Na żaglówkach …

Jest lato. Sierpień. Mazurskie jeziora, żaglówki, noce pod gwiazdami, ogniska. Jednym słowem wakacje. To mój pierwszy wyjazd żeglarski, pływaliśmy po jeziorach cały miesiąc, śpiąc na łódce i żywiąc się konserwami i piwem. Najfajniejsze wakacje w życiu. Zero stresów, nie ma szefa, który drze mordę, wrednych larw z którymi siedzi się w pokoju. Żyć nie umierać. Szkoda, że za kilka dni trzeba będzie zawinąć do portu. I cały rok czekać na kolejną taką przygodę. Właśnie dobijaliśmy do pomostu wbijającego się w jezioro, nie wiedząc nawet dokładnie gdzie jesteśmy, ale trzeba było iść do sklepu uzupełnić zapasy. Spokojnie uwiązaliśmy łódkę i chłopaki polecieli po zakupy. Postanowiłem nieco wyczyścić skorupę z zebranych tam śmieci. Jakieś puszki, papierki i tym podobny syf walał się po wszelkich możliwych zakamarkach. Zacząłem to zbierać, potem zamiotłem z lekka szczotką, wrzuciłem do wora i poszedłem szukać jakiegoś kosza, żeby się tego badziewia pozbyć. Po powrocie ujrzałem że na pomost, przy którym zacumowaliśmy przyszła jakaś dziewczyna. Na oko w moim wieku, może nieco starsza. Zgrabne nogi w króciutkich spodenkach, poza tym miała na sobie jeszcze tylko klapki i stanik od kostiumu. Ciemne, krótkie włosy okalały opaloną twarz, mrużyła oczy oślepiona słońcem i przyglądała się naszej krypie. Kiedy zauważyła, że nadchodzę uśmiechnęła się do mnie. Pomyślałem, że to najpiękniejszy uśmiech jaki widziałem tego lata. Z resztą dziewczyna cała była naprawdę ładna. Zgrabne ciało, niezłe cycki, ale uśmiech miała olśniewający.
- Cześć – powiedziałem
- Cześć. To Twoja łódka?
- Nie, ja tylko pływam na niej z kumplami. Wypożyczyliśmy ją sobie i tak sobie dryfujemy to tu, to tam.
- Ach. Fajnie. Ja też lubię żeglować. Ale akurat teraz wpadłam tu ze znajomymi na kilka dni, żeby się pomoczyć w wodzie i złapać trochę słońca.
- Jak widzę łapanie wychodzi Ci całkiem nieźle – powiedziałem z uśmiechem – Tak w ogóle to mam na imię Piotrek.
- Cześć, jestem Zosia.
- Zosia? Fajne imię. Rzadko się teraz da spotkać kogoś w naszym wieku, kto je nosi. Miło Cię poznać.
- Dziękuję. Zatrzymaliście się gdzieś tu na dłużej?
- Nie, nie. Chłopaki polecieli tylko uzupełnić prowiant, potem może upichcimy sobie jakiś obiadek i płyniemy dalej.
- Ach. Szkoda. Moglibyście zostać tu z nami na noc, wiem, że z tego pomostu nikt inny nie korzysta, a w całym tym ośrodku nie ma praktycznie nikogo, więc nie byłoby problemu. Troszkę tu nudnawo i przydałoby się nam jakieś towarzystwo.
- O, no wiesz, pogadam z chłopakami. W sumie to i tak planowaliśmy, że dziś przycumujemy gdzieś nieco wcześniej na noc, więc może się zgodzą. Z resztą widzę już, że wracają. Poczekaj chwilkę, pogadam z nimi.
Po krótkich wyjaśnieniach i szybkim spojrzeniu na Zosię stojącą w blasku słońca na pomoście pozostała dwójka załogi oczywiście bez wahania powiedziała, że zostajemy. Podszedłem więc z nimi do czekającej na nas dziewczyny i przedstawiłem ją
- No więc tak, to jest Michał, to jest Łukasz, nasz sternik, no a ta urocza dama to Zosia.
Po przywitaniu się i podzieleniu z nowo poznaną koleżanką informacją o tym, że chętnie zostaniemy rozstaliśmy się. Postanowiliśmy, że zjemy obiad w pobliskim barku, zamiast gotować coś na kuchence, do której paliwo zaczynało nam się kończyć. Gdy wróciliśmy po obiedzie naszym oczom ukazał się rajski niemalże widok – na pomoście leżała Zosia w towarzystwie dwóch koleżanek, wystawiając swoje zgrabne ciałka na słońce.
- Uuu, kurde, to chyba dobry pomysł był, żeby tu zostać. Ale sztuki! – powiedział któryś z kumpli.
- Tiaa. Niezłe widoczki – potwierdziłem – Kupiliście mam nadzieję jakiś bronx? No i przydałoby się może mieć co zeżreć wieczorem.
- Spoko, kratka browaru czeka na nas w lodówce w sklepiku, a na ognicho się kupi coś tam. Luzik.
- No dobra. To ja się bachnę na łódkę, będę łapał brąz. I przy okazji będę mógł polukać na te trzy cudeńka, hehe.
- A my? Przecież tam się ni cholery wszyscy nie zmieścimy.
- To się bachnijcie koło nich, co za problem?
- Ale kurde najlepszą widokówkę to ty będziesz miał, co?
- Hehehe, a jak!
Poszliśmy więc na łódkę, witając się po drodze z dziewczynami, porozkładaliśmy ręczniki i tak leżeliśmy na słoneczku. Co chwila jednak spoglądałem na leżące tuż obok mnie trzy ponętne ciałka. Doszedłem do wniosku, że panienki jednak są od nas o kilka lat starsze, ale wyglądały rewelacyjnie. Skąpe kostiumy pozwalały na błądzenie wzrokiem po każdym niemalże zakamarku zgrabnych sylwetek, a to co pozostawało skryte pobudzało jedynie wyobraźnię. Poczułem jak mój fiut sztywnieje. Nagle usłyszałem cichy chichot dobiegający z pomostu. Spojrzałem i zauważyłem, że Zosia przekręciła się na brzuch i zaczęła opalać plecy. Patrzyła na mnie z kpiącym uśmiechem. Zorientowałem się, że zauważyła jak mój członek rośnie i cholernie mnie to zawstydziło. Chciałem się przekręcić na brzuch, ale zapomniałem że leżę tuż przy samej krawędzi burty i w pośpiechu zwaliłem się do wody. Była szokująco zimna, wyskoczyłem więc na powierzchnię głośno przeklinając. Wszyscy na pomoście śmiali się, a moi kumple wręcz zwijali się rechocząc. Po chwili stwierdziłem, że skoro już i tak jestem mokry, to sobie popływam. Woda okazała się być przyjemnie ogrzana jak już się do niej przyzwyczaiłem. Przepłynąłem spory kawałek kiedy usłyszałem za sobą plusk. Obejrzałem się i zauważyłem, że Zosia wskoczyła do wody i płynie w moim kierunku. Zaczekałem więc na nią.
- Haha, to było niezłe! Ale nie myśl, że nie widziałam co tam działo się chwilę wcześniej. Która z nas spodobała się jemu aż tak bardzo? – spytała
- Heh, właściwie to … Ty.
- Naprawdę? No proszę, to ciekawe. Nadal jest taki zaciekawiony? – zapytała, po czym sięgnęła ręką w dół, dotykając mojego fiutka przez kąpielówki – Ooo, już nie. Szkoda.
Zawstydzony nie wiedziałem co powiedzieć, uśmiechnąłem się więc tylko nerwowo.
- Nie denerwuj się tak, przecież nie chcę Ci go urwać! – roześmiała się
- Hmm. Przepraszam.
- Hahaha! Ależ Ty wstydliwy. No dobra, popływamy sobie jeszcze?
- Chętnie.
Popłynęliśmy powoli w stronę pomostu. W mojej głowie szalała burza dziwnych myśli, wśród których przeważały te, które kończyły się moim kutasem znikającym w jej mokrej cipce. Szczęśliwie woda byłą na tyle zimna, że nie stanął mi kiedy wychodziłem na pomost.
- No dobra, dziewczyny, idziemy na obiad? – zapytała Zosia.
- Jasne – odpowiedziały pozostałe dwie.
Po czym wstały, pomachały nam i zniknęły za porastającymi brzeg zaroślami.
- Uuu, no Piotruś, ładnie, ładnie – zarechotał jeden z moich ziomów
- Co?
- Jajco, widać że laska leci na Ciebie.
- Haha, no co ja poradzę.
- Nie radź tylko ją przeleć, głąbie.
- Aaa, spadaj – rzuciłem przez ramię i poszedłem do kajuty się przebrać. Słyszałem jeszcze drwiące śmieszki kolegów
Kij wam w oko, buce – pomyślałem. Ale prawda była taka, że cholernie spodobała mi się ta dziewczyna. Ona sama i jej bezpośredniość podziałały na mnie niesamowicie.
Kiedy już się przebrałem poszedłem porozglądać się trochę po ośrodku, przy którym cumowaliśmy. Zachodzące słońce prześwitywało między pniami drzew. Łaziłem bez celu pomiędzy drewnianymi domkami, kiedy nagle usłyszałem śmiech dobiegający z jednego z nich. Poszedłem w tamtą stronę, ale zatrzymałem się kilka metrów od niego, schowany za jakimś krzakiem. Widziałem, ze to „nasze” dziewczynki wróciły z obiadu i łaziły półnagie po domku. Oprócz tych trzech z pomostu była jeszcze jedna, wysoka brunetka z długimi włosami.
Ja pierdolę, ależ niezłe laski! Przeleciało mi przez głowę. Zabawić tak się z nimi, uuu, to by było coś.
Chciałem już się wycofać tak żeby mnie nie zauważyły, kiedy zobaczyłem, że panienki zaczynają się rozbierać. O kurwa … pomyślałem. Zostaję, taki show się nie powtórzy. Za darmochę pooglądać całe stado zajebistych cycków. Wszystkie dziewczyny zostały już tylko w samych majteczkach, nie krępując się w ogóle tym, że przez otwarte drzwi i okna doskonale je było widać. Smarowały się jakimiś kremami, a ja błagałem Boga, żeby pozwolił mi to robić za nie. Po takim wyczynie mógłbym spokojnie umrzeć jako najszczęśliwszy człowiek świata. Kiedy panienki ubrały się zwinąłem się dyskretnie i poszedłem w stronę pomostu. Moi kumple siedzieli przy jakimś stoliku i grali w karty.
- Co tam? – zapytał któryś – Wylukałeś te trzy dupencje?
- Tiaa, mają chatę tam z tyłu, ale nie podłaziłem, bo coś tam latały po tym domku jak szalone.
- Hehe, pewnie sobie lesbijskie party urządziły
- Hehehehe. To by dopiero był widok. Ale wiecie co, tu kurwa naprawdę nikogo nie ma, wszystkie domki są pozamykane. Tylko my i one, o ile są same. Ale widziałem tylko jeden samochód, a one są we cztery, wiec chyba nikt im się tam już nie zmieścił.
- Nooo, to ciekawie może być. Cztery wygłodzone laski. Może się uda poruchać coś. Zajebiste zakończenie wakacji.
- Haha, jasne, uważaj bo ci się uda, bucu. Tobie to by dupy nie dała nawet najbardziej wyposzczona nimfomanka.
- Chyba tobie, cieniasie
- Heehehe, dobra, rozdaj teraz na trzech, rozjebię was leszczyki.
- Zesrasz się conajwyżej. Gramy o kasę. Albo nie! Wiem. Ten, kto wygra wybierze sobie jedną z tych suczek, którą będzie chciał wydymać. Ja jak wygram, to biorę tą co nas tu rano witała!
- Dobra!
Kurwa, pomyślałem, jak ten debil wygra, to będę musiał dać sobie spokój z rwaniem tej laseczki. Muszę go roztrzaskać.
Po kilkunastu rozdaniach okazało się, że jako pierwszy zdobyłem tysiąc punktów
- Ha, cienkie chujki! Wydupczyłem was bez wazelinki! No więc mój wybór to ta z ciemnymi włosami, co rano była pomoście i jak któryś kurwa spróbuje to zabiję.
- Dobra, dobra, przecież się umawialiśmy, nie? Pozostałe też niezłe cipki są, więc jest w czym wybierać.
- No! Dobra, idę założyć jakieś spodnie, bo mnie komary zaraz wpierdolą i mykamy po ten bro, bo zamarznie nam w końcu.
- Kurwa, zapomniałem. Trzeba lecieć, bo zamkną tą budę!
Poszliśmy po odbiór zakupu, przy okazji nabywając jeszcze jakieś żarełko co by się nadawało na ognisko. Kiedy wracaliśmy na łódkę słońce zdążyło już zajść, więc uderzyliśmy prosto do domku dziewczyn. Siedziały wszystkie na tarasiku, paplając coś tamdo siebie i śmiejąc się głośno.
- Cześć – powiedziałem – to co, rozpalamy to ognicho?
- Jasne, tam za naszym domkiem jest takie fajne miejsce specjalnie przygotowane. Nawet jest drewno, więc nie trzeba nigdzie latać.
- Super, to ja jako stary harcerz zmontuję co trzeba i zaraz będzie działać.
- Hahahaha, no to niech druh bierze się do roboty!
Po kilkunastu minutach ognisko pięknie płonęło, każdy siedział na jakimś krzesełku z piwkiem w ręku, dziewczyny wytargały wielką butlę z jakimś winem, więc wkrótce każdy miał już lekko w czubie. Gadki było jak to zawsze o wszystkim i o niczym. Dowiedzieliśmy się, że laski pochodzą z Gdańska, są kumpelami jeszcze z liceum i jeżdżą ze sobą na wakacje co roku na kilka dni, w takie właśnie mało znane miejsca. Ogólnie rozmowa po jakimś czasie oczywiście zeszła na sprawy cielesne – najpierw delikatne aluzje, ale potem, jak już każdy się wciął, to pojechało po maksie i seks królował w każdym prawie zdaniu. Widziałem, że moim kumple nieźle się nakręcili, z resztą dziewczyny też wyglądały na napalone, te uśmiechy, spojrzenia, niby to przypadkowe dotknięcia. Zaczynało się więc robić zabawnie. Po jakimś czasie poczułem, że muszę szybko lecieć siku. Przeprosiłem więc i pobiegłem kawałek, żeby skitrać się w krzaki. Kiedy w najlepsze lałem sobie pod drzewko usłyszałem kroki. Myśląc że to jeden z kumpli powiedziałem, żeby mi nie nalał na buty. Nagle poczułem, że ktoś stoi bezpośrednio za mną. Ciepły oddech muskał moją szyję. Schowałem ptaka i odwróciłem się. To była Zosia.
- Eeee … cześć – wyjąkałem
- No cześć. Losowałyśmy dzisiaj, która z nas prześpi się z którym z was. Ponieważ was jest trzech, to jeden szczęściarz dostanie dziś dwie panienki. Ale to nie Ty, bo Ciebie wybrałam sobie ja. Chodź.
Pociągnęła mnie za rękę w kierunku pomostu.
- Spokojnie, tu nikogo nie ma, właścicielem ośrodka jest nasz znajomy i zamknął go na te kilka dni jak my tu jesteśmy. Lubimy spokój.
Zaniemówiłem i szedłem za nią.
- Popływamy, ok.?
- Ale, przecie oboje sporo wypiliśmy. Myślisz, że to bezpieczne?
- Nie. Ale mam to gdzieś.
Kiedy weszliśmy na pomost jej skórę oświetliło światło księżyca. Rozebrała się do naga, wyraźnie widziałem jej piersi. Wyglądała jak nimfa. Oczywiście mój fiut stał już od dawna na baczność, ale teraz wyprężył się tak, że myślałem że mi rozerwie rozporek.
- No, wyskakuj z tych łachów – powiedziała i wskoczyła do wody – chodź, woda jest rewelacyjna.
Wyskoczyłem szybko z jeansów i podkoszulki, ale kiedy ściągałem gatki zaplątałem się w nie i po raz drugi w dniu dzisiejszym wpierdzieliłem się na łeb do wody. Wynurzyłem się parskając. Zosia stała obok mnie a na jej ustach błąkał się dziwny uśmieszek.
- Ty chyba lubisz takie wpadki – roześmiała się – popływajmy chwilkę
Przepłynęliśmy więc kawałek, ale kiedy poczułem, że łapie mnie skurcz natychmiast wróciłem na płytką wodę. Usiadłem na skraju pomostu, a ona pływała wciąż kawałek ode mnie.
- Co się stało?
- Nic, to tylko skurcz, ale ja już nie pływam.
- No dobrze, w takim razie zabawimy się inaczej.
Podeszła do mnie. W miarę jak wynurzała się z wody światło księżyca wydobywało kolejne szczegóły jej pięknego ciała. Najpierw szyja i ramiona, potem kształtne piersi, płaski brzuch, biodra, niewielki pasek włosków na cipce. Krople wody odbijały poświatę, nadając jej nieziemski wygląd. Znów zesztywniałem.
- Boże, jaka Ty jesteś piękna!
- Haha, jasne.
- Naprawdę, najpiękniejsza na świecie.
- Dobra, dobra, nie musisz czarować i tak będziesz mnie miał.
Podeszła do mnie i pchnęła na pomost. Po czym usiadła na mnie okrakiem, tak, że cipką ocierała się o moje udo, pochylając się i całując w usta. Czułem jak zimną ma skórę i jak gorące jej ciało w środku. Smakowała winem. Zacząłem łapczywie całować ją, plącząc swój język z jej ciepłym i gładkim języczkiem. Moje dłonie wędrowały po jej mokrej skórze. Brodawki piersi były twarde od wieczornego chłodu tak bardzo, że kłuła mnie nimi. Przesuwałem dłonie po jej plecach, głaskałem pośladki. W końcu wsunąłem palec w jej mokrą dziurkę. Była tak gorąca, że aż prawie parzyła. W tym momencie przestała mnie całować, a jej całe ciało przebiegł dreszcz. Wygięła plecy tak, że moje palce zagłębiły się w nią głęboko. Jęknęła i ugryzła mnie w ramię, a paznokcie przeorały skórę na brzuchu. Z jej cipki wylał się strumień gorących soków. Wyjąłem z niej palce i zacząłem nimi wodzić po jej ustach. Oblizała łapczywie swoją wilgoć, która na nich została. Podniosła się i usiadła tyłem na mojej twarzy. Sięgnąłem w głąb jej cipki językiem, zlizując każdą kropelkę wypływającą ze środka. W tym samym czasie jej usta objęły mojego kutasa i zaczęła ssać go mocno i łapczywie. Z jej gardła wydobywały się pomruki, jak zadowolonej kotki. Zagłębiłem dwa palce w jej mokrą cipkę, wbijając je głęboko. Krzyknęła cicho, ale szybko wróciła do ssania mojego fiuta. Po chwili wyjąłem palec z jej cipki i wsunąłem go w ciasny otworek tyłeczka. Czułem, jak spięły się jej mięśnie, ale nie odezwała się ani słowem. Teraz bawiłem się jej obiema dziurkami, wsuwając i wysuwając z nich palce, a jej język tańczył po moim kutasie. Nagle poczułem, że zbliżam się do finału.
- Poczekaj, zwolnij, bo zaraz się spuszczę! – powiedziałem
- Ok., chcę tego, chcę, żebyś spuścił mi się do ust. A potem wydymasz mnie tak, żebym jutro nie mogła chodzić – odpowiedziała i zaczęła znów bawić się moją pałką, tym razem ssąc ją tak, jak jeszcze nigdy w życiu nikt mi nie robił. Moje palce wciąż drażniły jej dziurki. W końcu głośnym jękiem spuściłem się w jej usteczka, wytryskując cały gejzer spermy. Ona wciąż ssała mojego fiuta, więc cały ładunek pozostał w środku.
- O kurwa – jęknąłem – dobra jesteś w te klocki.
Roześmiała się cichutko
- No to teraz Ty zajmiesz się mną, ok.?
- Jasne. Za chwilę znów będę twardy, mam zamiar zerżnąć Cię dziś we wszystkie możliwe sposoby.
- O, ten scenariusz bardzo mi się podoba. A teraz proszę wylizać mi cipkę. Dokładnie.
- Oczywiście Pani Kapitan, już się tym zajmuję.
Zanurkowałem między jej rozgrzane uda. Poczułem zapach jej cipki i bijące z niej ciepło. Zanurzyłem język między nabrzmiałe wargi, rozdzielając je i zlizując zebrane na nich jej soki.
- Smaczna jesteś. Mógłbym Cię lizać cały dzień.
Znów zanurzyłem w niej język, tym razem sięgając do gorącego wnętrza. Poczułem jak przebiega przez nią dreszcz, więc zrobiłem to znowu. I znowu. Lizałem jej mokrą szparkę, drażniąc nabrzmiałą łechtaczkę. Słyszałem jak jej oddech przyspiesza, a po chwili z jej gardła wyrwał się jęk. Czułem też, że mój kutas znów twardnieje. Lizałem ją jednak dalej, bawiąc się jednocześnie kciukiem jej dupcią. Po jakimś czasie wsunąłem palec w jej drugą dziurkę, jednocześnie nieprzerwanie liżąc pulsującą cipeczkę. Poczułem jak znów zacisnęła mięśnie i głośno wciągnęła powietrze, po to żeby za chwile wypuścić je z jękiem. Bawiłem się nią tak kilka minut, aż poczułem, że nów jestem gotów. Podniosłem się więc i klęknąłem przed nią. Czubkiem żołędzi zacząłem drażnić jej mokrą cipkę, po chwili wbijając go głęboko w rozgrzane wnętrze. Krzyknęła i wygięła się w łuk. Zacząłem rytmicznie posuwać ją w cipkę, wchodząc tak głęboko jak tylko mogłem. Czułem jak moje jaja obijają się o nią. Uniosłem jej nogi, zakładając je sobie na ramiona i wbiłem się w nią całym swoim ciężarem. Znów krzyknęła. Mój kutas pogrążał się w niej co chwila i wynurzał, lśniący w księżycowej poświacie od jej soków. Przyspieszyłem rytm, aż moje jajka zaczęły obijać się o nią z wyraźnie słyszalnym dźwiękiem. Teraz pokrzykiwała już przy każdym pchnięciu. W pewnym momencie wysunąłem się z niej i poprosiłem, żeby przekręciła się na brzuch. Kiedy wypięła ten swój śliczny tyłeczek wszedłem w nią znowu, tym razem dymając od tyłu. Rżnąłem ją szybko i mocno. Po chwili podciągnąłem ją tak, żeby klęczała przede mną i dymając ją w cipkę zacząłem bawić się jej cyckami, podskakującymi w rytm moich pchnięć.
- Masz zajebiste cycki. Zajebiste.
Nie odpowiedziała mi, wciąż głośną jęcząc i pokrzykując. Czułem jak mięśnie cipki zaciskają się wokół mojego kutasa, który wbijał się w nią rytmicznie. Wyprostowałem się i objąłem dłońmi jej pośladki. Tyłek też miała rewelacyjny. Widziałem wyraźnie jak mój fiut wsuwa i wysuwa się z niej. Jej mokra cipka lśniła srebrnym blaskiem. Co za widok, pomyślałem, co za widok. I w tej samej chwili spuściłem się w nią, ładując kolejną porcję spermy. Nawet nie zauważyłem, że ona chwilę wcześniej z głośnym okrzykiem stężała, zaciskając mocno dłonie. Czułem tylko jak z mojego kutasa wlewa się w nią gorąca sperma. Odsunąłem się od niej, patrząc jak ze środka wypływa moje nasienie zmieszane z jej śliskimi sokami. Pochyliłem się i zagłębiłem język w wypiętą cipkę, smakując nas oboje jednocześnie. Nabrałem na język tego, co było w środku i podałem jej do spróbowania, całując mocno. Oboje dyszeliśmy zmęczeni. Po chwili nasze oddechy uspokoiły się, spojrzałem na jej twarz. Uśmiechała się do mnie, a oczy lśniły w mroku. Była taka śliczna.
Następnego dnia po śniadaniu odcumowaliśmy naszą krypę od pomostu. Moi kumple byli dziwnie milczący. Ja z resztą też …

Dodaj komentarz