Park i autobus

Szedłem przez park w wojewódzkim mieście… Było lato. Upał. Nie spieszyłem się – prawdę mówiąc – szukałem przygody… – chciałem zobaczyć nagą kobietę. Przechodziłem obok ładnej młodej dziewczyny z wózkiem i małym dzieckiem. Miała piękne nogi i krótką sukienkę – spojrzała na mnie, ale po chwili zwróciła wzrok na swojego malca, który się przewrócił nieopodal na trawniku. Była szczupła i stosunkowo wysoka. Miała na sobie cienką, lekko prześwitującą sukienkę, biustonosz i seksowne majtki. Podnieciła mnie niesamowicie przez swoją naturalność i mimowolność. Ona prawdopodobnie ubrała się w to co lubi, i nie zdawała sobie sprawy jak bardzo może podniecać…
Wszystko było takie naturalne i niewinne – zajmowała się swoim dzieckiem, nie zwracając uwagi na swój sexi ubiór i wygląd. Pomyślałem sobie, o gdybyś ty wiedziała jak bardzo mnie podnieciłaś… ? Jak byś zareagowała, co byś zrobiła… Myślami już ją całowałem, obejmowałem i "wchodziłem" w nią… Ona tymczasem oddaliła się… Cóż za okrutny los…
Myślami byłem cały czas z piękną nieznajomą, gdy zbliżyły się do mnie dwie młode, ładne dziewczyny. Szły alejką powoli, nie śpiesząc się, rozmawiały między sobą wesoło, w miarę zbliżania się, spoglądały na mnie ukradkiem. Ja natomiast siedziałem rozmarzony na ławeczce, szczęśliwy, że nareszcie ktoś się zbliża, i to w dodatku takie młode i ładne dziewczyny. Zacząłem je bacznie obserwować, były szczupłe zgrabne, średniego wzrostu i bardzo ładnie uśmiechnięte. Piękne nogi i piersi były wyeksponowane poprzez krótką spódniczkę i sukienkę, oraz obcisły T-shirt bez biustonosza… Druga dziewczyna zaintrygowała mnie jednak bardziej, gdyż na pewno nie miała biustonosza, ale nie mogłem dojrzeć również majtek pod sukienką. Przyglądała mi się…
Zatrzymały się obie w okolicy mojej ławeczki. Ta w sukience, bez biustonosza i prawdopodobnie bez majtek przykucnęła na trawniku zrywając drobne kwiatki. Czułem że nie jest to przypadkowe zatrzymanie. Jej kolana były lekko rozchylone, na nieszczęście jednak, bokiem do mnie, tak że nie mogłem sprawdzić, czy rzeczywiście była bez majtek… Podnieciła mnie jednak i tak niesamowicie, mój ptaszek zaczął się niemiłosiernie prężyć w spodniach. Ona tak jakby wyczuła mój wzrok, a może zauważyła spojrzenie, i odgadła intencje, cały czas będąc w "kuckach" i zrywając kwiatki powoli zwracała się w moją stronę… Po pewnym czasie, rozmawiając z koleżanką, odwróciła się przodem do mnie. Kolanka miała jednak złączone… Nie traciłem jednak nadziei, wszak spoglądając na mnie od czasu do czasu i widząc mój spragniony wzrok, odwróciła się do mnie przodem… Spojrzała na mnie dłużej… nasze spojrzenia spotkały się – wytrzymałem jej wzrok i… nareszcie !!!
Lekko rozchyliła kolanka… Za chwilę złączyła je z powrotem, by po chwili rozchylić je nieco śmielej. Tak ! Już teraz nie miałem wątpliwości. Ona nie miała majtek! Zobaczyłem przepiękną, delikatnie przystrzyżoną siusię… Koleżanka zorientowała się doskonale, co się dzieje, zachowywała się jednak jak gdyby nigdy nic… Ja nie wytrzymałem, wokół nie było nikogo, zieleń parku zasłaniała nas skutecznie od oczu wszelkich nieproszonych gości – rozpiąłem rozporek i wyjąłem "ptaszka" na "światło dzienne", w rewanżu… Był tak duży, że aż sam byłem zdziwiony. Dziewczęta spojrzały na mnie z zaciekawieniem, ale i z trudnym do ukrycia zadowoleniem i zaintrygowaniem.
Odniosłem wrażenie, że czekały na to, zwłaszcza ta, która obdarzyła mnie widokiem swojej pięknej siusi… Teraz już mogłem przyglądać się do woli – ona przyglądając się na mnie, eksponowała swoją siusię coraz bardziej. Rozchyliła kolanka tak bardzo jak to tylko było możliwe, siusia była przepięknie rozchylona, musiała być bardzo wilgotna. Zacząłem się masturbować – ona też pieściła siusię, koleżanka natomiast przyglądała się wszystkiemu z pozytywnym zainteresowaniem, co mnie bardzo podniecało. Po chwili miałem wytrysk, psiknęło chyba ze dwa metry, prawie na moje koleżanki… Podeszły do mnie teraz obydwie. Moja towarzyszka wzięła delikatnie mojego ptaszka do ust… Czułem, że zaraz będzie drugi wytrysk, a koleżanka zsunęła nieco swoje majtki i zaczęła pieścić swoją łechtaczkę. Dotknąłem jedną ręką jej uda i pośladka… Westchnęła – moje pieszczoty zostały zaaprobowane. Drugą ręką gładziłem włosy Kasi – tak ją w myślach nazwałem. Dotykałem również jej młodych, jędrnych piersi, w końcu, będąc już bliskim drugiego wytrysku, wyjąłem ptaszka z jej ust, a ją samą starałem się podnieść z "kucek". Wyczuła o co mi chodzi, wstała, po czym usiadła na moich udach…
Byłem tak podniecony, że było mi wszystko jedno, czy nas ktoś zobaczy, czy też nie, nawet policja by mnie wtedy nie wystraszyła… Ptaszek wsunął się w siusię… Rozpoczął się tak szaleńczy stosunek, jakiego sobie wcześniej nawet nie wyobrażałem !!! Dosłownie obydwoje skakaliśmy! Koleżanka stała obok i szczytowała… Nagle… – trzy orgazmy na raz !!! Z piskiem i krzykiem. Chyba się wszyscy przestraszyliśmy tego hałasu, na szczęście nikt jednak nie nadszedł. Bez słowa przeprosiłem moje koleżanki i podziękowałem. One mruknęły coś na kształt, że nic się przecież nie stało, a tak w ogóle, że bardzo się cieszą. Poszliśmy razem do głównej ulicy i wsiedliśmy w autobus. Nie był to autobus do mnie do domu, do nich też nie… Siedziały na siedzeniu naprzeciwko mnie. Czułem, że ptaszek znowu rośnie… Wyjąłem go. Zobaczyłem piękną, wilgotną, rozchyloną siusię, z której wypływało jeszcze moje nasienie… Ludzi w autobusie prawie nie było. Jak myślicie, co się dalej stało?

Dodaj komentarz