Seks na wakacjach

Wszystko wydarzyło się kilka lat temu, gdy byłem na wakacjach. Razem ze swoją, oraz inną, zaprzyjaźnioną rodziną pojechałem nad morze. Pojechaliśmy do małej miejscowości koło Jantaru, na oko pięć tysięcy mieszkańców. Mieliśmy oddzielne domki w ośrodku o jakże pomysłowej nazwie „Nadmorze”. Moja rodzina składała się z trzech osób. Moi rodzice i ja. Jestem tym pechowym jedynakiem. Rodzina Dąbrowskich składała się z czterech osób. Pan Roman, Pani Asia, Monika i Dawid. Dawid chodził wtedy do szóstej klasy, miał więc wtedy dwanaście lat. Monika jest ode mnie dwa lata starsza. Wtedy miała równe osiemnaście lat. Od kiedy sięgnę pamięcią, zawsze mi się podobała. Jest ona niecałe dziesięć centymetrów mniejsza ode mnie, ma 165 wzrostu, szczupłą posturę, bardzo kształtne nogi, i piękną, zgrabną dupeczkę. Piersi ma średniego rozmiaru, ale są one bardzo kształtne. Naturalne brązowe włosy przefarbowane na czarno do ramion. Piękne piwne oczy, i pełne usta. Nigdy nie widziałem jej w stroju, ani nawet w jakichś obcisłych spodenkach więc gdy dowiedziałem się, że ona też jedzie na te wakacje byłem bardzo podekscytowany. Nasze rodziny znały się od lat, ale my jakoś nie trzymaliśmy się razem. Ona była popularną dziewczyną, zawsze z chłopakiem, z koleżankami, itd. Ja byłem zwykłym chłopakiem słuchającym rock’a, noszącym koszule i niepokojąco przypominające emo dłuższe włosy. Już przed wyjazdem chwile porozmawialiśmy o jakichś głupotach, i umówiliśmy się że gdy tam dotrzemy to po rozpakowaniu wybierzemy się wybadać plażę i okoliczne sklepy co by może wyskoczyć na jakieś piwo. Miała na sobie luźne jeansy i jakiś t-shirt więc moje seksualne fantazje związane z nią nie zostały pobudzone. W trasie wymieniliśmy kilka SMSów, ale głównie typu „Moja mama się pyta czy Twoja mama wzięła suszarkę.” i tym podobne. Gdy dotarliśmy na miejsce byłem zmęczony, była dopiero 21:00 ale szczerze mówiąc byłem już trochę śpiący. Wychodząc z samochodu rzuciłem chyba niechlujnie „Do jutra” czy coś w tym rodzaju. Poszedłem do mojego domku, zająłem pokój na piętrze. Był on mniejszy od pozostałych, ale miał kozacki widok na morze, no i będąc na piętrze miałem sporo prywatności. Rozebrałem jeansy, koszulę, i położyłem się w samych bokserkach i podkoszulce na łóżku. Wyjąłem z kieszeni telefon, podłączyłem słuchawki, puściłem jakąś losową piosenkę z playlisty „Na sen” i zaczynałem odpływać. Już zamykałem oczy gdy zobaczyłem przy drzwiach do mojego pokoju czyjąś rękę. To była ona. Weszła do mojego pokoju, ja momentalnie usiadłem i wyjąłem słuchawki.

- Filip, no a Ty co? – spytała.

- A co? – odpowiedziałem z uśmiechem.

Na nic bardziej elokwentnego nie było mnie stać głównie z tego powodu że luźne jeansy Monika zamieniła na czarne legginsy, a t-shirt na obcisłą czerwoną koszuleczkę w czarne paski. Mój drąg obrazu drgnął, a w głowie już miałem obraz jak zdejmuje jej te legginsy i zaczynam walić w tą nieziemsko krągłą dupcię.

- Mieliśmy iść zobaczyć jak daleko jest plaża, już zapomniałeś? – zapytała. Wydawało mi się że w jej głosie było słychać nutkę zawiedzenia

- Jezu, wyleciało mi to z głowy. Nie no sorry pewnie że pójdziemy, daj mi się ubrać tylko. – wybełkotałem.

- No dobra czekam na ławce.

Ławka. O niej też dużo ciekawych rzeczy wam opowiem, ale to później. Do rzeczy – przed każdym domkiem stała taka osiedlowa zielona ławka, gdzieś na 3-4 osoby. Gdy tylko wstała mój wzrok przyległ do jej tyłeczka, mając nadzieje że w końcu zobaczę te boskie pośladki w legginsach – aczkolwiek koszulka była na tyle długa aby je zakryć. Zawiedziony wstałem z łóżka, ubrałem hawajskie spodenki w kwiaty, od niechcenia poprawiłem włosy. Pomyślałem że będzie śmiesznie jak ubiorę się pod jej kolor, i wyjąłem z plecaka czerwony t-shirt z czarnym logiem jakiejś tam firmy na środku. Spojrzałem na zegarek. Dochodziła wpół do dziesiąta, słońce zaczynało zachodzić.

- To idziemy? – zapytałem przechodząc przez drzwi wyjściowe.

- No nareszcie, ile można się ubierać człowieku?! – spytała pół żartem, pół serio.

- No co się tak pieklisz. Już idziemy przecież. Wiesz w ogóle gdzie to morze jest?

- Podobno idzie się ciągle w lewo po wyjściu z ośrodka więc trasa nie jest zbytnio skomplikowana. Damy radę.

Skierowaliśmy się ku wyjściu z ośrodka, kiedy mój telefon zaczął wibrować. „Dzwoni: Mama”. Odebrałem. Spytała gdzie jestem, gdzie idziemy – odpowiedziałem.

- Tylko nie siedźcie tam za długo.

Po wyjściu z ośrodka skierowaliśmy się w lewo i szliśmy chodnikiem. Kiedy zaczęliśmy rozmawiać okazało się, że prócz tego iż Monika jest strasznie seksowna, jest także inteligentna, i zabawna. Opowiedziała mi o swojej szkole, o przyjaciołach. Rozmawialiśmy chwilę o muzyce, nawet znalazło się kilka zespołów które obydwoje lubimy. W końcu doszliśmy do stoisk z pamiątkami, restauracjami, pubami, i tym całym nadmorskim syfem. W oddali kreował się piękny krajobraz morza zlewającego się z niebem. Spojrzałem na zegarek, była 22:10, a tam pełno ludzi – jasno, głośno i w ogóle..

- Może kupimy sobie po piwie zanim pójdziemy na plaże?

- Umm.. nie wiem czy sprzedadzą tutaj bez dowodu – odpowiedziałem trochę zażenowany.

- Jak to? Jezu Filip… ile ja mam lat?

- No jak ile, osiemn— – i wtedy żarówa zapaliła się w mojej głowie.

- No tak, to idź kup potem ci oddam hajs. – powiedziałem jeszcze bardziej zażenowany.

- Po jednym?

- Na początek.

Szybko spiliśmy po czerwonej Warce, potem po jeszcze jednej i skierowaliśmy się w stronę morza. Ku mojemu zaskoczeniu sporo osób było na plaży, a drugie tyle się kąpało.

- Idziemy dalej czy rozbijamy się tu między ludźmi? – spytałem.

- Nie no, idziemy dalej.

Oddaliliśmy się ze dwieście metrów, tak żeby nie było za daleko do wyjścia. Jako że tuż nad plażą był ten wagon restauracji, pubów, i innych pierdół – na plaży było w miarę jasno. Logicznie, im bliżej wody, tym ciemniej.

- To gdzie się rozbijamy? – spytała z uśmiechem.

„O kurwa” pomyślałem. Przecież ja nie wziąłem ani kocu, ręcznika ani nic.

- No tu jest okej. – odpowiedziałem po czym usiadłem na piasku.

- Wstawaj głupku – powiedziała, po czym wyjęła z torebki koc.

Nie wiem jakim cudem w takiej małej torebce zmieścił się taki wielki koc to ja nie mam pojęcia, ale to temat na inne opowiadanie. Wyjęła także ręcznik, co stanowiło dla mnie dobry znak – będziemy się kąpać.

- Jezu nie wiem po co te legginsy wzięłam..

- Ja też nie.

- Co?

- Nie nic.

- No. Tylko niepotrzebny problem. Gorąco i w ogóle. – powiedziała po czym westchnęła.

„To zdejmij je”. Chciałem powiedzieć. „I tak prędzej czy później to zrobisz jak będziemy szli się kapać”. Ale to zbyt inwazyjne, nie mogłem tego powiedzieć. Z drugiej strony nie zdarzyłem wtedy dokończyć swojej myśli gdy ona wstała i zaczęła je zdejmować. Zrobiła to tak szybko i zwinnie, że nawet nie zdarzyłem spojrzeć jakie ma majteczki. Nie trudno się domyślić że zacząłem twardnieć.

- Od razu lepiej.

Powiedziawszy to zaczęła wyjmować coś z torebki, schylać się tu i tam, poprawiać koc, ale sukienka była przeciwko mnie tej nocy – kryła te pośladki jak swój największy skarb.

- Dobra zostaw ten koc, może idziemy do wody? – nie wiem czy to alkohol dał mi odwagę aby to wtedy powiedzieć, czy zadział mój „mniejszy mózg”.

- No dobra. – powiedziała uśmiechając się.

Zdjąłem koszulkę, i zacząłem iść w stronę morza. Po kilku sekundach odwróciłem się, z nadzieją że zobaczę Monikę ściągającą tą zasraną koszulkę, ale ona szła w niej.

- Chcesz się kąpać w koszulce?. – powiedziałem.

- No a masz dla mnie strój? Nie zdążyłam się jeszcze wypakować. – powiedziała lekko zirytowana.

- No nie mam.. ale szkoda tej koszulki. – powiedziałem

Doszliśmy do wody, ja wbiegłem zanurzając się. Ona doszła do mniej więcej kolan i zatrzymała się.

- No chodź, tu jest cieplejsza – krzyczałem.

- Nie o to chodzi.. faktycznie szkoda koszulki.

- Co szkoda?

- Koszulki!

- To zdejmuj! – krzyknąłem z uśmiechem.

Nie wiem jakim cudem znalazłem odwagę na to biorąc pod uwagę że zawsze byłem w miarę nieśmiały do niej. Chociaż nie, to nie był cud, a połączenie alkoholu, nadmiaru spermy w moim ciele. Zobaczyłem jak odwraca się i idzie w kierunku naszego legowiska. Pierwsza myśl – obraziła się. Ale po chwili zobaczyłem jak zdejmuje tą koszulkę. Była dość daleko, ale już z daleka wydawało mi się że ma dość skąpe majtki. Do wody wręcz wbiegła, zanurzyła się, odgarnęła włosy i uśmiechnęła się.

- Skłamałeś! Wcale nie jest cieplejsza tutaj!

- Oj tam, szczegóły. – odpowiedziałem.

Obydwoje szczerzyliśmy się jak głupi do sera. W końcu gdy jej wzrok powędrował gdzieś za mnie, spojrzałem na jej piersi. Woda dosięgała jej troszkę ponad brzuch więc było idealnie. Miała szaro-srebrny (przepraszam, jestem słaby w kolorach) stanik. Jej biust przebił wszystkie biusty jakie kiedykolwiek widziałem, uwzględniając te JPEG-owe. Takie kształtne piersi powinny być na jakiejś wystawie. Dodatkowo przez ten zmoczony staniczek widać było jej sutki. Jeżeli ktoś się kiedyś zastanawiał czy można doznać pełnej erekcji w kilka sekund – tak, można.

- Co tam tak wyglądasz? – spytałem.

- A nic. Zimna ta woda ja wychodzę chyba – odpowiedziała.

- Jaka zimna, ciepła jest! – po czym prysnąłem ją delikatnie.

Ona mi oddała, i zaczęliśmy się oblewać wodą. Jak dzieci. Popływaliśmy chwilę, faktycznie było zimno więc nie rozmawialiśmy dużo. Spojrzałem na nią a ona na mnie. Trzęsła się z zimna.

- No dobra, trochę zimno. Wychodzimy. – powiedziałem

Ona zaśmiała się i ruszyła obok mnie. Jako że kutas jeszcze trochę mi stał, plus chciałem w końcu zobaczyć jej dupeczkę zwolniłem kroku i pozwoliłem jej iść przodem. Gdy w końcu poziom wody pozwolił mi zobaczyć jej majteczki oraz to co one zakrywają wręcz stanąłem w miejscu. Miała majtki do kompletu (szaro-srebrne) które zakrywały jej może połowę pośladków. Wielbiciele bikini wiedza o jakie majtki mi chodzi. Pełna erekcja powróciła. Ręka sama mi się wysuwała żeby dotknąć te pośladki. Dupeczkę miała boską. Kształtną. Nie dużą, nie małą, idealną. Dzięki wodzie majteczki obkleiły się i miałem idealny widok. Odwróciła się do mnie idąc i spytała:

- Która godzina?

- Ee.. 22:43.

- Ah dzięki.

Po czym jej wzrok spadł do mojego krocza, a potem na moją twarz, a potem szybko odwróciła wzrok. Nie byłem pewien czy zauważyła to że kutas mi stoi jak drzewo, czy po prostu chciała obadać mój sprzęt. Dochodziliśmy do naszego legowiska, a ja szedłem coraz szybciej żeby być bliżej niej, i jej nieziemskiej dupci. Usiedliśmy na kocu, ona zaczęła się wycierać.

- Całkiem fajnie tu.

- No fajnie, fajnie.

Jej wzrok błądził po morzu, ludziach z dala od nas, a mój po jej nogach, piersiach, i cipeczcę zakrytej majteczkami. Byłem podniecony do czerwoności, ale siadając zwinnie przerzuciłem kutasa na lewą stronę, podczas gdy ona była po mojej prawej.

- Wytrzesz mi plecy?

- No dobra.

- Wziąłem od niej ręcznik, i zacząłem powoli wycierać jej plecy.

- Ten ręcznik cały mokry jest, to bez sensu. – powiedziałem.

- No to weź rękoma tą wodę jakoś roznieś.

Wycierać rękoma? To bezsens. Z drugiej strony – wycierać JĄ rękoma. Zacząłem błądzić dłońmi po jej plecach. Za każdym razem gdy zbliżałem się końca pleców wkładałem ręce coraz niżej, aż za którymś razem włożyłem je minimalnie pod majteczki.

- Dobra już. – szybko zareagowała.

Rozwinęła nogi i położyła się na plecach. Nie minęło kilka sekund jak podniosła się trochę podpierając się łokciami.

- Czemu ty nie masz dziewczyny? – spytała. Tak prosto z mostu jak gdyby nigdy nic.

- A skąd wiesz, że nie mam? – próbowałem się bronić. Ona tylko spojrzała na mnie wymownie.

- Ee no dobra. No jakoś nie znalazłem nikogo jeszcze. Nie tak jak ty. Jak tam twój chłopak?

- Zerwałam z nim tydzień temu.

Pierwsza myśl „O kurwa”. Druga „Zajebiście”.

- A co się stało? – spytałem.

- E tam takie pierdoły. Denerwował mnie ogólnie.

Moje serce zaczęło bić szybciej. Kutas mi strasznie pulsował. Wtedy zrobiłem coś głupiego. Położyłem się na plecach, odsłaniając stojącą górkę pomiędzy moimi nogami.

- Oj ktoś tu się podniecił – powiedziała po czym zaczęła się delikatnie śmiać.

- A gdzie ty patrzysz? – wybrnąłem! Może trochę. No dobra nie wybrnąłem, ale dobre i to.

Po czym ona trochę się zestresowała i spuściła wzrok w dół.

- Więc… podobam Ci się? – spytała.

- No.. no tak. Uważam że jesteś piękna, i masz świetne ciało.

Powiedziałem to z trudem, po czym spojrzałem na jej piersi odruchowo, a potem na piasek.

- Ale wiesz.. między nami i tak nigdy nic nie będzie. Nasi rodzice i w ogóle. Nie chodzi o Ciebie, ty też jesteś całkiem fajny.

No niestety wiedziałem to. Ale wciąż liczyłem na coś więcej. Postanowiłem zaryzykować. Spojrzałem jej prosto w oczy i spytałem:

- Mogę Cie dotknąć?

Może dla was to nic wielkiego, ale dla mnie to było tak jak „Chodź się poruchać”.

- No dobra.. ale nie przesadź – odpowiedziała z pełną powagą.

Położyłem jej rękę na udzie. Spojrzałem na nią, a ona na mnie. Zauważyłem że zaczęła ciężej oddychać. Zjechałem ręką głębiej, w stronę cipki. Zacząłem wbijać się w pachwinę i masować tamtejszą okolicę. Była wyraźnie podniecona. W końcu włożyłem jeden palec pod majtki od strony uda. Lewą ręką powoli zacząłem się masturbować.. Strasznie powoli, bo już czułem drobną spermę na końcówce kutasa. Włożyłem drugi palec. Miała drobne owłosienie. Kilku-miesięczne. W końcu wyjąłem te palce, i włożyłem całą rękę pod majtki, od strony brzucha.

Spojrzała na mnie lekko przestraszonym wzrokiem, ale nic nie powiedziała. Chwilę masowałem ręką jej owłosienie, co raz zjeżdżając do cipki. W końcu włożyłem jej palec i zacząłem powoli ruszać w tą i z powrotem. Jako że nie protestowała, włożyłem drugi, a potem trzeci. Zacząłem coraz szybciej ją masturbować. Ona zaczęła po cichu pojękiwać za każdym razem gdy wkładałem jej głąbiej palce. Wyjąłem swojego kutasa, po czym wyjąłem jej ręce z majtek. Złapałem za uda i zmieniłem lekko pozycje.

- Nie nie, nie stop. Bez, bez przesady.

Wiem kiedy przestać.

- Nie chcesz się kochać?

- Nie. – powiedziała patrząc na mnie lekko przestraszona, ale znacznie podniecona.

- Ale przed chwilą przec—

- To była tylko palcówka. – przerwała mi szybko.

Swoją drogą zdziwiłem się że taka inteligentna dziewczyna używa takich słów, no ale co poradzisz – kobiety.

- No dobra mi to nie przeszkadza.

Po czym rozsunąłem jej nogi, i delikatnie złapałem obiema rękoma za bok majtek.

- Chodź troszeczkę je zsuniemy, będzie lepiej.

- Ale tylko trochę, albo koniec z tym i idziemy. – powiedziała stanowczo.

Zsunąłem je o jakieś piętnaście centymetrów. Podczas tej akcji moje palce otarły się o jej pośladki, co podnieciło mnie jeszcze bardziej. Miałem straszną schizę na punkcie jej dupeczki. Wciąż mam. Ponownie włożyłem jej palce. Najpierw dwa, potem trzeci i zacząłem dynamicznie ruszać. Za każdym razem gdy wchodziłem głębiej pojękiwała. Po jakichś dwóch minutach narzuciłem tempo i robiłem to strasznie szybko, wtedy pojękiwała już za każdym razem.

- Już prawie.. prawie.. prawie.

Wchodziłem coraz głębiej i głębiej, aż poczułem jak jej ciało się napręża przez kilka sekund a potem całkowicie relaksuje. Doszła. Wyjąłem rękę, a ona szybko nasunęła majteczki.

- Doszłaś.

- Tak. – powiedziała. Byłem zdziwiony gdyż była strasznie zawstydzona, wzrok non stop wlepiony w ziemie.

- Podobało Ci się?

- Tak… ale.. ale pamiętaj to był pierwszy i ostatni raz. I przypadkiem nikomu nie mów o tym.

- Nie no spoko.

Nie mówcie o tym nikomu, okej? Dzięki. Wstała, i zaczęła ubierać koszulkę.

- Ej, a co ze mną? – spytałem. Wciąż byłem strasznie napalony.

- No a co z tobą? – odpowiedziała.

Spojrzałem na nią, a potem wymownie na swojego kutasa.

- No chyba jesteś niepoważny.. – odpowiedziała.

- No chociaż ręką? – spytałem błagalnie.

- Ale jak mnie obspermisz to cie zabije. – powiedziała.

Zadowolony położyłem się na ziemi i czekałem.

- Co ty sobie wyobrażasz? Wyjmuj go i nie świruj.

Ale nastrój. Jakbym nie był podniecony to bym jej odmówił. Nie no, nie odmówiłbym. Usiadłem i wyjąłem mojego kutasa. Odchyliłem się do tyłu i oparłem łokciami o piasek. Złapała mnie obiema rękoma i zaczęła trochę niezdarnie walić konia. Byłem tak podniecony że mi to nie przeszkadzało, trwało to jakieś dziesięć sekund po czym obficie wytrysnąłem.

- Dziękuje.

Ona znowu spuściła wzrok jakby zrobiła coś złego. Ubrała koszulkę, a ja wycierając kutasa znowu nie spojrzałem na jej tyłeczek gdy była wypięta. Byłem z siebie dumny, przynajmniej go dotknąłem, a potem nawet go.. ale co potem, to opowiem później. Zebrała koc, i legginsy po czym włożyła je do torebki. Gdy wstała złapałem ją delikatnie za bok pośladka, ale szybko mnie zgasiła:

- Już koniec. Opanuj się i idziemy.

Do ośrodka szliśmy w milczeniu. Raz spytała mnie która godzina. Pożegnaliśmy się standardowym uściskiem i rozeszliśmy do domków. Wszedłem na gorę, rozebrałem się do bokserek, i położyłem do łóżka. Byłem jeszcze podniecony, więc szybka masturbacja, i zasnąłem. Wtedy jeszcze nie zdawałem sobie sprawę, że to początek najlepszych ośmiu dni w moim życiu.

Dodaj komentarz