Nasz pierwszy raz

Pewnego wieczora, postanowiłam z nudów wejść na jeden z popularnych czatów. Musiałam coś robić, bo mój mąż był w pracy, a gdyby nawet był w domu, to nie wykazywałby on zbytniego zainteresowania takim seksem jak ja. Mimo iż jesteśmy po ślubie 3 lata, to nasz seks jest bardzo szybki, pozbawiony namiętności i zawsze taki sam. Mój mąż ma 32 lata, ja 30, ale czasem mam wrażenie, że dzielą nas lata świetlne. W wielu kwestiach.
Tak więc po kilku minutach od zalogowania, pojawiło się kilka prywatnych okienek i wśród wielu zdesperowanych i nachalnych facetów znalazł się on. 37 letni facet, żonaty, jak się potem okazało, z dzieckiem. Opisał się, że ma 190 cm wzrostu, włosy ciemny blond i zielone oczy. Dla mnie brzmiało super! Lubię wysokich facetów; sama mam 172 cm wzrostu, więc nie każdy mi pasuje. Rozmowa między nami była bardzo sympatyczna, swobodna, ale oboje nie kryliśmy, że szukamy czegoś więcej niż tylko cyber znajomości. Po jakimś czasie wymieniliśmy się numerami gg i postanowiliśmy, że tam lepiej będzie się nam rozmawiać.
Fabian, bo tak miał na imię, nie mógł uwierzyć, że chciałabym go poznać bliżej i spotkać się. Poprosił mnie o tradycyjną wymianę zdjęć, ale odpowiedziałam mu, że wolę pozostawić to na później. Zgodził się na to bez protestów, bo stwierdził, że bardzo miło nam się rozmawia i nie wygląd jest najważniejszy. Poruszaliśmy tematy życiowe i pomimo różnicy wieku powiedział mi, że mam odpowiedzialne podejście do życia, a jednocześnie nie chcę więcej niż może mi zaproponować. Rozmawialiśmy tak o życiu prawie 3 godziny, aż w końcu postanowiliśmy wymienić się zdjęciami. Otwierając maila od niego czułam niepokój, podniecenie i strach.
- A co będzie jeśli okaże się brzydkim, grubym, obleśnym i zboczonym samcem? – myślałam.
Jest! Zdjęcie otworzyło się i moim oczom ukazał się normalny facet, patrzący zza okularów przeciwsłonecznych. Wyglądał… normalnie, ale interesująco. Żaden mięśniak, ani chuderlak, ani tyczka.
- Jesteś piękna! – przeczytałam wiadomość od niego.
A więc obejrzał już moje zdjęcie. Ufff! Bałam się jego reakcji. Może uznałby, że jestem za gruba, za wysoka? Nie uważam się za piękność, ale nie jestem też brzydka. Kiedyś uprawiałam dużo sportów, więc z „dawnej” sylwetki jeszcze coś mi pozostało. Mam długie do połowy pleców brązowe włosy i brązowe oczy – więc mogę zaryzykować stwierdzenie, że jestem przeciętną dziewczyną, jedną z wielu, ale Fabianowi podobałam się.
Ustaliliśmy, że czasem prześlemy sobie pozdrowienia na gg, aż pewnego razu spotkamy się w realu. Nic na siłę.
Nie ukrywam, że kusiła mnie propozycja spotkania w realu, lecz jednocześnie obawiałam się tego. Jak to będzie, o czym będziemy rozmawiać, co ma powiedzieć, itd.
Co jakiś czas przesyłaliśmy sobie buziaki i pozdrowienia, nic poza tym. Minęło kilka tygodni i w końcu spotkaliśmy się na gg na dłużej. On miał chwilę wolną od pracy, w domu też nikt mu przez ramię nie zaglądał, a ja skorzystałam z okazji, kiedy mąż mój był w pracy i sama miałam wolne.
Jak zwykle, rozmowa toczyła się swobodnie, choć Fabian nadal nie mógł uwierzyć, że zgodzę się spotkać.
- Mówisz poważnie? – zapytał. – Chcesz naprawdę się ze mną spotkać? Ale wiesz, nic na siłę. – mówił.
- Jasne, zgadzam się z Tobą w 100%. – zapewniłam go. – Jeśli nic z tego nie wyjdzie to ja nie obrażę się na Ciebie, ani Ty na mnie.
- Jeśli o mnie chodzi, to jesteś cudowna. Podobasz mi się, naprawdę. – komplementował mnie Fabian. – Najważniejsze, że wiesz, czego chcesz i zachowujesz się odpowiednio. Bo wiesz… młodsze nie wiedzą, czego chcą.
- A to prawda. – zgodziłam się.
- Więc… może… spotkamy się? – zapytał nieśmiało Fabian.
- Może… – odparłam zalotnie – ale gdzie, kiedy, jak się poznamy? – zapytałam.
- Najpierw kawa, gdzieś w zacisznym miejscu, żebyśmy się lepiej poznali – zaproponował. A po chwili dodał:
- Czy zgodziłabyś się na seks na pierwszym spotkaniu?
- Jeśli spodobalibyśmy się sobie i wszystko by grało, to czemu nie? – odpowiedziałam, ale jednocześnie zastanawiałam się jak to będzie naprawdę. Strach mnie trochę obleciał.
- Już Ci mówiłem, że bardzo mi się podobasz. Jeśli o mnie chodzi to będzie super. – powiedział Fabian.
- Wierzę Ci – odpowiedziałam, ale i tak bałam się tego realu.
- Proponuję przytulną knajpkę w okolicach naszego Rynku. Jeśli będziesz chciała, to potem pójdziemy do hotelu.
Byłam przerażona jego ostatnimi słowami, ale w końcu sama mu jasno powiedziałam, że chcę takiego spotkania. Nie ukrywam, że wizja namiętnego seksu podziałała na mnie podniecająco.
- Pasuje mi. – potwierdziłam.
- Może wymienimy się numerami telefonów? – zaproponował.
Spanikowałam, bo co będzie jak mu podam telefon, a on zadzwoni akurat, kiedy będzie przy mnie mój mąż i będę musiała się grubo tłumaczyć. Z drugiej jednak strony, powiedział, że szuka dyskretnej znajomości. Raz kozie śmierć pomyślałam i podałam mu swój numer.
- Ale teraz nie dzwoń do mnie, bo nie odbiorę. Umówmy się, że zdzwonimy się w dniu naszego spotkania – zaproponowałam.
- Rozumiem Cię i zgadzam się. – powiedział. – Więc do usłyszenia i zobaczenia.
- Pa. – odparłam.
Odetchnęłam z ulgą. Wychodzi na to, że facet jest taki, jak wcześniej mówił.
Nasze spotkanie wyznaczyliśmy na czwartek. Postanowiłam, że mężowi powiem, że jadę do rodziców. To zapewni mi alibi na cały dzień, a mój mąż dociekliwy nie jest, wręcz przeciwnie – cieszy się, kiedy mnie w domu nie ma, bo ma pełno luzu i nic nie musi robić.
Miałam jeszcze 3 dni, ale od chwili zakończenia rozmowy, zaczęłam intensywnie myśleć, co ubiorę na spotkanie z Fabianem. Nie chciałam wyglądać zbyt wyzywająco i jednocześnie zbyt poważnie. Postanowiłam, że nie przesadzę ani z makijażem, ani z ubiorem.
3 dni minęły bardzo szybko. Tego dnia w pracy nie mogłam się na niczym skupić. Pisałam jakieś głupoty na komputerze, rzeczy leciały mi z rąk. Myślałam tylko o czekającym mnie spotkaniu.
Zadzwonił telefon. Pojawił się jakiś numer, którego nie miałam wpisanego w pamięć.
- Kurcze, to chyba on – pomyślałam. Serce waliło mi jak oszalałe.
- Halo? – odezwałam się do słuchawki.
- Julia…? – usłyszałam głos w słuchawce. Tak, to był Fabian!!! Adrenalina skoczyła mi chyba 200% ponad normę, a oddech przyspieszył.
- Zależy kto pyta… – odpowiedziałam i starałam się jak najbardziej, by mój głos nie zadrżał. Musiałam usiąść na fotelu, bo nogi odmówiły mi posłuszeństwa.
- Fabian… z czatu… rozmawialiśmy na gg.
- Aaaa…. tak! No hej – odparłam pogodnie. Chciałam, żeby usłyszał uśmiech w moim głosie.
- Witam. – Dzwonię, żeby upewnić się, czy nasze dzisiejsze spotkanie jest nadal aktualne? – zapytał.
- Jeśli o mnie chodzi to tak. – odparłam.
- Super, u mnie podobnie. – jego głos był męski, niezbyt niski, ale i nie wysoki, sprawiał wrażenie przyjacielskiego, spokojnego, jakby jego zawodem było opowiadanie bajek albo czytanie tekstów do filmów. – Jak się poznamy? – ciągnął.
-Yyy… – zupełnie zgłupiałam – zdzwonimy się jeszcze przed samym spotkaniem, OK? I wtedy dogadamy się konkretnie. – zaproponowałam.
- Jasne, nie ma sprawy. – usłyszałam.
- Ale…. – zawahał się.
- Tak?
- Nie wystawisz mnie? – zapytał.
- Nie, obiecuję. Gdybym miała Cię wystawić, to nie umawiałabym się w realu. – zapewniłam go.
- Rozumiem. Dzięki i do zobaczenia.
- Pa.
Rozłączył się. Poczułam podniecenie. W ciągu tych kilkunastu sekund rozmowy moja muszelka zrobiła się wilgotna.
- Jak to możliwe – rozmyślałam – przecież widziałam go tylko na zdjęciu i usłyszałam jego głos, nic poza tym. – Nie mogłam uwierzyć, że ktoś kiedyś tak na mnie podziała. Starałam się uspokoić. Na szczęście, udało mi się wyjść z pracy trochę wcześniej, więc miałam czas dla siebie.
Wróciłam do domu, wzięłam chłodny prysznic, żeby się trochę uspokoić, ale to nic nie dało. Miałam wcześniej nakręcić włosy, ale ręce mi się tak trzęsły, więc darowałam to sobie.
Postanowiłam ubrać się praktycznie.
Czarne stringi – jak już dojdzie do seksu – żeby go podnieciły.
Pończochy samonośne – podobnie.
Czarna spódniczka, ale nie mini, bo moje uda były na to za potężne. Taka do kolan.
Koronkowy czarny biustonosz i fioletowa bluzka z dużym dekoltem, z lejącego się materiału, by trochę poprowokować, czy będzie seks czy też nie. Na to zarzuciłam czarny płaszcz i włożyłam czarne kozaki na niewysokim obcasie. Zima już nastała, ale na szczęście dla mnie, nie było mrozu, więc mogłam sobie pozwolić na taki strój.
Droga do miasta była wyjątkowo krótka, miałam wrażenie, że to było 5 minut, a nie jak zwykle – 30 minut.
Szłam do Rynku jakbym szła na coś najważniejszego w swoim życiu. Serce mi waliło jak oszalałe, nogi miałam jak z waty, a w moich majteczkach czułam, że moja muszelka znów robi się wilgotna. Na umówione miejsce dotarłam na 5 minut przed czasem. Postanowiłam nie ujawniać się od razu. Stanęłam kilkanaście kroków od „naszego” miejsca, wmieszałam się w tłum i czekałam. Rozglądałam się naokoło, widziałam tysiące twarzy, ale nie tą, którą widziałam na zdjęciu. Może nie przyjdzie? A może też gdzieś schował się i patrzy czy przyjdzie potwór, czy ta, co była na zdjęciu?
Mój telefon zadzwonił. Spojrzałam na wyświetlacz – to on!
- Słucham?
- Julia? – znowu usłyszałam ten głos, co mnie przyprawiał o palpitację serca – Juleczko, kochanie, gdzie jesteś? – zwrócił się do mnie pieszczotliwie.
- Już idę, będę za 5 minut – skłamałam. – Gdzie Ty jesteś?
- Jestem już na miejscu.
- OK, jak jesteś ubrany, żebym Cię poznała? – zapytałam pierwsza.
- Czarna kurtka, dżinsy, wysoki blondyn, trochę ponad 190 cm. – odparł śmiejąc się przy ostatnich słowach.
- OK, ja jestem ubrana w czarny długi płaszcz, rozpuszczone włosy, czarna torebka.
- Myślę, że rozpoznam Cię beż problemu. – zapewnił Fabian. – Czarna dama – zaśmiał się i rozłączył się.
- Zapowiada się nieźle – pomyślałam, ale i tak nie mogłam opanować drżenia nóg i pocenia się dłoni. Znowu rozejrzałam się po ludziach… i zobaczyłam go. Też się rozglądał… czekał… Cholera, stałam za blisko, mógł się zorientować, że to ja, więc odeszłam trochę dalej z tłumem ludzi. Spojrzałam w jego stronę jeszcze raz, żeby dokładniej go obejrzeć. Podejść czy nie? Już nie mogłam się wycofać, muszę iść! Jeden głęboki wdech… drugi… idę.
- Jezu – pomyślałam – zawału dostanę, robię to po raz pierwszy i ostatni w życiu. Takie atrakcje to nie na mój wiek – żartowałam sama do siebie.
Podeszłam niespiesznie do stojącego mężczyzny. Faktycznie był wysoki.
- Dlaczego ja to robię? – zdążyłam zapytać sama siebie.
- Cześć – przywitał mnie Fabian. – patrzył mi prosto w oczy i uśmiechnął się. Miał 37 lat, ale nie wyglądał staro. Super! Facet dba o siebie, to się rzadko zdarza, choć dziś już coraz częściej. Starałam się odgonić inne, natrętne myśli.
- Hej! – uśmiechnęłam się. Czy mi się tylko wydawało, czy mam wrażenie, że spodobał się jemu mój uśmiech…???
- To, co, może napijemy się czegoś? Mam nadzieję, że dla Ciebie nie jest za późno na kawę? – zapytał i znów się do mnie uśmiechnął.
- Nie. – odparłam. – Dla mnie godzina siedemnasta to jeszcze środek dnia. – zażartowałam.
- To tak jak dla mnie. – przyglądał mi się uważnie. – Naprawdę masz 30 lat? – zapytał.
- Tak. Dlaczego pytasz?
- Wyglądasz znacznie młodziej. Gdybym nie wiedział, że masz 30 lat, dałbym Ci najwyżej 25.
Świetnie. Czyli wie jak podejść kobietę. Prawić jej komplementy na temat jej wyglądu. Nie ukrywam, że spodobało mi się to, ale wiedziałam też, że mówi prawdę. Wiele osób mi to powtarza, że wyglądam na 23 – 25 lat.
Weszliśmy do przytulnej knajpy w jednym z rogów Rynku. Fabian puścił mnie przodem. Knajpa nie była przepełniona, więc wybrałam stolik znajdujący się w rogu sali, trochę z boku; tak, żeby nikt nam nie przeszkadzał i, żeby uchronić się przed ewentualnymi znajomymi. Nasze kurtki powiesiliśmy na wieszakach przy naszym boksie. Zaraz też znalazła się przy nas kelnerka i zapytała co podać. Zamówiłam latte, Fabian również.
- Skąd taki wybór? – zapytał siadając.
Nasz boks nie był mały, ale on wybrał miejsce na kanapie tuż obok mnie. Dzieliła nas zaledwie odległość na wyciągnięcie ręki. To spowodowało, że moje serce znów zaczęło walić jak oszalałe, czułam jak policzki mi płoną. Na szczęście, w knajpie panował miły półmrok. Postanowiłam przedzielić nas moją torebką.
- Kiedyś pracowałam w kawiarni i polubiłam latte – wyjaśniłam. – A Ty czemu wybrałeś właśnie latte?
- Kiedyś piłem ją we Włoszech. Posmakowała mi i tak już zostało. – wytłumaczył.
Super. Już coś o nim wiem. Był we Włoszech…. ciekawe, gdzie jeszcze…?
Mimo oddzielającej nas torebki czułam ciepło bijące od jego ciała. Krępowało mnie to trochę, ale jednocześnie podobało mi się. Mam nadzieję, że czuje moje perfumy i podobają się mu, pomyślałam.
- Więc powiedz mi… – zaczął – czemu taka dziewczyna jak Ty szuka czegoś poza związkiem?
- Ciebie mogłabym zapytać o to samo. Co Tobą kieruje?
- Szukam oderwania od rutyny, kobiecego ciepła, ale też dobrego seksu. – powiedział szczerze i popatrzył na mnie.
- Yyy…. to nie mój biznes, ale czy żona Ci tego nie daje??? Jeśli nie chcesz, nie odpowiadaj, w końcu to Twoja prywatna sprawa. – zapewniłam go i upiłam łyk kawy.
- Nie. – odparł po chwili wahania i spojrzał mi prosto w oczy – jest moją żoną, kocham ją, ale gdzieś zgubiliśmy to po drodze. Jest matką mojego dziecka i to wszystko. Co Ty mi powiesz?
Sięgnął po swoją kawę.
- U mnie jest podobnie, ale nie mamy dzieci i jak na ironię jesteśmy młodym małżeństwem. Mam jednak wrażenie, że mamy inne priorytety i inne podejście do wielu spraw… – zawahałam się – i zdaję sobie z tego sprawę coraz częściej. Po prostu potrzebuję odmiany, rozumiesz? W sferze seksu również… – dodałam.
- Chyba tak. – uśmiechnął się. – Wydajesz się być odpowiedzialna i poważnie podchodzisz do tego, co mówisz.
Miałam wrażenie, że przysunął się do mnie bliżej??? Wyraźnie czułam jego zapach, zapach ciała zmieszany z perfumami.
- Nadal nie mogę uwierzyć, że chciałaś się umówić z obcym facetem. – zaczął.
- Uwierz mi, nie robię tego codziennie – zapewniłam go z uśmiechem.
- Ja też nie.
Jego ręka zawędrowała do moich włosów, zaczął się nimi bawić.
Skąd u niego taka pewność? – pomyślałam. Jednocześnie jego dotyk podziałał na mnie elektryzująco, sprawiał mi przyjemność. Nastąpiła krótka cisza.
- Powiesz mi coś jeszcze o sobie…? Na gg nie zawsze da się powiedzieć wszystko i nie da się o wszystko wypytać.
- Powiem pod warunkiem, że Ty mi coś powiesz o sobie. – odparłam.
Nasza rozmowa zeszła na kolejne tematy o życiu, o naszych zainteresowaniach, o pracy, podróżach. Z każdym wypowiadanym zdaniem miałam wrażenie, że znamy się trochę dłużej. W pewnym momencie Fabian był bardzo blisko mnie, widziałam zmarszczki wokół jego oczu. Hipnotycznym wzrokiem gapił się na moje usta.
- O matko – pomyślałam – zaraz się zacznie.
- Co? – zapytałam zaczepnie.
- Nic – odparł równie zaczepnie i uśmiechnął się. Miałam wrażenie, że nie mamy po trzydzieści i trzydzieści parę lat, tylko jesteśmy nastolatkami, spotykającymi się na randce.
- Pozwolisz, że spróbuję jak smakujesz? – Fabian zapytał miękkim głosem.
Serce waliło mi jak oszalałe, ręce mi się spociły, a w kroczu poczułam lekką wilgoć, a on nachylił się nade mną.
Dotknął swoimi ustami moje. Najpierw delikatnie, jakby badał czy chcę tego. Nie stawiałam oporu, bo bardzo lubię się całować i też byłam ciekawa jak on to robi. Rozchyliłam wargi, a on to wykorzystał i zaczął mnie całować. Kolejne pocałunki były bardziej śmielsze i mocniejsze. Wreszcie poczułam, że jego język szuka mojego. To było takie podniecające! Zaczęliśmy oszalałe się całować. Nasze języki walczyły, goniły się, poszukiwały się nawzajem. Delikatnie ssał moją dolną wargę, a ja jego. Nagle poczułam jak moje piersi powiększają się, a wilgoć w majteczkach powoli rozpływa się między moimi udami. Westchnęłam. Jemu też musiało być dobrze, bo usłyszałam, jak wzdycha. Przerwałam pocałunek. Popatrzył na mnie pytająco.
- Mmmm….. to było…. – szukał słów – niesamowite przeżycie. Już dawno się tak nie całowałem. Robisz to świetnie. – powiedział, czym wywołał uśmiech na mojej twarzy.
- Wiem. I jak smakuję? – zapytałam zaczepnie.
- Wspaniale – odpowiedział. – Sprawiłaś, że w ciągu tych kilku sekund mam ochotę na seks z Tobą przez cały wieczór, całą noc i cały następny dzień. – wyznał jednym tchem.
Wiedziałam co teraz nastąpi. Chwila wahania.
- Chcesz iść… do… hotelu? – zapytałam.
- Możemy spróbować. Zarezerwowałem pokój. W hotelu dwa kroki stąd.
Byłam w szoku. Skąd miał pewność, że się sobie spodobamy???
- Z góry założyłeś, że będziemy uprawiać seks?! – udałam oburzoną.
- Już Ci mówiłem, że dla mnie jesteś piękna i wspaniała. Jeśli byś się taka nie okazała w rzeczywistości, rezerwacja by przepadła, no trudno. – dodał.
Fabian zapłacił, po czym pomógł mi założyć płaszcz i korzystając z okazji, musnął dłońmi moją szyję. Podziałało to na mnie. Wychodząc z knajpy byłam w stanie myśleć tylko o tym, co zaraz nastąpi – czy będzie to seks namiętny, dziki, czy się sobie fizycznie spodobamy? Faktycznie, hotel był tuż obok. Pomyślałam, że nieźle musiał się nagimnastykować, żeby w takim miejscu zarezerwować pokój, na dodatek (o czym pomyślałam trochę ze wstydem) tylko na kilkanaście minut, kilka godzin??? Nie to jednak był ważne. Spłonęłam rumieńcem, kiedy weszliśmy do holu i Fabian odbierał klucz od pokoju od dziewczyny w recepcji. Z drugiej strony, pewnie już nie raz naoglądała się takich par.
Weszliśmy do windy. Fabian pociągnął mnie za rękę i znaleźliśmy się sami w nowoczesnej aluminiowej windzie, z lustrami na obydwu ścianach. Obrócił się i oparł mnie o ścianę plecami, a sam pochylił się nade mną i zaczął namiętnie całować. Miałam wrażenie, że oboje zaraz wybuchniemy. Nasze języki walczyły ze sobą, jego ręce pieściły moje plecy, potem ześlizgnęły się na pośladki. Przywarł do mnie, a ja poczułam, że jego penis dopasowuje się do mojego krocza i robi się coraz większy i twardszy. Spodobało mi się to. Usta Fabiana oderwały się od moich i zaczął pieścić moją szyję, wysunął język i zaczął nim delikatnie drażnić moje ucho, potem lekko je ugryzł. Myślałam, że od tego oszaleję! Nigdy, o tyle starszy ode mnie facet, tak na mnie nie działał!
Dzwonek w windzie oznajmił, że jesteśmy na właściwym piętrze. Oderwaliśmy się od siebie. Szybko dotarliśmy do naszego pokoju. Miałam wrażenie, że moje nogi zaraz odmówią mi posłuszeństwa i padnę na korytarzu.
Fabian otworzył drzwi, wepchnął mnie do środka i rzucił na najbliższą ścianę obok drzwi. Zamknął je jednocześnie ssąc namiętnie moje usta. Już nie mieliśmy żadnych hamulców. Nasze oddechy były coraz szybsze i urywane. Ściągnął ze mnie płaszcz jednym ruchem, a jego ręce błądziły już po moich pośladkach, po udach opiętych koronką pończoch samonośnych. Objęłam go i zrzuciłam z niego kurtkę. Całując się namiętnie zaczęłam rozpinać mu koszulę. Rzuciłam ją na podłogę. On w tym czasie sięgnął jedną ręką pod moją bluzkę i odnalazł pierś. Druga dłoń pieściła moje uda i zbliżała się do mojej wilgotnej cipki. Czułam jak moje soki powoli ze mnie wypływają i zalewają majteczki oraz uda. Jego dłoń pieściła to miejsce przez mokry materiał.
- Nawet nie wiesz jak mnie podniecasz – powiedział między jednym ugryzieniem mojej wargi a drugim.
Przerwał na chwilę pieszczotę, by zdjąć ze mnie bluzkę. Jego oczom ukazał się koronkowy stanik, a pod nim naprężone już do granic możliwości sutki. Napawał się tym widokiem przez kilka sekund, po czym zaczął pieścić je przez koronkę. Delikatnie ugniatał moje piersi, muskając co jakiś czas sterczące punkty. Materiał podniecająco drażnił moje piersi, więc zaczęłam oddychać szybciej i trochę głośniej. Wygięłam plecy, by mógł pieścić je intensywniej. Zrozumiał mój sygnał, rozpiął biustonosz i rzucił go za siebie. Jednocześnie przywarł do mnie swoim wielkim kutasem, czułam przez jego dżinsy jaki jest podniecony. Sięgnęłam ręką w tamtą stronę i zaczęłam masować go przez materiał. Jęknął czując moją dłoń. Powoli rozpięłam mu spodnie, ściągnęłam razem z bokserkami, butami, skarpetkami. Zobaczyłam jak jego wielka pała z nich wyskakuje.
- Jest ogromny! – powiedziałam z uznaniem.
Faktycznie, był duży i twardy, a jak zaczęłam go pieścić, czułam jak twardnieje mi w rękach jeszcze bardziej.
Nagle rzucił mnie na łóżko i pochylił się nade mną. Zaczął lizać moje nabrzmiałe sutki. Potem lekko je ssał i przygryzał, co działało na mnie strasznie podniecająco. Stały na baczność jak jego kutas przed chwilą w moich rękach. Ściągnął ze mnie stringi, spódniczkę i buty, pozostałam tylko w pończochach. Zaczęłam cicho jęczeć, bo jego pieszczoty sprawiały mi ogromną przyjemność. Jego dłonie pieściły moje pośladki, potem brzuch i w końcu znalazły moje wydepilowane gniazdko, które czekało już wilgotne i gorące. Jego język lizał moje brązowe sutki i raz po raz ssał je doprowadzając mnie tym do obłędu. Nagle jego palec zaczął pieścić moją mokrą cipeczkę. Przesuwał nim w górę i w dół, zataczał kręgi, ale nadal omijał moją pewnie i tak już odsłoniętą łechtaczkę. Wiłam się pod nim z rozkoszy.
- Aaaahhhh………aaa……aaaaaaaaaa………… – jęczałam coraz głośniej. – Rób tak jeszcze – prosiłam.
Zachęciłam go do dalszych pieszczot, bo wsadził swój palec w moje wilgotne wnętrze i zaczął nim poruszać. Najpierw powoli wyciągnął i znów go we mnie wepchał. Potem ruszał nim na boki, penetrując każdy zakamarek mojej cipeczki. Było mi cudownie i nieziemsko przyjemnie!!!
- Ohhhh….. aaaaaa………………..aaaaa………………..!!! – jęczałam cały czas. Moje doznania spotęgowało ciągłe ssanie sutków.
– Chcę więcej i mocniej! – poprosiłam.
Fabian w odpowiedzi na moją prośbę, zwiększył tempo wpychania i wysuwania swojego palca. Zaczął też drażnić moją łechtaczkę, która była wrażliwa na najmniejszy dotyk, a jego język w dzikim tempie lizał moje piersi. Z mojej cipki zaczęły powoli wylewać się soki. Fabian oderwał się od moich piersi, by zacząć językiem pieścić moją dziurkę. Ssał i delikatnie gryzł moje różowe wargi.
- Uwielbiam lizać cipkę. Uwielbiam jej zapach podczas seksu. – powiedział.
Chwyciłam go za włosy i zaczęłam rytmicznie poruszać biodrami. Uniósł moje nogi, by móc lepiej penetrować moją cipeczkę. Natarł swoim ruchliwym językiem w moje wnętrze. Przerwał.
- Czy chcesz tak dojść? – zapytał mnie.
- Tak, ale co z Tobą? – wysapałam.
- O mnie się nie martw, zaraz się mną zajmiesz.- zaśmiał się.
Powrócił do pieszczot, które powodowały, że czułam się nieziemsko dobrze. Dotknął dwoma palcami moją łechtaczkę i odsłonił ją. Myślałam, że wybuchnę! Jego palec wsuwał się i wysuwał się z mojego mokrego wnętrza, a ja jęczałam z rozkoszy. Moje biodra poruszały się coraz szybciej, a jego palec pieścił cipeczkę na przemian z językiem.
- Proszę….. proszę….. mocniej, szybciej!!! – błagałam.
Fabian zwiększył tempo, jego palec posuwał moją dziurkę w niewiarygodnym tempie, a usta ssały łechtaczkę jakby chciał ją wessać.
I nagle poczułam jak fala gorąca zalewa mnie od głowy po same czubki stóp, elektryzujący prąd przeszedł przeze mnie, a moje soki zaczęły obficie się ze mnie wylewać.
Nie chciałam pozostać mu dłużna, więc pociągnęłam go nad siebie i szybko zmieniłam pozycję. Był pode mną. Jego penis sterczał i czekał na moje usta. Pochyliłam się nad nim i zaczęłam delikatnie ssać sam jego czubek. Fabian głośno wciągnął powietrze.
- Dziewczyno, oszaleję przez Ciebie. – powiedział.
Dłonią objęłam trzon jego penisa i zaczęłam poruszać w górę i w dół. Czułam jak jego podniecenie rośnie. Zanurzyłam go głębiej w moje usta i zaczęłam pieścić językiem. Najpierw czubek, potem zeszłam niżej. Fabianowi się to spodobało, bo czułam jak chwycił mnie za głowę i poruszał się rytmicznie razem z ruchem moich ust. Wsuwałam i wysuwałam jego kutasa w moje usta. Za każdym razem robiłam to głębiej i mocniej ściskając go ustami. Usłyszałam jak zaczął jęczeć. Przerwałam pieszczotę. Zeszłam ustami do jego jąder, a moje ręce pieściły jego twardą pałę. Lizałam je delikatnie, żeby go nie zabolało.
- Czy lubisz jak to robię? – zapytałam.
- Tak! – prawie wykrzyczał – możesz mnie lizać trochę mocniej – podsunął mi pomysł.
Tak też zrobiłam. Najpierw powoli, a potem przyspieszyłam. Jego jądra zaczęły lśnić od mojej śliny. Były gładkie i śliskie. Kutas był naprężony do granic możłiwości. O tak! To lubię – pomyślałam.
Zaczęłam je delikatnie ssać. Fabian jęczał coraz głośniej.
- Zaraz skończę – wysapał – ale nie chcę jeszcze w twojej cipce. – poprosił.
Zaczęłam posuwać jego pałę ustami coraz szybciej, pomagając sobie dłońmi, by osiągnął orgazm jak największy i jak najszybciej. Poczułam jak w jednej sekundzie twardnieje i strzela w mojej buzi gorącą spermą. Miałam wrażenie, że jego wytrysk nigdy się nie skończy, był tak obfity. Jego soki wypełniły mi usta, zaczęły mi ściekać po brodzie i dekolcie. To, co zdążyłam, to połknęłam. Wyprostowałam się i spływającą po mnie spermą wysmarowałam swoje nabrzmiałe sutki i brzuch. Pachniała nieziemsko. Moje piersi sterczały jeszcze bardziej i widziałam, że Fabianowi się to spodobało.
Nie chciałam, żeby się to już skończyło, więc pociągnęłam go za rękę, by wstał, a sama wypięłam się do niego pośladkami.
- Chcę jeszcze od tyłu. – poprosiłam.
- Nie musisz mnie o to prosić, Juleczko. – powiedział.
Nachylił się i zaczął lizać mój tyłeczek. Rękami masował go. Jego język powoli przesuwał się po moich posladkach zostawiająć wilgotny ślad. W końcu trafił nim w cipeczkę.
- Aaaaa! – krzyknęłam z rozkoszy. Zaczęłam powoli poruszać biodrami.
- Proszę Cię, wyruchaj mnie teraz! – powiedziałam i zaczęłam ocierać się pośladkami o jego pałę. Poczułam jak podnosi się i twardnieje w jednej chwili. Uśmiechnęłam się do siebie.
Fabian nachylił się i sięgnął ręką, do poruszających się w rytm naszych ciał, moich piersi. Zaczął je ugniatać, najpierw powoli i delikatnie, potem trochę mocniej. Drugą ręką chwycił mnie za włosy i odciągnął moją głowę do tyłu.
- Będę Cię ruchał aż będziesz płakać z rozkoszy i będziesz prosić o więcej. – obiecał. Pocałował mnie namiętnie, lekko kąsając moje usta. Moja cipka zrobiła się mokra, czułam jak znów moje soki wypływają ze mnie. Wszedł we mnie jednym mocnym pchnięciem. Zaczął poruszać się powoli, nie spiesząc się i rozkoszując się moja wilgocią. Jego ręką zaczęła pieścić mnie z przodu. Odciągnął wargi i poczułam jak palcem szuka mojego guziczka rozkoszy. Bardzo mnie to podnieciło. Zaczęłam poruszać się szybciej, a jego penis razem ze mną. Słyszałam tylko nasze szybkie oddechy i podniecający odgłos obijania się jego wielkich jąder od moich pośladków.
- Poczekaj. Masz gumkę? – Oprzytomniałam w ostatniej chwili.
- Mam. Chcesz, żebym ją założył? – zapytał przytomnie.
- Tak. Przynajmniej na razie. Później możemy z niej zrezygnować, ale nie teraz.
- Nie ma sprawy. Masz rację. – Fabian wysunął penisa z mojej cipki.
Sięgnął do wewnętrznej kieszeni swojej kurtki po kondoma. Założył go bardzo sprawnie i szybko na swoją sterczącą pałę i z powrotem wszedł we mnie. Na nowo zaczęliśmy poszukiwać wspólnego rytmu. Czułam jak jego penis wypełnia w każdym milimetrze moją cipeczkę. Było mi bardzo przyjemnie. Poruszaliśmy się coraz szybciej. Oparłam ręcę o wezgłowie łóżka i wyprostowałam się. Fabian wsunął kutasa jeszcze głębiej. Czułam na swoich plecach jego oddech, a jego dłonie znalazły na powrót moje piersi i sterczące punkty. Zaczął je ugniatać. Dłonią odgarnął moje włosy na bok i pocałował moją szyję i ramię.
- Jesteś słodka. – wymruczał.
Przyspieszyliśmy jeszcze bardziej. Wiedziałam, że finał jest już niedaleko. Fabian ujął brodawki między palec wskazujący i kciuka i zaczął je delikatnie szczypać. Wyprężyłam się jak kotka, bo sprawiło mi tą ogromną przyjemność. Oparłam głowę na jego ramieniu, odsłaniając piersi. Jego dłonie wzmocniły pieszczotę. Po uszczypnięciach zaczął powoli i bardzo delikatnie wyciągać sutki do przodu.
- Mmmm…. – mogłam tylko to powiedzieć.
Zrobił to jeszcze raz, lecz tym razem mocniej. Myśłałam, że eksploduję, ale to jeszcze nie był koniec. Fabian przyspieszył tempo i w pewnej chwili myślałam, że za nim nie nadążę. Pochyliłam się do przodu, by mógł głębiej i łatwiej mnie posuwać. Oparłam dłonie o ramę łóżka, a moje piersi falowały razem z naszym rytmem. Jęczałam już głośniej, nie mogłam wytrzymać, chciałam jak najszybciej osiągnąć orgazm. Nasze ciała poruszały się w jednym rytmie, coraz szybciej, szybciej i szybciej. Zatraciłam się w tej rozkoszy bez końca i poszułam jak Fabian szczytuje. Jedno pchnięcie, drugie już wolniej, trzecie jakby chciał mnie przebić. Ja w tym czasie już odlatywałam w inne miejsce, jakby prąd przeszedł przez całe moje ciało, jakby słodkie powietrze mnie owiało… Miałam niesamowity orgazm, mam nadzieję, że on też.
- O Boże – westchnęłam. Jego kutas cały czas jeszcze we mnie pulsował.
- Byłaś wspaniała. – usłyszałam.
- Dziękuję, Ty też. – powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego.
Wysunął się powoli ze mnie i położył na wymiętej pościeli. Opadłam koło niego.
– To było super! – śmiał się. – Mam nadzieję, że już niedługo to powtórzymy. – spojrzał na mnie.
Czułam się jak zakochana nastolatka, chociaż daleko mi było do takiego stanu. Seks z nim był dla mnie niesamowitym przeżyciem.
- Ciekawe, jaki jest w życiu? – przemknęło mi przez myśl, ale zaraz o tym zapomniałam. Każde z nas miało swój własny dom, życie, pracę, małżonka. Między mną a Fabianem był tylko seks… ale za to jaki!
- Ja też mam taką nadzieję. – powiedziałam i oparłam się na łokciu patrząc na niego.
- Kto by pomyślał, że naszed pierwsze spotkanie w realu będzie takie… – Fabian szukał odpowiednich słów.
- … nieoczekiwane? – podpowiedziałam.
- Tak. I, że nasz pierwszy seks będzie taki udany. – dodał.
Wstałam i poszłam do łazienki wziąć szybki prysznic.
Tak… kto by pomyślał, powtarzałam jego słowa w myślach. Co będzie dalej? – zastanawiałam się. Jakie będzie nasze następne spotkanie? Czy znowu będziemy uprawiać nieziemsko dobry seks, czy skończy się tylko na kawie? Czy w ogóle będzie następne spotkanie?
Wyszłam z łazienki. Fabian podniósł się z łóżka i podszedł do mnie. Spojrzał mi głęboko w oczy.
- Dlaczego mam wrażenie, że zachowuje się też jak zakochany nastolatek? – pomyślałam. – Chce być tylko miły.
- Było mi naprawdę dobrze. Chcę się z Tobą zobaczyć już niedługo. – zapewnił mnie.
- Jak tylko nam praca na to pozwoli – dodałam.
- Tak. – zgodził się ze mną.
- Pozwolisz więc, że się ubiorę i pożegnam się. – powiedziałam i tak też zrobiłam.
On stał i patrzył się na mnie. Nie chciałam na nim wymuszać żadnych obietnic, chociaż bardzo mnie kusiło, żeby zapytać o datę kolejnego spotkania.
- Zdzwonimy się w krótce. – powiedział po chwili.
- Jasne. – uśmiechnęłam się do niego. Wzięłam płaszcz do ręki i poszłam w kierunku drzwi.
- Poczekaj.
Zatrzymałam się. A może jednak…?
- Nie dasz buziaka na pożegnanie? – zapytał i zrobił minę obrażonego dzieciaka.
Zbliżyłam się do niego i złożyłam na jego ustach namiętny pocałunek. Językiem popieściłam jego wargę. W jednej chwili poczułam jak wraca w nim podniecenie.
- Do zobaczenia. – powiedziałam i wyszłam nie oglądając się za siebie.
Usłyszałam za sobą śmiech.
- Cześć…

Od naszego pierwszego spotkania minął już tydzień… Może zadzwoni…?

Dodaj komentarz