Wiosenna burza

Nagle grzmotnęło i huknęło, zgaslo światło i znów stanęliśmy między piętrami. Nie powiem że bylam tym specjalnie zmartwiona. To jednak chyba przeznaczenie- rzekłam cicho z nadzieją. Raczej piorun trafił w stację trafo – odparł Marek i nie bój się. Jeśli czegoś się boję to tylko tego by znów ktoś nie uruchomił windy – szepnęłam z nadzieją w glosie. M delikatnie dotknął mojej szyji. Pocałowałam go prosto w usta. Teraz już nic nie stalo na przeszkodzie, by dać upust swoim żądzom . Jego niecierpliwe ręce już unosiły moją sukienkę. Całując się żarliwie rozbieraliśmy się nawzajem. Poczułam jak spełnia się moje najskrytsze pragnienie- rozrywa moje cieniutkie, obszyte koronką majteczki. Sama mocowalam się z paskiem i suwakiem jego spodni. Nareszcie dobrałam się do tej jego hałbicy – była wielka, gorąca i pulsowała w dłoni. Byłam zafascynowana jej kształtem i żywotnością- balam się że eksploduje zanim zetknie się z moją drgającą z podniecenia cipką. M wziął mnie za pośladki i uniósł – rozchyliłam szeroko uda i objęłam jego biodra. Dotknięcie jego główki w moim najczulszym miejscu wywołało w miom ciele wstrząs jak by ktoś poraził mnie wysokim napięciem. Orgazm jakiego doznałam był jak kosmiczny piorun. Przed oczami miałam to ciemność to znów oślepiające błyski. Jęknęłam – M pocałunkiem zamknął mi usta. W podbrzuszu czułam mrowienie i cudowne łaskotanie motylków. M znów dotknął czubeczkiem śliskiej szparki – tym razem nie cofnął go, a przeciwnie przyłożył , naparł i rozpoczął wślizgiwanie się. To było takie cudowne – czułam jak milimetr po milimetrze wypełnia moją podrygującą podnieceniem cipkę!. Ja już doznałam spełnienia – teraz czekałam aż M wypełni szczelinkę swoim. Jeszcze nigdy tak wyraźnie nie czułam pipką ruchów i pulsowania wypełniającego mnie kochanka. Nasze ciala pragnęły siebie – czułam jego usta na moich nabrzmiałych nagich piersiach. Znów miałam orgazm. Rzucałam się spazmatycznie- M przycisnął mnie z całych sił, wbił się po same kuleczki – ciemność – i w samiutkim dnie pochwy wybuch!. Gorąca eksplozja i mój kolejny szczyt. Odchodziłam od zmysłów. Całe szczęście że na zewnątrz szalała burza i zagłuszała nasze jęki i krzyki. Tu w ciasnej kabinie też szalała burza – naszych zmysłów i spełnienia. Poczułam jak z mojego wnętrza wycieka pomału owoc naszego nasycenia. M cały czas tkwił we mnie i nie chciałam by wychodził, by jak najwięcej pozostało we mnie. Powoli opuszczałam nóżki i czułam na udach ściekającą lepką maź. M znów zaczął się poruszać we mnie – odpowiedziałam mu skurczami pochwy. Przyspieszył ruchy i wtedy ktoś na korytarzu zaświecił latarkę i zbliżył się do windy – zamarliśmy w bezruchu – jest tam ktoś? – natrętny głos i snop światła obmiótł górę kabiny. M zasłonił mi usta ręką i ugiął kolana. Zdawało ci się – głos oddalił się – to przez tą burzę takie odglosy – tam na szczęście nikogo nie ma. Uff odetchnęliśmy z ulgą. M nie dal mi odpocząć i oddaliśmy się namiętnościom. Tym razem wolniej zaspokajaliśmy swoje zmysłowe potrzeby. Kochaliśmy się chcąc by trwało to wieczność. Ktoś przechodził klatką z latarką mamrocząc coś pod nosem. Musieliśmy uważać, ale to tylko dodawało pikanterii i podnieciło nas. Po chwili poczułam jego wytrysk – nasze uda umazane były wyciekającymi ze mnie sokami. Wysunął się ze mnie i klęknąwszy zlizywał je doprowadzając mnie do szału i kolejnego szczytowania. Teraz kolej na mnie – szepnęłam i kucając wzięłam do buzi jego wciąż duże berło. Nie bardzo wiedziałam jak sprawić mu tym rozkosz, bo robiłam to pierwszy raz w życiu!. Widocznie instynkt podpowiadał mi, bo mruczał zadowolony. Szustym zmysłem wyczuwałam czego pragnie i po chwili wystrzelił w ustach, a także na twarz i na piersi i włosy . Wyciekająca sperma skapywala na sutki i łaskotała biust. Wylizaliśmy się nawzajem kończąc i dopełniając rozkoszy wyczerpani i całkowicie zaspokojeni. Musimy się jakoś oporządzić – powiedział ubierając się. Zrobiłam to samo. Usiedliśmy w rogu kabiny i przytuleni zasnęliśmy. Nagle zabłysło światło i winda ruszyław dół. Zerwaliśmy się, a M przytomnie wcisnął guzik 2-giego piętra – wysiedliśmy by uniknąć krępujących spojrzeń naszego wyglądu, bo pewnie ktoś z sąsiadów czekał na parterze. Schodami cichutko zbiegliśmy do piwnicy i tam w pralni doprowadziliśmy się do ładu. No teraz możemy wrócić do naszych mieszkań – powiedział. Bedę miał co wspominać – ja też dodałam. Przez tydzień chodziłam jak w transie –wszyscy nawet domownicy zauważyli zmianę a i w pracy stalam się pewna – istny wulkan energii. Koleżanki z ciekawością i zazdrością patrzyły jak pięknieję z dnia na dzień. Wszyscy mi to powtarzali. W połowie czerwca zrobiło się b. ciepło i rodzinka wyjechala na wieś do dzadków. Ja nie mogłam – miałam dyżur w pracy. W sobotę wzięłam leżak i ulubioną lekturę i na balkonie postanowiłam się poopalać. Ponieważ nasz blok jest ostatni a z balkonu podglądać mogly mnie tylko ptaki, biust przykrylam staniczkiem nie zapinając go, by nie było śladów ramiączek i paska. Oddałam się marzeniom. Słońce pieściło i łaskotało moją twarz i ciało. Leniwie podnioslam powieki i z przerażeniem stwierdzilam że jestem topless!, a muskający material moją twarz to moje majteczki, które M mi wtedy rozdarł i zabral na pamiątkę!. A ja obawialam się że je zagubilam i że mógł znaleźć je mój mąż i zażąda wyjaśnień. Z obawą spojrzałam w górę, bo moje zdziwienie budził fakt że strzępy majteczek unoszą się same ku górze. To chyba sen, albo jakaś fatamorgana. Trzeźwiej zerknęłam i dopiero teraz dostrzegłam cieńką żyłkę na której były zawieszone. To M ze swojego balkonu za pomocą wędki się ze mną przekomarzał. Ty łobuzie! krzyknęłam – oddawaj stanik i i… zreflektowałam się że ktoś mógłby usłyszeć. Stanowczo zażądałam by mi je natychmiast oddał! – tylko się uśmiechnął i powiedział bym sama po nie przyszła – nikogo nie ma w domu – dodał. Znów poczułam to przerażające podniecenie. Postanowilam zrobić mu niespodziankę. Zarzucilam tylko przeźroczystą bluzeczkę i szybko schodami dopadłam do jego drzwi. Widocznie spodziewal się tego, bo były otwarte. Oddawaj biustonosz – powiedzialam, a on trzymając go w ręce odparł – dobrze oddam ci, jak Ty mi się oddasz!. Już dopadł do moich ust i piersi. Sama nie wiem kiedy pozbawił mnie majteczek, a ja jego szortów. Kochaliśmy się zachłannie na stojąco. Wyraźnie czułam jego wejście i ruchy we mnie. Po chwili doznaliśmy gwałtownego spełnienia. Teraz mogę oddać Ci ten śliczny staniczek. Jak go zdjąłeś draniu? – jestem mistrzem w operowaniu wędką – no nie tylko – dodalam z uznaniem. Chodź coś Ci pokażę – wyjął aparat i pokazał zdjęcia jak leżę i opalam się, a potem już bez staniczka z gołym biustem. Będę mógł Cię szantarzować i będziesz musiała spełniać moje żądania – liczę na to – odparlam. Następnie powiedział że majteczki, a raczej ich strzępy przechowuje jak talizman czy fetysz i spogląda na nie – upaja się ich zapachem, a nawet czasami zaspokaja się przy ich pomocy. Ty świntuchu – powiedziałam i dodałam że do końca weekendu jestem sama. Wykorzystaliśmy to kilkakrotnie, za każdym razem zadając sobie słodkich rozkoszy . Nasz romans trwał ok. 3 mies. – potem się wypaliły namiętności. Ale oboje stwierdziliśmy że był nam b. potrzebny – przyniósł nowe wspaniałe zmysłowe doznania, a także poprawił nasz komfort psychiczny i nasze życie małżeńskie. Zaprzyjaźniliśmy się ze sobą serdecznie – często się odwiedzamy i razem spędzamy wiele czasu. Czasami łapiemy się z M na jakimś spojrzeniu, wspominając nasze rozkoszne przeżycia.

Beata

Dodaj komentarz