Opowiadanie dla kobiet.

Siedzisz na kanapie, naprzeciwko mnie. Nie padają żadne słowa, a już wiadomo, co przyniesie ten wieczór. Siadasz koło mnie, opierasz głowę na ramieniu, wciągając w nozdrza mój zapach. Uśmiechasz się ukradkiem i kładziesz rękę na moim kroczu. Uśmiech pojawia się także na mojej twarzy, acz przenoszę Twą dłoń na moje kolano. Unosisz brew, nie wiedząc za bardzo, o co mi chodzi. Świece dość dobrze oświetlają moją twarz, jednak rzucają tajemnicze cienie w pokoju. Wstaje z kanapy, Ty podrywasz się za mną, lecz przytrzymuje Cię na niej i każę zachować cierpliwość. Staje w odległości większej niż długość Twego ramienia i z figlarnym uśmiechem rozpinam pierwszy guzik od koszuli. Ty już wiesz, co to oznacza i zakładasz nogę na nogę, palcem delikatnie podciągając sukienkę, ukazujesz swoje udo. Ja już jestem w połowie guzików, widać już fragmenty mojego torsu. Nie śpiesząc się, zaczynasz uwydatniać dekolt. Gdy wszystkie guziki są wolne, odwracam się do Ciebie plecami i zrzucam koszulę, napinając mięśnie łopatek. Nadal odwrócony, rozpinam pasek od spodni, a Ty niecierpliwie gładzisz się po udzie, sunąc palcami ku górze. Gdy obracam się, rozporek stoi otworem, widać już moje bokserki i stan mojego podniecenia. Ty zaś pozbywasz się sukienki, pozostając w rajstopach i bieliźnie, rozchylasz lekko nogi i przejeżdżasz językiem po swej wardze. Ja za to zsuwam spodnie i rzucam je w kąt, gdyż chyba już mi nie będą potrzebne. Zostaję w samych bokserkach, które zdejmuje odwracając się do Ciebie plecami, by Twym oczom ukazały się moje pośladki. Ty zaś niecierpliwie rozpinasz biustonosz, który ląduje w tym samym miejscu co moje spodnie. Wstajesz, nie mogąc wytrzymać i ruszasz w mą stronę. Wpadasz w moje ramiona w momencie, w którym się odwracam do Ciebie. Całujesz moje usta, zachłannie, jakby to umożliwiały Ci oddychanie, wsuwam język między Twe wargi, napotykając Twój. Całujemy się jak szaleni, a dłonie me delikatnie zsuwają Twą dolną bieliznę i bezwstydnie obmacują Twoje pośladki. Po chwili odrywasz się ode mnie, schodząc z pocałunkami w dół, od szyi począwszy, poprzez tors, podbrzusze, na mojej męskości kończąc. Klękasz przede mną, patrząc mi zagadkowo w oczy i wsuwasz do ust główkę mojego członka, na co reaguję cichy westchnieniem. Ruchami w przód i w tył sprawiasz, że nogi me miękną, a oddech staje się szybki i ciężki. Ciepło i wilgoć Twych ust sprawiają, że jestem gotów skończyć zabawę w tym momencie. Ale jej nie kończę. Wyjmuje go z Twych ust, klękam obok Ciebie i łapiąc Twe nadgarstki przewracam na podłogę.

…Trzymam Cię mocno za nadgarstki, całując i liżąc Twoją szyję, lecz szybko mi się ona nudzi, więc schodzę niżej. Chyba dasz sobie radę, więc puszczam Twe dłonie, bo ręce teraz bardzo mi się przydadzą. Całuję przerwę między Twymi piersiami, dłońmi masując i ugniatając biust. Traf chciał, że trafiło na prawą pierś- delikatnie zaczynam drażnić językiem sutek, wodząc kolistymi ruchami wokół niego. Następnie obejmuje go całymi ustami, śliniąc go obficie. Druga wcale nie jest dyskryminowana- palce rytmicznie ściskają jej brodawkę, dawkując Ci przyjemność. Uważam, że lubisz ostro, więc po chwili przygryzam delikatnie, wprawiając Twoje ciało w drżenie. Dość zabawy w tym miejscu, czas przejść na kolejny poziom. Dłonie me nie próżnują- suną po Twym brzuchu, talii, powodując kolejne dreszcze. Usta zajmują się okolicami pępka i podbrzuszem, całując je delikatnie. Nie możesz się już doczekać, prawda? Czuję to, patrząc w Twe rozmarzone oczy, więc delikatnie rozchylam Twe uda. Błądzę dłońmi po wewnętrznej stronie, omijając cel mojej wędrówki. Schylam się, widzisz tylko moją rudą czuprynę między swoimi nogami. Wzdychasz, gotując się na nadchodzącą rozkosz, ale ona nie przychodzi. Zdziwiona chcesz się lekko podnieść, lecz fala gorącego oddechu pieści Twój skarb lepiej niż byś zrobiła to sama. Znów opierasz się o ścianę, oddychając głęboko, szykując się na kolejny dreszcz. Czujesz mrowienie mych dłoni na wrażliwszej stronie ud, a ciepły, zionący pożądaniem oddech omiata Twój kwiat. Zamykasz oczy, oddając się całkowicie rytmowi mojego oddechu. Chwilę później czujesz delikatne muśnięcie języka na czułym punkcie, tak wyczekiwane. Zaraz po tym język poczyna pieścić całą Ciebie, zanurzając się w Twoich sokach, zlizując je łapczywie. Wijesz się, jęczysz cicho i przyciskasz mą głowę do siebie, co tak bardzo lubię. Wciągam w swe usta Twą łechtaczkę, ssąc ją i gryząc, co powoduje, że Twe jęki zastępuje spazmatyczny krzyk. Odrywam się od Ciebie, wstaje i z uśmiechem, tym, który tak bardzo lubisz, kładę Cię na dywanie, rozchylam Twe nogi. Usta Twe, jeszcze niespokojne, uciszam pocałunkiem. Wsuwam się w miejsce między Twymi nogami, zbliżam twarz na odległość cala. Spójrz w me oczy. I niczego się nie obawiaj. Czujesz, że coś ociera się o krocze. Nie musisz pytać co to. Zaciskasz dłonie na moich plecach.
Świece gasną.

Jednak płomień w nas nie zgaśnie nigdy. Gdy światło gaśnie twarz moja niknie w mroku, jednak dalej widzisz mnie wyraźnie. Całuje Twoje usta, oplatam Twój język swoim, dzielę się swoją śliną. Jednocześnie coś twardego ociera się wzdłuż Twego kwiatu, zalewając Cię falami przyjemności. Chwilę później przerywam pieszczoty, by ująć swoją męskość i zaczynam delikatnymi ruchami wsuwać ją w Ciebie. Gdy główka zniknęła w Tobie, słychać mój przyśpieszony oddech, a Twój cichy jęk. Przyciągasz mnie bardziej, bym wszedł do końca, wypełnił Cię, byśmy stanowi jedno. Jednym, szybkim ruchem wbijam się do końca, w akompaniamencie Twojego krzyku rozkoszy. Twoje palce zaciskają się na moich plecach, oczy rozszerzają się, a ja czuję, jak w środku cała płoniesz i pulsujesz. Moje powolne ruchy wybudzają Cię z tego chwilostanu, ogarnia Cię przyjemna błogość i spełnienie. Moje ruchy nadają rytm Twoim jękom, ślinisz się mimowolnie, czujesz jak po moich plecach spływa gorący pot, zarazem z każdym pchnięciem kształt Twojego kwiatu dopasowuje się do mnie, dając Ci ogrom wrażeń. Ja przerywam, z uśmiechem wychodząc z Ciebie, co kwitujesz pełnym rozczarowania wyrazem twarzy. Utrzymując Cię w myśli, że to już koniec, pomagam Ci usiąść, by zaraz potem pchnąć Cię na czworaka i szybko przymierzając, wejść w Ciebie od tyłu. Nie mając pojęcia, co się dzieje, witasz głośnym jękiem mój powrót. Poruszasz się asynchronicznie do moich ruchów, chcąc jeszcze bardziej wepchnąć mnie do środka. Poruszam się szybko, mocno i do końca, pokój zaczyna wypełniać się Twoim krzykiem. Obracam Cię znów, tym razem do poprzedniej pozycji. Unoszę Twe nogi, które z uwielbieniem całuje i wchodzę znów, tym razem po raz ostatni. Moje szybkie, chaotyczne ruchy doprowadzają Cię do szaleństwa, krzyczysz, jęczysz, drapiesz mnie po plecach. Mój przyśpieszony oddech zaczyna przypominać westchnienia, aż przechodzi w przeciągły jęk, podczas którego pojawia się Twoje imię. Ty zaś, osiągając szczyt przywierasz do mnie, krzycząc w ekstazie. Twoje wnętrze wypełnia się moim nasieniem, które delikatnie spływa ku wyjściu, dając Ci dodatkowe dreszcze. Wychodzę z Ciebie, kładąc się obok i całując Twoje wargi. To była zapowiedź, a noc jeszcze długa i pełna wrażeń…

Jest to moje pierwsze opowiadanie-chętnie przeczytam opinie na jego temat, jeśli się spodoba, napiszę następne. Zapraszam na maila

Dodaj komentarz