Nieopanowana Andy

Tego dnia w mieszkaniu Andaludy panował wyjątkowy upał. Ani chłodzące drinki, ani działający na pełnych obrotach wentylator nie pomagał w zwalczaniu okrutnej duchoty. Dziewczyna miała wrażenie, że panujące warunki atmosferyczne doprowadzą ją wkrótce do całkowitej destrukcji.
W pewnym momencie usłyszała telefon. Nie miała ochoty ruszać się z miejsca, w którym aktualnie spoczywała, lecz bała się, że sprawa jest absolutnie pilna.
- Skarbie, pamiętaj, że jutro czeka Cię ważna klasówka! – matka Andaludy bez przerwy zmuszała ją do ciężkiej pracy i nauki. Przy niej nie miała ona ani chwili wytchnienia. Cieszyła się, kiedy wychodziła do pracy, była szczęśliwa, kiedy mogła pozostać sama.
Po pełnej zgrzytów rozmowie z matką, dziewczyna postanowiła napuścić wody do wanny, aby wziąć kąpiel o zapachu wszelakich olejków eterycznych. Po zakręceniu kurka udała się do salonu w celu obejrzenia swych ulubionych filmów pornograficznych.
Andaluda uwielbiała oglądać tego typu filmy, gdyż dzięki nim mogła choć na chwilę oderwać się od rzeczywistości. Zawsze chciała zaznać prawdziwego smaku rozkoszy, takiego, jakiego przeżywają kobiety na owych filmach; z minuty na minutę jej podniecenie rosło; w końcu postanowiła zaspokoić się leżącym obok niej ołówkiem.
Kiedy robiła sobie owym ołówkiem dobrze, jęcząc coraz głośniej, zorientowała się, że nie zakręciła kurka w wannie! Pobiegła szybko do zalanej łazienki, w obawie, że zalała mieszkanie Marco!
Marco był sąsiadem Andaludy, który od dawna jej się podobał. Przystojny blondyn o niebieskich oczach, pachnący tanią wodą kolońską, której zapach wyjątkowo dziewczynę pociągał; w dodatku uczęszczali do jednej szkoły, co zbliżało ich do siebie jeszcze bardziej.
Andaluda, rozmyślając o swoim lubym, zorientowała się, że nie może tak się przed nim skompromitować, po czym nałożyła płaszcz na nagie ciało i pobiegła piętro niżej. Zapukała do drzwi, które otworzył jej Bóg Seksu, jak go nazywała.
- Cześć Marco, nie zalałam Ci przypadkiem mieszkania?! – w głosie Andy, jak pieszczotliwie ją nazywali znajomi, słychać było zarówno strach, jak i podniecenie.
Zdezorientowany chłopak uśmiechnął się zalotnie, po czym odpowiedział przecząco.
- Może wejdziesz na herbatę? – dodał po chwili.
- Oczywiście, nie odmówię… – odpowiedziała, uśmiechając się.
W mieszkaniu Marco czuć było mdły zapach pokarmu dla rybek i stęchlizny; jego rodzina była pochodzenia rumuńskiego, w związku z czym spotykała ją ogromna nietolerancja i brak akceptacji wśród społeczeństwa.
Andy siedziała u chłopca długi czas, rozmawiając o szkole, rodzicach, muzyce i innych tym podobnych sprawach. W końcu, patrząc na zegarek, stwierdziła, że musi iść do domu. Słysząc to, chwycił ją za rękę…
- Poczekaj. – powiedział stanowczo. – Nie chcę, żebyś już szła… – popatrzył się jej głęboko w oczy, kładąc rękę na piersi.
- Już dawno miałem Ci to powiedzieć, lecz nie umiałem… – spuścił wzrok. – Dziś, kiedy niespodziewanie mnie odwiedziłaś, nabrałem odwagi. Andy, kocham Cię. Chcę się z Tobą kochać. Tu i teraz. W tym momencie.
Serce Andaludy zaczęło bić milion razy mocniej, niż zwykle; jej oczy błyszczały niczym gwiazdy, z sekundy na sekundę robiła się coraz bardziej mokra, drżała, pragnęła tego bardziej, niż czegokolwiek innego na świecie!
Bez chwili wachania zdjęła swój płaszcz, rzucając nim w leżącego w koncie pluszowego misia (również pochodzenia rumuńskiego). Pochyliła się, zdjęła swemu partnerowi spodnie i zaczęła delikatnie ssać jego członka, który z podniecenia rósł coraz bardziej. Mężczyzna był pod wrażeniem umiejętności jej głębokiego gardła…
Chwilę potem Marco chwycił ją za włosy i rzucił na swe miękkie łóżko, które pod ciężarem obojga niezwykle skrzypiało; jego wiotki penis drylował jej gładką niczym jedwab pochwę; dreszcze przechodziły całe jej ciało; w tym momencie zapomniała o wszystkim, oprócz ekstazy, która ją ogarnęła…
Kochali się namiętnie długi czas, po czym Andy przeżyła orgazm, o jakim nigdy jeszcze nie śniła. Rozkosz motała nią niemiłosiernie, czuła, że znajduje się w rajskim ogrodzie przyjemności, który dawał jej to niezwykłe uczucie!
Chwilę potem Marco oddał na nią swe męskie soki, co zbliżyło ich do siebie niesamowicie. Oboje czuli, że natrafili na miłość swego życia, że chcą pozostać razem do końca swych dni…
Po wszystkim dziewczyna narzuciła płaszcz na swe nagie ciało i uśmiechając się, wybiegła szybko z mieszkania swego kochanka. Wiedziała, że powtórzą to jeszcze nieraz…

Dodaj komentarz