Podłe kłamstwo

Ta chwila mogłaby trwać wieczność, a oni by tego nie odczuli. Minuty nieubłaganie płynęły, tworząc utracone chwile. Ale to nie miało dla nich żadnego znaczenia.

Nie poruszyła się ani na chwilę. Czuła na sobie jego przeszywający wzrok. Czekała, aż wykona pierwszy krok. Gdy myślała o ich pierwszym pocałunku, dostawała dreszczy. Choć był wymuszony, to bardzo dobrze go wspominała. Pamiętała każdy najmniejszy ruch jego ciepłych warg na swoich. Chciała by znowu to zrobił. Patrzyła mu w oczy, próbując go przejrzeć, ale bardzo dobrze się maskował. Nachylił się. Liczyła, że zrobi to o czym skrycie marzyła od dawna. Ale on natychmiast się wycofał. Puścił ją i wstał z podłogi jak gdyby nigdy nic. Poczuła silne rozczarowanie. Powoli podniosła się z podłogi i wyszła stamtąd.

Pragnął jej od zawsze. Doprowadzało go to do szaleństwa. Aby rozładować napięcie intensywnie trenował. Po wyczerpującym wysiłku był tak zmęczony, że natychmiast padał na łóżko i zasypiał. Ale ostatnio nie miał na to czasu. Czuł, że traci zdrowy rozsądek. Chciał ją pocałować. Nachylił się by to zrobić, ale dotarło do niego, że i tak przekroczył granicę. Natychmiast się wycofał. Puścił ją i wstał z podłogi jak gdyby nigdy nic. Czekał, aż ona wreszcie wyjdzie z jego pokoju. Nie musiał długo czekać. Wyszła bez słowa. Odetchnął z ulgą. Położył się na łóżku i zasnął.

Rebecca od samego rana pracowała. Spała tylko trzy godziny, więc była wykończona i nie mogła się na niczym skupić. Biały pojawił się trzy razy na ekranie i za każdym razem miał do niej pretensje. Zaczęło ją to powoli przerastać. Usiadła na krześle i ukryła twarz w dłoniach. Nagle poczuła, że ktoś chwyta ją i przyciska do ściany. Poczuła na policzku przyśpieszony oddech. To musiał być on. Niepewnie otworzyła oczy. Uśmiechnął się do niej. Nie odwzajemniła uśmiechu. Miała straszny mętlik w głowie. Ani trochę nie rozumiała jego postępowania. Rzeczywiście był człowiekiem zagadką. Trudno było jej powiedzieć, czy było to jego zaletą, czy wadą. Tak naprawdę nie wiedziała o nim nic. Ukrywał przed światem i przed nią samą swoje życie. Zanim zdążyła cokolwiek zrobić, wpił się w jej wargi. Zapamiętale ją całował. Z zapałem, ochotą. Robił to z uczuciem, bez zahamowań. Niepewnie odwzajemniła pocałunki. Złapała rytm i po chwili całowała go z taką samą gorliwością jak on ją. Ogarnęło ją niesamowite gorąco. Dotyk jego zimnych dłoni przynosił ukojenie i sprawiał, że dostawała silnych dreszczy. Nie potrafiła określić kiedy wsunął ręce pod jej pomarańczowy golf. Była tak pochłonięta pieszczotami, że nie wiedziała co się dzieje wokół niej. Jakby świat zewnętrzny przestał istnieć. Czuła, widziała i słyszała tylko jego. Wszelkie problemy z jakimi musiała się zmagać zniknęły. Zaczął delikatnie kąsać jej szyję. Odpowiedziała na to cichym jękiem. Rękoma masował jej pośladki. Na chwilę oderwał się od niej. Spojrzała na niego wzrokiem pełnym pożądania.
-Chodź.-stanowczo. To był bardziej rozkaz niż prośba. Chwycił ją za rękę i wyprowadził z laboratorium. Nie musiał jej do niczego zmuszać. Sama tego chciała. Czuła, że traci zdrowy rozsądek. Przestało się dla niej liczyć to, że idzie do łóżka z zupełnie obcym facetem. Weszli do jego pokoju. Zamknął drzwi. Przycisnął ją do nich i wrócił do całowania. Zsunął fartuch z jej ramion. Zdjął z niej golf. Irytowało ją to, że tak długo to trwa. Chciała go poczuć w sobie. Wszelkie wcześniejsze obawy z tym związane zniknęły. W głębi duszy śmiała się z samej siebie, z własnego tchórzostwa.
Zauważył, że była rozluźniona. W laboratorium wyczuł jej niepokój, a w tej chwili nie było tego po niej widać. Zrzuciła z niego marynarkę. Próbowała odpiąć guziki jego białej koszuli, ale nie szło jej najlepiej z powodu drżących rąk. Pomógł jej w tym. Odpięła stanik, zsunęła z ramion i rzuciła w kąt. Zaczął pieścić jej piersi powolnymi, okrężnymi ruchami. Odchyliła głowę w tył. Objął ją w pasie. Zawiesiła mu się na szyi. Namiętnie ją pocałował. Powoli zaciągnął ją w stronę łóżka. Położył ją na nim delikatnie muskając jej usta. Zamknęła oczy. Usłyszała dźwięk odpinanego paska i suwaka. Drgnęła. Dopiero wtedy zaczęła się wahać. Czuła się niezręcznie leżąc jak kłoda, ale nie miała odwagi się ruszyć. Jej pewność siebie zniknęła bezpowrotnie. Nie chciała by cokolwiek poszło nie tak, zwłaszcza z jej winy. Wsunął jej dłonie pod spódniczkę i zdjął majtki mokre od śluzu. Westchnęła. Po chwili poczuła jak wodzi główką penisa po wilgotnych wargach muszelki i po czym zdecydowanym ruchem pchnął. Wydała z siebie krzyk. To był ból pomieszany z przyjemnością. Spojrzał na nią zaskoczony. Po chwili zrozumiał wszystko. Podnieciła go myśl, że jest tym pierwszym. Poruszał się w niej z początku powoli. Wzdychała głośno. Po chwili mocno przyśpieszył. Posuwał ją szybko, mocno i głęboko. Doprowadzał ją tym do szaleństwa. Krzyczała głośno. Zatkał jej usta namiętnym pocałunkiem. Po niedługim czasie poczuła silne dreszcze. Jeszcze nigdy czegoś takiego nie przeżyła. Wszystko zaczęło jej wirować. Serce waliło jej jak oszalałe. Poczuła jak coś ciepłego i lepkiego wypływa z jej wnętrza. Objęła go za szyję.
-Kocham cię.-szepnęła mu do ucha. Liczyła na odpowiedź, ale jej nie otrzymała. Wtedy dopiero zaczęła docierać do niej myśl, że on nie czuje tego samego co ona. Na myśl o tym chciało jej się płakać. Starała się odgonić od siebie złe myśli. Zamknęła oczy i starała się zasnąć.

Poszła do pracy w bardzo dobrym nastroju. Praca szła jej gładko. Nadrobiła zaległości z poprzedniego dnia, dzięki czemu była o wiele spokojniejsza. Kiedy wszedł przeglądała wyniki badań Mariszy. Uśmiechnęła się na jego widok. Ruszyła w jego stronę i chciała go pocałować, ale niespodziewanie się odwrócił. Spojrzała na niego zaskoczona.
-Naprawdę liczyłaś, że coś do ciebie czuję?-spytał z lekką kpiną w głosie. Sprawiał wrażenie rozbawionego.
Poczuła się, jakby dostała z liścia. Krew odpłynęła jej z twarzy. Oparła się o biurko, żeby nie stracić równowagi. W jej oczach mógł dostrzec ból. Spuściła wzrok.
Podszedł do niej. Pogłaskał ją po policzku. Uśmiechnął się wrednie.
-Całkiem nieźle jak na nowicjuszkę.-z lekką ironią.-Jeśli chcesz to kiedyś powtórzyć, to ja bardzo chętnie.
Nie mogła dłużej tego słuchać. Odepchnęła go od siebie i wybiegła z laboratorium.

Dodaj komentarz