Powrót

Ze snu wyrwało go głośne pikanie budzika. Otworzył oczy i przewracając nimi na wszystkie strony popatrzył na sufit i ściany. Powoli podniósł się. Po erotycznym śnie wciąż sterczał mu kutas. Czuł to wyraźnie. Usiadł na brzegu łóżka i westchnął:

- Kurwa, znów ranek.

Jeszcze zaspany podreptał po omacku w stronę łazienki. Zdjął piżamę i wszedł pod prysznic. Gorąca woda z samego rana – to jest to co uwielbiał. Lubił jeszcze coś innego. Mył swoje ciało powoli. Kutaska zostawił na sam koniec. Namydlił go poruszając ręką w górę i w dół. Usiadł na brzegu brodzika. Woda wciąż leciała, on nie przestawał ruszać ręką. Starał się przypomnieć sobie piękny sen, ale widział tylko postrzępione kawałki: sesja zdjęciowa, on i modelka, ona nagle na łóżku, znika z niej ubranie, jest w niej.

- Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaahh

Było po wszystkim. Domył kutaska do końca i wyszedł. Spojrzał w lustro. Znów to zrobił, choć przyrzekał sobie, że nigdy więcej. Ostatni raz? Chyba tydzień temu… Tak… był w barze, miał już lekko w czubie, kątem oka zobaczył zgrabną brunetkę. Ale cały śmierdział papierosami i piwem… Wiedział, że taki nie zrobi na niej wrażenia. Umył zęby myśląc co dziś musi zrobić. Praca… obiad… dom… kolacja… sen… dzień jak co dzień… Kiedy ona wreszcie wróci?
Za granicą była już dwa lata. Wyjechała, zostawiając go samego, pocałowała go ostatni raz i odleciała. A on… on czeka, aż wróci. Czy była tego warta? Wtedy był pewien, że tak. Teraz – po dwóch latach postu – nie jest już tak o tym przekonany. Czy ją kochał? Dosłownie tak, ale raczej nic do niej nie czuł. Był jednym z tych facetów, którzy są w stanie zrobić wszystko, że kobieta poszła z nim do łóżka, a że była w tym dobra… cóż ,dopóki dostawał co chciał, nieważne było coś takiego jak uczucia. Ale teraz jej nie ma, a on wciąż pości… co stało się przez te trzy lata związku, że nie chciał robić tego z żadną inną?
Stał tak długo myśląc o tym. Z zamyślenia wyrwał go dzwonek do drzwi. Poszedł i otworzył je. Nie wiedział co się dzieje – od razu rzuciła mu się w ramiona krzycząc:

- Jestem. Tęskniłeś?

Zostawił to pytanie wiszące w powietrzu. Pocałował ją mocno i namiętnie, zjeżdżając ręką na jej jędrną pupcie. Świat im zawirował, gdy ich języczki się splotły. Oderwał od niej usta i wyszeptał cicho do uszka:

- No pewnie, kochanie.

Przywarli do siebie mocno. Był szczęśliwy. Nie mógł nie być. Przy Ewie zawsze było mu dobrze, czuł się bezpiecznie, ona zawsze miała czas dla niego. Może to jednak była miłość? Nie mógł uwierzyć. On zawsze tylko mówił, że kocha, ale nigdy nic nie czuł, ale przy niej… ona była inna. Za nią mógłby oddać życie. Teraz, stojąc przy niej wiedział dlaczego nie szukał przyjemności – ona była warta wszystkiego – nawet dwóch lat czekania, aż się zobaczą. Obejmując ją powiedział:

- Wezmę dzisiaj dzień wolnego.
- Nie skarbie… idź do pracy, przygotuje dla nas coś specjalnego.
- Dobrze… kocham Cię, naprawdę.
- Ja Ciebie też kocham.

Pocałował ją na pożegnanie i wyszedł. Weszła do kuchni. Nie mogła w to uwierzyć – nie przestawił niczego od jej wyjazdu. Jej kubek wciąż stał w tym samym miejscu… nie umyty, niedotykany. Jednak patrząc na niego uśmiechnęła się, mimo tego, że jej ulubiony kubeczek żył już własnym życiem. Zaczęła przygotowania…
W końcu koniec roboty. Otworzył drzwi. Wszystkie światła były zgaszone. Czy to był tylko sen? Nie… w pokoju grała cicha muzyka… Na samą myśl co przygotowała, serce zaczęło mu szybciej bić. Zamknął powoli drzwi. Zdjął buty i kurtkę i poszedł za cichym odgłosem muzyki. Wszedł do pokoju. Był oświetlony jedynie kilkoma świecami. Ona leżała na łóżku w samych pończoszkach, w pozycji zachęcającej do pieszczot. Gdy go ujrzała uśmiechnęła się i powiedziała:

- Witaj w raju dla niegrzecznych chłopczyków.

Zaczął iść w jej stronę. Pod stopami czuł coś miękkiego, ale nie mógł zobaczyć co to takiego. Po pierwsze dlatego, że jego wzrok przyciągało coś innego, a po drugie dlatego, że światło świec oświetlało tylko jej prawie nagie ciało. Delikatny, ciepły płomień świecy podkreślał jej piękno. Drgający na jej piersiach cień podniecił go do tego stopnia, że kutasek zaczął szybkie, awaryjne wynurzenie. W powietrzu czuł intensywny zapach perfum, kręciły go bardzo – to były jego ulubione żeńskie perfumy. Orgazm dla nosa. Ona chyba to zauważyła, bo cicho wyszeptała:

- Tak pachnie miłość.

Chciał położyć się blisko niej, ale zatrzymała go w połowie drogi:

- Gdzie idziesz?
- Do Ciebie.
- Nie tak szybko, najpierw musisz się postarać. Na ziemie w tej chwili.

Posłusznie wykonał polecenie. Teraz poczuł co ma pod stopami – to poduszki… „Wyciągnęła chyba wszystkie, które miałem” – pomyślał. Wstała i zaczęła powoli iść jego stronę. Usiadła mu na brzuchu i szparką przejechała po jego ciele aż po szyję, a później znów w dół.

- Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaahhh. Jak mi dobrze… Nie wejdziesz we mnie dopóki nie będę czyściuteńka… No już na co czekasz?
- Dobrze kochanie.

Przybliżyła się do niego tak aby mógł zacząć ją lizać. Zaczął od piersi. Zawsze były piękne i kuszące – nawet w ubraniu, ale teraz – oświetlone jedynie blaskiem świec były nieziemskie. Dotknął ich powoli języczkiem. Zaczął je lizać. Przyssał się do nich. Ona zaczęła mruczeć. Mógłby jej tak słuchać godzinami. W tle wciąż grała muzyka, a on wciąż je lizał nie mogąc się nimi nacieszyć. Teraz przyszła pora na brzuszek. Powoli, jadąc języczkiem slalomem od góry do dołu zaczął nawilżać go swoją śliną. Już był blisko cipeczki. W nozdrza uderzył go jej kobiecy zapach. Podniecił się jeszcze bardziej. Chciał i tam zawędrować języczkiem, ale ona oderwała go od siebie. Zeszła z niego i usiadła na skraju łóżka:

- A co z nóżkami?

Przybliżył do nich i zaczął zsuwać pończoszki całując jednoczenie, i liżąc pojawiające się ciałko. Gdy była już naga i umyta stanęła obok niego i przycisnęła swoje bioderka mocno do jego bioderek.

- Czuje, że mnie pragniesz.
- Tak, bardzo.
- Nie tak szybko mój kochany.

Zdjęła z niego koszule całując go po torsie. Później zsunęła spodnie i zostawiła go w samych majtkach. Położyła się znów na łóżeczko i rozchyliła nogi tak, że mógł widzieć jej śliczna ogoloną cipeczkę.

- Podejdź do stołu.

Podszedł i zobaczył, że leży tam kilka kostek lodu. Odwrócił się i spojrzał jak patrząc na niego macha twierdząco głową. Wziął jedną i usiadł obok niej na łóżko. Zaczął ją dotykać nią w okolicach jej kwiatuszka.

- Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaahhh!!!

Było jej dobrze, więc kontynuował. Lód w kontakcie z gorącym ciałem szybko topniał i po jakimś czasie na jej ciele pozostało tylko troszkę wody. Zlizał ją z niej i poszedł po kolejną kosteczkę. Tym razem bawił się w taki sposób z jej cipką, a po jakimś czasie wsadził ją do środka i wszedł języczkiem.

- Mmmmmmmmmmmmmmmm..

On też by zamruczał, ale miał w tym czasie mnóstwo pracy: jego języczek zajmował się jej szparką, poruszał kostką lodu i spijał soczki pomieszane z wodą. Przycisnęła go mocno do siebie. Ssał dalej. Jej oddech był coraz cięższy.

- Ooooooooo takkkkkkkkkkkkkkk!!

Wypuściła go i przyciągnęła do swoich ust. Gdy go pocałowała poczuła swój smak. Był bardzo przyjemny, nakręcił ją jeszcze bardziej. Chwyciła go za pośladki i ścisnęła je mocno. Później przesunęła rękę na jego nabrzmiałego kutaska i zaczęła go masować przez materiał.
On oplótł ją rękoma i zaczął całować ją po szyi i ramionach. Ona zaczęła uwalniać jego kutaska. Zadrgał ucieszony, gdy wyjmowała go z majtek. Nie czekał długo – wszedł w nią i zaczął się rytmicznie poruszać.

- Jeszcze, jeszcze, jeszczeeeeeee.. mooooocniej kochanie.

Mówiąc te słowa Ewa zaczęła się wić pod nim. Oboje jęczeli. Było im naprawdę dobrze. Podniecenie rosło wraz z kolejnymi ruchami.

- Nie przestawaj.
- Nie zamierzam.

I znów mocno pocałował ją w usta. W tym momencie oboje odlecieli. To uczucie pogłębił jeszcze mocny wytrysk ciepłej spermy. Długo szybowali gdzieś w chmurach, ale w końcu wróciły im zmysły i serce zaczęło bić normalnym rytmem.
Leżeli później tak jeszcze długo tuląc się do siebie. Cisze przerwała Ewa:

- Tęskniłam za Tobą kochanie.
- Ja za Tobą też. Proszę Cie skarbie, nie wyjeżdżaj już nigdzie.
- Bez Ciebie się stąd nigdzie nie ruszę.

A on wiedział, że chce spędzić z tą kobietą resztę swojego życia.

Dodaj komentarz