Pierwszy raz z ginekologiem

Nigdy nie byłam u ginekologa. Miałam w sobie jakiś dziwny niepokój kiedy wreszcie zaczęłam to planować. W końcu miałam już 18 lat, więc najwyższy czas pójść na pierwsze badanie. Wiedziałam, że będę musiała się rozebrać, więc ukradłam siostrze jedwabną bieliznę w panterkę. Tylko majtki, bo przecież góry nie będę zdejmować – stwierdziłam. Siostra nigdy ich nie włożyła bo były na nią za małe. Naciągnęłam je na pupę i spojrzałam na siebie w lustrze. Wyglądałam… serownie. Odwróciłam się i z zadowoleniem stwierdziłam że idealnie opinają również moją pupkę. Odetchnęłam z ulgą na myśl o dobrym wyglądzie – łatwiej będzie pokonać opór i je z siebie zdjąć przed nim.

Siedziałam w poczekalni kiedy dobrze wyglądający facet około 30 wyłonił się na chwilę z gabinetu. Nie wyglądał na lekarza – delikatne białe polo, wyglądające jak od Ralpha Laurena, opinało jego muskularne ramiona a jego uśmiech błysnął mi po oczach bielą kiedy posłał go w moim kierunku, krzycząc do sekretarki o jakieś dokumenty. Było w nim coś intrygującego, lecz również ogromnie onieśmielającego. Robił wrażenie przyjaznego wujka i niebezpiecznego szaleńca na raz. Speszyłam się, zaniepokojona, i spojrzałam po sobie. Byłabym pewna, że jest pacjentem, gdyby nie fakt, że rozkazywał sekretarce. Po chwili wyszła z gabinetu gruba kobieta w ciąży. Drzwi zamknęły się i czekałam. W moim podbrzuszu gotowało się ze zdenerwowania. Serce waliło mi jak młotem. Bałam się tego co czeka mnie za drzwiami.

Wreszcie zobaczyłam jego głowę wychylającą się przez drzwi. Miał niewyraźny grymas na ustach, jakby był z czegoś zadowolony. Wycofał się do środka, a ja podniosłam się na drżących nogach i wkroczyłam w strumień mocnego, męskiego zapachu, który zostawił za sobą. Odurzył mnie i poczułam się trochę raźniej. Nie pachniał jak ojciec, a tylko te męskie perfumy znałam. Jego był odurzający i przyjemnie było zrobić głęboki wdech żeby wypełniał całe płuca. Był to zapach pełny, arogancki i silny, jak uścisk jego dłoni, zwiastował o jakiejś dziwnej charyzmie, przekonywał do siebie. Kiedy wypowiadałam standardowe „dzień dobry” już czułam się jakby mnie zniewolił, jakbym była mała i nierozumna przy nim i z trwogą stwierdziłam, że jakkolwiek mną pokieruje i czego mi nie zaleci – należy to wykonać. Nie zadał mi żadnych pytań odnośnie miesiączkowania, dziewictwa bądź współżycia na jakie byłam przygotowana (koleżanki). Powiedział tylko sucho zaczniemy od badania i nakazał mi się rozebrać, przepraszając za brak parawanu. Głos mu nie drgał, był beznamiętny, jakby ogłaszał temat lekcji. Podeszłam do leżanki przy ścianie i zaczęłam zsuwać buty, skarpetki i ostatecznie, trochę zbyt opornie, spodnie. Przy kolanach zawahałam się i już obmyślałam jakby tu się wywinąć, kiedy zerknęłam w jego stronę. Leżał rozciągnięty na krześle ze złożonymi dłońmi i wpatrywał się w moje majtki znad półotwartych ust. Spoglądał na mnie lekko ucieszony i zawadiacko pewny siebie. Skinął powoli głową. Pod jego nieugiętym, hipnotyzującym spojrzeniem pokornie dokończyłam ściąganie spodni. Stanęłam przed nim w jedynie w topie i majtkach w panterkę. „Majtki również zdejmij.” – wygłosił, niepostrzeżenie przechodząc na ty. Był pewnie dwa razy starszy – mógł. Posłusznie zaczęłam zdejmować materiał który obnażył moją cipkę i pierwszy, niewielki zarost. „Połóż się na tym fotelu” – wskazał palcem fotel z dziwnie wysokimi podpórkami wystrzelonymi do góry. Wdrapałam się na niego. „Nogi załóż wysoko na oparciach – tak żebym wszystko widział.” – rozkazał w bardzo osobowy sposób odwracając się do szafki pełnej strzykawek, metalowych urządzeń dziwnego kształtu pojemników i pipet. Wstydziłam się jak nigdy, ale mimo dudniącego serca powoli rozchyliłam kolana i uda obnażając moje sterczące różowe wargi sromowe. Z małym wysiłkiem założyłam nogi na podnośniki i zsunęłam pupę trochę niżej, tak żeby – zgodnie z zaleceniem – wszystko było widoczne. Kiedy kończyłam opierać łydkę zerknęłam w jego stronę. Nie miałam zamiaru mu się stawiać. Takim facetom instynktownie nie stawia się oporu.

Po dużo za krótkiej chwili odwrócił się od szafki i podszedł do mnie. Ku mojemu przerażeniu trzymał w ręku nożyczki. Kojąco rzeczowym tonem powiedział „Górną część ubrania będzie przeszkadzać w badaniu. Rozetnę ją. Masz coś przeciwko?”. Byłam zszokowana jego pomysłem ale nie chciałam tego okazać. Przywołałam się do porządku – to przecież lekarz, wie, co robi! – i nieśmiało, ale wyraźnie, pokiwałam głową. Przybliżył się, ogarniając mnie ciasno polem rażenia swojego zapachu. Teraz byłam jego absolutną poddaną. Coś dziwnie twardego oparło się o moją nagą cipkę i napierało na nią. Jego nagie krocze i moje oddzielała tylko warstwa jego spodni. Ze stoickim spokojem zaczął rozcinać moją bluzkę od pępka w górę. Z cichym trzaśnięciem uwolnił moje dwa sterczące cycki. „Dobrze.” – orzekł, wpatrując się w moje sutki – „Badanie zacznę od Twoich piersi. Będę je dotykał i sprawdzał, czy wszystko porządku. Nie ruszaj się i oddychaj głęboko.” Posłusznie rozchyliłam wargi i wdychałam łapczywie powietrze. Drżałam ze zdenerwowania i niepewności. Poślinił dwa palce wskazujące i zaczął okrążać mojego sutki. Ku mojej zgrozie zaczęły wyzywająco sterczeć, jak na alarm. Po chwili wziął obie piersi w całe dłonie i zaczął je uciskać do siebie, jednocześnie masując. Z każdą chwilą jego ruchy stawały się mocniejsze i szybsze, a coś co opierało się o moją cipkę, twardsze i większe. Jego stojący penis napierał na rozporek i uwierał mnie w krocze. „To normalne, to normalne” – powtarzałam sobie w duchu. „Za chwilę przejdę do badania krocza.” – stwierdził głosem który miał w sobie całą stanowczość i rzeczowość dobrego lekarza. Odsunął jedną rękę od mojej piersi i poślinił trzy środkowe palce jednym liźnięciem. Odsuwając się minimalnie od mojej cipki kroczem wsadził mi palec do środka. Zrobił to powoli i z oporem, jakby przedzierał się do wnętrza mojej pochwy z trudem. „Jesteś strasznie ciasna. Ledwo mogę włożyć palec. Do badania będę jednak potrzebował poszerzyć wejście do twojej pochwy.” – kontynuował. Bolał mnie już ten jeden palec i zanim się powstrzymałam wyrwało mi się „Nie!”. Włożył mi ponownie wyjęty przed chwilą palec i wzdrygnęłam się. „To jest absolutnie konieczne do prawidłowego badania” – mówił, a jego palec wbijał się w moją cipkę – „Będę przecież musiał włożyć go tam całego, aż do jąder, żeby naprawdę cię zbadać. To normalna procedura przy badaniu dziewicy. Zaraz włożę drugi, trzeci i czwarty palec. Staraj się nie ruszać kiedy będę próbował cię poluzować.” Po chwili poczułam jak ból w mojej cipce się nasila. „To mnie boli!” – wyrzuciłam z siebie. „Tak, ja wiem” – odparł – „ale zrozum, że jest to naprawdę konieczne. Masz bardzo ciasną cipkę. A ja muszę przeprowadzić badanie!”. Zabrał rękę z mojej drugiej piersi i rozpiął nią rozporek. Przystwił coś ciepłego i bardzo twardego do mojej cipki. Łzy zakręciły mi się w oczach kiedy zaczął tym napierać do środka. „Nie, proszę pana, proszę przestać, proszę, to boli, aa!” – krzyczałam. Ze stoickim spokojem odpierał moje ataki szepcząc prosto w moją twarz „Rozumiem, ale nie ma innego wyjścia. Będę powoli wkładał aż wejdzie cały. To jest konieczne. Tak. Tak…Tak…” – w miarę jak mówił jego głos się zmieniał, stawał się głębszy, a słowa wyrzucał z siebie szybciej i jakby haustami. Bolało mnie całe krocze a łzy pociekły po policzkach. Jęczałam, żeby przestał, że nie wiem co robi i znów żeby przestał. Ale on napierał wciąż z taką samą stalową siłą. Czułam jakby mnie rozrywało na pół. Byłam pewna, że leci mi już krew. On bezustannie napierał a jego penis milimetr po milimetrze wdzierał się w moją cipkę. „Jeszcze tylko połowa, włożyłem już prawie całego, jeszcze kawałek, aż zmieści ci się tam cały” – krzyczał szeptem w moją twarz. W końcu, kiedy ból był już strasznie nieznośny i w bezsilności moje protesty ustępując miejsca wyłącznie jękom, poczułam ostatnie mocne szarpnięcie jego bioder a jego ciepłe jądra przylgnęły do mojej pupy. Miałam na ustach krzyk wywołany jakąś granicą bólu, lecz został stłumiony kiedy wpił się swoimi ustami w moje i dosłownie scałował mój ból zachłannym pocałunkiem. Poczułam ciepło i pewne echo, albo może zapowiedź czegoś pięknego. Oddałam się temu dosłownie w chwili kiedy na raz odsunął się ode mnie i ból wywołany jego penisem oraz ciepło płynące z jego zapachu i pocałunku zostały ze mnie wyrwane na raz. Jedną ręką zapiął rozporek drugą włożył do kieszeni i bez słowa ani spojrzenia ruszył w stronę drzwi. Bez oglądania rzucił „Idź już” z ręką na klamce. Drzwi zamknęły się z dudnięciem przeciągu i zostałam sama. W pośpiechu naciągałam na siebie ubrania i kurtkę na goły biust, nie oglądając się na skrawki rozciętej bluzki. Pierwszy raz był taki jak mi kiedyś powiedziano – straszny, dziwny i piękny jednocześnie.

Dodaj komentarz