Nieznajoma

Wkroczyła do środka pewnie, stąpając z gracją i wysoko podniesioną głową. Było w niej coś stanowczego i władczego, a jednocześnie gdzieś w cieniu czaił się strach i niepewność.
Usiadła przy barze, zakładając nogę na nogę. Miała na sobie czarną, obcisłą sukienkę, ledwo zakrywającą długie, kształtne nogi, obleczone cienkimi kabaretkami. Piersi, duże i jędrne, zamknięte były w koronce czerwonego stanika, lekko wystającego zza dekoltu. Jej twarz nie była piękna, wręcz zwyczajna, jednak duże zielone oczy przyciągały niesamowitą siłą. Zamówiła drinka i sączyła go powoli, kręcąc słomką lekkie koła.
Zauważył ją jak tylko weszła. Ot, kolejna młoda dama, szukająca szczęścia w ramionach mężczyzny. Szukająca złudzenia miłości- delikatnej, ulotnej, trwającej jedną noc i właśnie przez to tak magicznej. Nigdy się nie interesował takimi kobietami. Nie chciał okazywać im niepotrzebnej litości. Jednak w tej nieznajomej było coś, co nie pozwalało mu oderwać od niej wzroku. Była delikatna, co dało się zauważyć pomimo silnego makijażu i wyzywającego stroju.
Dopił whiskey(nie śmiej się xD) i ruszył w jej stronę. Sam nie wiedział, dlaczego.
- Witaj.
Jego lekko zachrypnięty, miły głos wyrwał ją z zamyślenia. Odwróciła się, spoglądając na drapieżną i seksowną twarz. Uśmiechnęła się.
- Witam.
- Mogę się przysiąść?- spytał nieznajomy, bezczelnie podsuwając sobie krzesło i siadając.
Odwróciła się lekko w jego stronę, zmieniając nogę. Jego wzrok był bardzo wymowny.
- Przepraszam! Jeszcze raz to samo dla pani. Pozwolisz postawić sobie drinka?- spytał, uśmiechając się diabelsko.
Był bardzo pewny siebie. Lekko rozpięta koszula, dżinsy, niechlujnie zaczesane, gęste, kruczoczarne włosy. Nie wiedziała, co o nim sądzić, zawsze starała się unikać kontaktów z tego typu ludźmi. Był drapieżny i bardzo seksowny, a jednocześnie zamknięty za pokrywą atakującego wojownika. Cóż. Jej plany an ten wieczór były z góry ustalone. W końcu po to tu przyszła.
- Widzę, że przywykłeś do informowania po fakcie.
- Po prostu wiem, na ile mogę sobie pozwolić.
Lekkim ruchem odgarnęła włosy, jednocześnie starając się trochę bardziej pogłębić i tak już skąpy dekolt.
Nawet nie próbował ukryć, że zauważył jej starania.
***
Powoli zbliżył się do niej, rozpinając koszulę. Nie wiedziała, co ze sobą zrobić. Była zmieszana swoją bezwstydnością, a jednocześnie niczego bardziej w tej chwili nie pragnęła jak tego, żeby chwycił ja w ramiona.
Stanął tak blisko, że jej piersi delikatnie dotykały jego torsu. Przeciągnął ręką wzdłuż jej policzka i szyi pieszczotliwym ruchem. Odchylił jej głowę w tył, drugą ręką przytrzymując w pasie. Wodził po szyi językiem, drażniąco zbliżając się i oddalając od ust. Czuła powoli napełniający ja ogień, nieznośne uczucie narastającego podniecenia, wędrujące wzdłuż wzgórka łonowego. Chciała go pocałować, ale uchylił się i delikatnie wziął ją na ręce. Patrzyła w jego diabelskie, czarne oczy, kiedy kładł ją na łóżku i zdejmował koszulę.
Całował każdy skrawek jej szyi i twarzy, umyślnie omijając usta. Jednocześnie jego ręka wędrowała po jej ciele, delikatnymi ruchami odkrywając nieznane tereny. Przesunął dłonią po piersi, lekko odchylając miseczkę stanika. Chciała go powstrzymać, jeszcze zaczekać, ale jego palec już zataczał kręgi wokół i tak już podrażnionej brodawki. Wygięła się i opadła na łóżko, powstrzymana przez jego ciało. Chciała go pocałować, dotknąć, zrobić cokolwiek, żeby być bliżej, ale jej nie pozwolił. Jedną ręką przytrzymał jej dłonie nad głową, drugą nie przestawał pieścić. Kiedy już myślała, że oszaleje, zsunął się niżej, wędrując przez brzuch i biodro aż do uda. Masował, pieścił i gładził, cały czas potęgując doznania, jednocześnie cały czas całując ją po szyi.
Wreszcie poczuła, jak palcem ściąga jej bieliznę lekko w dól. Chciała się z niej wyswobodzić, kiedy nagle gwałtowny ruchem zerwał stringi i wsunął się miedzy jej nogi. Wydała z siebie zduszony krzyk zaskoczenia i podniecenia, zaciskając uda na jego biodrach. Złapał jej ręce w obie dłonie, patrząc głęboko w oczy. Widział jej stan, rozchylone usta, błyszczące oczy i lekko zaczerwienione policzki. Znów zaczął całować jej szyję, zsuwając się coraz niżej. Czekała, bojąc się poruszyć, ledwo oddychała, starając się być nieruchomo. Kiedy wreszcie jego język dotarł do jej piersi a usta złożył delikatny pocałunek, jęknęła i wygięła się w łuk. Zaatakował, drapieżnie całując, ssąc i lekko pod gryzując delikatną skórę.
Nie wiedziała, co ze sobą zrobić, jej ciało już nie chciał słuchać, wiło się w swoim własnym rytmie. Spazmy rozkosznego podniecenia wstrząsały nią co chwilę, już nie panowała nad gardłem i myślami. Leciała gdzieś ponad tym, niesiona jego ruchami i stanowczością.
Wiedział, że już czas. Sam nie potrafił się dłużej powstrzymać. Złapał jej ręce w jedną dłoń, drugą rozpiął suwak.
Spojrzał jej w oczy i pocałował. Przyjęła go z cichym jękiem, zaciskając uda na jego biodrach i odpowiadając na pocałunek. Wstrzymała oddech, kiedy zaczął nadawać tempo. Objął ją, nie przestając całować. Uwolniona z uścisku wsunęła dłonie w jego gęste, czarne włosy, przyciskając do siebie mocniej. Odpowiadała na jego rytm, zwiększając tempo.
Spletli się w miłosnym uścisku. Starał się skupić na niej, jednak jego zmysły przekroczyły granicę świadomości. Czuł jej oddech na swojej szyi, ręce wędrujące wzdłuż ciała, paznokcie wbijające się w plecy i pośladki, uda coraz mocniej zaciskające się na biodrach. Nie miał już siły, krew dudniła mu w skroniach, nie pozwalając na myślenie. Chciał ją doprowadzić do szczytu rozkoszy, ale ciało odmówiło mu posłuszeństwa. Czuł zbliżającą się falę, chciał się powstrzymać, jednak zatrzymała go, całując i ściskając. Krzyknął, napinając mięśnie.
Zegar powoli odmierzał sekundy. Dyszenie stawało się coraz słabsze, tętno stabilizowało. Pocałował ją namiętnie, ściągając do końca spodnie i kładąc obok niej. Leżeli chwilę w spokoju, wsłuchując się w swoje niespokojne oddechy.
- A jak ty masz właściwie na imię?- spytała, zapalając papierosa.

Dodaj komentarz