Romans z kuzynką

Lato 77 roku było wyjątkowo upalne. Miałem 23 lata i studiowałem na 3 r na P.P – pojazdy i maszyny robocze. W ramach praktyk załatwiłem sobie prace w warsztacie sam. brata dziekana wydziału, bo było blisko i lubiłem to. Codziennie po pracy ( do 14) jechaliśmy z moją kuzynką – rówieśniczką, nad pobliskie jezioro. Ona studiowała na AWF-ie, i spędzala wakacje u swojego ojca, który mieszkał w mojej miejscowości. Od dwóch lat była mężatką, ale jej mąż – student – w każde wakacje wyjeżdżał na zarobek do Francji przy zbiorze owoców. Miał i nam załatwić pracę, ale my tzn kuzynka i ja nie dostaliśmy paszportów – takie to były czasy. Jeździliśmy nad to jezioro rowerami, bo to ścieżkami przez pola było ok 2,5 km. Zawsze się lubiliśmy ( jako dzieciaki nawet się całowaliśmy ), a teraz zbliżaliśmy się do siebie coraz bardziej. Hany była b. ładną i atrakcyjną dziewczyną o złoto-brązowych długich włosach, zgrabną i z raczej małymi piersiami. Często widziałem jak inni spoglądają na nią i mi zazdroszczą, zwłaszcza gdy smarowałem jej plecy i nóżki olejkiem do opalania, często dotykając piersi lub wewnętrznej powierzchni ud. H świetnie pływała i baraszkowaliśmy w wodzie na środku jeziora z dala od ludzi. Te zabawy przybierały coraz bardziej zaawansowane i wyrafinowane formy z pocałunkami włącznie. Zdarzało sie że musiałem czekać z wyjściem z wody, by nie maszerować po plaży z namiotem w kąpielówkach. H specjalnie ocierala się i niby przypadkiem dotykała w wodzie twardego narządu – bardzo ją to bawiło. Ja też często prowokowałem ją do takich działań i chwytałem za piersiątka lub krocze.Pokusa była coraz większa. Nadeszła sobota 22 lipca i od rana pojechaliśmy, a raczej poszliśmy, bo rower H miał kichę, a wtedy nie było jeszcze łatek samowulkanizujących. Jednak by nie dzwigać wszystkiego w rękach wzięliśmy mój rower.Tego dnia zwaliły się nad jezioro tłumy, a że chcieliśmy odrobiny intymności, weszliśmy na skarpę i z 30 metrów w łan żyta. Tam wymościliśmy sobie gniazdko i rozłożyliśmy koce. Byliśmy sami. Rozebraliśmy się, H miała czarny jednoczęściowy kostium, składający się z wyciętych majtek i szerokich ramiączek z przodu a raczej szelek, przechodzących w ramiączka na plecach, złączonych padką poniżej łopatek. Wyglądała w nim ekscytująco, bo patrząc z boku widać było zarys nagich piersi z guziczkiem sutka. Zeszliśmy popływać i H chciała poskakać , a że nie było pomostu, wchodziła mi na ramiona i skakała na główkę. Miałem wówczas możliwość całowania jej łydek, z czego skwapliwie korzystałem. Później chciała przez plecy na tył. W tym celu stawała na splecionych moich dłoniach a rękoma obejmowała kark. Wtedy dwukrotnie specjalnie rozwarłem je, a ona spadając cała przytulona ocierała się o mnie i pewnie musiała wyczuć stojącego penisa. Nic nie powiedziała, tylko się uśmiechnęła i wyszła z wody. Ja musiałem odczekać jakiś czas, aż wzwód minął. H leżała na kocu i poprosila bym nasmarował jej plecy i nogi olejkiem. A co mi za to dasz? – spytałem – zobaczysz i nie pożałujesz – odparła. Wsmarowywałem go w piękne ciało i upajałem się zapachem i obietnicą rozkoszy. H czytała jakąś kolorową prasę i w słonecznych okularach wyglądała olśniewająco. Obserwowałem ją, a moja fantazja szalała powodując olbrzymie podniecenie i erekcję. Zerwałem źdźbło trawki i miotełką zacząłem muskać jej policzek, plecki i udka. Przestań – zamruczała zadowolona, ponowiłem pieszczotę – bo nie wytrzymam – to nie ja, tylko uparta muszka – skłamałem. To ją zastąp – zażądała. Ustami leciutko muskałem pachnące erotyzmem ciało, zadrżała i przewróciła się na plecy. Całowałem nagi dość szeroki rowek między piersiami, schodząc w dół, łono i rowek piczki przez materiał kostiumu, a następnie udka, kolanka na łydkach i stópkach koncząc. Teraz rozpocząłem drogę powrotną, gdy doszedłem do spojenia ud H cała dygotała. Palcem uchyliłem skraj kostiumu w kroku odsłaniając piczunię i liznąłem rowek. Napięty materiał zasłonił ten cud natury. Zsunąłem ramiączko, obnażając lewą pierś i znów uchyliłem kostium odsłaniając połyskujące krocze. Pocałowałem pulsującą i zroszoną podnieceniem cipkę. H wycharczała – chodź tu – i wyciągnęła ramiona. Sprawnym ruchem znalazłem się nad nią i wyciągnąłem z kąpielówek niecierpliwego, twardego kutasa. Pochyliłem się nad H, pocałowałem w usta i nakierowałem główkę na nabrzmiałą i ociekającą podnieceniem piczkę. Gdy jeździłem czubkiem po oślizłym rowku, westchęła i powiedziała – wejdź ! Lekki napór i już czułem ściskanie i rozchylanie się zapraszające do penetracji. Wsunąłem czubek – zwarcie – przeczekałem i na rozluźnieniu wszedłem całą główką, znów ściśnięcie i tak w rytm jej ciała wchodziłem, aż poczułem łaskotanie w dnie . Teraz zamarłem w oczekiwaniu. Nie byłem w stanie wykonywać żadnych ruchów, gdyż nawet najmniejszy skończyłby się moją eksplozją. Docisnąłem i oczekiwałem jej reakcji. Widocznie czuła to samo, bo leżała bez ruchu wsłuchując się w reakcje swojego łona. Chcieliśmy tę cudowną chwilę przedłużać, ale zmysły domagały się zaspokojenia i nie dały się kontrolować. Jej błyskawiczne zwierania i rozkurcze wywołały wstrząs i erupcję. Tryskałem w nią z siłą wybuchającego, gorącego wulkanu. H zakwiliła, zacisnęła się i opadła bez tchu. Scałowywałem łzy z jej twarzyczki i delikatnie z niej wychodząc, pieściłem i lizałem pierś. H zasłoniła pulsujący i umazany krok. Całym jej ciałem wstrząsały spazmy przeżytej rozkoszy. Powoli przekręciła się na bok zasłaniając sutek. Leżałem obok niej i pieściłem jej ciało wzrokiem i dotknięciami, które wywoływały kolejne coraz słabsze drgnięcia. Jakiś czas trwaliśmy w bezruchu wsłuchując się w oddechy i echa cielesnych przeżyć. Zasnęliśmy wyczerpani. Gdy się ocnąłem, H spała uśmiechając się. Delikatnie pocałowałem – obudzona oddała całusa. Chdź wykąpiemy się – powiedziałem. Ja nie idę, ale ty idź – przyda ci się – trochę ochłoniesz. Szybko wróciłem z kąpieli, bo samemu to żadna przyjemność – gdy jej to powiedziałem dostałem soczyste buzi. Przytrzymaj mi ręcznik i się nie patrz, bo chcę się przebrać – rzekła. Teraz po tym mam się nie patrzeć na ciebie? Tak, trochę się wstydzę – odparła. I tak zerkałem. Miała teraz żółty dwuczęściowy opalacz. Czytaliśmy, jedliśmy pierwsze kwaśne jabłka. Potem znurzeni słońcem zasnęliśmy. Przebudziłem się i z zachwytem spoglądałem na moją kochankę. Miałem znów ochotę na seks, myślałem jak by ją ponownie uwieść. H przebudziła się, przeciągnęła jak kotka i stwierdziła, że pora wracać. Narzuciła tylko bluzeczkę i wyruszyliśmy do domu. Kiedy weszliśmy już na ścieżki między polami zdjęła bluzkę i maszerowała w samym opalaczu. Szedłem za nią pchając rower i podziwiając jej kształtne pośladki i ponętne ciało. Widocznie to czuła, gdyż powiedziała bym tak nie patrzył na nią. A jak mam patrzeć? – spytałem – no bo rozbierasz mnie wzrokiem zamiast to zrobić – odparła z udawaną pretensją w głosie. Zatrzymałem ją, rozłożyłem koc, rozpiąłem staniczek i zsunąłem majtki. Klękając pocałowałem pisię – zaszczebiotała skurczami. Całując położyłem H na kocu i zawisłem, delikatnie wchodząc w nią. Tym razem kochaliśmy się z rozmysłem, zadając sobie miłosnych tortur i pieszczot. Orgazm przyszedł niespodziewanie, najpierw szczytowała H, a chwilę później doznałem spełnienia spuszczając się w nią. Teraz już wiesz dlaczego nie chciałam się wykąpać?- zapytała – bo chcę jak najwięcej z ciebie zachować w sobie – dodała. Zaspokojeni wracaliśmy do domu. H powiedziała bym wieczorem po 11 wśliznął się do jej pokoju – będzie oczekiwała. Resztę dnia spędziłem na zerkaniu na zegar i kombinowaniu jak niepostrzeżenie wyjść z domu. Do jej pokoju na piętrze, dostałem się przez otwarte okno, ryzykując wejście po rynnie. Wysiłek wart był zachodu. H była w zwiewnej koszulce nocnej, która prowokowała do natychmiastowego zbliżenia. Wziąłem ją w ramiona, położyłem na tapczanie i unosząc skraj koszulki odsłoniłem cudowne łono i brzuszek. Po chwili baraszkowałem wzwiedzionym członkiem między płateczkami pipki i wchodziłem w nią. Napięcie, jakie towarzyszyło naszej schadzce, wyzwoliło szybki wspólny orgazm. Zasnęliśmy wtuleni w siebie. Świtało, gdy przebudziła mnie pocałunkiem i pieszczotami. Szbciutko, bo musisz zaraz iść – i już wciągnęła mnie na siebie rozchylając udka. Ten stosunek był błyskawiczny – ledwie parę ruchów i wspólny szczyt, a potem słodkie buzi i już mnie nie było. Nasz romans okraszony wielokrotnymi zbliżeniami trwał do końca września. Potem wróciliśmy do normalych zajęć i poprawnych stosunków jakie są między kuzynostwem. Czasami, coś przywołuje wspomnienia naszych ekscytujących spotkań.

Wiktor

Dodaj komentarz