Podwójna zdrada

… to był wesoły i mocno zakrapiany wieczór andrzejkowy, całe towarzystwo dość już wstawione wymyślało kolejne ciekawe zabawy. W pewnym momencie przypomniałem sobie, że dawno już nie widziałem swojej dziewczyny, początkowy myślałem że może się wietrzy na zewnątrz jednak gdy przez dłuższy moment nie mogłem jej znaleźć, zacząłem poszukiwania na dobre. Nie trwało to długo bo zgubę znalazłem w toalecie na ostatnim piętrze schroniska, niestety obmacującą się z jakimś gościem. Stanąłem i postanowiłem zobaczyć co z tego wyniknie. Parka nieświadoma mojej obecności szybko i namiętnie pozbywała się ciuchów, myślałem wtedy że szlak mnie trafi ale byłem też ciekaw co będzie dalej. Koleś dość szybko zdarł z Kaśki ciuchy, widziałem ukradkiem jak tarmosił jej cycki, wpychając przy tym palce do cipki, Kaśka jęczała, wypinała tyłek, pewnie chciała więcej i mocniej. Po chwili klęknęła przed gościem , zdarła z niego slipy i zaczęła mu robić loda, nie wiele mu trzeba było bo szybko wystrzelił wszystko prosto do ust tej zdziry. Spijała to, lizała jego pałę i widać było że jest jej ciągle mało. Po chwili masowania kolesiowi fujary, ta znów stała na baczność, facet bez ogródek wziął moją laskę za włosy, podniósł i obrócił.

W życiu nie widziałem żeby koleś tak mocno zapakował lasce kutasa w cipę, ta aż zasyczała. Po chwili jednak wygięła śmiało swoje ciało wypinając tyłek jeszcze bardziej dając tym samym sygnał że podoba jej się takie rżniecie i ciągle jej mało. Stałem tam jak wryty a przed oczami przelatywały mi wszystkie wspólnie spędzone lata, byłem zły do granic możliwości i rządny zemsty. Gdy znów sięgnąłem ich wzrokiem widziałem kolesia tarmoszącego jej cycki, walił ją z całych sił a ta jeszcze go podpuszczała jak zdziczała suka. Widziałem jak koleś kończy pakując w nią całą spermę jaka jeszcze mu została, ona też głośno zajęczała , zamarli na moment to był finał . Wycofałem się wtedy, miałem mętlik w głowie, tysiące myśli wirowały jak oszalałe, był żal i gniew. Rządza zemsty doprowadził mnie do mocno pijanej przyjaciółki Kaśki, dodatkowym plusem był fakt że dziewczyna nie raz dawał mi do zrozumienia że ma na mnie chrapkę. Postanowiłem to wtedy wykorzystać, celowo zaprowadziłem Madzie do odosobnionej stołówki gdzie bez ogródek zadarłem jej krótką kieckę i zdarłem z niej springi. Coś mamrotała ale nie słuchałem zupełnie, posadziłem ją na stole, rozwarłem nogi i wszedłem jak ten koleś wcześniej w Kaśkę. Madzia nie miała sił, opadła na plecy i cicho pojękiwała. Byłem strasznie naładowany wcześniejszą sytuacją wiele mi nie trzeba było, może po 5 minutach zlałem się w lasce niemiłosiernie. Wtedy też weszła ona, nic nigdy nie dało mi takiej satysfakcji jak wtedy jej błędne oczy, widziała że się dopinam, widziała jak sperma wypływa z ogolonej cipki Madzi, widziała moje zadowolenie. Wychodząc powiedziałem tylko … to jest jeden do jednego. Wyjechałem jeszcze tego wieczoru.

Dodaj komentarz