Przygody nocą

Znaliśmy się już kilka lat. Wpólne godziny spędzone w szkole, na lekcjach, imprezach, rozmowach, cichych spotkaniach w cztery oczy. Byliśmy przyjaciółmi idealnymi, ze zgranymi charakterami i poczuciami humoru. Wszyscy powtarzali mi, że przyjaźń między kobietą a mężczyzną nie istnieje, nie wierzyłam, bo było tak idealnie!
Nigdy nie patrzył na mnie jak na kobietę. Przynajmniej takie odnosiłam wrażenie. Oczywiście, jak każdemu uciekał mu wzrok do głębszego dekoltu, które tak uwielbiałam nosić, czy krótszej spódniczki. Ale tak robił każdy, więc nie zwracałam na to szczególnej uwagi.

Coś zmieniło się, kiedy to ja zaczęłam patrzeć na niego jak na mężczyznę. Byliśmy już przecież tacy dorośli, tuż po maturze. Czas płynął inaczej, nie myślało się o konsekwencjach rzeczy, które wyprawialiśmy. Zaczęłam się zastanawiać, jak by było spędzić z nim jedną czy dwie gorętsze chwile sam na sam. Tylko trzeba uważać, czego sobie człowiek życzy, bo może się to spełnić.

Kolejna impreza, taka zwykła domówka, środek lata i dom naszej wspólnej koleżanki z klasy. Pojawialiśmy się na takich imprezach zawsze razem, jako że akurat oboje specjalnego szczęścia do stałości w związkach nie mieliśmy. Wszystko działo się tak jak zwykle. Głośne rozmowy i śmiechy ze znajomymi, sporo drinków i piwa dla każdego. Do tego przyjemne rozmowy na balkonie, przy papierosie. Atmosfera rozluźniona i przyjacielska.
Było juz dawno po północy, kiedy ilość wypitego alkoholi dała mi się we znaki tak jak zwykle- mimo końca lipca i wysokiej temperatury zmarzłam. Zawsze wtedy szukałam Jego, żeby chociaż troszkę ogrzał, zawsze przecież był ciepły jak piec. I tym razem szybko go znalazłam, siedział na kanapie na piętrze, razem z naszymi koleżankami. Szybko wślizgnęłam się między nich, żeby się do niego przytulić. Objął mnie jak zwykle, głaskał po głowie może trochę bardziej czule niż zawsze. Po kilku minutach zostaliśmy sami. Powinnam się zorientować, że coś się dzieje, kiedy poczułam jego gorącą dłoń na moim biodrze. Dalej tylko głaskał, ale przecież nie mogłam zostać na to obojętna, czując ten dotyk przez cieniutki materiał spodenek.
Podniosłam głowę, żeby na niego spojrzeć. Spodziewałam się, że wybuchnie śmiechem, i rzuci- chodź, napijemy się. Ale nie tego się doczekałam. Patrzył na mnie tak inaczej, z lekkim uśmiechem, nie przestawał mnie dotykać. A potem wszystko stało się tak szybko…

Spojrzał mi w oczy, uśmiech zszedł z jego twarzy i nagle poczułam że mnie całuje. Nawet nie próbował być delikatny czy subtelny, a ja nie protestowałam. Bez oporów objęłam mocno jego szyję, i już siedziałam mu na kolanach, czując jak jego język spotyka się z moim, jak przygryza moje wargi, a jego dłonie zaciskają się na moich pośladkach. Oderwał się ode mnie na chwilę i wyszeptał:
-Ale nadal jesteśmy tylko przyjaciółmi?
Nie chciałam się z nim kłócić, że jak to, przecież to, co robimy wychodzi poza obowiązki przyjaciela, ale miałam na niego ochotę tu i teraz, więc tylko znowu zaczęłam go całować. On złapał mnie mocno w pół, i położył na kanapie. Po chwili leżał na mnie, dotykał moich boków, brzucha, nieprzerwanie całując jak szaleniec. Podobało mi się aż za bardzo, czułam, jak robi mi się gorąco między udami, jak oddech przyspiesza. Chciałam go mieć jeszcze bliżej, dłonie włożyłam pod jego koszulkę, mocno zaciskałam palce na jego plecach, czując, jaki jest gorący i wyobrażając sobie gdzie jest jeszcze gorętszy…
- I kto tu się do kogo dobiera?- usłyszałam śmiech tuż przy uchu, a potem poczułam tam delikatnie ugryzienie. Wciągnęłam tylko głośno powietrze, powstrzymując jęk który próbował się przecisnąć przez zaciśnięte wargi.
Zobaczyłam, jak podnosi się na łokciu, i zerkając czy nie mam nic przeciwko, zaczyna zdejmować ze mnie bluzeczkę. Chętnie mu w tym pomogłam, kolejny raz przyciągając go do pocałunku. Tyle że teraz zainteresował się inną częścią mojego ciała… Ale jak mogłam mieć coś przeciwko? Miałam czym oddychać, a piersi opięte czarnym stanikiem musiały wyglądać kusząco. Zszedł pocałunkami w dół, po szyi i dekolcie, aż dotarł do linii stanika, całował moje piersi wszędzie tak gdzie nie były zakryte. Nie mogłam się już skupić, alkohol, emocje i rosnące podniecenie robiły swoje. Bezwiednie objęłam jego biodra nogą, przyciągając do siebie. Chyba mu się to podobało, i widząc mój brak jakichkolwiek sprzeciwów, zabrał się do zdejmowania mojego stanika. Trochę się spięłam, zauważył to.
-Nie bój się, nic złego ci nie zrobię.-wyszeptał do mnie, potem znów zaczął całować, co chyba podobało mi się najbardziej ze wszystkiego.

Dość sprawnie rozpiął mi stanik, delikatnie go zdjął. Odruchowo próbowałam zakryć się ramionami, przecież taka znowu odważna i doświadczona nie byłam. Pewnie gdyby nie ilość wypitego alkoholu, uciekłabym w tamtym momencie. Jednak przekonały mnie pocałunki i mokry języczek, sunący po piersiach w kierunku sutków. Już nie chciałam się sprzeciwiać, dałam się ponieść. Kiedy poczułam jak jego usta zaciskają się na jednym z sutków, jak drażnią go jego zęby i język, nie mogłam się powstrzymać i otarłam biodrem o jego krocze. Miałam ochotę na więcej, ale nie miałam pojęcia jak o poprosić. Na szczęście on wiedział jak brać, widziałam, jaki był zafascynowany tym, że jestem tak chętna i rozgrzana tym co ze mną robił.
Pieścił moje piersi ustami, bawił się sutkami, a jego dłonie głaskająć mój brzuch zbliżały się do linii spodenek. Prawie krzyknęłam triumfalnie, kiedy zaczął rozpinać mój rozporek. Tylko na chwilę go od siebie ociągnęłam, szarpiąc go za koszulkę, którą już koniecznie chciałam z niego zdjąć. Już się nie śmiał, tylko szybko zrzucił ją na podłogę. Ja, jak głodny zwierzak, rzuciłam się w tym momencie z pocałunkami na jego szyję, tors, chcąc jak najwięcej i jak najszybciej dotknąć, spróbować, poczuć. Pachniał dla mnie oszałamiająco, smakował cudownie, całym moim światem była teraz jego naga skóra i to, żeby dać mu przyjemność. Z tym że mój przypadkowy kochanek miał zupełnie inne plany. Złapał jedną dłonią moje nadgarstki, a drugą zabrał się do ściągania moich spodni. Powinnam mieć przed tym opory, racja, ale tylko podniosłam wyżej biodra żeby było mu wygodniej. Kiedy spodenki wylądowały na podłodze, wreszcie to poczułam- jego palce na nagiej skórze ud, drażniące i zbliżające się tam gdzie chciałam ich najbardziej…

Zapraszam do komentowania mailowo, i na bloga- keax.blogspot.com

Dodaj komentarz