Korespondentka w podróży : Indie

Nazywam się Jennifer B.Jestem korespondentką znanego czasopisma podróżniczego. Redaktor często wysyła mnie w różne części świata, żebym opisywała życie egzotycznych krajów i zwyczaje ludzi.
Mam 32 lata. Jestem szczupłą blondynką, z pokaźnym biuścikiem (80E)- przez wielu facetów uważaną za bardzo atrakcyjną, dojrzałą kobietę.

W życiu zawodowym osiągnęłam dość dużo – jestem niezależną korespondentką z dobrą pensją i sporym funduszem na podróże.
Niestety w życiu osobistym czuję się samotna, jestem po kilku nieudanych związkach, obecnie w okresie abstynencji erotycznej od 6 miesięcy.

Dostałam nowe zlecenie z centrali, żeby pojechać na dwa tygodnie do Indii. Leciałam samolotem z N.Y. do Delhi. Przed podróżą musiałam się dobrze przygotować. Spakowałam rzeczy osobiste- ulubione sukienki i spódnice oraz kosmetyki. Następnie wzięłam prysznic,wygoliłam wszystkie włosy na swoim ciele, oprócz głowy – łącznie z dokładnym wygoleniem łona, natarłam ciało odpowiednimi kremami i zaczęłam się ubierać. Spodziewałam się upału na miejscu, toteż założyłam cieniutki staniczek, spod którego prześwitywały moje sutki oraz cieniutkie bawełniane stringi. Na to włożyłam cienką, białą, bawełnianą sukienkę do kolan rozpinana od góry do dołu z przodu na wąskich ramiączkach.
Tak przygotowana trafiłam do samolotu.

Lot miał trwać około 10 godzin. Moim sąsiadem okazał się blisko 50-letni Australijczyk, dobrze zadbany i utrzymany jak na swój wiek. Zaczęliśmy rozmawiać o ogólnych rzeczach, facet mocno mnie komplementował:
- Jest pani taką piękną i atrakcyjną kobietą. Podziwiam pani niezależność.
Nie powiem:podobało mi się to.
Pierwsze pięć godzin lotu upłynęło też jak zwykle na posiłku i czytaniu gazet.
Potem przyszła pora na drzemkę. Rozdano koce i mój sąsiad zasnął.Ja natomiast zdałam sobie sprawę, że nie wzięłam bielizny na zmianę do bagażu podręcznego, a nie chciałam, zabrudzić i spocić tej, którą miałam na sobie.
- Co zrobić? – pomyślałam – wiem już- zdejmę ją…
Wyszłam więc do ubikacji, ściągnęłam staniczek, a potem stringi i wyszłam z powrotem.Już były nieco mokre w pachwinkach.
Idąc, początkowo czułam się jakoś głupio, gdyż nagie sutki wyraźnie przebijały spod cienkiej sukienki,
a na pupie już nie odznaczały się majtki. Liczyłam,że w przyćmionym świetle nikt nie zauważy.
Sąsiad spał, a ja szybko wślizgnęłam się pod koc, i z ulgą stwierdziłam, że bez bielizny jest
znacznie wygodniej.Potem zasnęłam.

Obudziło mnie sapanie dochodzące ze strony mojego sąsiada. Udając,że śpię, z przymrużonymi oczami ze zgrozą stwierdziłam,że Australijczyk porusza ręką rytmicznie pod kocem.
- On sobie robi dobrze! – pomyślałam.
Jednocześnie zauważyłam,że patrzył na mnie. W trakcie mojego snu koc jakimś cudem opadł na podłogę, a moja sukienka rozpięła się z góry ukazując spore fragmenty moich nagich piersi, a na dole rozpięcie sięgnęło prawie mojego krocza.
Cała sytuacja nawet mnie nieco podnieciła, jednak powstrzymałam się. Na szczęście sąsiad z głośnym westchnięciem skończył i wkrótce znowu zasnął.
Ja uciekłam do wc i znowu założyłam bieliznę – tym bardziej,że do końca lotu pozostało tylko pół godziny.

Po wyjściu z samolotu, Delhi przywitało mnie okropnym upałem – było podobno 40 stopni w cieniu.
Od razu pożałowałam, że założyłam znowu bieliznę.
Odprawa na lotnisku, do tego nie klimatyzowanym, trwała kilka godzin,
po których lepiłam się od potu, miałam mokre majtki i stanik pod pachami i biustem.
Postanowiłam coś z tym zrobić – znowu poszłam do łazienki, kolejny raz zdjęłam stanik i mokre majtki.
mocno pachniały moją białą wydzieliną i potem. Wszystko wyrzuciłam do kosza.Jakże cieszyłam się, że jestem wszędzie dokładnie wygolona.
- Ale się ktoś zdziwi- pomyślałam
Podmywając się chusteczkami przypominałam sobie, ile to razy nabrałam furę bielizny na wyjazdy,a potem szczególnie w Afryce, czy to w Egipcie, czy Afryce Centralnej kończyło się na
porannym prysznicu, a potem chodzeniu w przewiewnej sukience, czy spódnicy i topie założonymi na gołe ciało. Lepszy był kilkukrotny prysznic w trakcie dnia i czyste rzeczy , niż zapocona bielizna, która w upale okazywała się niepotrzebna.
Wróciłam do sali odpraw i na szczęście po godzinie mogłam już jechać do pięciogwiazdkowego hotelu
za który płaciła moja firma.

W pokoju wzięłam kąpiel, a potem ubrana tylko w sukienkę i jedwabną haleczkę poszłam na obiad.
W trakcie rozpakowywania niestety okazało się,że z bielizny wzięłam tylko kilka cienkich, jedwabnych haleczek i tylko jeden komplet bielizny: to jest stanik i stringi.Miałam też pończochy samonośne, choć nie wiem po co?
Jakże żałowałam wyrzuconego na lotnisku kompleciku.

Wracając z restauracji na górę usłyszałam dziwny hałas w jednym z pomieszczeń. Zajrzałam do pokoju, i ujrzałam jak jakiś młody Hindus,
mający uniform kierownika pokojówek zabawiał się z jedną z nich.
Najpierw obnażył z mundurka jej nagie, krągłe i młode piersi, zaczął całować sutki. Jednocześnie
zadarł jej sukienkę do góry – zobaczyłam czarne stringi i czarne służbowe pończochy.
Zaczęłam się podniecać, toteż włożyłam rękę pod sukienkę i delikatnie pieściłam swoją nagą myszkę.
Tymczasem Hindus już obnażył tyłeczek pokojówki ze stringów i zaczął pieścić jej spocone futerko.
Mimowolnie pomyślałam jak cudnie musi pachnieć ta młoda dziewczyna
zmuszona do nielekkiej pracy w pończochach i majtkach.
Zrobiłam się całkiem mokra w kroku.
Patrzyłam jak facet obrócił pokojówkę tyłem i natarł swoją wielką łodygą na jej lśniące wargi sromowe, aż zajęczała.
Nie chcąc przeżyć orgazmu na korytarzu hotelu musiałam uciec stamtąd z mokrą szparką, cały czas nie zaspokojoną.

Czekały na mnie obowiązki. Jeszcze tego dnia miałam iść do przedstawicielstwa naszego czasopisma.
Wzięłam kolejny prysznic, a na nagie ciałko założyłam tylko obcisły top na cienkich ramiączkach,
doskonale podkreślający moje duże piersi, spod którego sterczały mi sutki. Na dól założyłam,tylko długą do połowy łydek, zwiewną spódnicę i sandałki. Jedyny komplet bielizny oszczędzałam na ważniejsze okazje.
Wyszłam i zahaczyłam o lokalny bazar. Chciałam porozmawiać z tutejszymi kobietami o lokalnej modzie i przyzwyczajeniach ubiorowych.
Poznałam sympatyczną około 22-letnią Hinduskę- studentkę anglistyki, która chętnie opowiedziała mi o obowiązującej modzie.
- U nas – mówiła-większość kobiet z różnych warstw społecznych nadal chodzi w sari.
- Sari to – objaśniała dalej- 5 – 8 metrów sięgającego od pasa do ziemi materiału, który drapuje się w kilka fałd na brzuchu , a drugi koniec narzuca na ramię.
Co do bielizny, to pod sari zakładamy cienką półhalkę, długą jak jest chłodniej, albo taki wąski pas w takie upały jak dziś.
Na górę zakłada się obcisłą koszulkę- czoli- obciskającą dokładnie biust i ramiona,a odkrywającą brzuch,aż do półhalki.
- Od niedawna- mówiła dalej-pod czoli zakłada się stanik, a pod halkę majtki. Kiedyś wszystkie kobiety, chodziły bez takiej bielizny. Chociaż jak jest upał, kobiety dalej noszą się po staremu.
Po wywodzie dziewczyny przekonałam się o tym sama, kiedy Hinduska zaczęła przymierzać piękne,jedwabne sari szykowane na zakończenie roku akademickiego.
Zdjęła swoje sari, potem czoli spod którego wyskoczyły nagie piersi, następnie okazało się,że nosiła na nagich biodrach tylko halkę.
Po założeniu nowego czoli i półhalki oraz sari , stwierdziła, że idzie na uczelnię po staremu.

Opuściłam bazar i udałam się do przedstawicielstwa firmy. Czekała tam na mnie moja przyjaciółka Ann,
która załatwiła mi możliwość uczestnictwa w tradycyjnym hinduskim weselu następnego dnia.
Powiedziała też, że jesteśmy zaproszone na oficjalne wieczorowe przyjęcie za kilka dni w ambasadzie.
Przeraziłam się i mówię:
- Ale ja nie mam sukni. Na to Ann:
- Daj spokój, pójdziemy pojutrze na zakupy, to i ja coś sobie kupię.
Pogadałyśmy jeszcze trochę, potem wróciłam do hotelu i jak tylko rozebrałam się zasnęłam natychmiast po męczącym dniu.

Następnego dnia od rana rozmyślałam o popołudniowym weselu,
na które byłam zaproszona. Było to wesele w bogatej hinduskiej rodzinie. Nie wiedziałam w co się ubrać, a nie chciałam zakładać sari, bo mogłoby to być uznane za nieeleganckie, toteż założyłam zwiewną długą sukienkę, pod nią koronkowy stanik i majteczki.
Potem dojechałam do eleganckiego domu panny młodej, gdzie miało odbywać się wesele. Przywitała mnie jej matka, a potem powiedziała, że muszę się przygotować do wesela, co mnie bardzo zdziwiło.
Poszłam za dwiema służącymi do olbrzymiej łazienki, gdzie dały mi do zrozumienia, żebym się rozebrała do naga. Początkowo nie chciałam, ale ostatecznie czego nie robi się dla pracy i artykułu.
Zdjęłam sukienkę i bieliznę, a potem weszłam do kąpieli z płatkami lotosu. Gdy wyszłam z wody służące wytarły mnie i już chciałam założyć bieliznę i sukienkę, gdy pani domu zakazała mi.
- Wszystkie kobiety- mówiła- muszą oczyścić się przed weselem i muszą założyć tradycyjne sari bez niczego co pochodzi z kultury zachodu, a więc też bielizny.
Tak wiec poddałam się.
Służące na mój nagi, wydatny biust założyły tylko krótkie granatowe czoli, potem mogłam wybrać , czy chcę półhalkę długą, czy krótką.
Wybrałam krótką, czy raczej wąski, jedwabny pas okrywający nagie biodra, za który służące wepchnęły ułożone w fałdy, piękne, czerwono-granatowe, jedwabne sari.
Potem pani domu zaprowadziła mnie do pomieszczenia obok, gdzie pozwoliła mi przyglądać się z ukrycia przygotowaniom panny młodej do uroczystości.
Panna młoda została najpierw wykąpana, tak jak ja.Miała doskonale zgrabne i jędrne ciało i krągłe, sterczące, duże piersi.
Potem kilka służek ułożyło jej włosy, umalowało ją,oraz ogoliło łono, pachy i nogi. Następnie wtarły w nią wonne olejki i zaczęło się ubieranie.
Na nagie piersi panny młodej służące założyły złoto- białe czoli, tak że sutki delikatnie odznaczały się pod cienkim jedwabiem. Jej krągłe obnażone biodra okrył wąski jedwabny pas, do którego kobiety przypięły nylonowe, białe pończochy. To była jedyna modyfikacja z zachodu.
Na to wszystko upięły białe sari ze złotymi ornamentami.
Byłam zachwycona rozmachem i dbałością przygotowań.

Po dwóch godzinach tradycyjnych uroczystości rozpoczęło się wesele.
Z ciekawością spoglądałam na inne kobiety, także Europejki,chcąc sprawdzić, czy zostały przygotowane tak jak ja.
W kilku momentach podskoków, czy innych figur tanecznych udało mi się dojrzeć pozbawione majtek krocza kilku dziewczyn, a parę razy mignęły mi pończochy i pas panny młodej.
Sama bawiłam się znakomicie.Tańczyłam z wieloma mężczyznami Zauważyłam,że przygląda mi się z zaciekawieniem jakiś młody Hindus. Wyglądał ,że chce ze mną zatańczyć, aż w końcu , gdy grano wolny taniec, poprosił mnie.
Od razu przylgnął torsem do moich piersi, aż poczułam,że moje sutki napięły się pod jedwabiem koszulki.
On też to poczuł, bo jego penis uniósł się i przylgnął do mojego łona. Nie miałam mężczyzny od kilku miesięcy, toteż doznałam nagłego podniecenia, moja niczym nie osłonięta szparka stała się mokra,a obwódki sutków zmarszczyły się.
Pocałowałam go w ucho, a on odwdzięczył mi się gorącymi pocałunkami w szyję. Jednocześnie
wsadził rękę pod moje sari i palcem zaczął pieścić moje wargi sromowe w tańcu.
Tego było już za wiele, bo za chwilę pociągnął mnie w ciemność ogrodu.Tam ułożył mnie na stole,uniósł sari na brzuch,
rozłożył mi szeroko nogi, aż poczułam jego język na swojej szparce, wijący się między wargami sromowymi i ssący moją łechtaczkę.
Obnażył też z czoli moje piersi, które teraz gniótł rękami.
Czułam jak moja szparka płynie soczkami i jego śliną, gdy on ujął swojego penisa i dość mocno pchnął w mój śliski otworek, aż chlupnęło. Zaczęłam głośno jęczeć, a on atakował w przód i w tył, czułam go bardzo mocno w postaci śliskiego ruchu.
Po chwili spiął się, a ja poczułam falę gorąca, która strzeliła aż do dna mojej dziurki, a potem jego nasienie nie mogąc zmieścić się wewnątrz trysnęło na moje wargi i uda. Przeżyłam wtedy super orgazm z wielkim krzykiem. Hindus wyszedł ze mnie i zniknął w ciemnościach.
Tymczasem do mnie, wciąż podnieconej i nienasyconej podszedł drugi chłopak , którego w ciemności nie rozpoznałam. Prawdopodobnie przyglądał się wcześniej całej scenie.
Teraz bez ceregieli odwrócił mnie tyłem do siebie i kazał uklęknąć,potem poczułam jak jego gruba i długa łodyga wnika w moją dziurkę
bez najmniejszego oporu, gdyż szparka była cała śliska po poprzednim stosunku. Każde jego pchnięcie w przód powodowało,że koniec jego penisa wprowadzał moją macicę w wibracje, jakich nie miałam w życiu. Doprowadziło mnie to wkrótce do mega orgazmu, jakiego nigdy nie doznałam , i miałam wytrysk całych swoich soczków, a on także dopełnił moją pochwę swoim strzałem nasienia.
Potem wycofał się i zniknął jak poprzednik.
Leżałam tam jeszcze kilka minut bez sił, czując jak śliska ciecz wypływa ze mnie na moje uda i pośladki i bruka eleganckie sari.
- Nawet nie wiem jak się nazywali-pomyślałam i po ogarnięciu się wróciłam do weselników.
Tam zabawa trwała w najlepsze i zdaje mi się, że kilka pań w tym panna młoda pozbyły się już swoich halek – czyżby spotkania z ukochanymi.
Niedługo potem wróciłam taksówką do hotelu i dopiero tam zobaczyłam,że moje sari było całe zaplamione, wydzieliną…
Ale wcale się nie wstydziłam, tylko czułam delikatne mrowienie w kroczu na wspomnienie dzisiejszych przeżyć.

Następnego dnia obudził mnie telefon. To była Ann:
- Nie pamiętasz – mówiła – umówiłyśmy się na zakupy sukni…
- Tak rzeczywiście- powiedziałam-
za godzinkę będę gotowa pod hotelem.
Wstałam, wzięłam prysznic, założyłam bieliznę-bo przecież jak bez niej do przymiarki. Na to sukienka i wyszłam do czekającej pod hotelem Ann.
Pytała o wesele, lecz nie przyznałam się.
- Musimy kupić coś stosownego na jutrzejsze wieczorne przyjęcie – mówiła Ann- najlepiej suknie wieczorowe, szpilki i dodatki.
Pojechałyśmy więc do eleganckiego sklepu jednego ze znanych europejskich projektantów w centrum Delhi.
Od razu wpadła mi w oko czerwona suknia. Była długa do ziemi,wiązana na szyi z dużym dekoltem z przodu i jeszcze większym z tyłu sięgającym do kości krzyżowej. Dół obciskał brzuszek i biodra, a dalej z tyłu spływał swobodnie w postaci krótkiego trenu na ziemię. Do tego suknia miała pośrodku, z przodu długie rozcięcie do połowy ud.
Zdjęłam sukienkę i stanik,zostałam w stringach.
Dekolt z przodu i z tyłu wykluczał jakikolwiek stanik. Natomiast, gdy wyszłam ubrana w suknię i zobaczyły mnie Ann i sprzedawczyni, to zgodnie orzekły:
- Góra idealna, ale na dole widać ci stringi. Nie może tak być.
Zaczęłam przymierzać kilkanaście modeli innych majtek, jednak nawet
super skąpe stringi, dawały efekt odznaczania się w biodrach, dlatego sprzedawczyni orzekła:
- Najlepiej zrobi pani nie zakładając żadnej bielizny pod tą suknię, albo wybierze pani inną.
Wiele eleganckich kobiet dla gładkiego efektu nie zakłada bielizny pod takie suknie.
Ale ja byłam napalona na tę suknię,więc ją kupiłam.
Ann tymczasem wybrała długą, obcisłą, niebieską suknię, z dekoltem z tyłu do lędźwi i rozcięciem na udzie z przodu.
- Ja też muszę bez stanika-orzekła Ann, ale majtek nie pozbędę się – nigdy.
Niestety majtki wyraźnie uwypuklały
cienki materiał sukni Ann.
Po zakupach sukni wybrałyśmy jeszcze szpilki i kolie oraz kolczyki i rozstałyśmy się do jutra.

W dzień przyjęcia od rana szykowałam się. Byłam u fryzjerki,
zrobiłam sobie manicure i pedicure,
potem profesjonalny makijaż.
Wieczorem zaczęłam się ubierać.
Najpierw pończochy samonośne, cieliste i cieniutkie 8 DEN- miałam je z domu, potem szpilki.
Następnie na prawie nagie ciało bez bielizny założyłam suknię.Całość dopełniła kolia i długie kolczyki.Przejrzałam się w olbrzymim lustrze w apartamencie.
- Tak- pomyślałam- Sprzedawczyni miała rację- bez bielizny wyglądam perfekcyjnie i śmiało.
Rzeczywiście suknia dokładnie opinała moje biodra, a dekolty wyglądały zabójczo.
Do torebki wzięłam jeszcze dezodorant, szminkę, chusteczki i jedną prezerwatywę i pojechałam taxi.

Moje wejście na przyjęcie w ambasadzie wywołało duże zainteresowanie, szczególnie wśród panów. Zaraz też zobaczyłam Ann. Wyglądała też szałowo i perfekcyjnie w swojej sukni.
Jakkolwiek jednak brodawki nagich piersi pod suknią wyraźnie przebijały spod jedwabiu, tak nijak nie dało się zauważyć żadnych
linii majtek na biodrach Ann.
- Co ty Ann? Nie masz majteczek, a tak się zaklinałaś- powiedziałam.
Na to Ann:
- A tak, bo jak założyłam majtki i suknię, przejrzałam się w lustrze i wyglądało to koszmarnie, więc je zdjęłam i efekt super- sama przyznasz.Poza tym jak widzę , więcej dziewczyn i kobiet zdecydowało się na taki ruch.
Przyznałam jej rację.
Zaczęłam tańczyć z jakimś starszym facetem, a kątem oka zauważyłam jak przygląda mi się wysoki blondyn , około 40-tki. Wkrótce potem poprosił mnie do wolnego, przytulanego tańca.
Znowu poczułam bliskość mężczyzny i aż zrobiło mi się ciepło w kroku.
Był także dziennikarzem i nazywał się John.
Przylgnęliśmy do siebie i zaczęliśmy taniec. Jego ręka zjechała nagle w dół mojego dekoltu na plecach,aż do nagiej pupy i John się zatrząsł.
- Widziałem, że pani nie ma stanika, ale że nie ma pani majtek,
nie spodziewałem się. Jakież to podniecające…
Gdy to mówił poczułam jak jego łodyga powstaje na moim podbrzuszu i od razu moje sutki zareagowały wzwodem i poczułam wilgoć tam na dole. Powiedziałam :
- A tak, jestem naga pod suknią.
Ale nie tylko ja. Widzi pan tę dziewczynę tańczącą z młodym Hindusem – ona też jest zupełnie naga pod suknią . To moja przyjaciółka Ann.
Tego było już za wiele dla niego, bo po paru minutach zaciągnął mnie do damskiej ubikacji.
Okazało się,że nie byliśmy tam pierwsi. Zobaczyłam jak w jednej z kabin młody Hindus unosi do góry suknię Ann , obnażając jej nagość,
potem odwrócił ją tyłem i zobaczyłam lśniące wargi sromowe Ann między jej rozłożonymi udami.
Potem wyjął swojego sporego penisa i szybkim ruchem wprowadził go do szparki Ann, aż jęknęła. Poruszała się w rytmie jego pchających bioder.
Widok kochającej się pary bardzo mnie podniecił, a John tymczasem oparł moją nogę na umywalce i wszedł pod moją suknię.
Poczułam jego język wwiercający się w moją szparkę i ssący wargi.
Zaczęłam cieknąć z rozkoszy, ale John wstał, oparł mnie pupą o umywalkę i uniósł całą suknie z przodu, obnażając nagie łono i piersi. Kilkoma ruchami mojej ręki trzymającej jego łodygę, doprowadziłam go do pełnego wzwodu, a potem założyłam mu prezerwatywę.
Nie chciałam zabrudzić sobie sukni.
Potem gładko wszedł penisem w moją gorącą,śliską szparkę i niestety po paru głębokich pchnięciach wytrysnął. Byłam nieco zawiedziona.
Tymczasem Ann już szczytowała głęboko dysząc, a jej partner też doszedł, bo krocze dziewczyny pokryła biała, błyszcząca substancja.
John wyszedł ze mnie i zdjął prezerwatywę, skierował się do kabiny Ann.
Tam usiadł na kibelku i rozgrzaną dziewczynę posadził sobie na udach, a potem powoli wprowadził swoją maczugę do jej już zbrukanej i śliskiej dziurki, aż zachlupało.
Zaczęła się poruszać w dół i w górę
z towarzyszącym chlupiącym dźwiękiem.
Ja, dalej nienasycona, przywołałam Hindusa i klęknęłam na czworakach, rozszerzając uda i wypinając tyłeczek i szparkę. Nie bawił się tylko mocno pchnął swoim długim penisem w moją gotową, mokrą dziurkę, aż poczułam go na macicy,
a jego tarcie poruszało mnie ,aż w głębi brzucha.
Po chwili poczułam,że trysnął we mnie strumień gorąca, i wypłynął po moich udach.
W tym momencie też szczytowałam, krzycząc i dokładając swojego soku.
Niestety Hindus nie miał prezerwatywy i moje plany spełzły na niczym.
Również Ann i John skończyli. Ann dostała podwójną dawkę i jęczała z rozkoszy.

Panowie szybko się urwali, a my z Ann ze śmiechem podmyłyśmy się wodą
i po poprawieniu sukni i fryzur wyszłyśmy na salę. Suknie, nawet Ann, miały tylko małe plamki.
Chciałyśmy dalej tańczyć i bawić się.
Jednak czekały nas obie dalsze niespodzianki.
Tańcząc ze starszym politykiem, gdy zrobiłam lekki rozkrok w tańcu, poczułam jak moja naga szparka rozwiera się, i strumień lepkiego, gorącego płynu spływa mi po nagim udzie i wsiąka w pończochy.
Nierealność i niegrzeczność sytuacji sprawiła,że przeżyłam kolejny orgazm w rękach niczego nieświadomego pana. Jednak świadomie się już nie podmywałam, pozwalając aby wydzieliny zaschły na moim brudnym kroczu.
Podniecała mnie sytuacja, kiedy ludzie bawiący się obok, nie domyślali się co mam pod tak elegancką suknią.
Moja Ann jednak miała gorzej, bo nie założyła pończoch i gdy tańczyła z jakimś sekretarzem też poczuła, jak olbrzymi strumień wypłynął z jej wnętrza i ruszył po udzie, a potem aż do kostek.
Część strumienia pokapała aż na parkiet, tak ,że musiała udawać ,że ktoś rozlał szampana.
Po udanym wieczorze wracałam taksówką do hotelu i przy wysiadaniu, gdy znowu zrobiłam rozkrok, poczułam skurcz pochwy,a kolejny strumień wypłynął ze mnie dając mi orgazm w drzwiach taxi.
Myślę,że część soków ze swojego wnętrza zostawiłam taksówkarzowi na tylnym siedzeniu i wycieraczce.

Następny tydzień mijał na zwiedzaniu muzeów i ciekawych miejsc.
Całkowicie zarzuciłam noszenie bielizny, nawet gdy wróciłam do biura w N.Y.i stanęłam w eleganckiej garsonce z obcisłą spódniczką przed naczelnym, by złożyć sprawozdanie z podróży do Indii( oczywiście grzeczne ).
Miałam pod spodem tylko jedwabną haleczkę i tyle…
A wspomnienie przygód z Indii do dziś wywołuje u mnie poruszenie.

Dodaj komentarz