Nigdy bym nie pomyślała

Komar i ja znamy się już prawie 8 lat. Odkąd pamiętam mogłam liczyć na jego wsparcie. Jesteśmy jak dwa różne światy- on ma chłopaka, ja ze swoim dopiero co zerwałam. Siedzieliśmy więc tak rozmawiając, jedząc lody i pijąc słodkie owocowe drinki. Zawsze lubiłam te chwile z nim, kiedy mogłam być sobą, przyjść do niego w każdej chwili, nieogolona, bez makijażu, z fryzurą pozostawiającą sobie wiele do życzenia. Jest gejem, jakkolwiek bym nie wyglądała on będzie kochał moje wnętrze. Zatraciliśmy się w rozmowach tak, że nie zauważyliśmy dochodzącej na zegarku godziny drugiej w nocy. Do domu nie chciało mi się już wracać, z resztą Komar nigdy by mi nie pozwolił o tej porze błąkać się samej po mieście. Tak więc rozłożył łóżko i położyliśmy się (razem, jak spaliśmy już wcześniej wiele razy) i oglądaliśmy jakiś głupi film. I akurat musiało z powodu burzy zabraknąć prądu… no nic, powiedziałam mu „dobranoc” i chciałam dać mu buziaka w policzek, jednak nie trafiłam i pocałowałam go w usta. Zawstydzona zachichotałam, ale Komarowi najwidoczniej tego brakowało, bo złapał mnie za głowę, energicznie przyciągnął do swoich ust i zaczął delikatnie całować. Po chwili jego ręka wylądowała pod moją koszulką, która kolejną chwile później wyrzucona przez Komara zniknęła gdzieś w kącie ciemnego pokoju. Chłopak był dość zdecydowany ii odważny, ja tylko trochę odwzajemniałam jego pieszczoty, mając na uwadze jego orientację. On najwidoczniej o niej zapomniał, bo zanurkował pod kołdrę, a ja poczułam jak jego języczek pieści moją muszelkę, wspomagając się paluszkami. Wtedy zapomniałam o całym świecie i w pełni cieszyłam się minetką. Kiedy wygrzebał się spod kołdry poczułam do niego taką namiętność, rzuciłam się dosłownie na niego, w krótką chwilę niemalże połknęłam jego ciało, calowałam gorąco każdą część jego ciała, zjeżdżając aż do nabrzmiałego penisa. Włożyłam do ust żołędzia, drażniąc go, to wkładając lekko, to dotykając delikatnie ustami. W końcu Komar nie wytrzymał i nadział we mnie całego pulsujacego juz z podniecenia ptaszka do moich ust, az po samo gardło. Robiłam mu dłuższą chwilę loda, wreszcie znowu powoli wróciłam całując go stopniowo do ust. Ułożył mnie na plecach, szykując się do pozycji „na misjonarza”, pocałował mnie w usta i delikatnie ocierał końcówką penisa moją cipkę.
-Wiesz, nie dam rady. przepraszam- powiedział tylko i odwrócił się na drugi bok, zostawiając mnie, cholernie napaloną. Co ja sobie myślałam, przecież Komar jest gejem, widocznie takim 100%

Dodaj komentarz