Prawdziwy zawodowiec

Usiadł przed komputerem zapalając papierosa. Wpatrywał się w zielone literki pojawiające się na terminalu myśląc o spotkanej dziś dziewczynie. Była tak piękna. O takiej kobiecie śnił po nocach. Od tak dawna nie miał kobiety. Do tej pory jego jedynym przyjacielem była zawsze wierna dłoń. Ostatnio wykorzystywał ją tak często. Czuł, że dziś znów pójdzie w ruch. Był tak blisko niej, czuł jej zapach, widział przebijające się przez bluzeczkę sutki. Był pewny, że pod krótką spódniczką nie ma majtek, była już prawie jego, ale zawahał się, zwątpił w swoje możliwości, dał jej odejść – wsiadła do tramwaju i pojechała w swoją stronę. A przecież kiedyś nie miałby z tym żadnych problemów: podszedłby do niej, zaczął rozmowę, a po 5-10 minutach wziąłby ją na ostro w jakiejś ciemnej bramie. Tak… taki był kiedyś: Edyta, Klaudia, Dorota, Sylwia, Dominika – pamięta każdą z nich: jak je zdobywał, jak się z nimi kochał. Był mistrzem w swoim fachu, patrzył na kobietę i już wiedział jaki ma być, zakładał odpowiednią maskę i… budził się następnego dnia przy kobiecie, o której jego znajomi tylko mogą marzyć.
Jednak ostatnio coś się zmieniło. Może to poczucie winy, że zawsze miał kogoś na boku, siarczysty policzek Dominiki, jej ostre słowa? Nie zastanawiał się nad tym, w tej chwili myślał tylko o tej kobiecie, o jej dużych piersiach, które uśmiechały się do niego spod kusej bluzeczki. Mechanicznie już wpisał login i hasło, papieros już dawno się wypalił, ale on wciąż nie wyjmował go z ust, zbyt zajęty myśleniem.
Jego marzenia o nieznajomej przerwał dzwonek do drzwi. Przeklinając los, świat i Boga, za wyrwanie go z zamyślenia poszedł zobaczyć winowajce. Od niechcenia otworzył drzwi. Powitał go cichy, słodki głos: „Dzień dobry Panu. To zajmie tylko kilka minut. Czy mógłby Pan wypełnić tą ankietę?” Gdy kobieta przestała mówić podniósł głowę… to była ona, piękna jak z obrazka, jego wspaniała kochanka. Nie namyślał się już dłużej – Boga, którego przed chwilą nienawidził teraz wielbił i wychwalał, dziękując za szanse. „Oczywiście Proszę Pani, z miłą chęcią, ale nie stójmy tak na korytarzu. Może Pani wejdzie do środka i usiądzie na chwilkę?”, powiedział jednocześnie zapraszając ją gestem do środka. Kobieta chwilę się wahała, ale zniewalający uśmiech mężczyzny przekonał ją. Weszła. Gdy zamknął za nią drzwi pomyślał „już jesteś moja”. Wiedział, że nie może się pomylić. Idąc za nią podziwiał krągły tyłeczek. Zaprosił ją do salonu i wskazał fotel.
Usiadła na nim, był bardzo wygodny. Rozsiadła się na nim czekając na gospodarza, który usiadł obok niej. Przybliżyła się do niego, przyciągnął ją ostry zapach perfum. Była samotna, czuła się zapomniana, pominięta. Wszystkie jej przyjaciółki miały wspaniałych facetów, na których mogły liczyć, a ona… ta najpiękniejsza, najmądrzejsza, najrozsądniejsza, najwspanialsza kobieta, którą wszyscy chwalili była pomijana. Naprzeciw niej siedział fajny, zadbany mężczyzna, sądząc po mieszkaniu samotny. Poczuła jak sutki zaczynają jej twardnieć, mimowolnie zbliżyła rękę do swojego przyrodzenia. Nagle przebudziła się, jej wymarzony mężczyzna coś do niej mówił. Skupiła się na poszczególnych słowach i udało się jej złożyć z nich zdanie: „Może poda mi Pani tę ankietę?”.
Wiedział, że to odpowiedni moment, aby zaatakować starał się nie myśleć o jej piersiach, o tym co z nią zrobi… To wszystko nastąpi, albo nie, nie ma co o tym myśleć, trzeba działać

- Widziałem dziś Panią na przystanku.
- Słucham?
- Widziałem dziś Panią na przystanku.
- Kiedy?
- Około południa.
- Możliwe, jechałam wtedy do firmy. To dziwne, że mnie Pan zapamiętał.
- Nazywam się Sebastian. A Pani?
- Krystyna. Bardzo mi miło poznać.
- Mi również. Może zanim wypełnimy tą ankietę czegoś się napijesz Krysiu?
- A co masz do picia?
- Wodę mineralną, albo jakiś soczek.
- Poproszę wodę.

Nalał jej szklankę zimnej, mineralnej wody. Robił to na jej oczach, zawsze wszystko robił na oczach swoich ofiar – wzbudzał tym zaufanie. One widziały, że jest szczery, nic nie ukrywa i zaczynały mu ufać, a to pierwszy stopień do piekła. Podał jej szklankę. Wypiła trochę, po czym odstawiła mówiąc: „Zimna… bardzo dziękuję”. Stanął przy niej, nachylił się i pocałował ją w szyję.

- Popierdoliło cię?
- Chciałem cię troszkę rozgrzać.
- Za kogo ty się uważasz, co?
- Przepraszam, nie chciałem cię zdenerwować.
- To po huj to zrobiłeś?
- Podobasz mi się.
- I niby to jest powód?
- Przepraszam.
- Odpierdol się ode mnie

Zdenerwowana wstała i ruszyła w kierunku drzwi. Słyszała jego „Czekaj”, ale nie czekała szła czym prędzej. Dogonił ją przy drzwiach. Nie zdążyła ich otworzyć, chwycił jej dłoń

- Nie uciekaj.
- Odwal się ode mnie, zboczeńcu.

Nie mógł jej na to pozwolić. Gdyby to zrobił, zobaczyłby ją ostatni raz w życiu. Odciągnął ją siłą od drzwi.

- Nigdzie nie pójdziesz.
- Bo co mi, kurwa, zrobisz?

Nie wiedział już co robi, myślał już tylko swoim kutaskiem, który nabrzmiały, chciał wydostać się na wolność i czym prędzej wejść w cipkę. Przycisnął ją mocno do siebie. Poczuła przez materiał jego członka, zaczął się o nią obcierać, po czym przycisnął swoje usta do jej ust. Jego ręką zaczęła przesuwać się w dół po jej ciele, aż dotarła pod spódniczkę. Tak jak myślał – majtek nie było. Drugą ręką wciąż trzymał ją mocno, wiła się jak wąż próbując uwolnić się z jego silnego uścisku. Paluszki powoli zaczęły poruszać się w cipce. Najpierw jeden, później dołożył drugi. Podniecenie narastało, aż owładnęło także jego kochankę. Zaczęła oddawać pocałunki, ssać jego język, jej ręce zaczęły błądzić po jego ciele. Wtedy wypuścił ją z uścisku. Ta ręką była mu potrzebna na piersi. Wsadził ją pod bluzkę i przesuwając się do góry w końcu dotarł do jej biustu. Zaczął go masować, wciskać sutki. Złączeni razem, bezwiednie, zaczęli iść w stronę łóżka. Opadli na nie. On zaczął ściągać z niej ubranie, a ona z niego. Najpierw bluzeczka. Nareszcie mógł podziwiać jej piersi w całości: duże, okrągłe, zachęcające do dotyku. Musiał ich spróbować. Przybliżył się i wysunął język. Powoli zaczął przesuwać go po jej ciele.
Zadrżała z podniecenia. Zaczęła ściągać z niego koszule, a on w tej chwili przyssał się do jej sutka. Było jej tak dobrze. Dłonią zaczęła masować swój krok. Dawno nie było jej tak dobrze. Był świetny w tym co robił. Odessał się od piersi, ale zaczął pieścić jej brzuszek, całował go delikatnie, a dłonie walczyły ze spódniczką. Gdy dotarł ustami do cipeczki przywitał się z nią całując. Nie czekał długo, wysunął język i zaczął ją lizać, a później zagłębił się w jej ciele. Językiem badał każdy zakamarek jej waginy. Dołożył dwa paluszki aby pieścić jej guziczek. Nie wytrzymała wcisnęła go mocniej w swoje ciało. Chciała żeby robił tak cały czas. Cicho mrucząc prosiła o więcej.
Z rozkoszą spełnił jej prośbę. Było mu tak dobrze. Lizał ją. W tamtym momencie w smaku wydawała mu się nektarem, boską ambrozją dostępną tylko jemu. Ale jego kutasek wołał. Przerwał więc pieszczoty językiem. Wstał i zdjął spodnie.
Ona przybliżyła się do jego majtek. Powoli je zsunęła. Kutasek wyskoczył i aż zadygotał z rozkoszy. Wzięła go powoli w usteczka i zaczęła pieścić językiem od dołu. Wsuwała go coraz bardziej. Zaczęła się nim bawić. Ssała go i ruszała głową po czym przestawała, aby nie skończyć jeszcze zabawy. Wysunęła go z ust i językiem przesunęła od dołu aż do jąder, a później z powrotem. Kilka ruchów usteczkami i mogła poczuć jego wytrysk. Był silny. Połknęła cały ładunek i umyła kutaska do czysta.
Przybliżył się do jej uszka

- Dobrze mi z tobą.
- Więc pokaż, na co cię stać i wejdź we mnie.

Wymasowała mu kutaska, aby znów stanął. Gdy tak się stało rozchylił jej nogi i wszedł w nią jednym ruchem. Jej cipka była na to gotowa – wilgotna i ciepła. Oparł się na łokciach i zaczął się w niej ruszać. Zapragnął znów poczuć smak jej ust. Nie czekając na zaproszenie pocałował ją namiętnie ciągle się w niej ruszając. Z pocałunkami przesunął się na szyje. Przyspieszył ruchy. Zaczęła się wić i wyginać. Poruszał się z całą mocą. Ciepło zaczęło się rozchodzić po ich ciałach. Jeszcze kilka ruchów… jeszcze jedno mocne pchnięcie w jej ciele i… sczytują razem.
Odlatują w przestworza, czują się tak lekko. Przytuleni do siebie, czują jak biją ich serca. Cieszą się chwilą. On wciąż z zapamiętaniem się w niej porusza potęgując tylko jej doznania. Gdy razem wrócili do świadomości ona podziękowała mu za wspaniały seks składając na jego ustach delikatny pocałunek, niby muśnięcie skrzydeł motyla.

- Sebastian, masz kogoś?
- Nie.
- To do….

Nie pozwolił jej dokończyć. Złożył na jej ustach kolejny pocałunek i leżał później przytulony do niej długo, masując jej piersi i myśląc o tym, jak mu teraz będzie dobrze.

Dodaj komentarz