Wyższa Szkoła

Był piękny letni poranek. Słońce już dawno wstało i radośnie muskało promieniami cały pokój. Wstałem i bystro ruszyłem w kierunku toalety, gdzie spędziłem ilość czasu godną kobiety – prawie godzinę. Przyszedł czas, włożyłem nieskazitelnie czysty, wyprasowany, czarny garnitur, koszulę tej samej barwy i udałem się w kierunku drzwi mając przed sobą perspektywę kolejnego nudnego dnia.

Dystans, który miałem do pokonania zdawał się być niewielki, jednak uwzględniając wydajność sygnalizacji świetlnych, drogi oraz ilość chętnych szybko stało się jasne, że mimo prawie godzinnego zapasu czasu i tak spóźnię się na wykład.

Tak też się stało. Podążałem korytarzem w kierunku sali wykładowej. Chwila wahania, naciskam klamkę i… cała sala zapełniona – nie ma wolnych miejsc. „Gdzie planista zostawił mózg ładując 2 kierunki studiów do jednej ciasnej sali?” – pomyślałem, kiedy dobiegł do moich uszu ciepły, aksamitny głos kobiecy. Tak, to była Małgorzata.

-Cześć… widzę, że w końcu się spóźniłeś… jak zapewne wiesz miejsc już nie ma… – powiedziała rzucając mi niedbałe spojrzenie.
-Tak wyszło, korki były nieziemskie – odparłem. Nie wiem, co ludziom się stało, że aż tyle ich wypełzło w swoich wehikułach przed 8 rano – dodałem usprawiedliwiając się. Pierwszy raz zdarzyło mi się spóźnić. Co prawda tylko kilka minut, ale…

-Chyba nie zamierzasz tak tu stać? – rzekła Gośka. Nie zechciałbyś mi pomóc z Javy? Mieszkam w akademiku, niedaleko, moglibyśmy razem się pouczyć.

-W porządku, i tak zajęcia mam dopiero za 3 godziny, więc chodźmy – odparłem długo się nie zastanawiając. Ciekawy byłem jak to jest mieszkać w akademiku.

Pokój okazał się przestronny i ładnie urządzony.

-Usiądź wygodnie i odpręż się. Może napijesz się czegoś? – powiedziała tonem zupełnie różnym od tego sprzed kilkunastu minut.

-Przyszedłem Ci pomóc, a nie w gościnę, więc przejdźmy do rzeczy – rzuciłem dość sztywno.

-W porządku… odpowiedziała Gośka.
Już zamierzałem wstać, ale nie mogłem. Wyglądała olśniewająco. Jej długie czarne włosy łagodnie opadały poniżej linii ramion zakrywając nagie ramiona. Idealnie dopasowana bluzka podkreślała jej kobiece kształty. Wspaniałe, jędrne piersi zdawały się rozrywać krępujący je materiał.

Zbliżyła się do mnie. Nie miałem ochoty na naukę. Miałem ochotę na nią.

-Wiesz… ładnie Ci z tymi krótkimi włosami – powiedziała siadając mi na kolanach. Krótka spódniczka odsłaniała jej przepiękne, lekko opalone nogi. Nie mogłem powstrzymać fizjologicznych reakcji – mój penis stawał się nieziemsko twardy i robił wszystko, żeby się uwolnić.
Nie mogłem się powstrzymać – nie chciałem. Zacząłem gładzić ją po nogach. Rzuciła mi figlarny uśmiech – nie potrzebowałem lepszego znaku zachęty.
Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do łóżka.

Zdjąłem piękne, wiązane w kostce szpilki i zacząłem pieścić jej nogi. Najpierw stopy, cudowne, pachnące…mmmm… rozkosz. Jej łydki, jej uda! Niesamowicie piękna.

-Weź mnie! – krzynkęła i zaczęła zdzierać ze mnie ubranie.
Poddałem się namiętności. Rzuciłem się na nią jak zwierzę. Chcieliśmy seksu. Gorącego, namiętnego, tu i teraz. Nikt nie chciał czekać, toteż lekko uszkodzone ubrania lądowały w losowych miejscach pokoju. Byle jak najdalej od nas. Całowałem jej szyję, ramiona. Przyszedł czas na piersi – I klasa. Były naprawdę spore i sprężyste. Całowałem i lizałem namiętnie jej sutki, drugą ręką pieszcząc łechtaczkę. Ona nie pozostawała mi dłużna – wspaniale masowała mojego członka wywołując u mnie fale rozkoszy. W końcu zszedłem niżej. Rozchyliłem jej nogi. Było na co popatrzeć – idealnie gładka, młoda brzoskwinka. Lizałem ją ruchem okrężnym starając się tymczasowo unikać najbardziej erogennych miejsc. Objęła mnie udami. Czułem jej boskie nogi na moich plecach. Nie wytrzymałem – zacząłem wwiercać się językiem w jej muszelkę, całować ją, lizać, ssać. A ona dociskała mnie mocniej i mocniej… W końcu oderwała mnie i krzyknęła – wejdź, wejdź bo nie wytrzymam już!

Nie musiała mnie prosić 2 razy. Wszedłem z wielkim impetem. Posuwałem ją na początku powoli, rozkoszowaliśmy się każdym ruchem. Potem coraz szybciej i mocniej. Jej nogi wędrowały coraz wyżej mnie. Zacząłem je całować i pieścić nie przestawając penetrować jej wnętrza. W końcu stało się – fala orgazmu przeszła prawie jednocześnie przez nasze ciała. Takiego wytrysku dawno nie miałem – sperma lała się z niej strumieniami.

-Mmm… jak mi dobrze… – wymruczała. Proszę, załaduj mnie jeszcze raz! Nie mogłem odmówić. Natychmiast znalazłem się za nią. Pomogła mi wejść od tyłu sprawnie chwytając mojego zaganiacza i kierując go ku jego przeznaczeniu. Złapałem ją za piersi i zacząłem posuwać liżąc jedną z nich. Odwróciła do mnie głowę – pocałuj! Powiedziała szybko łapiąc oddech. Te usta! Całowaliśmy się do utraty tchu nie przestając posuwać ani na moment. W końcu poczuliśmy to drugi raz. Fala gorąca uderzyła nas, nasze ciała przeszył niesamowity orgazm. Gosia czuła wlewający się w nią strumień…

-Gosiu, mieliśmy się uczyć – powiedziałem.
-Nie podobało Ci się? – odsapnęła ciągle szybko oddychając.
-Śmiesz wątpić? powiedziałem wchodząc głębiej. To był wspaniały seks…
-Ty chyba nie masz już dzisiaj zajęć, prawda? – powiedziała.
-No… – powiedziałem wahając się.
Wiesz, zaraz Magda przyjdzie… o! już jest!

W tej chwili usłyszałem kroki. Byliśmy całkiem nadzy, nawet nie okryci.
-Co tu się dzieje?! – dobrze, jak się zaraz okazało, udając oburzenie powiedziała blondynka o nienagannych kształtach.
-No wiesz… – powiedziała z szyderczym uśmiechem Gośka.
I tutaj zostałem zastrzelony:
-To ja już Ci nie wystarczam? – padło pytanie ze strony Magdy.
-Gdybyś tylko zobaczyła, co on potrafi, też byś chciała – Gośka rzekła wstając do współlokatorki. Podeszła do niej. Zaczęła całować, zdejmując kolejne ubrania. Mój fallus stanął na baczność zanim na dobre spoczął. Nie mogłem się opanować. Magda jak się okazało również miała bardzo ponętne ciało. Na dodatek była starsza. Gośka lizała jej piersi stanowczo schodząc w dół. Obie już były nagie. Kierowały się w stronę łóżka, na którym leżałem.

-Pokaż mi, czy Gośka nie kłamała! – zachęciła mnie Magda.
Rzuciłem się na nie. Lizałem jej minetę, podczas gdy Gośka ssała mojego członka. Robiła to naprawdę dobrze, szybko miałem kolejną dzisiaj erekcję. Cała fala spermy wylądowała w jej ustach. Jednak to nie był koniec.
-A mnie to nie zerżniesz? – sapnęła oburzona Magda.
-Ależ oczywiście – powiedziałem ładując się do jej cipki. Posuwałem ją ze wszystkich sił, kiedy Gośka lizała ją całą. W końcu szczytowaliśmy. Spocony padłem na łóżko. Mój skarb zaczął opadać, jednak Magda z Gośką nie pozwoliły na taki koniec. Zaczęły go lizać i ssać obie, na zmianę. Gdy znów się naprężył Magda zrobiła ze mnie konia. Wskoczyła niczym na karego ogiera i zaczęła z ogromnym zapałem ujeżdżać. Gośka też się nie nudziła – uklękła nad moją głową i pozwoliła mi całować i pieścić swoją muszelkę. Jej soki zalały mi twarz. Nie mogłem przestać. Nigdy nie uprawiałem seksu z dwoma kobietami, na dodatek tak atrakcyjnymi.
To było niesamowite przeżycie.

W końcu padliśmy wyczerpani.
-No, miałaś rację – powiedziała Magda do Gośki.
-A taki grzeczny był – zaśmiała się Gośka.
-I dalej chcesz iść na wykład? – zapytała mnie tym razem.
-Wiesz, jeżeli taki on będzie, to z przyjemnością – odrzekłem.

Dziewczyny były wyraźnie zadowolone. Spędziliśmy ze sobą cały wieczór i dopiero koło 24tej zacząłem się zbierać do domu.
-A dokąd to? – wrzasnęła jedna.
-Do domu? – odparłem.
-Zostań, zostań… nie będzie Ci z nami źle – odpowiedziała Gośka rzucając mi wymowne spojrzenie…

Nie mogłem odmówić, nie musiałem – chciałem zostać. Jak się okazało był to doskonały wybór. To była upojna noc z dwiema gorącymi studentkami, wprowadzająca do mojego życia mnóstwo rozkoszy i nowości.
DonkeyKong MisiaczekX89@wp.pl

Dodaj komentarz