Niedziela

Niedziela wczesny poranek, twoi rodzice poszli do koscioła, ty zostałaś w domu pod pretekstem złego samopoczucia… To był tylko podstęp by zostać sama, tak naprawde czułaś się cudownie na myśl, że twoi rodzice wyjdą i będe mógł do Ciebie przyjść… Chwilę po ich wyjściu słyszysz dzwonek do drzwi, otwierasz a ja szybko wpycham Cię do środka, przypieram do ściany i zaczynam namiętnie całować „spokojnie, nigdzie sie nie śpieszymy” mówisz nie przestajac całować odpowiadam „nigdzie? Przecież twoi rodzice za chwile wrócą” „no nie za chwile, msza 45 minut plus ogloszenia parafianle i czas na dojście, to mamy spokojnie 1,5 h:)” „tylko 90 minut?? Przy tobie to zaledwie maleńki ułamek chwili” mówiąc to zaczynam pozbawiać Cię ubrania, rzucam bluzkę na podłogę „nie tutaj, chodź do mego pokoju” zaciągnęłas mnie do swej sypialni, mijając próg dostałem przypływu adrenaliny, znów zabrałem sie do akcji, spódniczka którą nalożyłaś specjalnie by ułatwić mi droge znikneła tak szybko jak bluzeczka którą jeszcze przd chwila mialaś na sobię, sadzam Cię na biurku, kucam kłade twe stopy na swych ramionach, odchylam majteczki i składam namiętny pocałunek twojej cipce, zaskoczenie i nagła przyjemność obudza w tobie ogromne pokłady podniecenia… Twoja cipka jest taka pyszna… Mmm… Mógłbym ją lizać całymi dniami… Już po chwili twoje soki niemal leją się z Ciebie strumieniami… Prędko rozpinam spodnie, odpychasz mnie nogami, sadzasz na ksrzeslo ” o nie mój drogi, teraz moja kolej” pozbawiasz mnie bokserek i moj kutas znajduje sie w twojej dloni i już po chwili w twoich ustach, mmm… ” jestes cudowna o tak! Wlasnie tak!” ssiesz mego twardziela, liżesz od góry na dół i z powrotem jest tak cudownie… ” nie, dłużej nie wytrzymam. Chodź tutaj maleńka” chwytam Cię i kłade na lóżko, nasze usta stykaja sie w harmonicznym pocałunku gdy nagle czujesz… jak na twoja cipke napiera ogromny kutas, ona najpierw sie opiera niechcąc go wpuścić by po chwili otworzyć się i zapraszać go całego do środka swoją cudowną wilgocią… „mmm… O tak! Wlasnie tam” tak! Nie przestawaj! Rób tak! Rób tak dalej!” rucham Cię swoim ogromnym kutasem słuchając twych cudownych, seksownych jęków… Penetruje Cie cala, czujesz go całym ciałem, oplatasz mnie nogami i dociskasz mnie do siebie by wywalczyć choć milimetr więcej, wbijasz paznokcie w moje plecy ” o tak! Tak!” „mrrr… Moja niegrzeczna dziewczynka, pieprzysz sie ze mna zamiast modlić sie w kościele, ciekawe jak będziesz sie z tego spowiadać;>” pytam z szelmowskim uśmiechem ” nie gadaj! Pieprz mnie! Ty jestes moim bogiem! Bogiem seksu!” słysząc to poprostu nie mogę Ci odmówić i rucham Cie tak szybko, tak mocno, tak głeboko, tak cudownie! Poświecam cała swoją energie dla mojej dziewczynki… Pieprze Cię jak oszalały by w końcu twoje plecy wygieły się niczym łuk, cipka zacisnęła się na moim twardzielu jak malutkie różowiotkie imadelko, długi ponętny jek wydostał się mimowolnie z twego gardła… ” o tak!” orgazm… Przebiegł po tobie niczym stado koni po zielonej polanie, niczym rwąca rzeka spłynął po twoim ciele nie oszczecając nawet milimetra, bez zapowiedzi niczym piorun… Leżysz tak przez chwilę, nieprzytomna, świadoma tego co przeżyłaś, świadoma piękna jakie w tobie zawitało… Gdy już Cię zadowoliłem mogę zająć się sobą… Leżysz uległa, powoli posuwam twoja ciasna szparke, jest tak ciapla, taka miekka, taka przytulna, po niedlugim czasie czuję, że dochodzę, jeszcze kilka mocniejszych pchnięć, spinam wszystkie mięśnie, mój kutas jest naprezony do granic wytrzymałości i wystrzelam w Ciebie falą gorącej spermy… Wychodzę i patrzę, podziwiam twoje wilgotne ciało… Wygoloną, obciakajaca cipke, jedrne piersi… Zakrywam Cię, ubieram się i predko wychodzę by nie nakryli mnie twoi rodzice…

Dodaj komentarz