Niespodzianka sąsiadki

Pamiętam, że była to sobota 4 lipca. Data ta utkwiła mi w pamięci nie tylko z racji tego, co się akurat wtedy wydarzyło, ale z racji amerykańskiego święta narodowego, obchodzonego w tym dniu w naszym kraju bardzo uroczyście. Do naszego mieszkania w godzinach popołudniowych zawitała sąsiadka z końca bloku. Była to bardzo atrakcyjna blondynka, trochę zaniedbana z racji nadużywania alkoholu. Ale kiedy doprowadziła się do porządku, to niejeden chciałby zrobić z nią to o czym zawsze myślał. Tak też pomyślałem i ja. Biesiada rozkręcała się z godziny na godzinę. Kiedy panie miały już trochę w czubie, zaczęły się tańce. Sąsiadka z racji, że była rozwódką nie miała więc pary. Siedząc w pokoju i oglądając telewizję zauważyłem, jak po delikatnym zapukaniu otworzyły się drzwi mojego pokoju: „Czy nie przeszkadzam?” – zapytała sąsiadka. I nieco chwiejnym krokiem w minówce, jak przystało na tę porę roku a nie koniecznie na wiek sąsiadki wparowała do środka. Usiadła koło mnie na łóżku, niezdarnie rozchylając nogi, odsłoniła swój zarośnięty wzgórek z lekka tylko okrywany przez śnieżnobiałe stringi. Jeszcze dobrze nie pomyślałem, co też chce ta kobieta z bogatą przeszłością erotyczną, już pała prężyła się, tworząc namiocik. „Widzę, że mój widok strasznie cię podniecił.” „No nie da się ukryć” – stwierdziłem. Bo znając z opowiadań jej samej oraz z innych źródeł jej charakter, mogłem chyba spodziewać się, jak potoczą się dalsze wydarzenia. Sąsiadka usiadła tak blisko mnie, że czułem na sobie całe jej ciepło i zapach markowych perfum wydobywających się z jej skóry. Przyszła tylko po to, aby zapytać mnie czy nie przyszedłbym do nich i trochę z nimi posiedział? Zanim to jednak powiedziała, delikatnie musnęła swoją bosą stópką mojej nogi. Lekki dreszcz emocji przeszył mnie całego. Myślami wyprzedzając to co miało nastąpić podczas wspólnej biesiady, stwierdziłem wprost: „Przyszłaś tu tylko po to, bo brakuje wam „czwartego do brydża!” ” „Ależ ty jesteś domyślny” – wybełkotała z niemałą trudnością, alkohol robił swoje. W pewnej chwili podniosła się z łóżka i siadając przodem do mnie okrakiem, szeptem powiedziała: „Przyjdź, bardzo cię proszę, wiesz przecież że jestem teraz sama i bardzo tego potrzebuję.” To czego akurat potrzebowała, to nie musiałem się długo zastanawiać, gdyż ostatnio coraz rzadziej mogła okiełznać jakiegoś ogiera. Na koniec rozmowy dostałem siarczystego całusa z językiem ostro penetrującym moje uzębienie. Podniosłem się z łóżka i w objęciach poszliśmy do reszty biesiadników. Zabawa trwała na całego. Sąsiadka przytulona do mnie, wręcz wieszająca się mi na szyi i rodzice. Po szybkich tańcach, kiedy na dworze było już ciemno, przyszedł czas na muzykę nieco bardziej nastrojową. Wtedy to sąsiadka rozkleiła się na dobre i całując mnie wkładała mi swoje ponętne udo w krocze, chcąc koniecznie wywołać u mnie jeszcze większą energię pożądania. Trochę się przy tym upierałem, bo przecież rodzice także byli obecni, ale ona niewiele sobie z tego robiła. Matka tylko krzyknęła zza stołu: „Alimentów nie płacę!” Po tańcach trzeba było oczywiście czymś przepić. Ja z racji tego, że nie specjalnie lubię wódkę, piłem mniej, za to sąsiadka waliła ile mogła. Po jakimś czasie zauważyła, że ma już dosyć i zapytałam mnie, czy nie mógłbym jej odprowadzić. Ja niespecjalnie kwapiąc się do podróży, trochę kręciłem nosem, aby podnieść nieco atmosferę tego co miało za chwilę nastąpić. Sąsiadka powiedziała, żebym nie dał się prosić i pod pretekstem posłuchania muzyki, którą jak się potem okazało wspólnie lubiliśmy, udaliśmy się do jej mieszkania. Już po drodze zaczęła się rozklejać, wisząc się na moim ramieniu. W silnych objęciach, jak para kochanków – dotarliśmy do mieszkania. „Wejdź nie obawiaj się, jestem sama, cała reszta jest na wakacjach”. Lekko poirytowany sytuacją z niemałym oporem wszedłem do mieszkania. Tam usiedliśmy na niezasłanym od rana łóżku, a sąsiadka nastawiła muzykę. Siedzieliśmy tak przez chwilę, słuchając owej muzyki. W pewnej chwili sąsiadka bez ogródek powiedziała: „Wiesz bardzo bym chciała się z tobą kochać. Już od dawna chciałam to z tobą zrobić, ale nie wiedziałam jak na to wszystko zareagujesz. Nie chciałam także, abyś potraktował mnie jak dziwkę, którą jak ją tylko zaswędzi, to daje każdemu.” Z lekkim uśmiechem, chyba zrozumienia w myśli pomyślałem, tak właśnie się zachowujesz, dając dupy każdemu kto tylko przyjaźniej na ciebie spojrzy. W przypływie emocji, którym uległem zgodziłem się. Wyglądało to następująco. Ona siedziała na łóżku z jedną nogą spuszczoną a drugą zadartą na kołdrę, odkrywając niezłej wielkości cipę, jak się potem okazało. Ja siedziałem naprzeciwko niej trzymając ją za dłonie szepcząc coś o muzyce której słuchaliśmy. W pewnym momencie objąłem ją za szyją i ze słowami, parafrazującymi akcję Maxa w „Seksmisji” podczas rozmowy z Lamią na łóżku, przewróciłem ją na kołdrę, kładąc się obok niej. Sąsiadka jednak nie podjęła żadnej akcji tylko powiedziała do mnie abym zamknął drzwi wejściowe oraz zgasił światło. Kiedy to wszystko wykonałem wszedłem do pokoju, gdzie w półmroku rozebrana do rosołu czekała na mnie, wyciągnięta jak struna z ciałem gotowym do akcji sąsiadka. Widziałem tylko jej wielkie piersi z ogromnymi aureolkami wokół sutków oraz cipkę z czarną gęstwiną włosków łonowych. Pospiesznnie ściągnąłem z siebie ciuchy i położyłem się na sąsiadce pytając wprost czy wylizać jej cipkę? Na to ona powiedziała, że musiała by się do tego przygotować, a szkoda czasu. Zaczęliśmy się ostro całować, a ja w tym czasie wpuściłem swojego ogiera w wielkie różowe oko sąsiadki. Westchnęła tylko głośno i objęła mnie nogami, splatając je na moich plecach. Myślałem, że oszaleję z rozkoszy, bo to przecież ja zdobywałem kolejne szczeble doświadczenia a ona była tylko ich wyrazicielką. Dochodziła bardzo powoli, za to ja gdyby nie jej czujność, spuściłbym jej się już po kilku pchnięciach. „Co ty taki szybki jesteś?” – powiedziała sąsiadka, hamując nieco mój młodzieńczy zapęd. „Mamy przecież tyle czasu i nie musimy się spieszyć.” Po tych słowach przekręciliśmy się na bok, dając w ten sposób sobie znak, że chciałaby spróbować teraz od tyłu. Przyjęliśmy oboje odpowiednią pozycję, tzn. ona wypięła swój tyłeczek w kształcie ogromnej gruchy, natomiast ja zacząłem obmacywać ją po jędrnych pośladkach, klepiąc je od czasu do czasu. Dźwięk jaki wydawany był przy klepnięciu, to było to co wprawiło mnie w jeszcze większe podniecenie. Zbliżyłem się więc do jej pupci maksymalnie jak tylko się dało i zanurzyłem kutasa w jej cipce, macając niejako przy okazji jej wielkie cycki, które teraz swobodnie dyndały nad łóżkiem. Sąsiadka zaczęła powolny taniec biodrami, a ja w tym czasie pompowałem małym ile tchu. Kiedy już oboje zaczęliśmy dochodzić, zdawać by się mogło, że jęki jakie zaczęła z siebie wydawać obudzą sąsiadów. To doprowadziło, że po niedługiej chwili i ja doszedłem spuszczając się obficie w wielką jak jaskinia norkę. Sperma nawet nie wyciekła, po prostu, cipa całą ją wchłonęła, była przecież tak głęboka, że kiedy kochaliśmy się klasycznie, to sąsiadka burczała coś po cichu, że nie do końca ją zaspokajam. Po tym wspaniałym rajdzie, chciałem jeszcze wziąć ją od tyłu, tym razem w sąsiednią dziurkę, ale ona stanowczo zaprotestowała, mówiąc że nie jest dzisiaj na to przygotowana – reszty mogłem się domyśleć, więc nie nalegałem. Kiedy już oboje byliśmy zmęczeni, leżeliśmy obok siebie jak para kochanków i czule się całowaliśmy. Ja niestety musiałem w końcu wyjść, przecież poszedłem odprowadzić sąsiadkę na koniec bloku, a nie było mnie około godziny. Kiedy spotkaliśmy się ponownie, sytuacja prawie by się powtórzyła, tylko gdyby nie okres jakiego właśnie w tym czasie dostała. Poprzestaliśmy więc na przytulaniu i czułych pocałunkach.

Dodaj komentarz