Sebastian i mama

- Gdzie idziesz, Sebuś? – spytała mama Sebastiana.
- Jak to gdzie? – odparł jej syn. – A gdzie zawsze chodzę o tej porze?
- Znowusz na piwsko idziesz z tymi swoimi kolegami? – kobieta załamała ręce.
- No a jak! – rzucił Sebastian, wychodząc z mieszkania i zamykając za sobą drzwi.
- Tylko nie pij za dużo! – krzyknęła mama, ale drzwi już trzasnęły za synem.
Kobieta sama już nie wiedziała, czy ma się cieszyć, czy smucić. Z początku – kiedy Sebastian poznał nowych kolegów – była zadowolona, bo do tej pory jej syn nigdy się z nikim nie zadawał. Był takim nieśmiałym samotnikiem, bez kolegów i koleżanek. Z drugiej strony jednak ci nowi koledzy rozpijali go – odkąd ich poznał, to co dzień wracał do domu pijany. Zaczynała się więc już martwić, że jej synek wpadł w złe towarzystwo. Przynajmniej jednak gdzieś wychodził, a ona miała wtedy trochę czasu dla siebie. Jako samotna kobieta potrzebowała przecież czasami zaprosić do siebie jakiegoś mężczyznę, który by ją zaspokoił, a kiedy Sebastian był w domu, to nie mogła przecież baraszkować ze swym „przyjacielem”.

Sebastian zbiegając po schodach zacierał ręce z uciechy na czekający go wieczór. Wyszedł z klatki i szybkim krokiem ruszył w stronę najbliższego sklepu monopolowego. Zakupił cztery piwa i wrócił pod swoją klatkę. Wszedł do niej, lecz nie udał się na górę, tylko otworzył drzwi do piwnicy i zszedł po schodach. Na dole skręcił w lewo i stanął pod ciężkimi, drewnianymi drzwiami prowadzącymi do jego pomieszczenia piwnicznego. Otworzył kłódkę, wszedł do środka i zamknął za sobą drzwi. Uśmiechnął się sam do siebie i znów zatarł ręce. Zdjął plecak i wyjął z niego laptopa, którego postawił na niewielkim, starym stoliku. Włączył komputer i usiadł na skrzypiącym krześle. Owo krzesło oraz stół były jedynymi meblami w piwnicy, których nie pokrywała gruba warstwa kurzu. Sebastian bowiem codziennie ich używał. Matce mówił, że wychodzi z kolegami na piwo, a tak naprawdę szedł do piwnicy, gdzie oczywiście także pił piwo – i to
duże jego ilości – lecz nie z kolegami, a w samotności. Nie mógł się jednak przyznać matce, że pije sam ze sobą, bo co by sobie wtedy o nim pomyślała? Jedynymi jego towarzyszami podczas tych samotnych, pijackich posiedzeń, był laptop, piwa, oraz fiut, którego chłopak niemal przez cały spędzany w piwnicy czas zawzięcie męczył. Odpalał na laptopie pornosa, chwytał pałę w dłoń i popijając piwo onanizował się z namaszczeniem. Tak od ponad miesiąca wyglądał każdy wieczór Sebastiana. Zaliczył ciężki semestr na studiach, a teraz – jako, że były wakacje – w taki właśnie sposób wypoczywał.

Penis Sebastiana nie miał ze swoim panem lekkiego życia. Chłopak cały czas go dusił i tarmosił. Sebastian był bowiem prawdziwym mistrzem w trzepaniu konia. Wrodzony talent w tej dziedzinie oraz duże doświadczenie, zdobyte przy pomocy wieloletnich praktyk, czyniły z niego profesjonalistę. Kiedy sytuacja do tego zmuszała, umiał zwalić sobie w niecałe pół minuty – przy pomocy bujnej wyobraźni w mniej niż dziesięć sekund doprowadzał swego fiuta do wzwodu, a następnie chwytał go w dłoń i szarpiąc go z dziką zamaszystością w niecałe dwadzieścia sekund doprowadzał się do orgazmu. Kiedy jednak był odpowiedni czas oraz nastrój, Sebastian mógł tarmosić sobie frędzla przez kilka ładnych godzin. Włączał dobrego pornosa, podniecał się, a potem powoli, z namaszczeniem, pieścił swą pałę. Kiedy przy takich okazjach wyczuwał, że zbliża się orgazm, wypuszczał członka i robił sobie kilku – lub kilkunastu – sekundową przerwę, by fajfus mu
trochę ochłonął. Zmieniał pornosa, żeby wczuć się w inny klimat, po czym ponownie zaczynał delikatne pieszczoty kutasa.

Teraz pora była nastrojowa i odpowiednia do wielogodzinnego trzepania. Na ekranie laptopa leciał pornuch, na którym młody napaleniec grzmocił ładną dziewczynę między seksowne uda, okryte zmysłowym materiałem cielistych rajstop. Był to ulubiony filmik Sebastiana. Faja więc mu stała, a on powoli przesuwał po niej dłonią, w drugiej ręce trzymając piwo i pijąc je dość szybko – by alkohol wprowadził go w odpowiedni, masturbacyjny nastrój. Po niecałych piętnastu minutach – kiedy otworzył kolejny browar – niemal osiągnął szczytowanie. Sperma już prawie wytrysła z jego czerwonej pały i chłopak niemalże siłą woli musiał powstrzymać orgazm, gdyż było jeszcze za wcześnie, by kończyć zabawę. Włączył gorszego pornucha i po chwili znów zaczął pieścić swoją parówę. W taki sposób minęło kolejne półtorej godziny. W tym czasie Sebastian wytrąbił wszystkie cztery browce, a że trzepanie bez popijania było mniej przyjemne, chłopak ws
tał i wyszedł z piwnicy, by znów udać się do monopolowego. Tuż po opuszczeniu klatki schodowej minął śmiesznego mężczyznę – wątłego i niskiego – mniej więcej takiej postury, jak Sebastian. Facet miał na sobie czarny, obcisły strój, a w dłoni dzierżył zabawną torbę. Sebastian – rozweselony alkoholem – uśmiechnął się pod nosem. Śmieszny facet o dziwo wszedł do tej samej klatki, którą opuścił właśnie Sebastian. Chłopaka zaciekawiło, kim może być ten mężczyzna – przecież nigdy wcześniej go tu nie widział. Niebawem Sebastian wszedł do monopola i poprosił znajomą już panią sprzedawczynię o dwa kolejne piwa. Na więcej nie miał pieniędzy.

Sebastian przy kolejnym pornosie wyżłopał następne piwo, męcząc wciąż swego ptaka. Poczuł się głodny. „Co to za przyjemność trzepać na głodniaka?” – pomyślał sobie i postanowił skoczyć do domu, by zrobić sobie kanapkę. Miał tylko nadzieję, że mama go nie zauważy. Dotarł na górę. Wszedł i cicho zamknął za sobą drzwi od mieszkania. Na palcach ruszył w stronę kuchni. Usłyszał dziwne odgłosy dochodzące z sypialni matki. Uzmysłowił sobie, że są to odgłosy takie, jakie wydają z siebie rżnięte suczki na pornosach. Czy mamusia właśnie się z kimś pierdoliła? Sebastian z mocno bijącym sercem podszedł do uchylonych drzwi od pokoju mamy i przez szczelinę zajrzał do środka. Serce mu niemal stanęło, kiedy zobaczył swoją mamę półnagą. Miała jedynie pończochy na nogach i – ku zdumieniu Sebastiana – dziwną maskę na twarzy. Nie wiedział, że jego mamusia lubi klimaty seksu w maskach. Podobnie zasłoniętą twarz miał partn
er kobiety, lecz mimo tego Sebastian rozpoznał w nim śmiesznego faceta, którego wcześniej mijał pod klatką. Mężczyzna rżnął w cipkę rozkraczoną mamę Sebastiana, dłońmi pieszcząc jej obfity biust. Leżeli na łóżku, bokiem do drzwi, przez które zaglądał Sebastian. Wciąż sterczący fiut chłopaka teraz niemal rozerwał mu spodnie. Ręka młodzieńca bezwiednie powędrowała na krocze i zaczęła masować nabrzmiałą faję. Sebastian oddychał ciężko, czuł, że na twarzy dostał wypieków, a serce waliło mu jak oszalałe. I mama, i jej partner, wydawali z siebie odgłosy nieziemskiej rozkoszy. Dłoń Sebastiana znalazła się w majtkach i ściskała prącie. Nie bał się, że może zostać zauważony, gdyż maski rżnących się zapalczywie kochanków na pewno bardzo ograniczały im widoczność, a poza tym na korytarzu było ciemno. Mama Sebastiana podniosła nogę i przystawiła stopę do twarzy swego gacha. Ten podciągnął maskę w górę – tak, by
odsłonić sobie usta. Delikatnie chwycił za łydkę kobiety i polizał okrytą nylonem stópkę. Następnie rozchylił wargi i pochłonął ustami palce kochanki. Lizał je delikatnie i namiętnie, co rusz przygryzając materiał rajstop i odciągając go od stopy. Dłońmi ściskał mocno uda kobiety, łapał ją też za pośladki i pieścił biust. Mama wiła się pod nim z rozkoszy, podnosiła i opuszczała miednicę, dostosowując się do ruchów walącego ją mężczyzny. Ten w końcu wydał z siebie zabawny jęk, stęknął, ścisnął udo kobiety i odchylił głowę do tyłu. Wykrzywił usta w grymasie rozkoszy i szczytował w najlepsze. Sebastiana po chwili także dopadł orgazm i jego pała – którą teraz trzymał bez ceregieli na wierzchu – zaczęła wyrzucać z siebie obfite pokłady nagromadzonej od poprzedniego dnia spermy. Chłopak dyszał głośno, lecz jęki kochanków wszystko zagłuszały. Po wszystkim Sebastian przez chwilę dochodził do siebie, obserwują
c, jak zadyszany mężczyzna wyjmuje kutasa (który był zauważalnie większy od fajki Sebastiana – mimo podobnych postur obydwu mężczyzn), z cipki jego mamusi i kładzie się koło niej, gładząc jej biust. Po chwili Sebastian odszedł z „miejsca zbrodni”, zapominając nawet o zatarciu śladów przestępstwa w postaci spływającej po drzwiach spermy. To, co widział, tak zamąciło mu w głowie, że nie wiedział, co ze sobą zrobić. Poszedł do swego pokoju, by spokojnie wypić ostatnie piwo. Po chwili usłyszał, że mama oraz jej kochanek wychodzą z sypialni kobiety.
- Kazik, musisz już iść, bo niedługo może wrócić mój syn – mówiła matka.
- Ok, to pa – odparł mężczyzna. – To jutro wpaść?
- Jasne. Tak koło dwudziestej, jak dzisiaj. Wtedy mój syn jak zwykle będzie pił gdzieś z kolegami.
- Dobra, to do jutra. Do ósmej – powiedział facet, po czym słychać było cmoknięcie.
Kiedy Sebastian usłyszał, że ten cały Kazik sobie poszedł, a matka wróciła do sypialni, to cichcem wymknął się z mieszkania, żeby niedługo móc do niego „wrócić ze spotkania z kolegami”, nie dając po sobie poznać, że widział mamę w akcji.

Rano Sebastian zbudził się dość wcześnie. Fujara mu stała. Pamiętał, co wydarzyło się poprzedniego wieczora. Nawet śpiąc nie mógł o tym zapomnieć, gdyż wszystkie jego sny dotyczyły wiadomego tematu. Próbował jeszcze zasnąć, lecz jego myśli o seksie i o mamie były zbyt intensywne. Poza tym uwierało go w gaciach. Po jakiejś godzinie wiercenia się w łóżku chłopak więc wstał. Poszedł na śniadanie. Po kuchni krzątała się już mama. Sebastian był cholernie podekscytowany, lecz sprawiał wrażenie jakiegoś niezdecydowanego, jakby jakaś myśl nie dawała mu spokoju. Cały dzień był w takim stanie. Kiedy mama wyszła z kuchni, chłopak podpierdolił jej z portfela stówę. Zwykle brał tylko dziesięć czy dwadzieścia złotych, ale dziś potrzebował zrobić większe zakupy. Wyjął także z paczki jednego papierosa. Mama na co dzień nie paliła, ale raz na jakiś czas lubiła sobie przykurzyć, często więc w jej torebce można było znaleźć pac
zkę fajek.

Tego samego dnia Sebastian i jego mama siedzieli przy stole i spożywali obiad. Od niemal miesiąca mieszkali sami, gdyż obydwie siostry Sebastiana wyjechały na wakacje do Irlandii, żeby sobie dorobić, a ojciec chłopaka wyprowadził się od nich dawno temu. Mama zjadła pierwsza. Wstała od stołu i podeszła do zlewu, by pozmywać naczynia. Jej telefon leżał na stole. Sebastian tylko na to czekał. Chwycił komórkę mamy i szybko schował ją pod stół. W ukryciu pod obrusem zaczął szperać w maminym telefonie. Był to nowoczesny smartfon z systemem operacyjnym „Android”. Sebastian włączył „Sklep Play”, w którym znalazł aplikację do blokowania numerów. Pobrał ją, zainstalował i wszedł w kontakty, szukając imienia „Kazik”. Miał tylko nadzieję, że mama nie ma go zapisanego jakoś inaczej, gdyż wtedy nie wiedziałby, kogo szukać. Ku swej radości znalazł jednak Kazika. Zablokował za pomocą aplikacji jego numer, w wyniku czego pan Kazik, dzwoni
ąc do mamy Sebastiana miał usłyszeć jedynie sygnał mówiący o tym, że telefon jest zajęty, a mama nie miała nawet wiedzieć o tym, że ktoś próbował się z nią połączyć. Następnie Sebastian zmienił numer przypisany do kontaktu „Kazik” na swój – tak, by matka także nie mogła się dodzwonić do swego kochanka. Po zrobieniu tego Sebastian odłożył telefon na miejsce. Wstał i odniósł talerz do zlewu, dziękując mamie za pyszny obiad, po czym opuścił kuchnię.
- Idę na browar z kolegami – rzekł i zaczął się ubierać.
- Tylko nie schlej się tak jak wczoraj – powiedziała mama.
- Nara – rzucił chłopak i opuścił mieszkanie.

Była siedemnasta. Sebastian miał więc jeszcze trzy godziny. Szybkim krokiem dotarł do znajomego sex-shopu i wszedł do środka. Zawsze wstydził się odwiedzać to miejsce, ale teraz sytuacja tego naprawdę wymagała. Widział tu bowiem kiedyś taką samą maskę, jaką miał wczoraj na sobie kochanek mamy. Zakupił więc ją i wyszedł z sex-shopu. Udał się jeszcze do sklepu z tanimi, używanymi ciuchami. Znalazł jakiś czarny, obcisły strój, kupił go i zaczął zmierzać w stronę domu. Została mu jeszcze dycha, więc zahaczył o monopol, kupił cztery Harnasie i udał się z nimi do piwnicy. Było już po osiemnastej. Chłopak na szybko zatankował browary, co wcale go – niestety – nie odstresowało. Przynajmniej jednak czuł miłe uczucie upojenia w głowie. Zrobiło się wpół do ósmej. Sebastian wziął śrubokręt i wyszedł przed klatkę. Zaczął majstrować przy domofonie. Rozkręcił go, odłączył jeden kabelek, po czym z powrotem zakręcił obudowę. Wyni
k tej operacji był taki, że przycisk dzwoniący do mieszkania Sebastiana nie działał – można go było wcisnąć, lecz nie dawało to żadnego efektu. Następnie chłopak oddalił się, by w ukryciu zajarać fajkę. Po drodze minął go facet, który – jak Sebastian już wiedział – szedł właśnie ruchać jego mamę. Sebastian usiadł na ławce i odpalił papierosa. Zaciągnął się i z ulgą wypuścił dym. Był bardzo podenerwowany, niemal trząsł się na samą myśl o tym, co miało się niedługo wydarzyć. Z ławki obserwował klatkę, pod którą stał kochanek jego mamy i niecierpliwie naciskał na domofon. Sebastian przypomniał sobie, że musi wyłączyć telefon. Zrobił to i dalej obserwował faceta, który po kilku minutach bezowocnego wciskania guzika w domofonie, wyciągnął z kieszeni telefon i przyłożył go do ucha. Widocznie jednak nie mógł się nigdzie dodzwonić, gdyż co chwilę odsuwał od ucha komórkę i ponownie wybierał numer. Najwyraźni
ej facet się wściekł, gdyż zaczął szybko i nerwowo chodzić w kółko. Nie wiedział co ma zrobić – co chwilę podchodził do domofonu i długo wciskał przycisk, a w międzyczasie próbował gdzieś dzwonić telefonem. Musiał być niesamowicie napalony na dymanie matki Sebastiana, gdyż za nic nie chciał sobie odpuścić. Stał tak prawie pół godziny, lecz w końcu dał za wygraną i poszedł sobie. Sebastian wtedy z bijącym sercem wstał z ławki i podszedł pod klatkę. Otworzył drzwi swoim kluczem i szybko zbiegł do piwnicy. Przebrał się w swój nowo-nabyty czarny, obcisły strój, chwycił w dłoń maskę i ruszył do mieszkania. Pod drzwiami ubrał maskę na twarz i zapukał. Po chwili otworzyła mu mama.
- Kazik! – powiedziała radośnie. – Już myślałam, że nie przyjdziesz…
Sebastian, żeby ukryć strach i zdenerwowanie, postanowił zachowywać się brutalnie. Odepchnął kobietę z przejścia i z impetem wszedł do mieszkania.
- Spóźniłeś się ponad pół godziny… Co się działo? – spytała mama.
Sebastian nic nie odpowiedział, tylko złapał kobietę za ramiona i pociągnął ją w tył, jednocześnie podhaczając jej nogi. Mama straciła równowagę i padła w ramiona swego synka. Ten wsunął dłoń pod jej kolana i podniósł kobietę. Nieduży, wątły Sebastian, zaniósł swą – również niewysoką, ale dorodną – matkę do jej sypialni i rzucił ją na łóżko. Następnie sam na nie wskoczył i przycisnął mamę do pościeli swym ciałem.
- Dzwoniłam do ciebie, Kaziu – zamruczała kobieta. – Masz wyłączony telefon…
Chłopak wciąż nic nie mówił, tylko zetknął się maską z twarzą swej mamusi. Chciał ją całować i lizać, ale maska mu przeszkadzała. Sebastiana w ogóle nie kręciło takie pieprzenie się w masce, ale tylko w ten sposób mógł posiąść swoją – niczego nie świadomą – mamę. Położył dłonie na jej sweterku i zaczął nimi jeździć po biodrach, brzuchu oraz plecach kobiety. Przez jakiś czas omijał biust, w końcu jednak się nie powstrzymał i jego pożądliwe łapska znalazły się na cycach. Gniótł je łapczywie i namiętnie, formując je w dłoniach niczym ciasto. Mama postękiwała i całowała maskę swego syna. Chłopak czuł, że kobieta co rusz napiera cipką na jego nabrzmiałą faję. Namiętnymi ruchami unosiła i opuszczała swą miednicę. Sebastian również zaczął poruszać biodrami. Ręce jego wsunęły się pod bluzkę kobiety i dotykały jej rozgrzanej skóry. Mama dyszała ciężko i macała synka po pośladach, przyciągając za nie jego
krocze do swojego łona. Niebawem sweter kobiety znalazł się na podłodze. Powoli Sebastian zaczął jej zdejmować również koszulkę, delektując się widokiem p
owoli ukazującego się brzuszka. Przyglądał się z zaciekawieniem pięknemu pępkowi, żeberkom, aż wreszcie przyszła pora na piersi. Drżącymi dłońmi zaczął obnażać biust swojej mamy. W końcu kobieta została pozbawiona również koszulki. Pozostał jeszcze tylko stanik…
- Kazik, czemu ty się tak trzęsiesz? – spytała mama, lecz synek wciąż nic nie mówił, by nie zdradzić się głosem. – I dlaczego w ogóle się dziś nie odzywasz?
By ukryć zmieszanie, Sebastian przyłożył twarz do biustu mamy i zaczął się ocierać o stanik. Dłońmi pieścił plecki kobiety, która oddychała coraz ciężej. W końcu chłopak odsunął się od piersi swej kochanki, włożył dłonie pod materiał stanika i jednym, szybkim ruchem go zsunął. Wielkie, wypuszczone na wolność cyce zafalowały w powietrzu. Sebastian aż syknął z podniecenia i od razu się za nie zabrał. Długo się zabawiał tymi dojrzałymi, dorodnymi piersiami, które zwieńczone były dużymi, brązowymi brodawkami. Sebastian czuł przemożną chęć, by przyssać się do matczynych sutków. Niestety, przeszkadzała mu ta cholerna maska… Wpadł mu jednak do głowy pomysł. Mógłby przecież zdjąć maskę, która nie dość, że zasłaniała mu usta, to także pogarszała widoczność, a widoki były naprawdę nieziemskie i zasługiwały na to, by patrzeć na nie gołym okiem. Musiałby tylko po prostu zasłonić oczy mamie. Kobieta, jakby wyczuwa
jąc myśli Sebastiana, spytała, sapiąc synowi w szyję:
- Mam ubrać maskę?
Chłopak skinął potwierdzająco głową. Spojrzał na szafkę nocną, gdzie leżała opaska na oczy, którą kobieta zakładała do snu, by nie przeszkadzało jej światło. Mama wysunęła się spod Sebastiana i podpełzła do krawędzi łóżka, by zanurkować pod nie ręką. Wydobyła spod tapczanu maskę – taką samą, jak miał Sebastian. Nim ją jednak założyła, chłopak chwycił przepaskę na oczy i nałożył ją na głowę zdziwionej tym kobiety. Mama jednak nie protestowała i z zasłoniętymi w ten sposób oczami naciągnęła na głowę maskę. Sebastian wtedy z ulgą pozbył się swojej. Miał tylko nadzieję, że mamie coś się nie odwidzi i nie zdejmie nagle swej maski a następnie przepaski na oczy. Nie myślał jednak o tym więcej, tylko zabrał się za lizanie pięknych cycków. Językiem sprawił, że brodawki sterczały. Przyssał się do jednego z sutków, ręką pieszcząc wolną pierś. Drugą dłonią macał pośladek mamy. Kiedy po dłuższym czasie
zabawa z biustem znudziła się Sebastianowi, przyszła pora na zdjęcie mamie spodni. Synek zaczął sunąć ustami w dół po brzuchu kobiety, aż dobrnął do rozporka. Wtedy oderwał głowę od ciała swej kochanki i rękami zaczął majstrować przy zameczku. Po chwili ukazały mu się czarne, koronkowe majtki. Były prześwitujące, Sebastian więc ujrzał piękną, dojrzałą cipę swojej mamusi. Na ten widok jeszcze mocniej zagotowało mu się w gaciach. Zsuwał spodnie z nóg kobiety i przyglądał się wyłaniającym się powoli na światło dzienne, nieco puszystym udom. Kiedy zobaczył, że matka ma na nogach pończochy, prawie dostał orgazmu. Uwielbiał, kiedy kobiece nóżki pokrywał nylon. Zdjął mamie kapcie, po czym zsunął spodnie i rzucił je na ziemię. Polizał kobietę po stopie i zaczął sunąć językiem w górę – po łydce, przez kolanko, aż do uda, na którym na jakiś czas się zatrzymał. Język chłopaka zostawiał na pończoszce mokry ślad śl
iny. Sebastian przygryzał lekko udo kobiety, odciągając co chwilę zębami materiał pończochy od nogi. Wsunął rękę pod pończoszkę, aby pomacać nagą skórę uda, jednak nylon wydawał mu się przyjemniejszy w dotyku. Niebawem dobrnął językiem do pachwiny i namiętnie polizał to miejsce. Mama zajęczała wtedy seksownie i rozchyliła szeroko nogi. Sebastian jednak ominął cipkę i brnął językiem wyżej, by zająć się lizaniem zadbanego pępka. Po chwili przeniósł się na piersi. Bardzo długo lizał i macał swoją mamę, która z podniecenia dostała wypieków na skórze – zwłaszcza w okolicach cipki. Spod maski kobiety dobywało się głośne dyszenie.
- Kaziu… Kaziu… – mruczała.
Sebastian dłońmi brnąc po wewnętrznej stronie ud swojej matki i pieszcząc ją tam namiętnie, dotarł w końcu do rozpalonego krocza. Majtki przesiąknięte były lepkim śluzem, wydobywającym się obficie z maminej pochwy. Chwycił za ich gumkę i szybko zaczął je ściągać. Zapragnął niezwłocznie zająć się gorącą szczelinką. Chwilę przyglądał się nagiej, wygolonej i zadbanej pizdeczce. Przyłożył do niej twarz i przejechał językiem wzdłuż szczeliny, zlizując z niej słoną, lepką ciecz. Mama drgnęła i stęknęła seksownie, znów szeroko rozkładając nogi, by zrobić swemu kochankowi lepszy dostęp do swojej kobiecości. Sebastian zaczął się w nią powoli zagłębiać językiem, nosem co rusz trącając łechtaczkę i przyprawiając kobietę o konwulsje przyjemności. Dłonie wsunął pod jędrne pośladki mamy i macał je pieszczotliwie. Po chwili przerwał lizanie muszelki, bo zdawał sobie sprawę, że mamusi niewiele już brakuje do szczęśc
ia. Odsunął głowę od łona i złapał kobietę za udo. Klęknął przed nią i uniósł jej nogę w górę. Zadbana, okryta materiałem cielistej, cienkiej pończoszki stópka znalazła się przed twarzą chłopaka. Polizał ją delikatnie, po czym umieścił ją w swych ustach. Delikatnie ssał i przygryzał paluszki, macając w tym czasie łydkę. Niebawem stęknął ciężko i zadrżał, gdyż coś przygniotło jego prącie. Spojrzał w dół i zobaczył, że mama drugą stopą masuje mu jajka. Zrobiło mu się tak dobrze… Z każdą sekundą robiło się jeszcze lepiej. Po chwili ugryzł stópkę mamusi i jęknął. Zacisnął powieki i siłą woli powstrzymując się przed wydawaniem odgłosów, szczytował. Sperma zalewała mu majtki, kiedy śliczna stópka masowała go po kroczu. Mimo, iż jadąc sobie na ręcznym Sebastian umiał przeciągać nadejście orgazmu niemal w nieskończoność, to w zetknięciu z prawdziwą kobietą nie mógł wytrzymać nawet kilku minut. Po
wszystkim – czerwony na twarzy i zasapany – Sebastian odciągnął od swojego członka stopę mamy, gdyż kobieta nawet nie wiedziała, że już doprowadziła partnera do orgazmu i dalej – coraz mocniej – go masowała. Sebastianowi zrobiło się smutno, że zabawa skończyła się tak szybko, bo przecież w uknucie całej tej intrygi włożył niemało wysiłku i ryzyka, chciał więc w pełni wykorzystać zaistniałą sytuację. Patrząc jednak na swoją mamę – która leżała przed nim rozkraczona, miała na sobie same pończochy, z cipki lał jej się sok, a piersi falowały seksownie przy każdym jej ruchu – Sebastian poczuł, że zabawa wcale nie musi się jeszcze kończyć. Przecież jeden orgazm nie przesądza jeszcze o tym, że nie można mieć kolejnego. Fajfus Sebastiana znów robił się sztywny. Chłopak dotknął lekko cycka mamy i ścisnął go. Pała była już niemal w pełnym wzwodzie. Drugą dłonią przejechał po cipce kobiety. Teraz członek był już go
tów do następnego boju. Sebastian zsunął spodnie oraz ospermione majtki i rzucił je na ziemię. Z gołą, sterczącą parówą pochylił się nad mamą i znów zaczął macać jej ciało. Kutas co chwilę ocierał się o nabrzmiałą i wołającą już o zaspokojenie cipeczkę. Młodzieniec położył się na swej mamusi i całował namiętnie jej szyję oraz ramiona. Dłońmi pieścił pośladki, a fają coraz mocniej ocierał się o matczyną cipę. Kobieta już prawie szczytowała, gdyż wiła się pod swoim synem i jęczała jak zarzynana świnka. Sebastian oderwał się więc od niej, chcąc jak najbardziej wydłużyć te cudowne chwile z mamą. Kobieta jednak podniosła się i złapała Sebastiana. Po omacku zaczęła ściągać z niego górę czarnego, obcisłego stroju. Następnie pozbyła się jego koszulki i masowała syna po nagim torsie.
- Czuję, że wygoliłeś klatę – powiedziała namiętnie.
No tak, Kazik przecież był na klacie zarośnięty jak jakiś zwierz, a Sebastian nie miał tam prawie żadnego owłosienia. Nie pomyślał wcześniej, że to także może go zdradzić, ale na szczęście dobrze się ułożyło. Po chwili mama złapała syna za pośladki i przyciągnęła jego krocze do swojego. Fiut znów zetknął się z cipką.
- Rżnij mnie… – wyjęczała błagalnie mama.
Sebastian nie mógł dłużej czekać. Bał się tylko, że mama może po rozmiarze penisa poznać, że nie pieprzy się z panem Kazikiem. On przecież miał dużo większą fujarę niż Sebastian. Po drugie nie chciał przecież zapłodnić matki. Przemknęła mu przez głowę analna myśl. Położył się koło mamy i odwrócił ją na bok – tyłem do siebie. Włożył fiuta pomiędzy jej pośladki i zaczął nim poruszać. Kobieta masowała się po czerwonej, niemal już szczytującej cipce. Sebastian złapał mamę za dłoń i odciągnął jej rękę od krocza, żeby kobieta nie doszła. Cipka po chwili ochłonęła i znów była gotowa na dłuższą zabawę. Sebastian, trzymając mamę za biodra, zaczął napierać członkiem na jej odbyt.
- Ej! – powiedziała gniewnie kobieta. – W pupę nie będzie! Przecież wiesz, że nie lubię analu.
Speszony Sebastian odsunął więc pałę od matczynej dupy i uklęknął przed kobietą. Ta obróciła się na plecy i znów rozkraczyła się przed synem. Chłopak położył się na niej i przylgnął fiutem do rozpalonej cipci. Po chwili ocierania i wzajemnego pieszczenia, kobieta rzekła:
- Dobra, musimy chyba się pośpieszyć, bo nie wiem o której wróci mój syn…
Wobec tych słów Sebastian złapał się za penisa i naprowadził go na szczelinkę mamy. Zaczął na nią napierać. Powolutku zagłębiał się w swej mamie, centymetr po centymetrze. Kiedy dobrnął do końca, obydwoje westchnęli i kobieta zaczęła poruszać biodrami. Sebastian niedługo również zaczął wykonywać ruchy miednicą. Lizał mamę po cyckach i dotykał jej intymnych miejsc. Ruchy obydwojga stawały się coraz szybsze… Sebastian uniósł tułów, żeby móc poobserwować skaczące piersi mamusi. Dłonie wsunął pod dupę kobiety i ściskał pośladki. Niedługo jego palce zaczęły lawirować w okolicach tylnej dziurki. Już niewiele dzieliło Sebastiana od finału dzisiejszego spotkania. Posuwał swoją mamusię szybciej i szybciej… Kobieta uniosła nogę i znów przystawiła ją do twarzy Sebastiana. Widocznie lubiła, kiedy ktoś lizał jej stopy. Sebastian też lubił to robić – zwłaszcza, jeśli do czynienia miał z taką czystą i zadbaną stópką
, w dodatku okrytą nylonem. Nie trzeba więc go było o to dwa razy prosić. Oblizywał śliczną stópkę z wielką czułością – delikatnie acz namiętnie. Już był u szczytu wytrzymałości. Zagłębił się palcem w odbycie mamy i czekał, aż jego faja wytryśnie w cipeczce. W ostatniej chwili postanowił jednak wyskoczyć z pochwy swojej mamusi i spuścić się jej na brzuch. Palcem wciąż wiercił w gorącym tyłeczku, lecz drugą rękę wyjął spod dupki mamy, fiuta wysunął z cipki i chciał się za niego złapać. Nim jednak to zrobił, uprzedziła go mama. Chwyciła pałę swego synalka w dłoń i ścisnęła ją mocno. Sebastian mimowolnie wydał z siebie głośny i śmieszny jęk. Pierwsza fala spermy zalała cipcię kobiety, a także trochę dłoń, którą mama masowała się akurat po kroczu. Ona także już prawie szczytowała. W tym momencie jednak przerwała pieszczoty swej łechtaczki i zastygła z osłupienia. Sebastian bowiem znów jęknął, nieświado
my, że zdradza się głosem. Zdradziła go także wielkość kutasa. Kobieta szybko zerwała z twarzy maskę, a następnie opaskę zasłaniającą oczy i z niedowierzaniem przyjrzała się swemu partnerowi. Z przerażeniem stwierdziła, że to jej własny syn. Można sobie wyobrazić szok przeżyty przez kobietę, która nagle uświadamia sobie, że pieprzy się zupełnie z kimś innym, niż do tej pory myślała. W dodatku tym kimś jest jej własny syn! Z otwartymi ustami ścisnęła jeszcze mocniej faję Sebastiana i wykręciła ją. Chłopak wygiął się w tył, odchylił głowę i rżał jak koń. Orgazm jego był tak potężny, że do Sebastiana nie docierało, co się dzieje. Kobieta wciąż doiła kutasa swego syna. Kolejne salwy ciepłej spermy trafiały na jej rozpaloną łechtaczkę. To przepełniło miarę i doprowadziło do orgazmu również ją. Zamknęła oczy, ponownie złapała się za cipę i masowała ją z rozkoszą. Na tą chwilę zapomniała o całym zajściu
i dała się unieść przeszywającej ją przyjemności. Sebastian złapał mamę za rączkę i wykonywał nią posuwiste ruchy na swoim kutasie. Niestety, orgazm jego oraz mamy niedługo się skończył i obydwoje musieli stawić czoła zaistniałej sytuacji. Sebastian osłupiały patrzył na zdenerwowaną twarz kobiety. Dopiero po chwili dotarło do niego, że matka nie ma maski ani opaski i o wszystkim już wie. Mimo, iż serce biło mu bardzo szybko – ze zmęczenia oraz z podniecenia – to teraz przyśpieszyło jeszcze bardziej. Rozpalona twarz chłopaka przybrała kolor jeszcze intensywniejszej purpury. Nie miał pojęcia, co zrobić i jak wybrnąć z trudnej sytuacji. Mama także nie wiedziała, jak ma się zachować. Była wściekła – to wiedziała, ale co miała zrobić swemu zwyrodniałemu synalkowi? Wypuściła z ręki jego kutasa i chwyciła chłopaka za włosy. Brutalnie go za nie pociągnęła i umieściła jego głowę na swej cipie. Wsadziła nos Sebastiana w spe
rmę, którą zostawił na jej łonie – tak, jak kotu wkłada się nos w jego własny mocz, kiedy nasika w niepożądanym miejscu, aby oduczyć go zanieczyszczania. Sebastian zaczął zlizywać swoje nasienie z łechtaczki mamy – podświadomie czuł, że powinien po sobie posprzątać. Nie, żeby sprawiało mu to radość, bo było wręcz odwrotnie – niemal przyprawiło go to o wymioty, gdyż połykanie własnej spermy wcale nie jest niczym przyjemnym. Kiedy już oczyścił matczyną pizdę, kobieta odciągnęła – znów brutalnie za włosy – jego głowę od swojego łona.
- Sebastian… – zaczęła niepewnie, choć słychać było w jej głosie gniew. Nic więcej jednak nie powiedziała, gdyż nie miała pomysłu na rozmowę z synem.
Chłopak bąknął coś – sam nie wiedział co – po czym zażenowany, ze spuszczoną głową i wiszącym, oblepionym spermą frędzlem na wierzchu, podniósł swoje ubrania i opuścił pokój mamy.

Wybiła ósma rano. Sebastian leżał w swoim łóżku, trzęsąc się trochę z zimna, a trochę ze strachu. Całą noc nie spał, jedynie kilka razy zapadał w krótki i płytki półsen. W głowie miał wciąż wydarzenia z poprzedniego wieczora. Bał się czekającej go rozmowy z mamą, bo przecież w końcu będzie musiał się z nią zobaczyć i rozmowa na pewno ich nie ominie. Matka na pewno jest tak wściekła, że nie będzie chciała go znać. Wyrzeknie się go. Sebastian będzie musiał się wyprowadzić i zerwać z matką wszelkie kontakty. Cholera, dlaczego musiało się tak stać? W pewnym momencie usłyszał, że mama opuściła swoją sypialnię. Zaczęła swą poranną krzątaninę po domu. Chłopak nie mógł zebrać się w sobie i wygrzebać się z pościeli, by stawić czoło matce. Przed dziewiątą usłyszał pukanie do swoich drzwi. Zamarł. To na pewno mama… Nie mógł wydobyć z siebie głosu, więc kobieta uchyliła drzwi i zajrzała przez szczelinę do po
koju syna. Po chwili otworzyła drzwi szerzej i wślizgnęła się do środka. O dziwo była niemal naga! O co tu chodziło? Jedyne rzeczy, które kobieta na sobie miała, to białe, seksowne majtki i stanik z tego samego kompletu. Bez słowa podeszła do łóżka syna i usiadła koło Sebastiana. Po chwili spytała:
Co się stało z Kazikiem?
- Podszyłem się pod niego – wydusił z siebie nieśmiałym tonem Sebastian.
- Jak? Czemu? – kobieta była bardzo ciekawa. – Kiedy wczoraj zobaczyłam, że to nie on, tylko ty, to myślałam, że padnę z szoku.
Sebastian opowiedział mamie, jak dwa dni wcześniej wrócił cichcem do domu i zobaczył, że kobieta uprawia seks. Opisał jej swoje podniecenie podczas oglądania tego przedstawienia i plan, który udało mu się obmyślić i wprowadzić w życie. Kiedy Sebastian widział, że mama wcale nie jest do niego wrogo nastawiona, poczuł nadzieję, że może jeszcze jakoś się uda ułożyć z nią relacje. Dlatego wszystko jej wyznał.
- Jesteś samotnym, dojrzałym mężczyzną… – powiedziała kobieta. – Nie jestem na ciebie zła. Odsunęła kołdrę i rozkryła swego syna. Położyła dłoń na jego klacie i lekko go pogłaskała.
- Dziękuję – wybełkotał Sebastian. – Przepraszam.
- Ja też jestem samotną kobietą i rozumiem, jak to jest…
Dłoń mamy zsunęła się z klaty na krocze syna i zaczęła głaskać jego jądra.
- A tak w ogóle, to wczoraj było bardzo miło… – dodała wstydliwym głosem.
- Mi też – odparł jeszcze bardziej nieśmiało Sebastian.
Mama coraz intensywniej masowała krocze syna. Dziwiło ją trochę, że jego członek coś nie chce zesztywnieć pod wpływem tych pieszczot. Sebastian był bowiem tak speszony, że nie umiał nawet podniecić się myślą, że mama masuje mu prącie. Chciał, żeby cała ta sytuacja jak najszybciej się skończyła. Po prostu pragnął zostać sam na sam ze swoim wstydem. Po kilkunastu minutach masażu fiut jednak zaczął rosnąć. Mama uśmiechnęła się i popatrzyła z miłością na swego synka. Ten odwrócił głowę, by uniknąć jej spojrzenia. Niebawem fajka sterczała już, tworząc namiot ze spodenek od piżamy. Mama – wciąż się uśmiechając – podwinęła nogi i postawiła je na łóżku. Uniosła pupę i przesunęła się nią nad krocze Sebastiana. Przycisnęła tyłeczkiem ów powstały namiot i zaczęła poruszać dupką. Sebastian mimowolnie aż się wyginał z rozkoszy, ocierając się fiutem o matczyny tyłeczek. Kobieta z uśmiechem na ustach patrzyła w
twarz synkowi, lecz ten wciąż unikał jej spojrzenia. Po chwili złapała Sebastiana za dłoń i umieściła ją na swojej piersi, dając chłopakowi do zrozumienia, że może sobie pomacać. Sebastian początkowo nieśmiało ściskał cycka mamy, lecz z czasem zaczął robić to coraz namiętniej. Po chwili przez majtki kobiety zaczęła przebijać się wilgoć. Wzięła wtedy swego syna za drugą rękę i umieściła ją na swym łonie. Sebastian zaczął pocierać cipkę przez materiał majtek. Było mu już tak dobrze, że nie wiedział, czy długo jeszcze wytrzyma. Mama wciąż masowała pupą jego prącie. Wsunął rękę do majtek kobiety – gdzie panowało już niezłe bagienko – i włożył jej palca do cipki. Zajęczała i wygięła się. Druga ręka łapczywie miętosiła pierś mamy przez materiał stanika. Ruchy palca w cipce stawały się coraz szybsze, chłopak zagłębiał się nim coraz głębiej, a niebawem dołączył do niego drugiego palca. W pewnym momenci
e Sebastian wygiął się cały, stęknął i mocno ścisnął maminego cycka. Jego twarz wykrzywiła się w dziwnym grymasie. Sperma zalewała mu spodenki od piżamy.
- Mamusiu… – zajęczał. – Jejku, mamusiuuu…
Kobieta uśmiechnęła się jeszcze szerzej i całym ciężarem przycisnęła tyłek do fiuta Sebastiana.
- Ughhhh – zasyczał chłopak.
Niebawem skończył i wypuścił cycka matki. Speszony popatrzył jej w końcu w oczy. Ruchy kobiety ustały i zeszła z krocza syna. Usiadła koło niego. Sebastian wciąż pieścił palcami wnętrze jej cipeczki. Ona, pojękując seksownie, to zaciskała nogi, to je rozluźniała. Wsunęła dłoń pod koszulę syna i delikatnie gładziła go po nagim torsie. Spojrzenie jej stawało się coraz bardziej rozmyte, jęki coraz intensywniejsze, wierciła się coraz mocniej… W końcu zacisnęła powieki, zawyła głośno i wbiła paznokcie w skórę Sebastiana. Ten zwolnił ruchy palca, by dać mamusi maksimum rozkoszy. Czuł, jak mięśnie jej cipki drżą. Kobieta rozchyliła lekko powieki i spojrzała nieobecnym wzrokiem na Sebastiana. Pochyliła się nad nim i zetknęła się wargami z ustami syna. Całowali się namiętnie, lecz krótko. Kiedy bowiem kobieta skończyła szczytować, oderwała się od Sebastiana, spojrzała na niego wymownym wzrokiem, odetchnęła z ulgą i rzekła,
puszczając oko:
- Możemy co jakiś czas pomagać sobie w taki sposób… Co ty na to, synek?
Sebastian kiwnął potakująco głową. Mama uśmiechnęła się, a on odwzajemnił uśmiech. Wyjął rękę z jej majtek, a ona wstała i opuściła pokój Sebastiana. Chłopak, kiedy został sam, z zadowoleniem chwycił gumkę swoich spodenek od piżamy i odciągnął ją do góry. Podniósł głowę i spojrzał na swego ospermionego kutasa.
- I widzisz? – rzekł do niego. – Mamy co ruchać przez całe wakacje i jeszcze dłużej… – uśmiechnął się zawadiacko, po czym zrelaksowany opadł na łóżko.

Autor: Tartakus

One Comment

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


9 + = dziesięć