Nauczycielka

Pierwszy raz panią Kulecką spotkałam, kiedy wraz z moją współlokatorką Asią biegałyśmy po alejkach campusu. Podeszłyśmy do niej i Asia mnie przedstawiła:
- Jak się masz – zagadnęła pani mgr Kulecka.
Wyglądała bardzo przyjacielsko, poczułam jednak coś, co nie pozwoliło mi się zupełnie wyluzować. Był to jedyny moment, gdy ją widziałam, dopóki nie zapisałam się na jej zajęcia.
W ogóle ich nie potrzebowałam, robiłam już ostatni semestr i jedynymi przedmiotami na które miałam chodzić były te, które niezbędne były do mojej pracy magisterskiej. By dostać swój upragniony dyplom nie musiałam wypruwać sobie żył, podstawy miałam już świetnie opanowane. Ale Asia namówiła mnie, bym zapisała się do kogoś na dodatkowe zajęcia, a pani Kulecka miała akurat jeszcze wolne miejsca..
- Przecież i tak masz multum wolnego czasu; co masz z nim robić… – przekonywała mnie.
I w końcu jej się to udało; już następnego dnia moje nazwisko widniało na liście studentów pani Kuleckiej, a ja dopisałam do mego planu zajęć dodatkowy przedmiot: PSYCHOLOGIA PODPROGOWA. Nie przeszło mi przez głowę by zastanowić się, dlaczego Asi tak bardzo zależało na tym, bym trafiła właśnie do pani Kuleckiej na zajęcia. W końcu jednak ta okazała się świetną nauczycielką, bardzo miłą dla swoich słuchaczy i zawsze gotową do rozmowy, gdy wpadała na kogokolwiek z nas na korytarzu. Gdy pewnego razu znalazłam się w jej gabinecie by pożyczyć jedną z jej książek, przegadałyśmy we dwójkę prawie godzinę. Chciałabym, aby wszyscy moi profesorowie byli tak komunikatywni jak ona.
Pewnego dnia, już po zajęciach zatrzymałam się przy jej gabinecie po prostu po to, by pogadać – a w trakcie naszej rozmowy od pani magister wyszło zaproszenie na obiad. Z chęcią je przyjęłam i dalsza pogawędka odbywała się już w barze, przy barszczu z uszkami i ryżem ze śmietaną. Rozmowa przeciągnęła się aż do samego wieczora, gdyż obje miałyśmy wolne popołudnie. A o czym mogą rozmawiać dwie kobiety? O modzie, ciuchach, zakupach i… mężczyznach oczywiście. Po nich zaczęłyśmy kręcić się wokół tematu randek, a później zeszłyśmy również na temat sexu. Miałam wlane już w siebie już kilka drinków i zdaje się, że mówiłam bardzo otwarcie o swych intymnych marzeniach; zdaje się, że wspomniałam również o czymś, czego nikomu dotąd nie mówiłam – nie pamiętam tego wieczoru zbyt dokładnie.
- Czy kiedykolwiek czułaś pociąg do kobiet — usłyszałam.
Czyżby pytała się o to, czy jestem biseksualistką? Nie pamiętam właśnie, w jaki sposób zeszłyśmy na ten temat. Domyślam się jednak, iż moje milczenie pani Kulecka odebrała jako odpowiedź.
- Pytałam na serio – dodała
- Więc… – zaczęłam, lecz zaraz zamilkłam.
- Nie masz się czego wstydzić; przecież to jest naturalne – odpowiedziała.
Odgadła mój największy sekret!
- Cóż za piękny rumieniec zagościł na twej twarzy. Więc zdradź mi proszę, kim jest ta osoba, która tak cię podnieca?
- To zbyt krępujące – odpowiedziałam.
- Oh, nie martw się. Dobrze jest czasem podzielić się z kimś tym, co nam leży na sercu. Szczególnie wtedy, gdy wiesz że druga osoba cię zrozumie. Możesz mi zaufać. Więc kto to?
- No… – wciąż ciężko mi było się przed nią otworzyć – no dobrze; jest taka jedna tancerka z zespołu, tańcząca z pomponami przy każdym meczu koszykówki naszego akademickiego zespołu; brunetka o długich, prostych włosach. Nigdy nikomu o tym nie mówiłam. Zauważyłam, iż ciągnie mnie ku niej bardziej, niż do innych dziewczyn. Kilka razy przyłapałam się w nocy na tym, że o niej myślę – i zawsze wtedy byłam wilgotna, wie pani gdzie…
- Czy znasz ją osobiście?
- O nie, widziałam ją po prostu kilka razy na meczach, tańczącą z tymi swoimi pomponami.
- Więc jest to po prostu zainteresowanie drugą osobą; w porządku kochanie, nie masz się czym przejmować. To nie jest dla nas – kobiet nic nadzwyczajnego, iż czasem czujemy do siebie pociąg. Nie masz się więc czego wstydzić.
Rozmawiałyśmy o tym jeszcze przez jakiś czas, jednak nie jak na spowiedzi, a raczej jak podczas rozmowy między dwiema przyjaciółkami.
Pewnego piątkowego popołudnia pani Kulecka zatrzymała mnie, gdy zbierałam się już do domu.
- Przyjdź za minutkę do mojego laboratorium – powiedziała.
Zastanowiłam się, o co jej może chodzić, jednak nie pytając o nic podążyłam za nią do budynku na końcu campusu, gdzie pani psycholog miała swoje laboratorium.
Przeszłyśmy parę pokoi, zapalając wszędzie światło zatrzymując się w końcu przy tym, na którym pokoju widniała tabliczka: MGR J. KULECKA.
- Chodź ze mną – powiedziała
Weszłyśmy do środka. Panował tu półmrok wystarczająco mocny, bym nie mogła zorientować się w wyposażeniu gabinetu. A byłam tu przecież pierwszy raz. Moja nauczycielka wzięła mnie za rękę i podprowadziła mnie pod ścianę. To co się po chwili stało trwało krócej niż mrugnięcie oka. W ciągu pół sekundy zorientowałam się, iż założyła mi na nadgarstek kajdanki drugie oczko zapinając na rurze biegnącej przy ścianie. Byłam przykuta do kaloryfera!
- Pani Kulecka, co pani… – głos uwiązł mi w gardle; byłam zbyt zszokowana by trzeźwo myśleć.
A ta podeszła znów do drzwi i zapaliła światło. Moje oczy przeszyło świdrujące światło z zamocowanych na suficie jarzeniówek. Laboratorium było dość biedne, jeśli w ogóle można było to tak nazwać. Puste ściany, żadnych okien… Prócz dwu szklanych szafek z menzurkami i kupą kabli, otwartej szafy pełnej książek, biurka i kilku stołów oraz długiego prawie na pół pokoju stołu laboratoryjnego nie było w tym pokoju nic. Jeśli nie liczyć jeszcze leżącego na środku gabinetu kaca przykrywającego jakieś rupiecie.
- Mam tu coś dla ciebie; zaraz ci pokażę moją niespodziankę.
To mówiąc podniosła koc leżący na podłodze. Zdębiałam. To co początkowo brałam za rupiecie okazało się trzema kobietami, związanymi i zakneblowanymi, leżącymi na podłodze.
- Pani Kulecka – krzyczałam – co pani wyprawia?
Mój głos przerodził się w krzyk o pomoc. Ona jednak obserwując mnie rzekła ze spokojem:
- Nie krzycz. Zedrzesz sobie tylko gardło, a i tak nikt cię nie usłyszy. Te ściany są dźwiękoszczelne, sama o to zadbałam. Zamknij się więc teraz i słuchaj.
- Co pani zamierza – spytałam przez łzy.
- Powiedziałam, że masz słuchać! – krzyk nauczycielki odbił się echem po pustym laboratorium.
Wolałam siedzieć cicho. Ona musiała być szalona. Jak się teraz stąd wydostanę? Co się tu do cholery dzieje!
- Mam zamiar dać ci twoją tancerkę – usłyszałam.
- Moją -co?? – nie mogłam uwierzyć w to co usłyszałam..
- Twoją tancerkę; tę, na którą tak się napaliłaś. Ona będzie od dziś twoja!
- Pani Kulecka, proszę mnie puścić!
- Posłuchaj mnie; mam tutaj twoją tancerkę! Nie słyszysz mnie?
Wskazała na trzy leżące na podłodze dziewczyny.
- Mam tu wszystkie brunetki z zespołu, co do jednej. I jest tu również twoja wybranka. Mam zamiar sprawić, iż będzie cię pragnąć!
- Pani Kulecka, proszę…
- Ty wciąż nie słuchasz! – jej głos zdradzał już lekkie wkurzenie – jest twoja; zrobi wszystko, co tylko pragniesz. A ja chce czegoś naprawdę malutkiego w podziękowaniu…
- Proszę mnie wypuścić!!!
Nauczycielka gwałtownie podeszła do mnie i wymierzyła mi siarczysty policzek. Patrzyłam na nią z nieukrywanym strachem w oczach.
- Przepraszam, musiałam to zrobić – powiedziała – zaczynałaś wpadać w panikę. Proszę nie tracić nad sobą kontroli i słuchać mnie wyraźnie. Ona będzie cię strasznie pragnąć.
Spauzowała, lecz ja nie powiedziałam ani słowa, ciągnęła więc dalej.
- Nie wierzysz mi, prawda? Naprawdę potrafię sprawić, iż będzie cię pożądać. Wiem, jak to zrobić. Będzie cię błagać, byś pozwoliła jej się z tobą kochać; a ty będziesz miała wybór, jak chcesz to zrobić – ona zrobi wszystko.
- Jesteś szalona – stwierdziłam
Przerwała i wlepiła we mnie swe ciemne, hipnotyzujące oczy.
- Może masz i rację… – zawiesiła głos – jednak wszystko to co przed chwilą powiedziałam, jest absolutną prawdą.
Znów przerwała, lecz ja się wciąż nie odzywałam; gapiłam się po prostu na nią oczami rozszerzonymi niczym spodki pod filiżankę.
- Sprawię, iż będzie cię tak mocno pragnąć, iż straci nad sobą zupełnie kontrolę; nie będzie zupełnie nad sobą panować; zawładnie nią chęć sexu z tobą.
- Zahipnotyzuje ją pani? – sama nie wiem, czemu w ogóle z nią rozmawiałam
- Nie; to co zrobię jest o wiele trwalsze i silniejsze niż hipnoza. Całkowicie zmienię jej rozumowanie.
Znów przerwała. Tym razem jednak to ja zmąciłam zalegającą ciszę.
- Czego pani ode mnie oczekuje w zamian?
- Uczynię z niej twą niewolnicę… jeśli tylko będziesz się ze mną kochać.
Moje już i tak szeroko otwarte oczy w tym momencie stały się okrągłe już nie jak spodki pod filiżanki, lecz jak talerze pod drugie danie; wlepiłam je w nią z niedowierzaniem. Nigdy w życiu tak się nie bałam jak teraz.
- Ty wciąż mi nie wierzysz, że jestem do tego zdolna, prawda? Nie wierzysz, iż potrafię sprawić, by była tak podniecona, iż nigdy nie potrafiłaby cię odrzucić lub czegokolwiek ci odmówić.
Nie odpowiedziałam.
- Pokaże więc ci. Która z nich to ta twa wybranka?
Nie miałam najmniejszego zamiaru, by się odzywać, lecz pani Kulecka chwytała każdą z dziewczyn za głowę i przekręcała ją w moją stronę tak, bym mogła wyraźnie przyjrzeć się każdej twarzy. I chyba właśnie reakcja mojej własnej przyczyniła się do tego, iż moja nauczycielka odgadła, która z dziewczyn mi się podobała. W końcu jednak i ja nie wytrzymałam i zadałam dręczące mnie od dłuższego czasu pytanie.
- Skoro potrafi pani czynić takie cuda, dlaczego nie zrobi tego pani ze mną; mogła by mnie w takim razie pani mieć bez żadnego problemu.
- Robiłam to już nie jeden raz. Stało się to jednak już nudne. Chcę, aby któraś z was zrobiła to z własnej woli; świadomie.
- Nigdy! – wyrwało się z mej piersi.
- Prosz%

Dodaj komentarz