Miły poranek w pracy

Wstałam wcześnie rano z założeniem, że dziś będę wcześnie w pracy i wcześnie z niej wyjdę. Chciałam zrobić zakupy, między innymi, kolejnej seksownej bielizny, by czuć się lepiej i zobaczyć uznanie w oczach mojego kochanka, nie męża (swoją drogą, naprawdę niewiele rzeczy powoduje u niego uznanie).
Kiedy przyszłam do biura, nikogo jeszcze nie było. Do rozpoczęcia pracy większości pracowników pozostała ponad godzina. Po odebraniu i podpisaniu listy w portierni, udałam się do swojego pokoju, by w ciszy popracować. Okazało się, że na moim piętrze jeszcze nikogo nie było, więc musiałam na korytarzach włączyć światło. Zabrałam się do pracy. Warunki mi sprzyjały, bo nikogo nie było, nikt nie rozmawiał przez telefon, nie plotkował i nie wchodził i wychodził z pokoju, mogłam pracować w całkowitym skupieniu.
Usłyszałam trzaśnięcie głównych drzwi wejściowych naszego piętra, ale po chwili stwierdziłam, że to musiały być dźwięki z radio, które grało w tle. Pomyliłam się jednak, bo nagle drzwi do mojego pokoju otworzyły się i stanął w nich… mój szef. Szef wszystkich szefów, pan prezes.
- Dzień dobry panie prezesie – przywitałam go najpiękniejszym uśmiechem jaki miałam. Zaskoczył mnie zupełnie. Rzadko się zdarza, że jest w pracy, a już w ogóle rzadko się zdarza, że jest tak wcześnie. W sumie to nie musi pracować, bo cały sztab ludzi pracuje za niego i dla niego.
- Dzień dobry pani Julio. – odpowiedział. – Co tak wcześnie? Spać pani nie może? – zażartował.
- Mam trochę pracy, i chciałam wyjść dziś wcześniej – odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
- Rozumiem… – zastanowił się chwilę – A może poranna kawa? – zaproponował.
- Bardzo chętnie – uśmiechnęłam się i wstałam od biurka.
Zauważyłam, że mój szef o chwilę za długo mi się przyglądał. Udałam, że tego nie widziałam. Wiem jednak, że mój dzisiejszy strój mógł zrobić na nim wrażenie. Miałam na sobie czarną jedwabną spódnicę, bluzkę w kolorze brudnego różu – z dekoltem i sweterek w podobnym kolorze, narzucony na wierzch, by trochę zasłonić wyłaniające się zarysy moich piersi; pończochy i czarne buty na bardzo wysokim obcasie.
Prezes miał wśród pracowników opinię kobieciarza mimo, że miał żonę. Plotki głosiły jednak, że nie żyje z nią dobrze i chętnie wykorzystuje znajomości w pracy, by poczarować niejedną pracownicę. I pewnie niejednej się podobał – władza i pieniądze to świetny afrodyzjak. Wieść głosiła, że lubi młode dziewczyny, z nogami do samej szyi, nierzadko z dużym biustem. Ja ani nie jestem młoda (mam 30 lat), ani nie posiadam nóg do samej szyi, ani tym bardziej ciała modelki nie mam. Moje kształty są raczej normalne, chociaż w biodrach czy w pasie przydałoby mi się kilka centymetrów mniej. Mój biust, natomiast, jest w sam raz.
- Pójdę zaparzyć kawę. – zaproponowałam.
- Idę z panią. – odparł.
Popatrzyłam na niego niepewnie.
- Pomóc pani, pani Julio. Nie jestem pewien, czy da pani sobie radę z dwoma kubkami kawy, cukrem i mlekiem. – wytłumaczył się widząc moją minę. Zaśmiał się.
- Aha, no tak. – zreflektowałam się. – Ale ja nie słodzę.
- Ale ja tak. – uśmiechnął się.
Zastanawiałam się czy uśmiecha się tak do mnie, bo ma dobry poranek/miał dobrą noc czy też chce czegoś ode mnie.
Nie był zbyt przystojny, ale czasem uśmiech powoduje, że twarz robi się sympatyczniejsza. Tak też było z nim. Pan prezes nie był też młody, ale z racji na swoje romanse, starał się dbać o siebie. Miał około 47 lat, wysportowaną sylwetkę, mimo wszystko – nieduży brzuszek, około 180 cm wzrostu, ciemne oczy i lekko siwiejące ciemne włosy. Wielu kobietom, podobały się te jego włosy i mówiły, że to mu dodaje seksapilu. Ja nic w tym takiego nie widziałam, ale musiałam przyznać, że robił wrażenie na kobietach. Niezależnie od wieku.
Poszliśmy razem do kuchni, kliknęłam przyciskiem w czajniku, by woda się zagotowała, a prezes wyciągnął z szafki dwa kubki.
- Ile kawy?
- 1 łyżeczkę poproszę.
- Nie potrzebuje pani dużo kofeiny. – zauważył.
- Nie. Częściej piję do towarzystwa niż z nałogu, dlatego staram się pić słabą. – wyjaśniłam – I pół na pół z mlekiem. – dodałam.
Woda się zagotowała, czajnik kliknął.
Nalewając wody do kubków, miałam wrażenie, że stoimy trochę za blisko siebie, ale nie cofnęłam się. Byłam zaskoczona swoją reakcją, ale nawet mi się to spodobało. Prezes również się nie cofnął, a delikatnie otarł się o mnie sięgając po cukier. Ciekawy początek dnia, pomyślałam. Zabrałam się do picia kawy, kiedy prezes znów mnie zaskoczył.
- Jak się pani pracuje, pani Julio? – zapytał.
Szef to ma refleks, pomyślałam. Pracuję ponad rok i pyta mnie o to dopiero teraz.
- Całkiem dobrze. – odparłam. Pociągnęłam łyk napoju.
- A dokładniej? – drążył temat.
Nie wiedziałam, co odpowiedzieć. Nie chciałam za bardzo się zwierzać, ale też nie chciałam wyjść na gbura. Szef zauważył moje wahanie.
- Zapraszam do siebie. – puścił mnie przodem i położył dłoń na moich plecach.
- Nie chcę, żeby to zabrzmiało zdawkowo – zaczęłam – ale naprawdę dobrze. Zadania wyznaczane są w porządku, jestem z nich zadowolona, mogę się rozwijać, a i z innymi pracownikami dobrze się dogaduję. – Nic więcej nie chciałam powiedzieć. Z szefami trzeba uważać.
Otworzył przede mną drzwi, poczekał aż wejdę i zamknął je. Przechodząc, nie ominął mnie, tylko delikatnie otarł się o moje pośladki i plecy. Przeszedł mnie dreszcz i miałam nadzieję, że on tego nie zauważył. Co się ze mna dzieje??? – pomyślałam.
- Cieszę się słysząc to – powiedział i oparł się o ogromne biurko.
Nie mogłam oprzeć się, by nie spojrzeć na jego spodnie. Miałam wrażenie, że po przejściu obok mnie, były jakby pełniejsze w jednym miejscu.
Głupio mi było zachowywać się zbyt swobodnie w jego towarzystwie, więc stałam i popijałam kawę, starając się ukryć zmieszanie. Pilnowałam się też, by nic więcej nie powiedzieć i ukryć to, że ucieszyłam się, jak zareagował na mnie. Prezes wskazał mi swój fotel. Udałam, że nie wiem, o co mu chodzi i stałam dalej.
- Usiądź – poprosił i jeszcze raz wskazał fotel.
Usiadłam. Było bardzo wygodne. Prawdziwy fotel prezesa, pomyślałam.
Odruchowo założyłam nogę na nogę. Szef chyba zauważył kawałek koronki pończoch, bo jego rozporek był już wypchany.
- Wygodny fotel – starałam się zagadać na jakikolwiek temat, by odgonić od siebie natrętne myśli. Upiłam trochę kawy.
- Wiem. – odparł i uśmiechnął się do mnie – dlatego chciałem, żebyś na nim usiadła. – Mogę się zwracać do Ciebie po imieniu? – zapytał.
Zrobiło mi się gorąco. Potem poczułam wilgoć między nogami. Musiałam odstawić kubek, inaczej wylałabym resztę kawy na siebie.
- Jasne. – odpowiedziałam odrzucając długie włosy z ramienia.
- Pytam Cię o to, ponieważ niedługo będziemy pracować nad nowym projektem – powrócił do rozmowy mój szef, ale jednocześnie przesuwał wzrok po mojej twarzy, bluzce, spódnicy i nogach. – I chciałbym, żebyś Ty też wzięła w nim udział.
- Hmm… – nie wiedziałam, co powiedzieć. Kompletnie mnie zaskoczył. – Czy mogę dowiedzieć się, czym sobie na to zasłużyłam?
Sięgnął ręką do mojej nogi i oparł ją o swoje udo.
- Masz dobre pomysły… – jego ręce gładziły moją kostkę, łydkę, kolano i przesunęły się z powrotem w dół. Nie mogłam się skupić na tym, co mówi.
- Poza tym, świeża krew jest zawsze potrzebna w zespole. – dodał, a jego dłonie znów powędrowały w górę mojej nogi. Nie zatrzymał się na kolanie, a przesuwał je wyżej do uda… Podniósł moją nogę wyżej, by móc głębiej sięgnąć ręką – aż do koronki pończoch. Przy tym ruchu już na pewno zobaczył moje majteczki, za bardzo rozchyliłam uda. Poczułam jak znów robię się wilgotna. Jego dłonie obejmowały moje udo i delikatnie je głaskały. Spojrzałam na jego rozporek – był wypchany do granic możliwości. Było to dla mnie potwierdzenie i zaproszenie.
Wstałam.
- Co to za projekt? – zapytałam i zbliżyłam się do niego. Stanęłam między jego udami. Jego krocze miałam teraz na wyciągnięcie ręki.
Spojrzał na mnie, na moje usta. Oblizałam je odruchowo, a on chwycił mnie za szyję i gwałtownie przywarł do moich warg. Pierwsze, co pomyślałam to zaskoczenie, że całuje tak dziwnie. Czy to się podobało tym wszystkim laskom, które posuwał? Miażdżył moje usta swoimi, jedną dłoń położył na moim karku i przyciągnął mnie do siebie, a drugą wodził po moich plecach, aż do pośladków i z powrotem. Rozchyliłam usta, bo chciałam zmienić pocałunek. On to wykorzystał i wdarł się językiem w moje wnętrze. Zaczęłam bawić się jego językiem, co tylko spotęgowało jego podniecenie. Położyłam dłoń na jego rozporku i zaczęłam masować penisa przez spodnie. Czułam jak powiększa się jeszcze bardziej. Zaczął ssać moje wargi, potem jego język zaczął drażnić mój. Dłoń, która leżała na moich plecach, zjechała teraz na moje pośladki i ugniatała je. Zmusił mnie, bym przysunęła się do niego jeszcze bardziej. Moja ręka pieściła go jeszcze mocniej. Odsunął mnie na chwilę, by móc rozpiąć rozporek. Resztę pozostawił mnie, a sam kontynuował całowanie mnie. Wsadziłam ręce w jego rozporek, odsunęłam bokserki, a jego nabrzmiały członek zaraz wyskoczył. Widziałam jego bujne, ciemne owłosienie. Podnieciło mnie to. Zaczęłam znów masować penisa. Stwardniał jeszcze bardziej. Usłyszałam jak prezes jęknął. Objęłam dłonią go jeszcze mocniej i przesunęłam jego skórkę w dół. Moim oczom ukazał się wielki żołądź. Ścisnęłam go na samym czubku, po czym znowu przesunęłam dłoń w dół i znów w górę. Szef głośno wciągnął powietrze. Kiedy go tak pieściłam, jego usta przesuwały się po mojej szyi, jedna dłoń masowała moje pośladki, a druga zawędrowała do moich piersi. Ugniatał je.
- Mmmm – wydałam z siebie dźwięk zadowolenia. Chciałam więcej.
Prezes wsunął dłoń pod moją spódniczkę i podciągnął ją do góry. Przerwał pieszczoty i spojrzał na moje uda w pończochach. Widziałam, że mu się to spodobało. Spodobały mu się też moje koronkowe majteczki, których pasek chował mi się między pośladkami. Odciągnął kawałek materiału i zaczął palcem szukać mojego gniazdka. Jego palce błądziły po moim wygolonym paseczku, by w końcu znaleźć najbardziej wrażliwe miejsce. Dotknął mojego guziczka. Było mi bardzo przyjemnie. Wygięłam plecy w łuk, a on szybko sięgnął ręką i odpiął mój staniczek.
- Chcę zobaczyć jakie masz brodawki! – wysapał i podciągnął mi bluzkę do góry, razem z biustonoszem, zahaczając materiałem o wrażliwe punkty. Moje sutki były już bardzo naprężone i wrażliwe na dotyk.
- Mmmm – zamruczał – są… takie piękne – zachwycał się – duże i ciemne. – Powiódł palcem po brązowej obwódce.
- Aaaaah…..!!! – jęknęłam. Wiedział, jak sprawić mi przyjemność. Nie pozostałam mu dłużna i wciąż obciągałam jego wielkiego penisa.
Szef pochylił głowę i zaczął pieścić językiem moją prawą pierś. Najpierw delikatnie i powoli lizał mojego sutka.
- Mmm… i są takie słodkie! – zauważył.
Kiedy moja brodawka była już bardzo stercząca, przyspieszył pieszczotę. Był w tym świetny!!! Myślałam, że zwariuję!!! Potem zaczął zaczął ją ssać, a jego druga ręka ściskała moją drugą pierś. Jego palce zataczały kręgi wokół lewego sutka, trącały go delikatnie, póki się nie zmarszczył. Cudownie! Czułam jak moja cipeczka robi się coraz bardziej wilgotna. Chciałam poczuć go w sobie! Natychmiast! Nie przerywając ssania moich wzgórków, prezes pieścił teraz moją muszelkę. Palce jednej ręki przesunęły majteczki, a drugimi zaczął drażnić mój srom.
- Aaaa…..aaaa……aaaa – jęczałam przyciskając się do niego. Delikatnie poruszałam biodrami.
Jego palce sprawnie odsunęły moje wargi odsłaniając łechtaczkę. Drażnił ją pocierając ją i masując. Czułam jak pierwsze krople mojego śluzu wypływają ze mnie. On tylko na to czekał i wsunął palca w moją dziurkę. Wkładał i wyjmował go niespiesznie. Jeszcze chwilę i eksplodowałabym. Osunęłam się na kolana, cały czas masując jego twardą pałę.
- Weź go! – niecierpliwił się szef.
Zanim to zrobiłam, obciągałam jego skórkę jeszcze przez kilka sekund. W końcu wysunęłam język i czubkiem dotknęłam nabrzmiałej żołędzi. Ręką posuwałam trzon nabrzmiałego kutasa. Prezez znów głośno sapnął. Bardzo podobało mi się to, że moje pieszczoty tak go podniecają. Z jego czubka wyciekł śluz. Zlizałam go i nadal pieściłam. Wsunęłam tego wielkiego penisa w usta. Powoli zaczęłam go wysuwać i z powrotem wsuwać. Starałam się przy okazji jak najbardziej go naślinić. Jedną dłonią pieściłam jego jądra obrośnięte gęstymi ciemnymi włosami. Przyjemnie drażniły moją twarz. Wyciągnęłam członka z ust i szybko rozpięłam spodnie szefa, zsunęłam jego bokserki do kolan. Rozpięłam też kilka guzików jego koszuli. Jego pała sterczała jak wielki maszt. Z powrotem wzięłam go do ust, mocniej obejmując. Drażniłam językiem nabrzmiałe żyły na jego penisie, lizałam i ssałam naprzemian żołądź.
- Aahhhhh – teraz jęczał mój szef. – Rób to mocniej – nakazał.
Wzięłam trzon członka w dłonie i mocno objęłam, przesuwając je w górę i w dół. Ssałam teraz mocniej czubek penisa, jakbym chciała wyssać z niego całą spermę. Szybciej wyciągałam go z ust, przy okazji wykonując niegłośne mlaśnięcie. Robiłam jeszcze tak kilkanaście sekund. Nagle szef chwycił mnie za ramiona, podciągnął na biurko i popchnął na nie. Leżałam przed nim z podciągnięta do pasa spódniczką, z bluzką i staniczkiem naokoło szyi. Ściągnął ze mnie czarne stringi i rzucił je na ziemię. Widziałam na nich spory mokry ślad po moich sokach.
Rozpięłam mu koszulę i rzuciłam z marynarką na fotel. Mój szef miał cały tors porośnięty ciemnymi włosami, aż po brzuch! Niżej, jego zarost zwężał się, aż do wielkiego penisa. Klęknął przede mną tak, że moja wilgotna cipeczka była na poziomie jego ust. Rozchylił mi szeroko uda, wsunął jeden palec w moje ciasne wnętrze.
- Oooooh! – jęknęłam.
Najpierw powoli wsuwał i wysuwał go. Z każdym pchnięciem jego palec był coraz bardziej mokry. Widziałam, że go to strasznie podniecało. Mnie też. Pomógł sobie dwoma palcami lewej ręki i odciągnął moje wargi, odsłaniając nabrzmiałą łechtaczkę. Zataczał kręgi naokoło niej, cały czas jednak specjalnie ją omijając. Jego palec nadal zanurzał się w moim sromie aż w końcu wsadził dwa. Zrobiło mi się ciaśniej, ale było mi nadal nieziemsko przyjemnie. Teraz łechtaczkę drażnił jego język, a palce rytmicznie posuwały moją cipkę. Ssał mój guziczek doprowadzając mnie tym do szału. Potem ssał moje wargi i delikatnie je ciągnął. Nie wytrzymałam i sama zaczęłam pieścić swoje sutki. Były już bardzo sterczące i nabrzmiałe. Pocierałam je i szczypałam. Bardzo szybko się zmarszczyły. Język prezesa wciąż lizał moje gniazdko, a jego palce penetrowały mokre wnętrze.
- Aaaa…. aaaa….. aaaaaaaaa! – jęczałam coraz głośniej zapominając, że ktoś z pracowników mógł już przyjść do pracy i usłyszeć nas. Nie obchodziło mnie to, było mi zbyt dobrze, by przerwać.
Sięgnęłam po twardego penisa mojego szefa. Kilka mocnych ruchów i kutas był jeszcze większy. W końcu, prezes nie wytrzymał i wszedł we mnie mocnym pchnięciem. Byliśmy tak blisko siebie, że jego włosy na klatce piersiowej drażniły moją skórę na piersiach i brzuchu, delikatnie łaskotały moje sterczące i wrażliwe brodawki. Podnieciło mnie to jeszcze bardziej. Oparł rękę na biurku za mną, a drugą ponownie szczypał moje sutki. Wyprężyłam się.
- Mocniej! – poprosiłam.
Jego palce zacisnęły się na mojej brodawce. Szczypał ją, a potem ciągnął.
- Oooo taaaaak! – mruczałam – mmmmm……..
Zaczęliśmy poruszać się we wspólnym rytmie. Słyszałam jak moja mokra cipka mlaska coraz głośniej. Prezes sapał coraz szybciej, a jego brzuch obijał się o moje podbrzusze. Nie przeszkadzało mi to. Popatrzyłam na nasze ciała, jak się stykają, co sprawiło, że podnieciłam się jeszcze bardziej. Szef oparł ręce na biurku za mną. Nachylił się i zaczął ssać moje usta. Przy okazji wydawał z siebie podniecające pomruki. W końcu zmiażdżył moje usta w swoich. Poruszaliśmy się coraz szybciej, ale jeszcze nie dochodziliśmy do orgazmu. Słyszałam jak jego jądra obijały się głośno o moją pupcię.
- Nic z tego nie będzie, pomyślałam.
Prezes nagle zwolnił tempo i powoli wysunął swoją wielką pałę z mojej dziurki. Byłam już na sto procent pewna, że nie może skończyć, a on nagle nadział mnie na swojego sterczącego i twardego kutasa. Znów wysunął się ze mnie powoli, obserwując jak jego mokry penis wychodzi ze mnie. Ponownie mnie pchnął, a kiedy już był we mnie, zaczął poruszać się coraz szybciej. Czułam jak jego pała wypełnia dokładnie moją ciasną cipkę. Było mi wspaniale! Jego brzuch coraz głośniej obijał się o moje ciało, a moje piersi falowały z każdym jego pchnięciem. Szef posuwał mnie coraz szybciej i szybciej, a ja jęczałam coraz głośniej. Nasze oddechy maksymalnie przyspieszyły, a jednak myślałam, że nie dojdziemy do orgazmu. Mlaskanie mojej dziurki było coraz donośniejsze, a ja miałam wrażenie, że eksploduję, bez orgazmu. Nagle poczułam jak zalewa mnie fala gorącej spermy, wypełnia moje wnętrze i wypływa na zewnątrz, po moim sromie, spływa po udach przy każdym pchnięciu. Szef sapał i jęczał przy każdym ruchu. Chwycił mnie za jedną pierś i zaczął ją ssać, a drugą mocno ugniatał. Wtedy zaczęłam szczytować, przeszył mnie prąd i zaczęłam krzyczeć.
- Aaaaaaaahhhh!!!!!! Aaaaaahhhh!!!! – to było niesamowity orgazm.
Szef cały czas był we mnie i nadal tryskał we mnie spermą. Miał bardzo obfity wytrysk, aż byłam zaskoczona. Ja też jeszcze szczytowałam. Jeszcze kilka skurczy i prezes wysunął wielką pałę z mojej dziurki.
- Było wspaniale. – musnął mój sutek dłonią, aż mi się zrobiło gorąco – dzięki kochanie.
Zsunęłam się z biurka i podniosłam majteczki. W tym momencie, mój szef dał mi klapsa w pośladek.
- O szczegółach projektu porozmawiamy później – mrugnął do mnie. – A teraz idź, bo niedługo zaczną się wszyscy schodzić.
Zerknęłam na zegarek. Minęło już albo dopiero czterdzieści minut! Moja kawa dawno wystygła. Powoli włożyłam majteczki. Zerknęłam na prezesa, który już zdążył się ubrać. Ja poprawiałam biustonosz i bluzkę.
- Oczywiście panie prezesie. – zgodziłam się. – Dziękuję – uśmiechnęłam się i wyszłam z jego gabinetu.
Idąc korytarzem do swojego pokoju, uświadomiłam sobie, że przez 40 minut ani razu nie pomyślałam o Fabianie… że go zdradziłam. Nawet nie wiem, czy mogę to nazwać zdradą. Zdradzić mogłabym męża, ale kochanka???
W każdym razie, przyszłość zapowiadała się ciekawie. Nowy projekt… jaki będzie… jeśli wywiążę się z niego, poproszę prezesa o podwyżkę… Nie będzie to trudne.
Za kilka dni zobaczę się z Fabianem. Uśmiechnęłam się do siebie i zaczęłam pracę.

Dodaj komentarz