Mama mojego kolegi

Mama mojego kolegi zawsze była punktem mojej obsesji. Była 40 letnią, świetnie zadbaną brunetką o długich włosach, dużym, krągłym biuście i jędrnych pośladkach. Ilekroć byłem u niego i miałem okazję ją zobaczyć, mój członek stawał na baczność. Wiedziałem jednak, że mogę tylko pomarzyć o niej. Fakt, że była samotna po rozwodzie, ale zawsze była porządną kobietą. Wiedziałem też o tym, że była bardzo religijna, co tym bardziej mnie dobijało.
Był kwiecień, dokładnie Śmigus-dyngus. Miałem wtedy 15 lat. Przyszedłem do kolegi, w celu wyciągnięcia go na miasto na tradycyjne oblewanie się wodą. Mieszkał na peryferiach niewielkiego miasteczka. Było tam dość mało zabudowań. Miał wielkie podwórko i piękny ogród. Podchodząc coraz bliżej jego domu zauważyłem, że oblewa wodą z pistoletu mojego drugiego kolegę – Wojtka. Pobiegłem do nich dołączyć.
Cześć wam – rzekłem unosząc rękę, gdy otwarłem furtkę.
Cz-cześć Kamil – odpowiedział kolega, osłaniając się przed nacierającą na niego wodą – Pomóż mi!
Zdawałem sobie sprawę, że to dziecinne, ale my bardzo lubiliśmy tę zabawę. Wyjąłem więc z plecaka swój pistolet i zacząłem psikać Wojtka, za co Bartek był mi wdzięczny. Bawiliśmy się tak około godziny, gdy z domu wyszła mama Bartka i oznajmiła nam, że mamy wszyscy przyjść na obiad. Bartek, cały czas pochłonięty zabawą, wziął wiadro napełnione wodą, które stało pod domem, i wylał całą wodę na swoją mamę.
Wesołego dyngusa mamo! – krzyknął Bartek z uśmiechem na twarzy.
Chyba nie zauważył skutków swojego czynu. Letnia sukieneczka, bardzo cienka, była teraz prawie cała mokra. Sposób, w jaki uwydatniał ciało jego mamy był niezwykły. Jako że woda była zimna, jej sutki były większe i twardsze niż zwykle, a przede wszystkim bardziej widoczne, gdy mokry materiał oklejał jej krągłe piersi. Oblana została również dolna część sukienki, która przylegała do zgrabnych, seksownych nóg. Miałem wrażenie, że zawartość moich spodni zaraz wybuchnie. Podniecenie było nie do opisania. Wydała z siebie zduszony odgłos, a potem, śmiejąc się, wróciła z powrotem do domu aby się przebrać. Miała mokre ubranie, więc musiała przebrać się w łazience, która była na parterze, a to podsunęło mi pewien pomysł. Poczekawszy aż koledzy wejdą do domu, obszedłem dom i przyległem do ściany. Obok mnie stało podłużne, otwarte na oścież okno. Ona już tam była. Dyskretnie, wychyliłem prawe oko. Nadal miała na sobie mokrą sukienkę. Wyglądała w niej niewiarygodnie seksownie. Nie równało się to jednak z tym, jak wyglądała, gdy ją zdjęła. Zobaczyłem ją całą nagą, bo przebierała nawet bieliznę. Miała ogoloną cipkę, co bardzo mnie dziwiło, bo przecież wiedziałem, że nie robi tego z nikim, bo jest bardzo religijna i uznaje tylko jednego partnera. Uznałem jednak, że to w celach higienicznych. Gdy przebrała już wszystko, niespodziewanie odwróciła się, by sięgnąć coś z szafki. Pech trafił, że był to obrót akurat w moją stronę. Spojrzała na mnie robiąc wielkie oczy, i otwierając szeroko usta, jakby z szoku. Ja, wystraszony, odsunąłem się szybko od okna, obiegłem ponownie dom, i dołączyłem do kolegów. Miałem nadzieję, że mama Bartka pomyśli sobie, że jej się coś przewidziało. Od tamtej chwili unikała mnie, i tego dnia już jej nie widziałem.
2 dni później przyszedłem do Bartka pożyczyć grę komputerową. Starając się usunąć z pamięci tamte wydarzenia, zadzwoniłem do drzwi. Jak zwykle miałem pecha. Otworzyła jego mama.
Dzień dobry. Jest Bartek? – zapytałem nieco zdenerwowany
Nie ma go, ale zaraz powinien wrócić. Wejdź proszę. – powiedziała, poważnym już tonem; zapewne mając mnie za wariata który ją podgląda.
Sytuacja była niezręczna. Znowu nie mogłem się powstrzymać od fantazji erotycznych. Miała na sobie cieniutką bluzkę z dekoltem i dżinsowe spodnie, które uwydatniały jej śliczny tyłeczek.
Wszedłem do środka, zdjąłem buty, i za jej pozwoleniem rozgościłem się w salonie. Zaproponowała mi coś do picia. Grzecznie odmówiłem. Chwilę potem podeszła do okna.
Oj, gdzie ten Bartek. Miał przyjść lada chwila. – rzekła z westchnieniem.
Była odwrócona do mnie tyłem, wychylając się nieco do przodu, by rozejrzeć się po dworze. To był szczyt. Moje hormony buzowały jak szalone. Długie, blond włosy, opadające do ramion, duży biust, i ten jędrny tyłeczek. Nie wytrzymałem. Zrobiłem coś, czego zrobić nie powinienem. Zerwałem się na nogi, i podbiegłem do niej, przylegając, i ocierając się swoim członkiem spod spodni do jej tyłeczka, a rękami objąłem jej biust i zacząłem energicznie go obmacywać. Zaczęła krzyczeć.
Proszę Cię. Daj mi chociaż ten jeden raz. Błagam! – ryknąłem błagalnie. Byłem opętany na jej punkcie – Jeśli zrobisz to ze mną dam ci spokój już na zawsze.
Nadal się wyrywała. Była jednak za słaba na mnie. Przesunąłem ją w bok przez co seksownie przylegała do ściany.
Dobrze, ale obiecaj mi, że dasz mi potem spokój.
Obiecuję
Uspokoiła się. Mogłem w spokoju macać jej biust i ocierać się o jej tyłek. Bawiłem się tak przez chwilę, aż w końcu zacząłem zdejmować jej spodnie. Gdy to zrobiłem, zacząłem wyciągać swojego kutasa. Mama Bartka obejrzała się. Zdziwiło mnie, że gdy go zobaczyła, wpadła w zachwyt.
Och… jaki… jaki duży. – powiedziała, wpatrując się w niego. – Mogę go dotknąć?
Przytaknąłem. Obróciła się przodem do mnie, dotknęła go palcami i przykucnęła. Powoli, bardzo powoli, zaczęła robić mi loda. Uwielbiałem, gdy takie piękne kobiety robią loda. Miała wielkie, brązowe oczy i fajną fryzurę, z grzywką na prawą stronę. Najbardziej podobało mi się, gdy połykała mojego kutasa w całości. Skąd u niej takie umiejętności? Nie bywałe…
W końcu, podniecony do granic możliwości, powiedziałem żeby wstała. Uczyniła to, po czym obróciła się do mnie, i przylgnęła do ściany.
Włóż go – Rzekła. W jej głosie słychać było podniecenie. – Bzyknij mnie.
Jak sobie życzysz.
Przyciskając ją bardziej do ściany, włożyłem kutasa do jej cipki. Słychać było odgłosy, które mogłyby uświadamiać, że jej cipka była bardzo mokra.
Mocniej! Mocniej!
Zrobiłem więc jak chciała, i zacząłem pchać z całych sił. Stękała coraz głośniej. Spuściłem się w niej.