drodze zlizując kropelki nektaru, i poruszyłem nim delikatnie we wnętrzu różyczki.
- Ooch! Oooo! Aaaa! – Zajęczała tylko Klaudia.
Ponownie ruszyłem językiem, czując aksamitne wnętrze kuciapki, i począłem delikatnie nim wylizywać zroszoną nektarem różyczkę. Widać zadowolona z tej delikatnej pieszczoty Klaudia jęknęła cicho ponownie.
- Ooooooooooo! Ach! Aaaaaaaaa!
Zacząłem wtedy jeszcze bardziej wciskać się językiem do jej cipeczki, jednocześnie zaś próbowałem wargami delikatnie ssać ją niczym pomarańczę. Ona zaś widać, że już rozpalona, miała ochotę na więcej, bo jej dłonie, które dotychczas tylko w podnieceniu rozgarniały włosy na mej głowie, poczęły ściągać ze mnie t-shert.
Przerwałem na chwilę ssanie cipeczki, pozwalając zdjąć sobie koszulkę i przy okazji zrzucając z siebie resztę odzienia. Kochanka tymczasem ułożyła się wygodnie na podłodze, pośród rozrzuconych opakowań z bielizną, i w oczekiwaniu na ciąg dalszy rozłożyła zachęcająco swoje zgrabne nogi. Widać jednak, że pomimo podniecenia, nie zapomniała o świecie, gdyż patrząc na sterczącego mojego kutasa, zadowolona powiedziała.
- No, no. Jak widzę to mamy tutaj całkiem spory sprzęt.
- Średnia europejska. – Odparłem skromnie.
- Raczej górna półka średniej europejskiej.
Postanowiłem przedłużyć naszą zabawę i rozpocząłem zdejmowanie pończoch z kształtnych i długich nóg Klaudii. Począwszy od lewej, delikatnie zsuwałem pończoszkę, przy okazji całując nóżkę na całej jej długości. Powtórzyłem czynność przy drugiej pończoszce i ścieląc drogę pocałunkami ruszyłem w kierunku cipeczki. O tym, że dotarłem na miejsce zaświadczył kolejny jęk rozkoszy wyrywający się z ust kochanki.
- Och! Aaaaa! Ach!
Nie zatrzymując się jednak, kontynuowałem swą wędrówkę ku górnym, równie ciekawym, partiom jej ciała. Dokładnie wycałowałem płaski brzuszek, wraz ze wspaniale wklęsłym pępkiem, i zdecydowanie zaatakowałem dwa wzgórza ze sterczącymi czubeczkami, czyli krągłe i masywne piersi zwieńczone zadziornymi, brązowymi z podniecenia suteczkami. Tutaj pofolgowałem sobie, zasypując dokładnie pocałunkami ich krągłości, przygryzałem delikatnie sutki jednocześnie dłońmi masowałem i ugniatałem te napęczniałe grejpfruty.
Tak całkiem znienacka i mimochodem mój napęczniały z podniecenia kutasik znalazł się wtedy w pobliżu wilgotnej szpareczki. Kosmyk włosków na łonie, był dla niego drogowskazem, ruszył, więc śmiało i pewnie w głąb wilgotnej jaskini rozkoszy. Jego silny i zdecydowany atak, widać zaskoczył Klaudię, bo drgnęła i prawie, że krzyknęła.
- Ooj! Aaaa! Ach!
Usta tymczasem dotarły do szyi i uszu, wciąż delikatnie całując jedwabiste ciało kobiety, jednocześnie skubały koniuszki uszu, z wielką delikatnością je przygryzając.
Chuj tymczasem poczynał sobie bardzo swawolnie, pchał i kłuł ostro pizdeczkę, która nic przeciwko temu nie miała, gdyż oddawała mu w zamian swoje pieszczoty. Obejmowała ściśle kutasa na całej jego długości, delikatnie masując go swymi usteczkami. Jej właścicielka podniecona ruchami mojego chuja, pewnie i zdecydowanie oplotła mnie swymi nogami i przyciągała do siebie, chcąc widocznie, bym jeszcze głębiej borował jej pizdeczkę. To i pchałem jak tylko się dało głęboko, a że kutas z podniecenia i miłego bardzo wysiłku, obrzmiał i powiększył się jeszcze, to Klaudia kolejny raz zajęczała.
- Oooo! Ach! Jak głęboko. Jaką ty masz czarodziejską moc w tej pale? Rżnij mnie tak jeszcze, bo nikt dawno mnie tak nie pieprzył.
Lepszej zachęty niż takie pochwały nie trzeba było wcale. Jeszcze mocniej pchałem chuja w spragnioną rżnięcia dziurę. Coraz szybciej i mocniej, na boki, w skos i za chwilę troszeczkę zwalniałem, żeby podrażnić piczkę, która cała, aż pulsowała z wielkiej ochoty. Swymi obrzmiałymi, z wielkiego podniecenia, wargami łapczywie obejmowała, chcąc go zatrzymać w sobie, mojego kutasa. On zaś, co rusz wyrywał się z jej gorącego uścisku, harcując zawzięcie i co rusz nurkując w pizdeczce.
Powoli jednak zbliżała się chwila jego sromotnej klęski, gdyż piczka tak intensywnie wydzielała ze swego wnętrza soki, że chuj w tym śluzie, niczym w jakim bagnie, więznąć począł, a ruchy jego były coraz powolniejsze. Czując to, pica jeszcze mocniej obłapiać poczęła kutasa swym rozpalonym wnętrzem. Nagle przez ciało Klaudii przeszła seria dreszczy, ona sama wczepiła się mocno paznokciami w moje plecy, a z jej ust wyrwał się gwałtowny okrzyk rozkoszy.
- Taaakk! Ooooo! Ach! Taakk!
Czując rozkoszne drżenie ciała, a zwłaszcza jej rozpulchnionej sokami, cipeczki i ja poddałem się płynącej gdzieś z lędźwi rozkoszy. Wtedy też i mój chuj już nie zdzierżył, gwałtownie drgnął, a z jąder nagle spłynęła fala gorąca. Puściła tama, która zagradzała drogę spełnieniu i trysnęła sperma z obrzmiałego do granic możliwości, czubeczka kutasa.
Pierwsza porcja, trochę nieśmiało – jeszcze była mała, druga jednak w tak wielkiej obfitości zalała tak okrutnie molestowaną cipeczkę, że wypełniła ją w całości. Ostatki słodkiego nektaru, pośród krótkich drgań kutasa, wystrzeliły jeszcze dwukrotnie, co widać znów zdziwiło mą kochankę, gdyż niespodziewanie westchnęła zaskoczona.
- Oooo!? Tak, zalewaj mnie do pełna.
Kutas przestał być już taki dumny i powoli kurcząc, zamieniał się w kutasika, a z tak pracowicie rżniętej cipeczki wypływała powoli sperma dokładnie wymieszana z jej sokami.
- Od lat nikt tak mnie nie wyruchał. – Zadowolona Klaudia, głaskała palcami swoje łono i delikatnie rozsmarowywała po brzuchu, wypływający z jego wnętrza, biały nektar. – Męskie soki to najlepszy balsam dla kobiety.
- To musimy, kiedy jeszcze powtórzyć taką terapię.
- Och, kochany mnie jak coś zasmakuje to zawsze nabieram ochoty na jeszcze. – Mówiąc to łakomie spojrzała na moje przyrodzenie. – Z tego, co zobaczyłam i poczułam to mam przed sobą niezły sprzęt i na pewno przyniesie on mi jeszcze wiele radości.
Tak jak przewidywała Klaudia, jeszcze wielokrotnie dokonywałem poza godzinami otwarcia, zakupów w jej sklepie, z czego oboje byliśmy bardzo zadowoleni.
Andrey andrey1965@wp.pl

Dodaj komentarz