Polonistka i prawdziwa wychowawczyni

Nie wiem jak inne historie tutaj zamieszczane, ale moja jest prawdziwa. Wszystko wydarzyło się, gdy miałem 16 lat i dzisiaj nie wyobrażam sobie lepszej utraty dziewictwa. Był maj. Wyjechaliśmy z klasą na “zieloną szkołę”. Moją wychowawczynią i jednocześnie polonistką była Pani Monika – wtedy – 35-cio letnia, szczupła blondynka. Zawsze uważałem ją za wyjątkowo atrakcyjną kobietę, ale nigdy na jej temat nie fantazjowałem. Wszystko zmieniło się na tym wyjeździe. Któregoś dnia, późno wieczorem, gdy wszyscy byli już w pokojach, wyszedłem do toalety. Idąc korytarzem usłyszałem ciche pochlipywanie. To była Monika, która siedziała na schodach i płakała. Trochę się przestraszyłem więc podszedłem i sprawdzić co się dzieje. Zapytałem czy wszystko w porządku. “Nie. Nie jest w porządku. Usiądź obok mnie”. Po chwili przytuliła się do mnie mocno i zaczęła płakać. Okazało się, że jej mąż postanowił ją zostawić. Czułem jak bije jej serce. Obejmowała mnie coraz mocniej. Nagle podniosła głowę i popatrzyła mi w oczy przez dłuższą chwilę. I nagle mnie pocałowała. Poderwałem się na równe nogi, a ona się uśmiechnęła. I ten uśmiech przez łzy mnie uspokoił. Złapała mnie zarękę i wstała. Poszedłem za nią piętro wyżej, gdzie wszystkie pokoje były puste a na końcu korytarza stały dwie kanapy i stolik. Szedłem za nią stopień po stopniu. Miała na sobie króciutką jeansową spódniczkę, naciągniętą na kształtne pośladki. Smukłe, gładkie i piekielnie zgrabne nogi, nasmarowane jakimś nawilżającym mleczkiem lśniły w kiepskim świetle korytarza. Górę opinał biały jak śnieg t-shirt, pod którym nie miała stanika. Byłem zdenerwowany, ale jednocześnie niepokojąco podniecony. Przez korytarz szliśmy obok siebie a ona cały czas trzymała mnie za rękę. “Masz dziewczynę?” – zapytała. Odpowiedziałem, że nie. “A co o mnie myślisz? Czy jestem atrakcyjna? Podobam ci się?”. Zamarłem, nie wiedziałem co odpowiedzieć. Usiedliśmy na kanapie a właściwie to ja usiadłem a Monika wsunęła się na moje kolana. Weszła na mnie okrakiem mocno obejmując mnie udami. Czułem jej zapach i ciepło. Sutkom pod bluzeczką zaczęło robić się wyraźnie ciasno. Miałem na sobie spodnie od dresu. Monika siedząc na mnie szybko wyczuła, że pomimo nerwów jestem bardzo podniecony. Uśmiechnęła się uroczo i pocałowała mnie namiętnie. Czułem jej smak. “Chcesz? Mogę ci coś dać. Wiesz co to jest, skoro tutaj wylądowaliśmy. Pytanie tylko, czy tego chcesz…”. Skinąłem głową a ona zaśmiała się i zaczęła mnie całować. Zdjęła koszulki – swoją i moją. Teraz nasze ciała szczelnie przylegały do siebie. Czułem jej jędrne i ciepłe piersi na sobie. odchyliła się przyciskając moją głowę do piersi. “Pieść mnie! Całuj!” Ssałem jej sutki a rękoma pieściłem pośladki pod zadartą sukienką. Monika zeszła ze mnie, uklękła i sprawnym ruchem zsunęła moje spodnie do kostek. Delikatnie zaczęła muskać nosem i ustami mojego ptaka. Kiedy był już całkowicie sztywny, zaczęła go delikatnie ssać, najpierw spokojnie, potem coraz głębiej i szybciej. Pomagała sobie ręką. Kiedy zauważyła, że zbliżam się do końca, przestała. “Chcesz na prawdę poznać kobietę?” Skinąłem tylko głową a ona wstała, stanęła przede mną w lekkim rozkroku i uniosła spódniczkę. Nie miała bielizny. Moim oczom ukazał się piękny widok. Wygolona, delikatna i rożowa muszelka. Weszła na mnie i patrząc mi w oczy, z uśmiechem wsunęła ręką mojego ptaka w siebie. Poczułem ciepło i wilgość jej szparki. Delikatnie wsunęła się na mnie do samego końca, zaparła udami o moje biodra i zaczęła powoli ujeżdżać. Położyła moje dłonie na swoich pośladkach. Posuwała się na mnie coraz szybciej, przyciskając moją twarz do swoich piersi. Dyszała coraz szybciej i starała się kontrolować jęki, żeby nikt nas nie usłyszał. “Pieść mnie! Kochaj mnie! Rżnij mnie!” – syczała przez zęby. Chwilę później jej ciałem wstrząsnął orgazm. Wiła się na mnie i zaciskała każdy mięsień. Nie zwalniała tempa. “Szybciej! Skończ już! Spuść się we mnie! Głęboko!”. Wystarczyła chwila, żebym przeżył swój pierwszy orgazm w kobiecie. Trysnąłem w nią głęboko a gdy poczuła moją spermę głęboko w sobie, jeszcze mocniej nadziała się na mnie. Kiedy wypłynęła ze mnie ostatnia kropla, opadała z sił i objęła mnie mocno. “Dziękuję! To było cudowne!” Leżeliśmy jeszcze chwilę w bezruchu. Kiedy emocje opadły, śmiejąc się, powoli i cicho ubraliśmy się i jedno po drugim wróciło do swoich pokoi. Oczywiście nie trudno się domyślić, że jeszcze nie raz spotykaliśmy się w celu oczywistym :) U niej w domu, w szkolnej toalecie po lekcjach, w lesie…

Dodaj komentarz