Prezent

Siedziałam bezmyślnie zapatrzona w monitor komputera. Dziś mi nic nie szło, nawet głupie wklepywanie literek. Od kilku dni nie miałam najlepszego nastroju, nie czułam się też najlepiej. Chyba dopadła mnie zimowa depresja… Z zamyślenia wyrwał mnie dźwięk dzwonka telefonu stojącego na biurku.
- Pani Julio – odezwał się głos w słuchawce – zapraszam do siebie. – poinformował mnie szef.
Nie zapowiada się dobre, skoro szef wzywa mnie do siebie na dywanik. Spodziewałam się najgorszego, więc szłam do jego gabinetu jak na ścięcie. Zapukałam do drzwi i weszłam.
- Dzień dobry pani Julio – odezwał się szef. – proszę usiąść, musimy porozmawiać.
Miałam jak najgorsze przeczucia.
- W związku z wejściem naszej firmy w kolejną fazę projektu – zaczął bez wstępu szef – chciałbym panią wysłać na szkolenie.
Przy wypowiadanych pierwszych słowach, najpierw myślałam, że umrę, a potem usłyszałam wiadomość do końca i zamurowało mnie.
- Słucham…? – zapytałam idiotycznie.
- Pojedzie pani na szkolenie – powtórzył szef widząc moją głupią minę – mam nadzieję, że nie koliduje to z pani prywatnymi planami? – zapytał.
Powoli wychodziłam z szoku. Powiedz coś głąbie! – pomyślałam.
- Proszę mi powiedzieć co to za szkolenie, gdzie będzie i ile będzie trwać? – zapytałam przytomnie. Pewnie znów mnie wyśle do Koziej Wólki, do jakiejś głuszy, żebyśmy się odstresowywali i integrowali, śpiewali harcerskie piosenki i robili inne głupoty. Jezu…
- Pojedzie pani do Hiszpanii na tygodniowe szkolenie, które pomoże nam w ulepszeniu opracowywanego projektu.
Zgłupiałam. Hiszpania? TA Hiszpania? Czy dziś jest 1 kwietnia? – w mojej głowie kotłowało się tysiące myśli.
- Przepraszam szefie, ale chyba nie zrozumiałam – zaczęłam – czy chce mnie pan wysłać do Hiszpanii na szkolenie?
- Tak. – potwierdził szef. – Do Barcelony.
Myślałam, że padnę jak to usłyszałam. Moja ukochana, upragniona, wyśniona Barcelona!!! Zrobiło mi się gorąco i zimno na przemian. O co tu chodziło?
- Chciałabym się dowiedzieć, czemu wybór padł na mnie?
- Już kiedyś mówiłem, że ma pani dobre pomysły, pani uwagi są celne, jest pani inteligentna, więc postanowiłem zainwestować w panią. – wytłumaczył szef jednym tchem.
Podejrzane – pomyślałam. Chce dokończyć to, co kiedyś zaczął – przemknęło mi – albo czeka aż mu się odwdzięczę w znany nam dobrze sposób.
- Oczywiście nie pojedzie pani sama – przerwał moje myśli przełożony – na szkolenie wysyłam jeszcze panią Sylwię z działu HR, panią Mirkę z kadr, pana Grześka z grafiki i pana Marka z pani zespołu.
Marka znałam, spoko gość, a panią Sylwię znałam z widzenia -pracowała piętro wyżej i czasem wymieniałyśmy luźne uwagi na różne tematy; pani Mirka była wszystkim dobrze znana z racji pełnionej przez nią funkcji, a z Grześkiem grafikiem byliśmy na Ty. OK, więc ekipa nie jest zła. To połowa sukcesu.
- Za kilka dni zbiorę was wszystkich na zebraniu i powiem jak będzie wyglądać szkolenie i na co macie zwracać szczególną uwagę. – ciągnął dalej szef.
- Rozumiem – odpowiedziałam i wstałam szykując się do wyjścia – Jeśli to wszystko, to muszę iść dokończyć jeszcze kilka spraw – powiadomiłam szefa.
Odwróciłam się w ostatniej chwili.
- Dziękuję, że mnie pan docenił – uśmiechnęłam się i otworzyłam drzwi.
- Nie ma za co pani Julio… – szef wstał, by zamknąć za mną drzwi, ale mojej uwadze nie uszedł jego dziwny wyraz twarzy… jakby przelotny uśmiech…
Nagle poczułam jak robię się czerwona, bo podejrzewałam, że szef właśnie wspomniał kilka upojnych chwil, jakie kiedyś spędziliśmy razem w tym pomieszczeniu. Uciekłam szybko z pokoju. Szłam przez korytarz firmy jak w transie. Jadę na tydzień do Hiszpanii!!! To chyba jakiś sen… słońce, plaża, przystojni Hiszpanie, błękitna woda, hiszpańskie wino… już nie mogłam się tego wszystkiego doczekać! Weszłam do swojego pokoju i dokładnie zamknęłam drzwi.
- Mimo, że jadę na szkolenie, to w końcu odpocznę, zmienię klimat… – myślałam – i przemyślę kilka spraw…
Chwyciłam za telefon, by podzielić się nowiną z moją najlepszą koleżanką. Jej entuzjazm i radość były większe niż moje.
- Super! – szczebiotała mi do słuchawki – pomyśl tylko: gorący faceci, słońce, plaża, czego chcieć więcej? Ciesz się, że jedziesz!
- Masz rację. Cieszę się. Tak naprawdę nie mogę się już doczekać – jej entuzjazm udzielił się i mnie. Poplotkowałyśmy jeszcze chwilę i rozłączyłam się. W świetle takich rewelacji popołudnie w pracy minęło mi zaskakująco szybko. Wracałam do domu prawie w podskokach. Mężowi kapcie pospadają jak się dowie, gdzie lecę na szkolenie. A niech zazdrości! – odezwała się we mnie wiedźma. W amoku radości postanowiłam pójść po pracy na rekonesans kostiumów kąpielowych. W moje myśli wdarła się melodia mojej komórki. Szybko wyjęłam ją z torebki i zamarłam.
- O cholera! – pomyślałam – zupełnie zapomniałam!
- Hej Juleczko! – odezwał się najseksowniejszy głos pod słońcem. To wystarczyło bym już poczuła się jak w niebie.
- Cześć – odpowiedziałam – co słychać?
- Nic ciekawego, kiedy Ciebie nie widzę – powiedział – dawno się nie widzieliśmy i chciałbym to nadrobić.
- Hmmm – jak zwykle, grałam na zwłokę – Dziś, skarbie, nie mam czasu. Niestety. – ostatnie słowo słodko zaakcentowałam, żeby wiedział jak bardzo jest mi przykro.
- Rozumiem. A jutro?
- Jutro też nie – odparłam bez namysłu. Brakowało mi jego ciała, głosu, bliskości, ramion, ale nie chciałam, by wyczuł jak bardzo.
- Pojutrze – oboje równocześnie wypowiedzieliśmy to słowo. On – pytająco, ja – twierdząco.
- Tak – zaśmiałam się – pojutrze mam czas dla Ciebie.
- Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę – powiedział – spotkajmy się pod siedzibą Banku Głównego – zaproponował.
- Dobra – odparłam – do zobaczenia więc. Rozłączyłam się. Nawet nie zdążyłam pochwalić się moją wyprawą na Półwysep Iberyjski. Nic straconego, zrobię to za 2 dni.
Wróciłam do domu i nie mogłam się doczekać, kiedy przyjedzie mój ślubny, bym mogła mu przekazać nowiny. Był zaskoczony, ale nie okazywał takiego entuzjazmu nawet w jednej setnej, co moja przyjaciółka.
- Masz szczęście – podsumował i zajął się swoimi sprawami.
- Szczęście w nieszczęściu – pomyślałam patrząc na jego plecy i zamykane drzwi od pokoju komputerowego. – Dziękuję – podziękowałam w myślach sama sobie.
Następnego dnia szef zaprosił mnie i resztę wybranych osób do szkolenia, na krótkie zebranie. Okazało się, że do Barcelony lecimy za tydzień. Takie newsy spowodowały, że kolejny dzień znów minął mi niespodziewanie szybko.
Następny dzień minął mi równie szybko jak poprzednie z dwóch powodów: cały czas myślałam o Barcelonie, a drugi powód – znów miałam zobaczyć się z Fabianem. I znów miałam poczuć jego ręce na mojej skórze, jego usta całujące moje… poczułam znajomy dreszcz podniecenia. Nadal widywaliśmy się rzadko, ale to nie był ani pierwszy, ani drugi raz, a ja nadal czułam to coś przed spotkaniem z nim. Jakby wymieszane wszystkie uczucia razem: podniecenie, obawa, żal do męża, radość z randki, adrenalina, strach. Czasem miałam wrażenie, że krążę jak ćma wokół ognia i kiedyś skończy się to dla mnie źle. Nie dbałam jednak o to. Przy Fabianie liczyło się tu i teraz. Był dla mnie jak narkotyk.
Czekałam na niego pod tym przeklętym bankiem.
- Spóźnia się już 10 minut! – byłam zła na niego, bo zima nadal dawała się we znaki, temperatura każdego dnia spadała dobre kilka stopni poniżej zera. Spacerowałam po chodniku w tę i z powrotem, zaciskając schowane ręce w kieszeniach kurtki i w rękawiczkach.
Przede mną, na ulicy zatrzymało się eleganckie srebrne auto.
- Wsiadaj! – usłyszałam i zobaczyłam uśmiechniętego Fabiana otwierającego drzwi od środka.
- Już zamarzałam! – poskarżyłam się i zrobiłam obrażoną minę.
- Przepraszam – powiedział Fabian – nieoczekiwana przeszkoda w planach, ale już ją usunąłem – spojrzał szybko na mnie i uśmiechnął się. Jego zielone oczy mogłyby mnie pochłonąć!
Zdjął rękę z kierownicy i położył na moim kolanie.
- Ale bardzo nie zmarzłaś? – upewnił się.
- Tylko jak sopel lodu – droczyłam się z nim.
- Coś na to poradzimy – szybko spojrzał na mnie i mrugnął. Sięgnął do przycisków klimatyzacji i zobaczyłam, jak podnosi temperaturę o kilka stopni. Potem przesunął dłoń z mojego kolana na udo. Jego dotyk prawie mnie parzył.
Podkręciłam muzykę, by ukryć lekkie zmieszanie.
- Znowu czuję się jak nastolatka – rozmyślałam – a może jak dziwka?
Nie ukrywałam sama przed sobą, że Fabian pociągał mnie, i to nie tylko fizycznie. Umiał słuchać, mogłam porozmawiać z nim na każdy temat, jak trzeba było narzekaliśmy na pogodę, na polityków, na dziury w drodze; potrafił też wyjaśnić mi kilka spraw, na których w ogóle się nie znałam, lubiłam też rozmawiać z nim na temat motoryzacji, gdzie moja wiedza zaczynała się na znajomości kilku modeli aut, a kończyła na kolorach karoserii.
Teraz też rozmawialiśmy o minionych tygodniach, kiedy się nie widzieliśmy. Z wielką radością opowiedziałam mu też, jak to szef postanowił mnie docenić i wysyła na szkolenie do Barcelony. Fabian okazał wyjątkowy entuzjazm.
- Super! No to będziesz mieć nadprogramowe wakacje! – śmiał się. – No, no… zazdroszczę – dodał udając zazdrość.
Nie zwróciłam uwagę, że dotarliśmy do celu i Fabian parkował auto.
Spojrzałam przez okno… ciemno… o co chodzi???
Uniosłam brwi w pytającym geście.
- Jesteśmy na miejscu – upewnił mnie Fabian.
- Tuu??? – wykrztusiłam z siebie – jesteśmy w środku… wielkiego nic! – zdziwiłam się i jeszcze raz spojrzałam przez okno. Widziałam wielki parking, a w oddali kilka latarni oświetlających ulicę marnym światłem.
Przeraziłam się, bo zaczynałam wyobrażać sobie najgorsze scenariusze… moje skatowane ciało… pocięte na kawałki… wcześniej wykorzystane… poczułam przypływ paniki. Nawet nie wiem, gdzie jestem!!! Czeka na mnie Hiszpania! Chcę żyć!!! Mimo włączonej klimatyzacji, zrobiło mi się zimno.
Fabian chyba zauważył moje zmieszanie, zdziwienie i lekką panikę w oczach. Zaśmiał się. W przeciwieństwie do mnie, był zupełnie rozluźniony. Oparł głowę o zagłówek siedzenia. Jego ramię wylądowało na oparciu mojego fotela.
- Tak, tu. – potwierdził. Spojrzał na mnie jakoś dziwnie.
Byłam już prawie pewna, że nie doczekam następnego poranka.
- Przede wszystkim, Julio, chciałbym Cię przeprosić, że tak długo się nie odzywałem – zaczął – miałem dużo pracy, poza tym, muszę zachować jakieś pozory przed żoną… – tu zawiesił głos – sama rozumiesz… – odwrócił głowę w moją stronę i spojrzał w oczy.
Skinęłam głową, że rozumiem i powoli uspokoiłam się.
- Nie ma sprawy – odparłam.
- Jest sprawa. Właśnie, że jest! – zaprzeczył.
Zaczęłam się zastanawiać o co mu chodzi. Nie potrafiłam odgadnąć jego myśli…
- Przez ten cały czas myślałem o Tobie. I odkryłem, że nasze spotkania zaczynają mi się podobać coraz bardziej. Niepokojąco coraz bardziej.
Więc o to mu chodziło. Chciał, z obawy przed wykryciem romansu, zakończyć go, zanim rozwinął się na dobre.
- OK… – zaczęłam.
Nie pozwolił mi skończyć, bo nachylił się do mnie i pocałował z pasją w usta.
To mnie zaskoczyło jeszcze bardziej, ale nie miałam szans na odpowiedź, bo w moje rozchylone usta wdarł się jego język. Gorący, spragniony zaczął szukać mojego. Dłoń Fabiana oparta do tej pory na moim siedzeniu, zanurzyła się w moje włosy i objęła szyję. Jego dotyk działał na mnie podniecająco i elektryzująco. Było nam trochę niewygodnie na siedzeniach, ale przysunęliśmy się do siebie na ile nam pozwalała skrzynia biegów. Oddałam mu pocałunek. Nasze wargi drażniły się nawzajem, języki splotły się w namiętnej walce. Zabrakło mi tchu, odsunęłam się od niego.
- Nie rozumiem – cały czas jeszcze miałam przyspieszony oddech – to po co ta przemowa? – zapytałam.
- Chciałem Cię przeprosić. Chciałem, żebyś zrozumiała. – usprawiedliwiał się Fabian.
- Ale, Fabian, naprawdę, nie ma sprawy. – zapewniłam – Ja to rozumiem – uśmiechnęłam się do niego najpiękniej jak mogłam. Może to go przekona.
W odpowiedzi uśmiechnął się do mnie i przyciągnął do siebie, by kontynuować to, co przed chwilą przerwaliśmy.
Nie miałam pojęcia, jak za nim tęskniłam, póki mnie nie dotknął. Ssał teraz moją dolną wargę, delikatnie drażnił ją zębami, a ja z rozkoszą oddawałam się jego pieszczotom. Szaleństwo! Przysunęliśmy się do siebie jeszcze bliżej, moja jedna ręką objęła go za szyję, a druga wsunęła się pod jego koszulę. Wyczułam jak napina mięśnie. Przesunęłam rękę trochę wyżej. Błądził teraz ustami po mojej twarzy, delikatnie obsypywał ją pocałunkami, zatrzymał się przy uchu. Jego oddech delikatnie je drażnił. Chwycił je zębami i pociągnął. Poczułam jak przez moje ciało przechodzi dreszcz podniecenia, a między udami robi się gorąco i wilgotno. W odpowiedzi na jego pieszczotę, przesunęłam palcami po jego brodawce. Wciągnął głośno powietrze.
Wiedziałam, jak zwykle, że to na niego podziała. Uśmiechnęłam się, a on to wyczuł.
- Czemu się śmiejesz? – wymruczał mi prosto w usta.
- Wiem co sprawia Ci przyjemność – znów się uśmiechnęłam i spojrzałam zalotnie spod rzęs.
- Jesteś zbyt pewna siebie. – zauważył. Spojrzał na moje nabrzmiałe od pocałunków wargi. Kciukiem powoli po nich przesunął. Odruchowo rozchyliłam je.
- Nieprawda. Stwierdzam tylko fakty.
Znów chciał mnie pocałować, ale szybko odsunęłam głowę.
- Droczysz się?
Nie zdążyłam odpowiedzieć, bo Fabian znów mnie objął i wbił się ustami w moje. Nie pozwolił mi tym razem odsunąć głowy, bo asekuracyjnie przytrzymywał mnie za kark. Jego palce dotykały mojej skóry, wrażliwej na każdy jego dotyk. Ponownie nasze języki walczyły ze sobą i splatały się. Potrafił sprawić, że zapominałam o całym świecie. Chciałam, żeby mnie całował, pieścił i kochał się ze mną! Fabian zsunął ze mnie kurtkę i zaczął rozpinać guziki mojego sweterka.
- Teraz nie jest Ci zimno, prawda? – zapytał odpinając ostatni guzik i zsuwając sweterek z moich ramion.
Jego dłonie przesuwały się po moich nagich ramionach, zahaczając o ramiączka biustonosza.
Czułam jak wzrasta we mnie podniecenie. Moje majteczki były już mokre od soków.
- Nie… – zapewniłam go i odchyliłam głowę do tyłu.
Fabian nachylił się nade mną i zaczął delikatnie całować moją szyję, zaznaczając wilgotną ścieżkę swoich pocałunków.
Wyciągnęłam koszulę z jego jeansów i zaczęłam ją rozpinać. Robiłam to specjalnie powoli, ale w środku wprost nie mogłam się doczekać, by poczuć jego klatkę piersiową ma swojej…
- Poczekaj – zatrzymał mnie. Zaskoczona, przerwałam swoją czynność.
- O co chodzi? – zapytałam.?
- Chodź do tyłu – powiedział szybko Fabian i pocałował mnie, otwierając już jednocześnie drzwi po swojej stronie.
No tak, dlaczego wcześniej o tym nie pomyśleliśmy?
Szybko wyskoczyłam z auta i otworzyłam drzwi z tyłu. Wskoczyłam na tylne siedzenie, by jak najszybciej schować się przed zimnem. W środku było przyjemnie ciepło i pachniało podnieceniem. Fabian chwycił mnie za rękę i pociągnął na siebie. Siedziałam na nim okrakiem i poczułam, że jego podniecenie równa się mojemu albo jest większe. Dużo większe. Poruszyłam się na nim, by wywołać jeszcze większą reakcję.
- Mmmm – wymruczał Fabian i ściągnął ze mnie sweterek.
Objęłam go ramionami i mocno pocałowałam. Czułam jak moje soki wylewają się z mojej cipki, zalewając powoli nie tylko majteczki, ale jeansy też. Otarłam się o jego klatkę piersiową i poczułam przez biustonosz jak moje sutki powoli się naprężają.
Ręka Fabiana powędrowała między moje uda i zaczęła je masować. Zrobiło mi się gorąco, pożądanie narastało we mnie coraz bardziej i znów poruszyłam się na Fabianie. Poczułam jak jego członek pręży się w spodniach chcąc je przebić. Przysunęłam się do jego klatki piersiowej jeszcze bliżej, likwidując tym samym dystans między naszymi udami. Jego wielka pała była dokładnie pode mną. Zaczęłam poruszać rytmicznie biodrami, ocierając się bardzo dokładnie o jego członka. Rozpięłam mu koszulę i rzuciłam ją na tył auta.
Fabian westchnął. Wprawnym ruchem rozpiął mój biustonosz, uwalniając moje piersi. Biustonosz wylądował obok jego koszuli. Moje sutki sterczały zachęcająco. Fabian pochylił się i wziął jednego do ust. Wessał go delikatnie.
- Mmmmm – westchnęłam i wygięłam plecy w łuk. Byłam spragniona jego pieszczot! Zanurzyłam ręce w jego włosach.
Fabian drażnił językiem mój brązowy wzgórek, zataczał wokół niego kręgi, lizał go i ponownie ssał. Jego dłoń powędrowała do mojej drugiej piersi i delikatnie ją pieściła. Sprawiało mi to ogromną przyjemność i chciałam jeszcze więcej. Ponownie poruszałam biodrami nad jego członkiem. Miałam wrażenie, że zaraz przebije nim swoje i moje jeansy. Fabian zmienił na chwilę pieszczotę i palcami ścisnął mój sutek, co sprawiło, że wygięłam plecy w łuk, by mógł mocniej mnie pieścić. Ssał je teraz i lizał sprawiając, że brodawki przyjemnie zmarszczyły się.
- Ahhh! – znów mi się wyrwało.
Dla Fabiana było to tylko przyzwolenie na więcej. Wiedział dokładnie, co lubię. Uszczypnął moje sutki powodując u mnie kolejny prąd podniecenia i większy strumień wylewający się z mojej cipki. Przycisnęłam swoje łono do jego członka.
- Dziewczyno, co Ty ze mną wyprawiasz? – wysapał i delikatnie przesunął mnie na siedzeniu. Wiedziałam o co mu chodziło i po kilku akrobacjach pozbyliśmy się naszych spodni. Pomogłam Fabianowi zsunąć szybko bokserki. Natychmiast wyskoczył z nich naprężony penis. Był wspaniały, duży, a jego główka już lśniła od śluzu z niego wypływającego. Fabian ściągnął ze mnie jednym ruchem stringi i szybko zanurzył palce w moim mokrym wnętrzu. Ujęłam jego twardą pałę w dłoń, delikatnie odciągnęłam napletek i zaczęłam przesuwać dłonią w górę i w dół. Członek Fabiana momentalnie urósł jeszcze bardziej. Nie wytrzymałam już dłużej i wzięłam go w usta. Ręką pieściłam jego trzon, ustami pieściłam czubek, a językiem przesuwałam po wyczuwalnych żyłach. Fabian westchnął i uniósł biodra dając mi tym samym znak, że chce więcej i mocniej. Wyciągnęłam twardą już pałę z ust i przeniosłam pieszczoty na jądra. Rękoma masowałam członka przesuwając je coraz szybciej w górę i w dół. Podniosłam się, by ułożyć się tak, żeby mieć lepszy dostęp do jego jąder, ale on przewrócił mnie na plecy i uwięził moje ręce nad głową w mocnym uścisku. Jedną nogę zarzuciłam na oparcie fotela przed nami, druga opierała się o jego ramię. Leżałam przed nim bezbronna i otwarta na wtargnięcie jego penisa w moje spragnione wnętrze. Fabian przysunął dłoń do mojej gorącej i wilgotnej cipeczki. Wsunął w nią palec i powoli nim poruszał. Jęknęłam i poruszyłam biodrami. Chciałam więcej! Fabian nachylił się nade mną, pocałował zaborczo w usta, przesunął wargami po mojej szyi, zszedł niżej, by podrażnić językiem sterczące i twarde do granic możliwości brodawki. Uwolnił moje ramiona z uścisku i wsunął obydwie dłonie pod moje pośladki. Jego usta zniżały się powoli z mojego brzucha na wzgórek z wąskim paskiem ciemnych włosków. Zaczął całować moje uda, zbliżając się do mojego wilgotnego wnętrza. Drażnił się ze mną, wiedział, że chcę go poczuć w sobie, ale przedłużał pieszczotę.
- Ohhhh! – jęknęłam, kiedy poczułam język na łechtaczce.
Drażnił ją językiem jednocześnie poruszając palcami w moim wilgotnym wnętrzu.
Uniosłam biodra jeszcze wyżej napierając na jego palce i język. Nie mogłam już wytrzymać i chciałam, żeby wszedł we mnie i wypełnił mnie!
- Proszę… – znów jęknęłam – nie wytrzymam dłużej!
W odpowiedzi wszedł szybko we mnie. Krzyknęłam głośniej. Było mi tak dobrze! Fabian poruszał się we mnie coraz szybciej. Chwycił mnie za biodra, by za każdym pchnięciem wbić się we mnie głębiej. Dłonią musiałam asekurować się o siedzenie pasażera. Oboje poruszaliśmy biodrami w jednym rytmie. Fabian wchodził we mnie, to znów wysuwał się. Specjalnie zwolnił, by jeszcze bardziej wzmóc nasze podniecenie.
Popatrzył na mnie i uśmiechnął się. Wokół oczu pojawiły się delikatne zmarszczki. Wyglądał naprawdę seksownie.
- Podoba Ci się – to chyba było bardziej stwierdzenie niż pytanie.
Czy się podoba?!
- Jasne, że tak! – wysapałam i odwzajemniłam uśmiech.
Mój kochanek przyspieszył. Wiedziałam, że oboje za chwilę osiągniemy szczyt, ale nie chciałam jeszcze kończyć. Delikatnie wysunęłam się spod niego. Fabian spojrzał na mnie zdziwiony, ale zaraz uśmiechnął się wyczuwając moje intencje. Pomógł mi obrócić się, a sam znalazł się za mną. Nachylił się do moich pleców. Rękami objął sterczące brązowe punkty. Poczułam jak jego naprężony kutas ociera się o moje pośladki. Mmmmm…… Jedną ręką sięgnął do przodu i rozchylił mój srom. Wsunął dwa palce i zaczął nimi rytmicznie poruszać. Słyszałam mlaskanie mokrej szparki. Drugą ręką nadal masował moje wrażliwe sutki. Pociągnął jednego delikatnie do przodu doprowadzając mnie tym do niewyobrażalnego stanu… Zaczęłam głośniej jęczeć… Jak najszybciej chciałam go znów poczuć w sobie! Oparłam się rękoma o tylne siedzenie, wypinając pośladki maksymalnie w stronę Fabiana. Wszedł we mnie swoją naprężoną pałą jednym mocnym pchnięciem i ponownie połączyliśmy się we wspólnym rytmie. Czułam jego klatkę piersiową na swoich plechach, jego urywany oddech na mojej szyi. Odgarnął z niej włosy, przesuwając je na bok. Zaczął delikatnie ją całować, a potem kąsać.
- Wspaniale pachniesz i smakujesz… – wyznał mi i objął mnie ramionami w pasie. Obróciłam twarz w jego stronę.
Nasze biodra poruszały się we wspólnym szaleńczym rytmie. Czułam jak jego jądra obijają się o moje pośladki, oddechy urywają się. Fabian nagle nadał takie tempo, że myślałam, że za nim nie nadążę. Wtedy poczułam jak wystrzelił we mnie.
- Aaaahhhhh!!!! – krzyknął.
Wbijał się we mnie z pasją i siłą. Zwolnił trochę, pozwalając potokom spermy zalać moje wnętrze. Czułam jego kolejne skurcze, kiedy mnie zelektryzowało i cudowny prąd przeszedł moje ciało.
Teraz krzyczeliśmy oboje w ekstazie i potoku rozkoszy otaczającej nas wokoło. To, co się działo, zamknęło nas w swoim mocnym i niewidzialnym uścisku emocji… Nie było niczego i nikogo. Stan nieważkości połączony z ciężkim powietrzem przesyconym seksem.
Miałam wrażenie, że unoszę się gdzieś ponad ziemię i ulatuję w chmury, nawet dalej. I kolejny dreszcz mnie przeszedł… Fabian nadal poruszał się we mnie i wypełniał dokładnie moje wnętrze. Słyszałam jak nadal oddycha nierówno, szybko, a jego jęki mieszały się z moimi. Sperma zaczęła powoli wylewać się na moje uda pozostawiając na nich białawy, wilgotny ślad. Świadomość tego spowodowała, że moje ciało ponownie wygięło się w rozkoszy. Jęknęłam jeszcze głośniej i przytuliłam się do Fabiana. Ruchy naszych bioder były coraz powolniejsze, aż w końcu zatrzymaliśmy się gdzieś w niewiadomej przestrzeni… Fabian pocałował mnie w głowę przywalając mnie tym samym do świata żywych.
Równocześnie westchnęliśmy.
- Jak zwykle, kochanie, było mi z Tobą cudownie – komplementował mnie Fabian.
- Mnie też. Dzięki. – uśmiechnęłam się do niego, próbując wysunąć się z uścisku jego ramion.
- To ja dziękuję.
Puścił mnie i oparł się o tył siedzenia kierowcy, delikatnie się ze mnie wysuwając. Poczułam jak uwolniona sperma rozlewa się po moich udach.
- Mmmmm, przyjemnie – pomyślałam. Obróciłam się dość niezdarnie, gdyż przestrzeń auta ograniczała trochę pole manewru. Fabian rozparł się wygodnie na siedzeniu i patrzył na mnie tymi swoimi magicznymi, hipnotyzującymi zielonymi oczami.
- O co chodzi? – zapytałam.
On znów uśmiechnął się do mnie i przyciągnął do siebie. Pocałował mnie w usta.
- Szaleję za Tobą – powiedział – i naprawdę żałuję, że nie mogłem odezwać się wcześniej. Cały czas myślałem o Tobie… – zawiesił głos.
Oparłam rękę o jego tors i podniosłam się, by lepiej widzieć jego twarz.
- Już o tym rozmawialiśmy… – zaczęłam.
Fabian przerwał mi, kładąc palec wskazujący na moich nabrzmiałych i czerwonych od jego pocałunków wargach.
- Daj mi dokończyć – powiedział.
Wzruszyłam ramionami. OK.
- Umawialiśmy się, że będziemy w stu procentach dyskretni. Nie mogłem jednak przestać myśleć o Tobie, Twoich oczach, uśmiechu… w każdej wolnej chwili moje myśli wracały do Ciebie – kontynuował.
Zaczęłam się zastanawiać, po co mu taki wybieg… o co chodzi? Nie chciał się rozstać, więc co?
- Stwierdziłem, że muszę Ci jakoś zrekompensować brak zainteresowania z mojej strony – mrugnął do mnie i przechylił się przez przednie siedzenie do schowka. Wyciągnął coś z niego i podał mi. Granatowe kwadratowe pudełko przypominało mi coś. Podczas wieloletniego pobytu za granicą zdążyłam zaznajomić się ze światowymi markami, które na naszym rynku nie miały szans zaistnieć.
- Cholera, przecież nie … – zaczęłam.
- Proszę – Fabian wskazał gestem prezent – otwórz.
- Fabian, nie uzgadnialiśmy tego wcześniej, ale nie zgadzam się na żadne prezenty. Nie chcę czuć się wobec Ciebie zobowiązana, ani nie chcę, żebyś Ty się czuł zobowiązany wobec mnie w jakikolwiek sposób! Nie! – oddałam mu pudełko.
To nie było w moim stylu. Oddawać się za kasę, drogie prezenty?? Nic dla mnie nie znaczyły, na brak pieniędzy nie narzekam, a prezenty sama sobie kupuję.
- Julia, to jest tylko mały prezent dla Ciebie. Przeprosiny, że nie odzywałem się tak długo.
- Szczere słowa wystarczą – odburknęłam wkurzona.
- Proszę – zrobił minę zbitego psa – weź to.
Westchnęłam i zaczęłam rozwiązywać wstążeczkę, potem rozerwałam granatowy papier. Moje podejrzenia potwierdziły się, kiedy na pudełku zobaczyłam logo firmy
- Chyba oszalałeś! – krzyknęłam.
- Tak. I wiesz dlaczego – uśmiechał się do mnie i odgarnął moje włosy.
Otworzyłam wieko kasetki. Mimowolnie uśmiechnęłam się. Skubany potwór, i tym razem wiedział, czym trafić w mój gust.
- Zobaczyłem to i wiedziałem, że to będzie tylko dla Ciebie. – pocałował mnie namiętnie.
J

Dodaj komentarz