Ognisko klasowe

Nazywam się Majka i chodzę do trzeciej klasy gimnazjum, a właściwie kończę trzecią klasę. Chciałam opowiedzieć „przygodę” która przytrafiła mi się na ognisku klasowym, nieoficjalnym, takim bez wychowawcy. Co do mojego wyglądu jestem średniego wzrostu (170 cm) , mam mocno czarne farbowane włosy. Jeśli chodzi o figurę to jestem (według mnie) w sam raz, nie za chuda nie za gruba. Pupę mam małą, (według mnie trochę za małą) , a co do piersi to miseczka „B+”. Tak ogólnie to nie narzekam, wręcz jestem zadowolona ze swego wyglądu. Był środek maja, bardzo słoneczna sobota. Ognisko miało się zacząć o 20.00 ,miała przyjść prawie cała klasa. Organizatorką „imprezy” była koleżanka z ławki Iza. Była bardzo ładna (jak dla mnie), nie jestem lesbijką i nic przeciw nim nie mam, lecz perspektywa bycia „les” troszkę mnie przerażała. Wracając do opisu Izy to piersi ma konkretne „C”, tyłek w sam raz, płaski brzuszek , zgrabne nogi i kręcone długie bląd włosy. Na Ognisku miało być dużo alkoholu (ja nigdy nie pijam tak żeby się opić, czasem tylko tak symbolicznie, z kolei Izę często na takich spotkaniach widziałam pijaną ). Zgodnie z planem zaczęliśmy pożegnanie gimnazjum (bo w tym celu się umówiliśmy). Przyszło trochę mniej osób niż miało być, ale najważniejsi ( najfajniejsi )byli. Początek jak zwykle na takich ogniskach był troszkę nudny. Zaczęło się rozkręcać gdzieś o 23 gdy już wszyscy byli nieźle wstawieni. Ja nie chciałam się zbyt upić gdyż bałam się że mam „słabą” głowę (ponieważ moja mama szybko miała dość) i zacznę robić z siebie klauna. Z początku nie planowałam w ogóle pić ,lecz Łukasz , kolega który mi się bardzo podobał, (dość wysoki ,ciemny blondyn , krępy) zrobił mi drinka (jak dla mnie okropnie mocnego) i dał do ręki , głupio mi było odmówić chłopakowi który był tak przystojny, więc wypiłam, jednym duszkiem (chciałam mu zaimponować). Chyba się udało ,bo powiedział że jestem niezła w te „klocki”. Chwile z nim pogadałam , po jakiś pięciu minutach zaczęłam czuć działanie alkoholu, było bardzo przyjemnie więc , już sama podeszłam do stołu i zrobiłam sobie następnego. Przez następne dwie godziny nic nadzwyczajnego się nie działo, zwykłe wygłupy, tak jak zazwyczaj jest na takich ogniskach, wszyscy się popisują itp. Było kilka minut po pierwszej, „najsłabsi” już padli i spali w wcześniej przygotowanych namiotach. Ja poprzestałam na 3 drinkach, lecz byłam już nieźle wstawiona. Zachciało mi się sikać więc odeszłam od reszty i weszłam kawałek w lasek. Wypróżniłam się i zaczęłam zakładać majteczki (miałam na sobie biały staniczek, majki pod kolor biustonosza, czerwoną mini i obcisłą bluzkę pod kolor mini) , gdy zobaczyłam ,że ktoś do mnie idzie, wystraszona w pośpiechu ubrałam majtki, lecz za chwile zobaczyłam, że stoi przede mną Marta (koleżanka z klasy , dość ładna, piersi podobne do moich, szczupła, brązowe włosy uczesane na pazia) , kamień spadł mi z serca. – Co tu robisz ? – zapytałam. –A ty ? – skontrowała Marta. –Ja się załatwiałam, ale już wracam. -Nie, czekaj mogła byś na mnie poczekać, bo się trochę boje zostać tu sama -no ok – odpowiedziałam z nutką zażenowania, dziwiłam jej się bo Marta się opiła prawie tak jak ja, a pomimo tego się bała. –Jesteś taka piękna – podeszła do mnie mówiąc to i głaszcząc po policzku. –Co ty robisz ?- ze zdziwieniem spytałam. –Nic, po prostu mi się bardzo podobasz i ci to próbuje okazać. – ale ja nie jestem Bi – odpowiedziałam. Słyszałam, że Marta ma lesbijskie zapędy, ale myślałam, że to tylko głupie plotki. –Nie trzeba być Bi ani lesbą, żeby robić to z osobą która jest tej samej płci co ty- mówiąc mi to ścisnęła mi pierś. –Zostaw mnie – powiedziałam odpychając jej rękę. -Zobaczysz będzie fajnie – parła Marta do przodu, widać było, że alkohol dodawał jej odwagi, przy tym cmoknęła mnie w usta ale ją odepchnęłam. –Proszę Marta zostaw mnie – powiedziałam delikatnie, nie chcąc jej urazić. –Nie opieraj się, zobaczysz, że będzie ci bardzo dobrze – dodała łapiąc mnie za obie ręce. –Ja nie chce – ciągnęłam grzecznie, mając nadzieje, że ona przestanie, w tedy pomyślałam, że będę żałować tego że odeszłam od ogniska. –Nie opieraj mi się, bo i tak mi się nie wyrwiesz – dodała agresywnie, poczym wcisnęła mi język w usta. Próbowałam jej się wyrwać, ale była dużo silniejsza ode mnie, wygięła mi rękę do tyłu, w taki sposób, że napastniczka znalazła się za mną. Drugą rękę miałam wolną lecz Marta ustawiła się tak, że nie potrafiłam jej dosięgnąć. Wykorzystując sytuacje w jakiej się znalazła „Ryba” – bo taką miała ksywę – ściągnęła mi majteczki, następnie moją miniówkę wyciągnęła na wysokość brzucha, po czym podwinęła mi bluzkę, którą po chwili całkiem ściągnęła i rzuciła na pobliski kamień. Ręką którą nie trzymała mej wykręconej ręki pieściła moje cycuszki. Czułam jak sutki mi twardnieją i robie się wilgotna – jestem bardzo chutliwa – mój opór był coraz słabszy, i tak nie mogłam nic zrobić, a do całkowitego poddania się wpłynął fakt iż jestem nieźle wstawiona. Gdy Marta zauważyła, że już nie stawiam oporu, puściła mi rękę i zaczęła wykorzystywać niedawno zwolnioną swą górną kończynę w sposób bardzo ”fachowy” – widać było, że ma w tym doświadczenie – otóż pieściła mi łechtaczkę, poczym włożyła od razu trzy palce naraz do mojej – bardzo już wtedy mokrej – cipki (była ogolona). Gdy zdała sobie sprawę, że zaczyna mi być przyjemnie i usłyszała ,że zaczynam cicho jęczeć to położyła mnie na ziemi, poczym ściągnęła mi mini, następnie zębami zdjęła baletki – w tedy już ostatnia rzecz jaką miałam na sobie – później zaczęła ssać i lizać moje stopy, bardzo mi się to podobało, byłam już na maksa podniecona, nawet już nie chciałam by dała mi spokój. Gdy skończyła zajmować się stopami szła wyżej i wyżej po kolei liżąc każdy – w dużym przybliżeniu – centymetr nóg. Zatrzymała się przy mojej muszelce. Jedną ręką pieściła moje piersi, drugą wkładała trzy palce do mojej norki, a językiem lizała łechtaczkę, co jakiś czas przygryzając lekko zębami lub zaciskając wargami. Robiła tak przez około pięć minut, przy tym nie mówiąc ani słowa. Zaczęłam wić się z rozkoszy i dość głośno stękać, czułam, że orgazm jest bliski, po krótkiej chwili Marta miała całą twarz mokrą, otóż zalałam ją swymi sokami, mój orgazm był olbrzymi (był to zarazem mój pierwszy orgazm wywołany przez osobę drugą, a więc byłam dziewicą, czasami się tylko masturbowałam, lecz jak każdemu wiadomo orgazm przy samo zadowalaniu się niema porównania z tym wywołanym przez osobę drugą).Moja kochanka – już nie napastniczka – uśmiechła się i powiedziała: – Teraz moja kolej, pokaż co potrafisz – rozkazująco oznajmiła Marta. Wstałam położyłam ją na ziemi naprzeciwko miejsca w którym leżałam ja. Ściągnęłam jej bluzkę – była koloru szafranowego – pod nią miała tylko stanik – koloru lazurowego – zdarłam go – inaczej się tego nie da określić- z niej. Zaczęłam ssać jej sutki, robiłam tak przez jakieś dwie minuty poczym powoli zeszłam niżej nie przestając całować jej delikatnie, zdjęłam jej purpurowe stringi – tylko je wtedy miała na sobie (nie zdążyłam zauważyć jak się pozbywa swojej sukienki do kolan koloru wiosennej zieleni). Marta została już całkowicie goła gdyż jej baletki spadły podczas zajmowania się mną. Włożyłam jej trzy palce – tak jak ona mi – do jej również staranie wygolonej piczki (była bardzo mokra, widać było, że fakt iż doprowadziła mnie do tak ogromnej rozkoszy podniecał ją stanowczo) i zaczęłam poruszać szybko ręką , a języczkiem robiłam jej minetę. Moja druga ręka powędrowała w stronę mojej cipki, robiąc dobrze Marcie zarazem robiłam dobrze sobie. Ryba to widziała, co spotęgowało jej podniecenie, po chwili włożyłam jej czwartego palca, a mi dopiero dwa, -nie chciałam dojść szybciej od niej – gdy zobaczyłam, że Marcie cztery nie wystarczają zaczęłam wkładać jej całą dłoń – jej wagina była znacznie bardziej rozciągnięta od mej. Sobie wkładałam już trzy. Marta widząc pomnie , że kolejny orgazm jest tuż, tuż zaproponowała abyśmy zmieniły pozycje. Tak więc zrobiłyśmy. Pozycja którą narzuciła Ryba nazywa się 69. Marta leżała na plecach, a ja na niej równolegle w taki sposób, że moja cipka była na twarzy koleżanki, a jej cipka była pod moją twarzą. Moja partnerka przesadziła wkładając mi – tak ja jej wcześniej – całą dłoń , poczułam mocny ból, pomieszany z przyjemnością, głośno stękam, Marta nie zwracając na to uwagi lizała mi łechtaczkę wkładając równocześnie całą dłoń do mej szparki. W pewnej chwili zrobiła coś na co nie byłam przygotowana, otóż włożyła mi najpierw jeden palec drugiej ręki do pupy, a zaraz zanim następny. Jęczałam bardzo głośno, nie zwracając w tedy uwagi na to, że ktoś z ogniska mógł usłyszeć. Było mi niesamowicie przyjemnie, a jednocześnie bardzo bolało. Z kolei Ryba nie dawała po sobie poznać, że jest jej przyjemnie, świadczyły o tym tylko nabrzmiałe sutki i mokra piczka, jęków za to niewydobywana żadnych. Próbując ją zaspokoić też włożyłam jej palec w pupę, potem drugi , a za chwile trzeci. Nic sobie z tego nie robiła do chwili kiedy zaczęłam mocno przygryzać jej łechtaczkę. Otóż zaczęła cicho jęczeć, potem tak, że już nie mogła robić minety, z kolei ja już dawno nie mogłam. Zdałam sobie sprawę, że znów Marta niedojdzie gdy właśnie moje doznania się spotęgowały, to już było to, dochodziłam po raz trzeci, gdy koleżanka niedoszła ani razu. Uśmiechnięta Marta znów narzuciła inną pozycje. Tym razem tak zwane nożycę. Ja ustawiłam się tak jak bym miała robić mostek, tylko z tą różnicą, że byłam bardziej rozkraczona i ręce miałam w wygodniejszej pozycji. Ryba dopasowała się do mnie w taki sposób, że nasze rozkraczone nogi się krzyżowały tak, że spokojnie mogłyśmy się ocierać naszymi piczami. Koleżanka narzuciła bardzo wysokie tempo, ale musiałam jej dorównać. Mój czwarty dziś orgazm zbliżał się bardzo powoli, Marta po około 20 minutach pocierania zaczęła szczytować. Ja widząc ją wijącą się z rozkoszy przyśpieszyłam, widząc dochodzącą koleżankę moje doznania drastycznie się wzmogły. Po krótkiej chwili obie doszłyśmy. Czwarty orgazm był mocniejszy od trzeciego ale słabszy od pierwszego i drugiego ,ale i tak to zawsze duża przyjemność. Leżałyśmy przytuleni do siebie jak najlepsze przyjaciółki, obie bardzo zmęczone , po jakiś piętnastu minutach zaczęłyśmy się ubierać. Marta chłodno powiedziała: – Jak by co to tylko gadałyśmy- poczym poszła w stronę ogniska. – Ok. – zdziwiona odpowiedziałam. Poszłam zaraz za Rybą , niebyło nas niecałą godzinę , nikt nie zauważył, że nas niema oprócz Izy, która spytała: – Gdzie ty tak długo byłaś ? Widziałam jak idziesz się załatwić, a potem jak Marta idzie za tobą , a potem już Nie wiem – zapytała lekko wstawiona Iza. – Zagadałam się z Martą, wiesz ona nie jest taka zła – odpowiedziałam przyjaciółce która nigdy nie przepadała za Rybą. – Ta jasne nie jest zła, wszyscy wiedzą, że ma zapędy homoseksualne – odpowiedziała chłodno. – Ale to przecież nie jest złe, a zresztą sama ją poznasz to zobaczysz, że Marta jest w porządku – mówiąc to poszłam zrobić sobie drinka, myśląc przy tym o Marcie, może nawet będzie następny raz pomyślałam chichocząc.

Jest to moje pierwsze opowiadanie tego typu, zresztą pierwsze jakiekolwiek opowiadanie, więc proszę o zaniechanie bardzo surowego oceniania. Za uwagę dziękuje, mam nadzieje, że się podobało

Dodaj komentarz