Sąsiedzka pomoc

Jest takie powiedzenie „Nie da ci Ojciec, nie da ci Matka, tego, co Ci da Sąsiadka”.
Ta historia rozpoczęła się kilka miesięcy temu, ale teraz dopiero rozwinęła się do takiego stanu. Mieszkam na osiedlu domków jednorodzinnych, które kilka lat temu wybudowaliśmy. Mój dom stoi praktycznie na jego końcu. Znam się z każdym ze swoich sąsiadów, z jednymi bardziej,
z innymi mniej.
Jednymi z tych, z którymi znam się dosyć dobrze jest Grażyna i Janek, szczególnie
z Grażyną, bo mój syn i ich córka chodziły do jednej klasy przez całe liceum i nie raz siedziałyśmy
w jednej ławce na wywiadówkach. Wcale nie rzadko też posiedzenia przenosiły się do nich, gdzie wypiliśmy nie jedną wódkę. Wówczas lepiej poznałam Grażynę i dosyć często pomagałam jej w różnych sytuacjach życiowych. Teraz też spotkał nas ten sam los, mój syn jest w Paryżu a ich córka w Londynie. Są z Jankiem sami w domu. Grażyna jest ode mnie o dwa lata młodsza, dosyć wysoka, bardzo dobrze zbudowana, ale już trochę „utyta”, natomiast Janek jest od niej zdecydowanie starszy.
Pewnego dnia w lutym wracając do domu zobaczyłam, że od przestanku autobusowego idzie Grażyna, targając dwie siatki zakupów. Odległość od przystanku autobusowego do naszych domów nie jest wcale taka mała, na dodatek na chodniku leżał jeszcze śnieg. Stanęłam, oferując,
że ją podwiozę pod dom, w pierwszej chwili nie chciała, ale po chwili zgodziła się i wsiadła do samochodu. Okazało się, że Janek jest jeszcze w pracy, a ona musiała zrobić zakupy na weekend. Kiedy wysiadała powiedziałam jej, że ja co jakiś czas, szczególnie przed weekendem robię zakupy w jakimś tam Markecie, więc możemy wówczas jechać na zakupy.
I na tym nasza rozmowa w tym momencie się skończyła. W tygodniu poprzedzającym Niedzielę Palmową spotkałam ją, mówiąc, że w piątek będę jechała na zakupy i jak chce,
to możemy pojechać obie. Ponieważ nie lubi robić zakupów z Jankiem, wyraziła zgodę. W piątek, koło południa zadzwoniłam do niej, proponując, że podjadę koło 18-tej i pojedziemy na te zakupy. Było pięć minut po szóstej, podjechałam pod jej dom, dzwonię, Grażyna mi otworzyła, ale widzę, że ma o oczach łzy.
Weszłam, pytając, co się dzieje. Stwierdziła, że nigdzie nie idzie, bo się źle czuje. Kiedy zaczęłam dopytywać się o jakieś szczegóły, stwierdziła, że ma zaparcie, że już mija trzeci dzień, kiedy się nie wypróżniła. No cóż, zaparcia u kobiet w dojrzałym wieku są dosyć popularną dolegliwością, szczególnie, kiedy nie stosuje się odpowiedniej diety. A znając zasady prowadzenia przez nią domu, wiedziałam, że ich dieta pozostawia wiele do życzenia. Ale w tym momencie nie było czasu zastanawiać się nad tą dietą, tylko trzeba było pomyśleć, jak jej ulżyć. Pokazała mi,
że już połknęła jakieś tam pigułki, mijają już ponad dwie godziny, a ona dalej męczy się z tym problemem.
Nie widząc innego rozwiązania, zaproponowałam, ubieraj się, pojedziemy do mnie, tam
Ci pomogę. Popatrzyła na mnie, ale za nim zdążyła coś powiedzieć, stwierdziłam, no, na co czekasz. Zaczęła mówić, że boi się wyjść z domu, ale ja już nie czekałam na jej dalsze wywody,
bo już w głowie miałam swój plan. Podałam jej kurtkę, torebkę i pchnęłam w kierunku drzwi. Wyszłyśmy, wsiadłyśmy w samochód i wróciłyśmy do mojego domu. Popatrzyła na mnie, a ja do niej, rozbieraj się, kurtka i buty na pewno nie będą Ci potrzebne. Ja też szybko rozebrałam się,
po czym wskazując jej mój gabinet, stwierdziłam, idź, tam się rozbierz z bluzki i rajtuz, a później przyjdź do łazienki. Znała mój dom, więc nie było problemu. Pewnie już chwyciła mój pomysł,
bo nie protestowała, ja poszłam do kuchni, wzięłam półlitrowy kubek, poszłam do swojej sypialni, też się szybko rozebrałam zostając w staniku i majtkach.
Weszłam do łazienki, nalałam do kubka ciepłej wody i trochę mydła w płynie. Ze swojego kuferka sięgnęłam gruszkę, którą używam, czyszcząc sobie Pupę. Kiedy Grażyna weszła do łazienki, ja rozłożyłam duży ręcznik i pokazałam jej, że ma zdjąć majtki i zająć pozycje na pieska. Uśmiechnęła się tylko, mówiąc, o tym myślałam, ale nie miałam jak sobie zrobić. Kiedy wypięła
Pupę w moim kierunku rozchyliłam jej pośladki i wsunęłam końcówkę gruszki wstrzykując pierwszą, a po chwili druga porcję naszykowanego płynu. Po tym kazałam jej położyć się jej na płask, mocno ściskając pośladki.
Po pewnej chwili Grażyna stwierdziła, że mocno ją już kręci, wówczas puściłam jej pośladki i wychodząc pokazałam ręką bidet. Kiwnęła głową, a ja wyszłam, żeby jej nie krepować. Poszłam do kuchni i naszykowałam jej małego drinka, a sobie szklankę soku. Weszłam do sypialni,
za moment z łazienki wyszła Grażyna, mocno uśmiechnięta. Podałam jej szklaneczkę, łapczywie prawie połowę wypiła, a kiedy odstawiła od ust, stwierdziłam, że to nie koniec i robimy poprawkę. Nie protestowała, sama weszła do łazienki i powtórzyłyśmy jeszcze raz całą procedurę. Kiedy ona była zajęta w łazience, ja ponownie nalałam jej drinka.
Weszła już zupełnie rozluźniona, podając jej szklaneczkę zapytałam, czy starczy, czy może trzeba powtórzyć jeszcze raz. Popatrzyła, stwierdzając, no dobrze, jeszcze raz. Tym razem wlałam w nią prawie cztery gruszki, położyła się i dosyć długo leżała. Kiedy dała mi znać, puściłam ją, czekając na nią w sypialni. Odsunęłam kołdrę, abyśmy mogły położyć się i aby mogła chwilę odpocząć. Wyszła już dobrze uśmiechnięta, pokazałam jej, że ma się koło mnie położyć, podając jej jednocześnie szklaneczkę. Położyła się wyciągając ręce do góry. Spytałam, czy już dobrze. Śmiejąc się stwierdziła, że tak, lekko unosząc się na łokciach i częściowo obracając się w moją stronę.
Ale przy tym poruszyła się tak, że zsunął się z jej bioder ręcznik, którym się przykrywała
i ukazało się całe jej owłosienie. Popatrzyłam i wyciągając rękę w tym kierunku wzięłam w palce kilka tych włosów, pytając, dlaczego tutaj taki busz, a nie elegancka kępka. Popatrzyła na mnie, stwierdzając, ze nie ma już zbytniej potrzeby, bo Janek już jest starszy pan i mają ze sobą bardzo sporadyczne zbliżenia. Ja stwierdziłam, że co Janek, to Janek, a co na to jej samopoczucie? Lekko skrzywiła się, mówiąc, chciałabym więcej. Zapytałam, co znaczy więcej. Popatrzyła na mnie, mówiąc, no wiesz nożyce, on w dół, ja w górę. Czasami mam chęć na coś na prawdę mocnego.
Ona mówiła, a ja już zaczynałam działać. Stwierdziłam, leż tak spokojnie, ja za chwile wrócę. Przyniosłam swoje krótkie nożyczki, poprosiłam ją, aby położyła się na ręczniku i lekko rozsunęła nogi. Po czym ścinając co trzeba uformowałam jej elegancką kępkę.
Kiedy skończyłam, popatrzyła, pytając, czy ja mam taką samą. Podnosząc się, stwierdziłam, że nie, bo ja nie mam w ogóle, zdejmując w tym momencie majtki. Przez dłuższą chwile patrzyła nie wierząc, że jestem całkiem wygolona. Patrząc na nią spytałam, czy chce tak samo. Stwierdziła, że może nie tym razem. Popatrzyłam na zegarek, było jeszcze dużo czasu do zamknięcia sklepów, więc stwierdziłam, dopijaj drinka i jedziemy do sklepu. Poderwała się, dała mi dużego Buziaka
i pobiegła ubierać się. Ja też się ubrałam i pojechałyśmy na zakupy.
Po drodze przedyskutowałyśmy kwestie jej diety, aby już więcej takie kłopoty ją nie dopadały. Stwierdziłam również, że ma chyba o kilka kilogramów za dużo. Z tym się zgodziła, więc zaproponowałam jej wspólne uczęszczanie na basen, jak również masaże w zaprzyjaźnionym zakładzie. Stwierdziła, że z tym basenem to będą problemy, bo ma kłopoty z uszami, ale ten masaż to by ja interesował.
W sobotę pojechałam na swoją cotygodniowa wycieczkę rowerową, a wracając weszłam na moment do Grażyny, proponując jej, aby wieczorem na chwilę do mnie wpadła. Popatrzyła, ja puściłam oko, ona powiedziała dobrze i tak rozstałyśmy się. Ja wykapałam się, zjadłam swój obiad i położyłam się na kanapie przed kominkiem, odpoczywając. Nie leżałam jednak zbyt długo, bo nurtowała mnie myśl o przyjściu Grażyny, więc poszłam do łazienki i zajrzałam do swojego kuferka z „zabawkami” zastanawiając się, czym ją „poczęstować”.
Wybrałam „Małego Czarnego”, analny koreczek równy na całej długości z czarnej, elastycznej gumy, zakończony stopką umożliwiającą pełne wsuniecie, 13 x 4,5cm oraz wibrator „Kukurydza”, 17 x 4,5, dwie regulacje prędkości.
Ale szykując te „zabawki” dla Grażyny same też się podnieciłam, stwierdzając, mam jeszcze trochę czasu. Więc postanowiłam wypróbować tego Małego i coś sobie dołożyć. Poszłam do łazienki, na stołeczku rozłożyłam ręcznik, posmarowałam go kremem i przyłożyłam do Pupy. Wszedł dosyć gładko i nieźle go czułam. Teraz był czas na Cipkę. Wzięłam przywiezionego z Kopenhagi „Kafarka” i poszłam do gabinetu.
Rozłożyłam na siedzeniu fotela ręcznik, ułożyłam się w pozycji półleżącej i zaczęłam wypełniać Cipkę. Poczułam go dosyć mocna w sobie, bo przecież Pupa była wypełniona. Kiedy
już wsunęłam go prawie całego, podniosłam się wyżej i zapierając jego końcówkę o krawędź fotela, włączyłam go. Jęknęłam, kiedy zaczął się we mnie wbijać, ale ja chciałam więcej, więc jeszcze mocniej na niego napierałam. Wsadziłam go prawie całego, Cipka puszczała strumienie soków,
we mnie narastała namiętność, aż przyszedł ten moment ekstazy i spełnienia. Chwilę głęboko oddychałam, poszłam do łazienki, umyłam się i otulona w koc czekałam na Grażynę.
Przyszła po ósmej, w progu zrzuciła buty i kurtkę, po czym spojrzała n mnie, jakby chciała zapytać, po co mnie tu wołałaś. Spojrzałam na nią i nie czekając na jej zapytane, powiedziałam, idź do gabinetu, rozbierz się, najpierw zrobimy powtórkę z dnia wczorajszego, a później będzie coś nowego. Nawet okiem nie mrugnęła i już po chwili przyszła do łazienki zupełnie naga. Widząc rozłożony ręcznik od razu na nim uklękła, wypinając Pupę. Ja miałam już naszykowany garnuszek z mydłem, więc tylko nalałam ciepłej wody i zaczęłam ją płukać.
Ale tym razem już byłam bardziej otwarta. Wstrzyknęłam jej pierwsza porcję, dłuższą chwilę poczekałam, po czym pozwoliłam jej wstać i usiąść na sedesie. Kiedy się wypróżniała, ja stałam przed nią, dotykając delikatnie jej piersi. Skończyła, a ja stwierdziłam, powtarzamy. Spojrzała, ale nic nie powiedziała i tym sposobem wypłukałam ją jeszcze raz. Wiedziałam, że ma już Pupę czystą, a pomimo to kazałam jej się jeszcze raz wypiąć. Kiedy to zrobiła, sięgnęłam po naszykowanego z boku Małego Czarnego i przyłożyłam jej do Pupy.
W pierwszej chwili chyba się nie zorientowała, ale za moment odwróciła głowę, bo poczuła, że coś jej wsuwam. Ja zdecydowanym głosem stwierdziłam, nie ruszaj się i pchałam dalej. Kiedy już jej wsunęłam prawie ¾ pozwoliłam jej podnieść się na kolana, po czym wsuwałam go dalej. Moment i już go w sobie miała. Poprosiłam, wstań i chodź. Przeszłyśmy do sypialni, tam ułożyłam ją na łóżku szeroko rozsuwając jej podgięte nogi, po czym z pod poduszki wyjęłam „Kukurydzę”
i dostawiwszy jej do Cipki zaczęłam wsuwać.
Spojrzała na mnie, a ja do niej – chciałaś coś mocniejszego, to masz. Po czym pchnęłam jej tą „Kukurydzę” z całej siły, włączając pierwszy bieg. Kiedy już zaczęła jęczeć, wyrzucając ręce do góry, włączyłam drugi bieg, jednocześnie wysuwając i wbijając jej ją coraz mocniej. Aż przyszedł moment, kiedy bardzo mocno jęcząc, doszła do orgazmu. Odsunęłam się, mówiąc idź się umyj. Przyszła i opadła na łóżko. Popatrzyłam, a ona do mnie – było bardzo dobrze. Lubię tak mocno,
a nawet jeszcze mocniej. Pytam, robiłaś coś takiego kiedyś, stwierdziła, że tak, ale używa do tego różnego rodzaju świec, o różnej grubości i różnej długości.
Wyjaśniła, że Janek jest od niej przecież dużo starszy, więc nie chciała kupować wibratora, aby nie robić mu wstydu. Po tym pierwszym razie spotkałyśmy się jeszcze kilka razy. Zbliżał się koniec maja, Grażyna zadzwoniła do mnie, że ma wolny piątek, bo Janek jedzie po pracy do swojej Mamy. A ponieważ jest to pewna odległość od nas, to wróci dopiero w sobotę, natomiast ona ma zrobić zakupy. Powiedziałam, to dobrze, zrobimy szybko zakupy a później przyjdziesz „na kawę”.
Ale tym razem postanowiłam zamienić sztuczne „zabawki” na naturalne. Zadzwoniłam do Marka, pytając go, czy w ten piątek może razem z Wojtkiem powtórzyć to samo, co ze mną, ale nie będę to ja, tylko moja sąsiadka. Zasugerowałam mu również, że zasadnym jest zakończyć to spotkanie odpowiednim „palowaniem”. Marek, w kilka minut potwierdził przyjęcie mojej prośby, uzgadniając ze mną jeszcze kilka szczegółów.
W umówiony piątek wróciłam do domu, tradycyjnie już o osiemnastej wzięłam Grażynę
i pojechałyśmy na zakupy. Uwinęłyśmy się z nimi szybko, wróciłyśmy do domu i tuż przed dwudziestą Grażyna była u mnie. Zdziwiła się, że ja czekam na nią ubrana, a jeszcze bardziej zdziwiła się, kiedy jej powiedziałam, że dzisiaj jedzie ze mną na masaż. Podjechała taksówka
i pojechałyśmy na miejsce. Tam spojrzała na nazwę zakładu i po chwili już byłyśmy w środku.
Tam czekali na nas Marek i Wojtek. Weszłyśmy, ja wzięłam ją za rękę, poprowadziłam do znanego mi gabinetu i zaczęłam się rozbierać, mówiąc, że ma zrobić to samo, bo idziemy do sauny.
Widziałam, że się waha, ale głaszcząc ją po ramieniu, stwierdziłam, nic się nie bój, oni nie takie ciała widzieli. W końcu są masażystami. Ta moja perswazja chyba pomogła, bo rozebrała się, wzięłyśmy z półki ręczniki i poszłyśmy do sauny. Był tam już Marek, Wojtek spuszczał żaluzje, zamykając zakład. Przechodząc przez część wypoczynkową sauny zauważyłam na stoliku wiaderko z chłodzącymi się butelkami. Weszłyśmy do sauny i ułożyłyśmy się na podeście, jedna obok drugiej na brzuchu, po chwili przyszedł Wojtek podając na tacy szklaneczki z napojami. Wznosząc toast, za miłe spotkanie stuknęliśmy się, po czym panowie również położyli się obok nas.
Kiedy na naszych ciałach pojawiły się pierwsze krople potu panowie przystąpili do swojej pracy. Wojtek masował Grażynę, Marek mnie. Skończyli tył, obróciłyśmy się na plecy wystawiając swoje przody. Marek zaczął masować mi ramiona, ale Wojtek od razu wziął się za brzuch Grażyny, schodząc coraz niżej. Kiedy był na wzgórku łonowym Grażyna znacząco spojrzała na mnie, a ja tylko kiwnęłam głową. Więc odruchowo rozsunęła nogi i palec Wojtka po chwili wylądował w jej Cipce. Marek nie był mu dłużny i ja też miałam „masaż” Cipki. Grażyna zaczynała coraz mocniej wić się na skutek tego masażu, więc ja przerwałam swoje pieszczoty, złożyłam ręcznik w kostkę, pokazując jej, że ma unieść do góry biodra.
Wsuwałam jej ręcznik pod biodra, a Wojtek już zmieniał pozycję pozwalającej mu w nią wejść. Spojrzała na mnie, a ja do niej – przecież chciałaś przeżyć coś innego. Uśmiechnęła się
i szeroko rozłożyła nogi, jakby zapraszając Wojtka do siebie. On też nie dał się długo prosić i po chwili już w niej był. Ja uklękłam z jednej strony, Marek z drugiej i zajęliśmy się jej Piersiami.
Na efekt nie trzeba było długo czekać. Ręce wyrzuciła do góry a z jej ust zaczęły wydobywać się coraz to głośniejsze jęki, zwieńczone głośnym krzykiem, kiedy doszła do końca. Wojtek wysunął się, a ona zwinęła się na bok, głośno oddychając. Po chwili dałam jej znać, aby poszła się umyć.
Kiedy wróciła, czekała na nią szklanka z drinkiem i Marek. Ale Marek dał jej znać, ażeby zajęła pozycje na kolanach. Spojrzała na mnie, ja skinęłam głową i po chwili Marek już szykował się do wejścia w nią. Wszedł w nią zdecydowanym ruchem, bo aż głowę uniosła do góry. Tym razem ja z Wojtkiem zajęłam się jej Piersiami, intensywnie je pieszcząc. Ponieważ jeszcze dobrze nie ochłonęła po poprzednim zbliżeniu, teraz praktycznie już od początku pojękiwała, kiedy Marek
w nią się wbijał. A ponieważ robił to dosyć energicznie, jej pojękiwanie robiło się coraz głośniejsze, aż przyszedł ten moment, kiedy bijąc ręką w podest, osiągnęła swój szczyt.
Marek poszedł się umyć a ona leżąc na boku głęboko oddychała. Spojrzałam na nią, wzrok nasz się spotkał i widać było na jej twarzy uśmiech radości. Kiedy już trochę wyrównała ten oddech, poszła się umyć, a po przyjściu łapczywie wypiła prawie całą szklaneczkę drinka. Wyciągnęła się, a Wojtek bardziej ją głaszcząc, niż masując, zaczął przesuwać swoje dłonie po jej ciele. To samo robił ze mną Marek. W końcu przyszłyśmy tu na masaż. Ale naszym panom też należał się masaż. Więc odpowiednio obracając się ułożyłam się tak, aby wziąć jego pałkę w usta. Nie wiedziałam, czy Grażyna tak się pieściła, ale po chwili już wiedziałam, że nie jest to dla niej problem. Obie przyssałyśmy się do ich pałek i na efekty nie trzeba było czekać.
Kiedy poczułam, że Marek zaczyna być już dobry, spojrzałam na niego, a on potakując głową dał znać, że czas na następną fazę. Wojtek też się uniósł, pokazując, że jest już sprawny.
Ja spojrzałam na Grażynę, ona na mnie, po czym poleciłam jej, aby ułożyła się wygodnie na plecach, podkładając jej pod biodra ponownie ręcznik. Grażyna spodziewała się, że będzie tak,
jak poprzednio. Ale tutaj czekała na nią niespodzianka. Ja ujęłam jej nogę z jednej strony, Wojtek
z drugiej i unosząc je do góry jednocześnie rozciągnęliśmy mocno na boki.
Tym sposobem ukazała się i Cipka i Pupa. Na to właśnie czekał Marek, który pojawił się
w tym momencie, trzymając w ręku czarną pałkę. Pokazując jej to stwierdził, to za chwilę jest Twoje. Była to może niezbyt długa, ale dosyć gruba, czarna pałeczka. Za nim Grażyna zdążyła cokolwiek powiedzieć, on już był przy jej Pupie i przymierzał się do wejścia. Pomimo, ze miał ją zwilżoną widać było, że na początku miał trudności, aby jej ja wsadzić. Grażyna uniosła głowę
i patrząc aż jęknęła. Ale była to krótka chwila, po której pałeczka zaczęła się w suwać w jej środek. Jeszcze jedno pchnięcie, weszła całkiem, tylko na zewnątrz wystawał srebrny łańcuszek.
Marek pogłaskał ją delikatnie po dolnej części brzuszka, jak by chciał sprawdzić, czy dobrze wszedł, po czym myśmy puścili jej nogi, Marek natomiast pokazał, że się ma obrócić i unieść na kolanach. Grażyna, jakby zaniepokojona, spojrzała na mnie, ja stwierdziłam, że będzie dobrze i po chwili już jej Pupa wypinała się do góry. Marek rozsunął jej trochę mocniej nogi, po czym mocnym pchnięciem wszedł w nią.
Grażyna aż krzyknęła, bo przecież w Pupie siedziała tamta pałka, ale Marek, nie zważając na to, systematycznie w nią wchodził. Ten krzyk zmienił się w jęk namiętności, kiedy Marek coraz mocniej w nią się wbijał. Pojawił się moment przyspieszenia, Grażyna zaczęła coraz głośniej,
aż ten jej jęk przeszedł w stały, wyraźnie podwyższając tonację. Moment orgazmu skwitowała bardzo głośnym jękiem na wyraźnie wysokich tonach. Tutaj znowu niespodzianka. Marek zręcznie się z niej wysunął, a jego miejsce zajął Wojtek, natychmiast lokując swoja pałkę w jej Cipce. Wojtek ma trochę grubszą pałkę, niż Marek, więc na pewno go mocniej poczuła.
Potwierdziła to głośnym jękiem, w miarę, jak dały się słyszeć systematyczne odgłosy odbijanych bioder Wojtka od Grażyny, jęczenie jej narastało, aż przeszło w krzyk radości, kiedy osiągała orgazm. Wojtek wyszedł, a ona opadła bez sił. Długo leżała, za nim była w stanie normalnie oddychać. Marek podał jej zimnego drinka, wypiła go łapczywie, po czym uniosła się, chcąc pójść się umyć. Spytałam ją, czy mam z nią iść, powiedziała, że nie, że da sobie sama radę.
Kiedy wróciła, ponownie czekała na nią szklaneczka, marek podając jej powiedział, pij spokojnie, na dzisiaj to wszystko. Spojrzała z uśmiechem i może spokojnie, ale opróżniła ja do dna.
Chwilę jeszcze odpoczywałyśmy, po czym poszłyśmy się ubrać i już bez żadnych problemów wróciłyśmy do domu. Wysiadłam z nią razem i patrząc na nią zapytałam – jak było. Uścisnęła mnie, mówiąc, dobrze. Popatrzyłam jeszcze raz, pytając – chcesz więcej, bo ich jest kilku. Stwierdziła, że tak, ale musimy na ten temat porozmawiać na spokojnie. Cmoknęłyśmy się
i ona weszła do swojego domu a ja poszłam do siebie.
Idąc, usłyszałam w torebce, że przyszedł do mnie SMS. Weszłam do domu, rozebrałam się
i wyjęła z torby telefon. A tam SMS od Marka – masz u nas dług. Pomyślałam, no cóż, nic za darmo, przysługa za przysługę. Ciekawe, jak mi ten dług spłaci Grażyna ? Rozebrałam się
i poszłam spać. Na razie nie miałam ochoty zastanawiać się, jak ja ten dług spłacę.
Kończę, standardowym stwierdzeniem. Opowiadanie to jest relacją moich osobistych doznań i przeżyć. Jakakolwiek zbieżność faktów lub sytuacji jest absolutnie przypadkowa
i niezamierzona.

Dodaj komentarz