Seks w moim życiu

Przystępując do pisania, mam problem, nie wiem jak nazywać części erotyczne ciała, oraz akty seksualne tak, żeby nie urazić czytelnika. Można używać wulgarnych nazw, typu chuj, pizda, pierdolić, ale to jest bardzo niesmaczne i wręcz chamskie. Używanie nazw medycznych typu fallus, wagina, spółkowanie w tym przypadku byłoby komiczne. Pozostały zdrobnienia szeroko używane przez ludzi i przy nich zostanę, chociaż też mogą niektórych erudytów razić.
Pierwszą dziewczyną, z którą miałem doświadczenia seksualne, była Hesia. Poznałem ją poprzez serdecznego przyjaciela – Lesia, z którym chowaliśmy się razem od dziecka. Hesia była kuzynką żony Lesia – Gosi. Było to dziewczę trochę dziwne, ale ładne i miało w sobie dużo seksapilu. Chyba było to u niej rodzinne. Miała młodszą siostrę Julkę, która też mi się bardzo podobała, ale była za młoda. Pamiętam, że miała przepiękne oczy, zawsze jakby sennie przymknięte.
Hesię zdobywałem i zdobywałem, i jedyne co mi się udało zrobić, to zdjąć jej biustonosz i wycałować piersi. Hesia miała twarde zasady – „ciupcianie tylko po ślubie”, za to ja nie chciałem kupować „kota w worku”. No i jakoś się nasza znajomość rozleciała, chociaż pisaliśmy listy przez dłuższy czas.
Skończyłem studia i starałem się ułożyć sobie normalne życie. Poderwałem Grażynę. Dziewczę było dość ładne, ale niestety wyrachowane. Mój przyjaciel Lesio mi odradzał małżeństwo, ale ja byłem mądrzejszy, no i skończyło się to tym, że wylądowałem w piekiełku. W łóżku było fatalnie, pozycja „na pieska” była szczytem perwersji. Mordowałem się tak przez kilka lat w końcu się rozwiedliśmy się.
Mam kuzyna Michała, strasznego erotomana. Michał ma żonę Teresę, z którą jak to się mówi „dobrali się w korcu maku”. Obydwoje mają fioła na punkcie seksu. Po jakimś czasie od mego rozwodu odwiedzili mnie Michałowie – mieszkali wtedy w sąsiednim mieście. Z nimi jest tylko jeden temat rozmowy, który mogą wałkować godzinami – seks. Po rozmowie z nimi na temat Grażyny i mego rozwodu, zeszliśmy jak to z nimi zazwyczaj na sprawy pupy, a właściwie to mego celibatu. W pewnym momencie wyszedłem do kuchni zrobić kawę, a po powrocie Michał powiedział mi, że w międzyczasie uradzili z Teresą, że wezmą mnie do „trójkąta”, bo oboje bardzo chcieli spróbować seksu grupowego i doszli do wniosku, że będę się do tego świetnie nadawał (rodzinne powiązania). Zaskoczyli mnie tą propozycją, ale byłem bardzo wygłodzony seksualnie, Teresa była bardzo pociągająca, więc popęd zwyciężył!
Jeszcze tego samego dnia Teresa była w moim łóżku, a ja „odrabiałem zaległości”. Michał dyskretnie usunął się do drugiego pokoju, żeby dać nam okazję do oswojenia się ze sobą. Teresa była przeciwstawieniem Grażyny, robiliśmy ze sobą takie rzeczy, które widywałem tylko na fotkach porno i to ostrych. Byłem dokładnie skołowany, nigdy czegoś takiego nie przeżywałem i nawet nie marzyłem o tym. Zazdrościłem Michałowi, że miał tak od dawna, ale teraz otwierała się okazja i przede mną. Od tego czasu zacząłem składać Michałom częste wizyty, z reguły jeździłem do nich w sobotę i zostawałem do niedzieli wieczora. Potem Michał kupił samochód i wtedy odwiedzali mnie w moim mieszkaniu. Teresie było bardzo dobrze ze mną, często sama przyjeżdżała do mnie pociupciać.
Początkowo krępowałem się ciupciać przy Michale. To chyba normalne, ale z czasem przyzwyczaiłem się robić to przy Michale i patrzeć jak Michał to robi. Ich bardzo podniecał te układ, mnie również.
Teresa chciała spróbować więcej, więc do naszych zabaw doszły ciupciania w trójkę. Mam na myśli układy, w których jeden z nas wkładał pisiaka w cipkę, a drugi w pupę, lub do buzi, a także z biegiem czasu dwa pisiaki na raz w cipke, lub buzię. Teresa była szczęśliwa, bo zawsze chciała się wypróbować.
Michałowie mieli cały „magazyn” różnych zabawek i strojów służących urozmaiceniu ciupciania i gier wstępnych. Były to odległe czasy, kiedy takie rzeczy było trudno kupić, ale część robili (szyli) sami, albo z trudem zdobywali z Zachodu.
Niestety jak to w życiu bywa, po kilku latach słodkich igraszek, Michał z Teresą przenieśli się do bardziej odległego miasta. Michał otworzył tam prywatny bussines. Dojazd był trudny – koleją, nie miałem samochodu, więc spotykaliśmy się raz na miesiąc. Dla mnie był to ciężki okres, bo się przyzwyczaiłem do wyuzdanych, częstych stosunków z Michałami, a tutaj – raz na miesiąc.
Kiedyś wpadłem w jakiejś sprawie do Lesia, który mieszka niedaleko i o dziwo spotkałem tam Hesię. Hesia mimo dużych wymagań, znalazła chłopa z naszego miasta, ożeniła się i przeniosła. Przez te kilkanaście lat kiedyśmy się nie widzieli, jej małżeństwo podobnie jak moje rozpadło się.
Zaproponowałem Hesi, że ją odprowadzę do domu, na co przystała. Po drodze weszliśmy do kawiarni i pogadali o „starych Polakach”. Stwierdziłem, że jest inna niż ją znałem za młodu, chyba przejścia życiowe zmieniły jej zapatrywania. Rozstając się, umówiliśmy się na następną „randkę” w kawiarni.
W efekcie tych poczynań, Hesia po tygodniu wylądowała w moim łóżku. Zaczął się okres naszego współżycia, w którym Hesia, co i raz mnie zadziwiała. Twierdziła, że jej mąż był bardzo kiepski w łóżku, ale skąd miała takie pomysły w „sprawach łóżkowych”, jeżeli miała kiepskiego męża? Pytałem ją o to, ale zawsze ze śmiechem mi odpowiadała, że „wyobraźnia kobieca nie zna granic”.
Przekonałem się, że Hesia ma nie gorszy temperament od Teresy, a nawet większy! W łóżku była zupełnie inna kobietą niż „na co dzień”. Jej perwersja sięgała niemal zboczeń. Nie było rzeczy, których nie chciała spróbować i próbowała!
Mieszkaliśmy oddzielnie, więc w dalszym ciągu, teraz już po kryjomu przed Hesią, jeździłem co miesiąc do Michałów. Powiedziałem im o Hesi, a to wzbudziło u nich entuzjazm i bez ogródek powiedzieli mi, że liczą na to, że i Hesia dołączy do naszej „trójki”. Łatwiej się mówi niż robi! Nie chciałem Hesi zaskakiwać, więc pozostawiłem sprawę czasowi.
Miałem kamerę wideo, więc kilka razy nagrałem po kryjomu nasze igraszki z Hesią. Ale kiedyś „sprawa się rypła” Hesia odkryła nagrane kasety. Myślałem, że się obrazi, ale ją to tylko podnieciło. Teraz Hesia sama nalegała, żeby robić filmy i bardzo przemyślnie do tego pozowała. Robiłem też zdjęcia. I filmy i zdjęcia oglądaliśmy i było to dla nas źródłem podniety. Zazwyczaj po ciupcianiu kładliśmy się obok siebie i oglądali filmy, aż nas znowu brała ochota i – do dzieła!
Kiedyś zabrałem jeden film do Michałów, żeby im zaprezentować Hesię. Michał się bardzo napalił na nią. Teresie też się Hesia podobała. Doszło do tego, że puszczali sobie te nasze filmy w trakcie ciupciania, więc im co miesiąc przywoziłem film i zostawiałem do następnego razu. A swoją droga, to było dziwne oglądać, jak na tapczanie Michał ciupcia Teresę, oboje patrzą w telewizor na nasz film i szczytują razem z nami.
Hesia miała coraz dziwniejsze pomysły „kinematograficzne”, fascynowała się widokiem swej twarzy w czasie ciupciania. Nakręciliśmy długi film na ten temat. Hesia przyznała mi się, że jak patrzy na swoją twarz na ekranie telewizora, to czuje jak bym ją ciupciał i szczytuje w tym samym czasie, kiedy robiła to na filmie.
Miała jeszcze kilka swoich „intymnych tajemnic”. Między innymi bardzo dziwną reakcję na pieszczoty. Kiedy głaskałem ją po miejscach erogenicznych, odczuwała zamiast podniecenia łaskotanie. Uniemożliwiało to jakąkolwiek „gry wstępne”, bo powodowało u niej napady śmiechu. W końcu znalazłem na to sposób. Wszystko wracało do normy, jeżeli miała w cipce cokolwiek (palec, sztucznego pisiaka, itd.). No i wtedy nareszcie można było się popieścić.
Odkryłem i drugą niesamowitą reakcję. Hesia miała „dziwny” pępek. Z wyglądu był najnormalniejszy w świecie, ale kiedy go się pieściło i uciskało palcami odczuwała to tak, jakby ktoś jej wkładał pisiaka do pupci. Bardzo ją to podniecało i doprowadzało do szczytowania. Wiedziała o tym od 15 roku życia i bardzo często w ten sposób się onanizowała.
Upływał czas, myśmy figlowali, ale ciągle we dwoje, a ja dodatkowo odwiedzałem Michałów, którzy ciągle marudzili, żebym ich dokooptował do naszej pary.
Hesia bardzo lubiła w trakcie ciupciania świntuszyć, to znaczy opowiadała jakieś wymyślone erotyczne historie. Często w tych historyjkach byliśmy w kilkoro osób. Kiedyś spytałem, czy by nie chciała czegoś takiego spróbować. Okazało się, że tak, ale nie widzi kandydata.
Michał w tym czasie jeździł dość dużo po kraju, bywał też u nas w mieście i mnie odwiedzał. Nigdy jednak nie spotkał u mnie Hesi. Postanowiłem zaaranżować takie spotkanie. Powiedziałem o tym Michałowi i ten uprzedził mnie kiedy przyjedzie, mogłem wtedy umówić się z Hesią (ciągle mieszkaliśmy osobno). Spotkanie było bardzo miłe, Michał spodobał się Hesi, dostałem nawet burę, że ukrywałem przed nią, że mam taką fajną rodzinę.
Teraz w naszych fantazjach erotycznych zaczął pojawiać się Michał, aż kiedyś zaproponowałem Hesi, że pogadam na ten temat z Michałem i fantazje zmienimy w rzeczywistość. Hesia myślała, że będę zazdrosny, ale ja uspokoiłem, że mam inne podejście do tych spraw. Następnie dogadałem się z Michałem, który chciał to zrobić dla próby w tajemnicy przed Teresą. Ciągle nie byliśmy pewni zachowania Hesi, dla której było to przecież debiut.
Od pomysłu do przemysłu! Za tydzień Michał przyjechał do nas w wiadomym celu. Hesia była bardzo przejęta, ale trzymała się dzielnie. Na jej prośbę ukryłem w pokoju kamerę wideo, żeby filmowała ten jej „pierwszy raz”. Podłączyłem ją też do telewizora w drugim pokoju, gdzie wyszedłem, żeby im nie przeszkadzać. Uprzedziłem Michała o reakcjach Hesi, żeby się nie spłoszył.
Ustaliliśmy, że Michał będzie czekał na Hesię w pokoju, a ona wejdzie odpowiednio przygotowana. Hesia przez pół godziny siedziała pod prysznicem, potem ubrała się w seksowne ciuszki, włożyła w cipki sztucznego pisiaka (żeby się nie śmiać) i poszła jak ułan do ataku. Myślałem, że będą jakieś ceregiele, ale gdzie tam. Zachowała się jak prostytutka, najpierw zrobiła Michałowi loda, ale nie do końca, potem rozłożyła się na tapczanie. Michał był bardzo napalony, że to co zrobił nie można było określić słowem „pociupciał” on ją „zerżnął” tak, że traciła świadomość. Później przyznała, że to był jedyny sposób wczuć się w taką rolę, bo inaczej miałaby kłopoty. Była zresztą wspaniała, patrzyłem z duma na ekran, jaką mam kochankę.
Potem była moja „kolejka”. Kiedy Michał poszedł do łazienki Hesia wyznała mi, że szczytowała ile razy sobie pomyślała, że podglądam ich przez kamerę. Doszliśmy do wniosku, że zostawimy Michała w pokoju podczas naszego ciupciania i tak się stało. Hesia miała wtedy „ciężki dzień”. Zawsze mnie bardzo podniecała, ale wtedy była taka rozpustna i wyuzdana, że przeszła sama siebie. Po każdym moim wytrysku, wchodził w nią Michał, który wprost szalał, a ja patrząc na to znowu byłem gotowy do akcji. To samo działo się z Michałem.
Takie spotkania trwały przez kilka miesięcy, aż postanowiliśmy dopuścić Teresę. Poszło nam to dość łatwo. Michał i ja dostaliśmy burę od Teresy, kiedy się dowiedziała, że już od kilku miesięcy Michał ciupcia Hesię i nic jej nie powiedzieliśmy, ale na tym się skończyło bez większych reperkusji, chyba w gruncie rzeczy była zadowolona, bo czekały ją nowe doznania.
Nasz pierwszy „kwadrat” przebiegł bez zakłóceń. Były tylko targi, kto kiedy i z kim. W końcu doszliśmy do wniosku, że najpierw każda z pań zajmie jeden pokój, a my się będziemy zmieniać. Na pierwszy ogień każdy miał wziąć swoją stałą partnerkę, ale nie spuszczać się i zrobić zmianę pań po 5 minutach. Hesię strasznie podniecało, że zaraz będzie w niej Michał z pisiakiem wyjętym z Teresy z jej śluzem na nim, a ja pójdę ze śluzem Hesi w cipkę Teresy. Tak też się stało. Potem poszliśmy do jednego pokoju i zabawa trwała dalej, ale już na oczach drugiej pary – i to dopiero było ekscytujące.
Zdjęliśmy kondomy i bawiliśmy się w „szybkie zmiany”. Panie stały przy stole z wypiętymi pupami i oparte piersiami na poduszkach leżących na blacie, obie były w gorsetach i pończochach. Ja z Michałem staliśmy z tyły i na znak „startera” (Hesi) zaczęliśmy wkładać pisiaki w cipki. Wkładaliśmy i dopychali do końca i wyjmowali na wierzch i potem następne włożenie i pchnięcie, aż do 10-ciu, po dziesiątym była zmiana partnerki, po jednej turze, obie panie obracały się na plecy, a my ciupcialiśmy dalej i tak na zmianę do końca. Trwało to dość długo, bo byliśmy już poprzednio wydojeni, ale było bosko. Pierwszy raz w życiu brałem w czymś taki udział, pozostali zresztą też.
W czasie następnych spotkań przećwiczyliśmy różne inne możliwe kombinacje, typu: pan + 2 panie, pani + 2 panów. Michałowie przywozili ze sobą część swego „magazynu” erotycznego, więc były w użyciu różne zabawki i stroje.
Było mi bardzo dobrze, Hesi również, Michałowie też byli bardzo zadowoleni. No i jak zwykle w takich przypadkach coś musiał się zepsuć! W tym przypadku zatryumfowała moja głupota. Zaproponowałem Hesi małżeństwo, ale pod warunkiem, że zostaniemy w „kwadracie”. No i to był błąd!!!
Hesia momentalnie przestawiła się do roli zazdrosnej narzeczonej. Jej zazdrość była dziwna, bo nie była zazdrosna o Teresę, tylko np. o to, że kiedy Teresa robiła mi loda to szybciej się spuszczałem niż wtedy, kiedy ona to robiła. To była jakaś śmieszna rywalizacja, która mi bardziej dogodzi. Zaowocowało to tym, że Michałowie przestali przyjeżdżać, a Hesia stała się zupełnie inną. No i w końcu przestaliśmy się spotykać, a w jakiś czas potem Hesia ciężko zachorowała i zmarła.
O śmierci Hesi dowiedziałem się od jej kuzynki Gosi, żony Lesia, u których poznałem w młodości Hesię. Ciężko przeżyłem jej pogrzeb – wracały wspomnienia.
Po jakimś czasie Gosia przyniosła mi moje listy, jakie znalazła w papierach pozostawionych przez Hesię. Listy te pisałem jeszcze w młodości wtedy, kiedy miałem nadzieję, że się pobierzemy. Byłem rozbity śmiercią Hesi i tymi listami, jakie pozostały z dawnych lat. Gosia zaczęła mnie pocieszać i to pocieszanie zakończyło się w łóżku.
Gosię znam od lat młodzieńczych lat, jest żoną mojego najlepszego przyjaciela. Kiedy uświadomiłem sobie że właśnie przed chwilą zrobiłem świństwo mojemu przyjacielowi myślałem, że wyskoczę oknem. Gosia zaczęła mnie pocieszać i powiedziała, że ma z Lesiem taki układ, że jak które z nich pozna osobę z którą miała by ochotę pociupciać, to może to zrobić pod warunkiem, że powie to drugiej stronie. Nie bardzo w to wierzyłem, myślałem, że tylko tam mówi dla pociechy.
Nie mogłem sobie wybaczyć tego, co zrobiłem z Gosią. Muszę przyznać, że ona mi się bardzo podobała od zawsze, ale było to tabu, bo była żoną Lesia. Gosia jest bardzo apetyczną kobietą, ma olbrzymi biust, bardzo zgrabne nogi, pupę, zawsze miałem na nią ochotę, która mi się tak niespodziewanie ziściła.
Na drugi dzień, po nieprzespanej nocy, półprzytomny powlokłem się do Lesia błagać go o przebaczenia. Okazało się, że Gosia mówiła prawdę, a on już wszystko wie i nie ma żadnego żalu. Nawet był zadowolony, bo okazało się, że się leczy i zażywa lekarstwa, po których nie ma erekcji, a co za tym idzie nie współżył z Gosią, no a ta się męczyła.
Jak się okazało, Gosia zawsze miała ogromny popęd seksualny (to chyba rodzinne, bo Hesia też), dlatego też zawarli ze sobą układ. Lesio powiedział mi, że na przestrzeni jego małżeństwa z Gosią, jestem jej 5 z kolei kochankiem. A niedługo po ślubie żyli w trójkącie z kuzynką Lesia, która nie miała partnera. Było to dla mnie niepojęte, bo nie znam bardziej zgodnego małżeństwa.
Rozmawialiśmy o tym wszystkim przy Gosi, Lesio oświadczył, że mogę bez krępacji korzystać z jej „usług”, kiedy tylko mam ochotę, nawet chociażby zaraz. Na dowód tego rozebrał Gosię, pobawił palcami jej cipkę tak, że się napaliła, wyjął z pudełka kondoma, dał mi go i wyszedł z pokoju, zamykając drzwi. Sytuacja była nieprawdopodobna, ale nie wypadało odmówić!
Nie powiedziałem Lesiom nic o Michałach i chociaż Gosia regularnie mnie odwiedzała, jeździłem do nich tak jak poprzednio.
Obecnie można kupić w Internecie różne stroje i zabawki seksualne, nie trzeba ich robić samemu. Gosia jest entuzjastka tego rodzaju seksu, a ja nie szczędzę pieniędzy na zakupy. Przez 3 lata uzbierała się tego cała szafa i ciągle przybywa. Gosia bardzo lubi lateksowe, gumowe i silikonowe stroje, które ją obciskają i uwydatniają kształty. Bardzo lubi stroje typu „gumowa lalka”, gorsety, długie buty i długie rękawiczki. Mnie tak ubrana doprowadza niemal do wytrysku jeszcze przed rozpoczęciem. Bardzo też lubi różnego rodzaju wibratory, których ma całą galerię.
Uwielbiam jej biust, duży i jędrny, a jak założy jeszcze fikuśny gumowy gorset, który nie ma miseczek na piersi, tylko otwory z opinaczami, powodującymi że duże i ciężkie piersi „stoją” jej „na baczność”, jestem bliski obłędu. Bardzo lubię ciupciąć ją miedzy takie piersi.
Ma bardzo milutką cipkę. Jest wyrobiona, ale nie jest luźna, zawsze czuje jej wilgotny uścisk. Mimo to bez problemu może włożyć w nią dwa wibratory na raz, albo mojego pisiaka i wibrator i o dziwo po wyjęciu takiego „podwójnego ładunku” cipka jest znowy obcisła i sprężysta na jednym pisiaku. Tak samo jak Hesia, bardzo szybko się „moczy” i jest gotowa do ciupciana. Zawsze goli łono na „łyso”, więc robienie jej minetki jest bardzo przyjemne.
Kiedy zacząłem regularnie współżyć z Gosią, ciągle było mi głupio, że Lesio nie może współżyć z kobietą. Nawet podejrzewałem, że ma jakąś kochankę i nie przyznaje się Gosi. Rozmawiałem też na ten temat z Gosią, której też było przykro, że Lesio żyje w celibacie, a dawniej był bardzo aktywny.
W tym czasie wróciła po latach do Polski moja siostra Krysia. Krysia jest samotna (rozwiedziona), nie mam przed nią tajemnic, widzimy się codziennie, mieszka w sąsiednim mieszkaniu. Bardzo dobrze zna Lesiów, a Lesia od dzieciństwa, kiedy razem chowaliśmy się. Powiedziałem jej o Gosi, o układach jakie ma z Lesiem i o chorobie Lesia. Bardzo się tym przejęła i zaczęły coś kombinować z Gosią. Skutek okazał się po kilkunastu dniach – Krysia „zgwałciła” Lesia.
Słowo „gwałt” raczej do tego nie pasuje, brzydko mówiąc „podłożyła mu się” o odpowiedniej chwili i miejscu, wszystko zaaranżowały z Gosią. No i od tego czasu Lesio uwierzył, że nie jest impotentem i regularnie współżyje z Gosia i Krysią, a że ma za sobą kilka lat postu, więc jest niewyżyty. Drugi raz z Krysią były bardzo bolesny dla Lesia. Doprowadził ją do tego, że półprzytomna z rozkoszy rozorała mu paznokciami całe plecy. Wyglądał jak po średniowiecznej karze chłosty. Całe plecy były wielką, krwawiącą raną. Lesio ma do dzisiaj szramy na plecach i tak mu to pozostanie. Oboje byli w takim amoku, że ona nie zdawała sobie sprawy z tego co robi, a on nie czuł bólu.
Jak dawniej z Hesią, po jakimś czasie przyjęliśmy do naszej pary z Gosią trzecią osobę – Michała. Gosia nigdy nie była w „trójkącie na żywo”, miała tylko kochanków. Bardzo ją podniecały stosunki, kiedy miała w cipce włączony wibrator i mojego pisiaka, rajcowało ja to bardzo, bo wyobrażała sobie, że jest nas dwóch. Lesio się zgodził bez oporów, więc Michał zaczął nas odwiedzać, trzymając to (jak z Hesią), w tajemnicy przed Teresą.
„Pierwszy raz” Gosi z Michałem został tak samo sfilmowany, jak „pierwszy raz” Hesi. Gosia zachowywała się podobnie jak Hesia, bo obejrzała film i stwierdziła, że to chyba będzie najlepiej. Michał strasznie się na nią napalił i zażył Viagrę, żeby „dobrze wypaść”. Skutek był taki, że baraszkowali kilka godzin, a Gosia została u mnie na noc, bo nie była w stanie równo chodzić.
Po jakimś czasie Gosia przyznała mi się, że chciałaby koniecznie dokooptować do naszego „trójkąta” jeszcze i Lesia, ale ten się opierał, bo mu było głupio przed Krysią. W końcu stanęło na tym, że Michał będzie też współżył z Krysią – żeby było sprawiedliwie. Krysia przystała na to bez oporów słysząc od Gosi, że Michałowi nic nie brakuje.
Michał bywa rzadko – praca. Spodobały mu się stosunki z Gosią i Krysią na raz, kiedy może, korzysta z okazji i spotykają się u Krysi. Czasami dołącza do nich Lesio, mnie tam nie ma no bo przecież Krysia jest moja siostrą. Gosia nauczyła Krysię korzystać z lateksowych przebrań, co bardzo podnieca Michała i Lesia. Krysia zwierzyła mi się, że nigdy w życiu nie miała takich przygód jak teraz! Twierdzi też, że najlepiej jest jej z Lesiem sam na sam. Michał jest strasznym napaleńcem i szybko się zlewa jak jest sam.
Niedawno jak za czasów Hesi, dołączyła do nas Teresa. Bardzo się polubiła z Gosią, Krysię też poznała dopiero teraz, bo w czasie jak wychodziła za Michała, Krysia mieszkała już za granicą.
Pewno jesteście ciekawi jak mamy na to siły. Odpowiedź jest prosta panowie łykają Viagrę. Ale w takich układach, o wiele lepszym lekiem jest widok tego, co się dzieje w pokoju. Wiem po sobie, że patrząc na Lesia, czy Michała ciupciającego Gosię, czy Teresę, nawet jeżeli jestem po wytrysku i nie łyknąłem Viagry, pisiaczek po kilku chwilach jest naprężony. Panie nie maja tego kłopotu, bo zawsze mogą.
Gosia jest mokra na każde zawołanie wystarczy, że na siebie popatrzymy i już wszystko wiadomo. Po Viagrze jest o tyle dobrze, że pisiak jest bardzo długo w stanie wzwodu, nawet po wytrysku, za to częściowo zanikają odczucia jakie się ma na jego końcu w trakcie ciupciania.
Najczęstsze stosunki mam z Gosią. Jestem nią zafascynowany, jest wspaniała kochanką, pełną fantazji i niezmordowana w pomysłach na urozmaicenia naszego współżycia. Swoimi przebraniami i fantazjami erotycznymi doprowadza mnie do wrzenia. Sama też bardzo mocno przeżywa to, co robimy. Bardzo ja podnieca używanie brzydkich słów, mnie również. Zastanawiałem się, czemu tak się dzieje i doszedłem do wniosku, że to niecodzienność sytuacji jest tak podniecająca. Pytałem o to Lesia, okazało się, że Gosia lubi to od bardzo dawna, tak samo jak wszelkie słowne świntuszące fantazje.
Ostatnio w miarę możliwości Gosia zostaje u mnie na całą noc, wtedy możemy udawać małżeństwo. Po ciupcianiu leżymy obok siebie i opowiadamy o życiu. Gosia ma świetna pamięć, toteż ze szczegółami opowiada mi o swoich kochankach, o tym jak poznała Lesia, jak z nim baraszkowała przez całe życie. Ja je opowiadam o Hesi, Teresie i Michale.
Lesio często odwiedza Krysię, też jest nią zafascynowany. Słyszę nieraz przez ścianę jak baraszkują. Krysia przyznała mi się, że bardzo miło wspomina Lesia z dzieciństwa, był jedynym moim kolegą, który ją bardzo poważnie traktował, chociaż wtedy była smarkulą. Jak podrosła podobno nawet się w nim podkochiwała. Dlatego też bez wahania zgodziła się zostać jego kochanką.
Czasami Gosia przychodzi z Lesiem. Bardzo lubię takie ciupcianie. Lesio przyznał mi się, że jemu też się podoba, szczególnie jak patrzy na nasze harce. Nie mam wiedzy na temat takich odczuć, nigdy nie patrzyłem na swoją żonę w trakcie kiedy jest ciupciana przez innego partnera, Z Grażyną, było to nie do pomyślenia ;)))))) Z tym chyba jest tak samo jak z używaniem brzydkich słów, ekscytująca niecodzienność sytuacji.
W naszych zabawach jest taka zasada, że jak jesteśmy w kilkoro to zabawiamy się na całego, a w duetach jest intymniej, chociaż też wyuzdanie.
I tyle chciałem powiedzieć na temat mojego życia seksualnego, które przypadkiem zmieniło się z horroru w sielankę. Oczywiście nie jesteśmy jakimiś opętanymi erotomanami. Każde z nas pracuje, wszyscy mamy prywatne firmy. Takie seksualne igraszki bardzo pomagają nam zrelaksować się po ciężkiej orce w pracy. Nie ma pomiędzy nami zazdrości, czy też zawiści, jesteśmy po części rodziną, a po części wieloletnimi, wypróbowanymi przyjaciółmi.

Dodaj komentarz