Vicky i interesy

Tego dnia od rana biuro było zupełnie puste. Od rana szef chodził nerwowo w oczekiwaniu na kontrahentów z Rosji, którzy mieli zjawić się około 13-stej. Jedna kawa, druga kawa…
Zarówno Vicky jak i sam szef wiedzieli, że od tej umowy zależy dalszy los ich spółki.
Dobijała godzina 12:00. W radiu jak zwykle szybki serwis informacyjny i kolejna porcja muzyki. Charles, bo tak miał na imię szef, nie mógł już dłużej wytrzymać i wyszedł na cygaro, zaś jego 22-letnia sekretarka Vicky wyciągnęła z szafki małą butelkę likieru. Była dziś ubrana na galowo: biała bluzeczka z falbankami na ramionach i dużym dekoltem
odsłaniającym nieco jej okazały biust oraz czarna spódniczka do kolan. Niejednokrotnie pracownicy zakładu przychodząc do prezesa w pilnej sprawie, napotykali na jej nabrzmiałe melony. Ona jednak zbywała ich krótkim „Szef jest teraz zajęty”. Po wypaleniu drugiego cygara, około 12:30 zadzwoniła komórka Charlesa.
- Tak kochanie… Co się stało?… Aha… Ale… Dobrze… Już jadę…
Szef wyłączył telefon.
- Czy coś nie tak?- zapytała Vicky
- Mój syn miał wypadek motocyklowy. Muszę jechać do szpitala. Przyjmij gości kiedy przyjadą, poczęstuj ich najlepszym alkoholem i poproś żeby czekali.
- No cóż… Nie wiem czy dam radę…
- Wierzę w ciebie. Pa
Charles trzasnął drzwiami a po 30 sekundach zza okien słychać było pisk opon. „Zostałam sama”- pomyślała Vicky… „Dam sobie radę”.
Minuty dłużyły się w godziny… Vicky traciła nadzieję na to, że Rosjanie poważnie potraktowali ich firmę, aż tu nagle donośne pukanie przerwało ciszę.
- Już otwieram…
Jej oczom ukazało się trzech wysokich mężczyzn, ubranych w czarne skórzane kurtki. Na oko mieli 25-30 lat.
- Dobri djień. Mi w sprawije interesów…
- Tak proszę… Niech Panowie wejdą…
Wszyscy trzej przekroczyli próg… Najniższy z nich miał około 190 cm. Vicky będąc nawet w szpilkach nie sięgała im do głowy.
- Szef niestety ma bardzo ważną sprawę rodzinną… Prosił aby Panowie usiedli i przedstawili mi ofertę…
Rosjanie zdjęli kurtki prezentując przez bluzy swoje barczyste ramiona.
- Paczekamy… Kak twoj zawod?
- Vicky
- Aha… Ja jestem Iwan, a to Oleg i Dima.
- Witam. Czego się napijecie? Whisky, brandy, czysta…
- My nie pijem… A ti djewuszka ładna…
Vicky zarumieniła się na ten komplement…
- My nie pijem… My lubim zabawu w … „frii tajm”… wolnym czasie…
- A jaką zabawę?- zapytała zaintrygowana sekretarka…
Na to pytanie Iwan nie odpowiedział… Wstał z fotela, podszedł do Vicky i zaczął dotykać jej biustu…
- Nu my tu lubim… diskutować o ofercie… – jego lewa ręka powędrowała między obydwie piersi dziewnczyny…
- Ale…
- Nie ma żadnego ale… Zobaczymy ileś warta- dodał Dima i również wstał zbliżając swoje ręce ku jędrnym pośladkom Vicky…
Teraz akcja nabierała tempa. Trzej Rosjanie zaczęli wymieniać krótkie pocałunki z dziewczyną. Pierwszy odważny ruch wykonał Iwan. Zdjął z Vicky białą bluzeczkę tarmosząc jej długie blond włosy. Oleg zabrał się za spódniczkę. Gdy została już w samej bieliźnie wiedziała, że będzie musiała być odważna, bo od tego zależy oferta handlowa Rosjan.
Rozpieła rozporek Iwanowi z którego wyskoczył gotowy do boju kolos. Wzięła go do buzi a w tym czasie Oleg z Dimitrijem zajęli się tyłem Vicki. Powoli zdejmowali majteczki zajmując się dwoma dziurkami. Coraz bardziej energiczne ruchy głową sekretarki po dwóch minutach sprawiły, że pierwsza porcja nasienia wylądowała na jej twarzy, puszczając przy tym sporą porcję soczków z cipki. Wyraźnie zadowolony Iwan zamienił się miejscem z Olegiem, którego kutas wisiał bezwiednie przez rozporek. Vicky wyraźnie rozochocona zaczęła ssać go z bardzo dużą energią. Iwan tymczasem bez ostrzeżenia władował się w przyciętą w trójkącik cipę. Powoli, ociężale wręcz ruszał w przód, jakby brnął przez jakieś przeszkody. Do Olega dołączył się Dima i teraz Vicky musiała radzić sobie z dwoma penisami. Iwan wyraźnie przyspieszył, tempo jakie obrał stawało się mordercze. Dziewczyna zaczęła niemiłosietnie jęczeć, lecz jej krzyki były tłumione przez dwa olbrzymy tkwiące w jej buzi. Ostatnie trzy popchnięcia i olbrzymia porcja nasienia powędrowała do wewnątrz Vicky. Iwan był lekko wyczerpany, dlatego nalał szklaneczkę whisky, wypił duszkiem i znów penetrował cipeczkę, która teraz wyglądała jak nabrzmiałe ciastko. Vicky traciłą już orientację, bo Oleg już spuścił jedną porcję mleczka na twarz i przymierzał się do jej czekoladowego oczka, a Dimitrij cały czas nie mógł się spuścić. Gdy wreszcie to nastąpiło, Vicky przełknęła olbrzymią porcję białego płynu od Olega i Dimitrija… Iwan szczytował po raz drugi. Tym razem sekretarka mogła już jęczeć, gdyż dwaj pozostali opróżniali butelkę z alkoholem. 30 sekund morderczego tempa i kolejny raz rzeka mleka popłynęła do środka Vicky. Iwan opadł na fotel bezwiednie, zapinając rozporek. Oleg i Dima najwidoczniej pod wpływem alkoholu nie mieli jeszcze dość. Oleg położył się na podłodze, na nim Vicky a z przodu atakował cipkę Dimitrij. Ten pierwszy po początkowych oporach zdołał wepchnąć całą długość okazałego penisa w jej odbyt co skutkowało głośnym jękiem Vicky. Dimitrij natomiast niczym kałasznikow strzelał spermą w cipę Vicky. Widać, że jej się to podoba, gdyż jęk przekształcił się w prośby: „Tak… Zerżnijcie mnie… Ten ostatni raz… Bo zaraz może przyjść szef… Oh… Taaak”. Ostatni jęk Vicky i potężne strzały spermy jednocześnie w odbyt i cipkę sprawiły że cała trójka nie miała już na nic siły.
- No brawo djewoszka… – odezwał się Iwan; – Ti dobra dzjewczyna, my oferujem duże pieniądze
Sekretarka wstała z podłogi, ubrała bieliznę, poprawiła spódniczkę i bluzeczkę. Wiedziała, że dobrze się spisała bo Rosjanie byli wyraźnie zadowoleni. Oleg i Dima w jeszcze szybszym tempie założyli spodnie i bluzy. Teraz mogli zacząć negocjacje, gdy do biura wpadł Charles:
- O. Witam serdecznie. Przepraszam za to spóźnienie ale…
- Niech pan njie przeprasza… Właśnie zaczelimy rozmawiać na temat umowy… Budiet harosz… – powiedział dobitnie Iwan
- Bardzo się cieszę…- westchnął Charles, zasiadając na swoim fotelu, – Ale zaraz co to za białe plamy na fotelu…
Na te słowa Vicky zarumieniła się niczym burak i poszła po ścierkę…

Dodaj komentarz