Z pamiętnika mężatki

Kilka miesięcy temu mój mąż wyjechał na dwutygodniowy służbowy wyjazd do Stolicy. Kocham męża i za każdym razem gdy wyjeżdża w jakiś sprawach strasznie za nim tęsknię. Przed wyjazdem Marcina, dogadaliśmy się, że na mojej głowie pozostanie sprawa dopięcia szczegółów naszej multi polisy ubezpieczeniowej. Z reguły nie lubię załatwiać tego typu spraw, ale niestety chcąc nie chcąc musiałam się zgodzić.

Agent ubezpieczeniowy zadzwonił do mnie w środku tygodnia, aby umówić się na spotkanie. W słuchawce odezwał się bardzo miły i bardzo męski głos, przedstawił się – miał na imię Paweł. Po chwili rozmowy umówiliśmy się na spotkanie, na następny dzień, w godzinach popołudniowych po mojej pracy. Jak już mówiłam, nie na rękę było mi to spotkanie, ale cóż, trudno. Pamiętam, że w pracy tego dnia miałyśmy całkowity luz i strasznie się nudziłam, cały czas plotkowałyśmy z koleżankami na różne tematy, i te związane z seksem też. Dziewczyny podśmiewały się ze mnie, że w domu nie ma mojego męża, a ja przyjmuję w domu obcego faceta (opowiadałam, im o umówionej wizycie z Agentem Ubezpieczeniowym).

Żarty były dosyć zboczone, zresztą sama się nieźle bawiłam, w żartach dziewczyny namawiały mnie żebym się temu obcemu facetowi oddała, bo przecież skoro mąż wyjeżdża, to mnie zaniedbuje, a kobiecie należy się przecież regularne pieprzenie. Złapałam się na tym, że cała ta rozmowa mnie podnieca, i nawet zaczęłam myśleć, jak się ubrać, na spotkanie, abym wyglądała wyzywająco i sexy. Wytłumaczyłam sobie, że jak mam dni płodne to chodzę strasznie napalona, i zrzuciłam generalnie winę właśnie na to. Nigdy nie zdradziłam męża, a tu proszę, takie myśli, chyba cała ta sytuacja że Marcin, był daleko, i niemożliwe było abyśmy się spotkali, doprowadziła do tego, że zaczęłam fantazjować na temat podsuniętego przez koleżanki „pomysłu”. Postanowiłam, że skoro, mam takie myśli, to chociaż faceta pokokietuję, pomęczę, wiecie, taka kobieca gierka, podniecająca prowokacja.

Oczywiście nie myślałam o zdradzie, tylko tak jak wspomniałam, o poprowokowaniu faceta, ale przyznam, cholernie mnie to podniecało. Wróciłam z pracy, od razu weszłam pod prysznic, aby zmyć z siebie trudy dnia. Woda zadziałała odprężająco, poczułam się naprawdę świetnie. Nakremowałam ciało i zaczęłam myśleć o swoim stroju na spotkanie. Jestem ładną zgrabną kobietą, mam 28 lat, średni wzrost, blondyneczka, szczupła, opalona, zgrabne nogi, ładna pupa, z której jestem szczególnie dumna, seksowne wcięcie w talii i biust B, takie duże jędrne i stojące B jak mówi mój maż. No i do tego, ta delikatna, aksamitna skóra…

Otworzyłam szafę, i zaczęłam wyciągać różne szmatki. Założyłam czarne koronkowe stringi, i czarne pończochy samonośne, które dostałam od męża, i jeszcze nie zdążyłam ich dla niego założyć. Zresztą niechętnie się tak ubieram, lecz lekkie erotyczne podniecenie jakie odczuwałam, pozbawiło mnie wszelkich wątpliwości. Stanika z premedytacją nie zakładałam, na górę założyłam, kremową, leciuteńko przezroczystą koszulowatą bluzeczkę z cienkiego materiału, na pupę wciągnęłam czarną spódniczkę do kolan, z rozcięciami z boku ud, tak że przy dobrych momentach można było zobaczyć koronkowe zakończenie pończoch.

Jeszcze makijaż, łańcuszek, kolczyki, bransoletka na nogę i stroju dopełniły buty na szpilkach zapinane na paseczek. Całość tego ubierania i dobierania stroju podniecała mnie już nawet mocno, czułam że jestem wilgotna, i co róż pocierałam swoją cipkę. Stanęłam przed lustrem, i choć jak każda kobieta mam parę kompleksów, muszę przyznać ze wyglądałam naprawdę bosko. Rozpięłam w bluzce jeszcze jeden guzik więcej niż powinno się rozpiąć, spięłam włosy spinką w kok, skropiłam się perfumami, które dostałam w prezencie od ukochanego mężczyzny. Patrząc na prezent od męża, pomyślałam:

Co ty robisz głupia? Masz męża, a ubierasz się dla obcego faceta, i jeszcze planujesz go pokusić dla zabawy? Z drugiej strony to miłe uczucie podniecenia, i ciepło w podbrzuszu, i jakaś tam próżność z drugiej strony sumienie. Stałam tak i walczyłam ze sobą, ostatnio z mężem nie sypialiśmy często, i chyba stąd to moje głupie zachowanie. Zaczęłam się łapać na tym, że oszukuję sama siebie, z tym niewinnym prowokowaniem faceta, którego nie znam i który zaraz tu będzie, że ja tak naprawdę chcę się rżnąc. Nie kochać, pieprzyć, po prostu rżnąć i o tym tak naprawdę myślę. Opanowałam się, odgoniłam, te zbyt kosmate myśli, i uspokojona spojrzałam na zegarek, była już 18.00. Dosłownie chwilę później zadzwonił domofon.
- Tak, kto tam? – spytałam. Był to Paweł, i był punktualny. Dzwonek do drzwi, otworzyłam, i osłupiałam. Było ich dwóch. Dzień Dobry! Możemy? Bardzo proszę. Panowie przedstawili się, Paweł i Marek. Ucieszyłam się że było ich dwóch – nic nie mogło się wydarzyć i wyjść spod kontroli, tak jak wcześniej fantazjowałam na temat samego Pawła. Dwóch facetów? Uwierzcie nigdy nie przeszło mi to przez głowę, no może kilka razy myślałam, jakby to było. Ale to po prostu wydawało się to niemożliwe, więc naprawdę byłam szczęśliwa, że coś takiego nie może się przydarzyć. No to możesz ich pokokietować, bez zagrożenia dla swojej wierności – pomyślałam.

Paweł był przystojnym, dobrze zbudowanym, facetem, około 1,90 wzrostu, wyglądał na jakieś 35 lat, natomiast Marek, około 10 cm od niego niższy, blondyn, też całkiem niezły i niczego sobie, tak na oko był w moim wieku. U Pawła od razu zauważyłam obrączkę, Marek nie był żonaty, albo po prostu obrączki nie nosił. Zaprosiłam ich do salonu, blondyn usiadł w fotelu, Marek na kanapie. Postawiłam kawę, sobie zrobiłam whisky z colą (Panowie nie chcieli nic „mocniejszego”), no i po kilku chwilach rozmowy o niczym przeszliśmy do omawiania ubezpieczenia. Siedziałam na kanapie koło Pawła, zauważyłam, że z pewnością zrobiłam na nich wrażanie. Siedząc naprzeciw Marka specjalnie się nachylałam, tak żeby mógł zaglądać mi w dekolt. Doskonale czułam jego wzrok na swoich piersiach.

Co jakiś czas wstawałam, „po coś” do kuchni, w rzeczywistości specjalnie przechadzałam się koło nich, wstając, delikatnie się ocierałam o Pawła, i kręcąc biodrami chodziłam po salonie. Zrobiłam sobie drugiego drinka, i zaproponowałam chwilę przerwy. Znów wstałam, i podeszłam do kina domowego nastawić jakiś lekki jezzik. Stałam, tyłem do nich, i nachyliłam się żeby włączyć płytę, wypinając przy tym niesamowicie pupę. Czułam przez skórę, że gapią się na moją pupę, sprawiało mi to wielką satysfakcję. Po około godzinie od przyjścia, Panowie byli już nieźle rozkojarzeni, ja nadal, uprawiałam swoje gierki, dwa drinki już niesamowicie mnie rozluźniły i byłam już dość podniecona tym wszystkim, ponadto czułam, że majteczki mam wilgotne. Rozmowa zeszła na luźniejsze tematy, w powietrzu czuć było seks. Ja to czułam i oni też, widziałam to po ich oczach, sposobie zachowywania się, barwie głosu. Chciałam się wycofać i pozbyć ich, i zajrzeć potem do szuflady z wibratorem, ale oczyma wyobraźni widziałam już ich stojące pałki. Alkohol zrobił swoje, i moje kokietowanie też samą mnie nieźle podjarało. W pewnym momencie mimochodem wtrąciłam, że mąż będzie dopiero za dwa dni, i że często wyjeżdża (jak to wspominam, to chyba oszalałam, mówiąc coś takiego, ale samo łatwo poszło). Paweł, odpowiedział: „To niesamowity błąd z jego strony zostawiać tak piękną kobietę samą”.

- „Dziękuję, jest Pan bardzo uprzejmy. Ale skoro twierdzi Pan że jestem piękna, to co się Panu we mnie najbardziej podoba?” odpowiedziałam, patrząc zalotnie w oczy Pawła.

- „To, że jest Pani niezwykle elegancka…no i do tego bardzo bardzo seksowna, prawda Marek?” – po chwili milczenia odpowiedział Paweł. Paweł, jako już doświadczony mężczyzna chyba doskonale wiedział i czuł, dając taką śmiałą odpowiedź, że sprawa kręci się koło mojej dupy i starał się przejść do ofensywy. – „Oczywiście że się zgadzam, jest Pani, Pani Magdo, cudowną i atrakcyjną kobietą” – potwierdził Marek.

- „No, OK. Ale co się Wam się najbardziej podoba? Chyba jak to faceci zdążyliście już sobie poobcinać, moje wdzięki, co? Moim piersiom chyba, Pan Marek już zdążył się nieźle przyjrzeć, cały czas zaglądał mi w dekolt. I jak Panie Marku?” – powiedziałam, to w takim zabawnym i lekkim tonie, żeby faceta nie zmieszać. Chyba oszalałam, mówiąc te tekst. Sama siebie nie poznawałam. Zapadła chwila milczenia i konsternacji, Marek się zaczerwienił, ale Paweł uratował sytuację: „No i jak Marek?” – „noooo, Fantastyczne” – odpowiedział blondyn.

Roześmieliśmy się wszyscy, aby rozładować, trochę napięcie. Wyczuwało się, że cała trójka myśli już tylko o jednym, ale ciężko był o ten pierwszy krok. I oni wiedzieli, że mam ochotę się pieprzyc, i ja wiedziałam, że oni myślą o tym samym. Pamiętam, że w tym momencie nie myślałam już o mężu, tylko o ich pałkach. Dla mnie pojawiła się już żądza, wszystko wyszło spod kontroli. Pomyślałam tylko co będzie to będzie. Zauważyłam, że Panowie dają sobie jakieś znaki. Marek powiedział po chwili, że niestety musi już iść, gdyż jest umówiony na inne spotkanie. Kłamał.

- „Panie Marku, musi Pan iść? Niech Pan nie zostawia Pana Pawła samego” – spytałam, – „Dlaczego?” – „Ponieważ Pan Paweł może nie dać sobie sam rady….wytłumaczyć mi te zawiłości…” – uśmiechnęłam się wymownie.

Paweł: „Zawsze we dwójkę można więcej wyjaśnić, co dwie głowy to nie jedna, ale sam też potrafię sobie nieźle poradzić”

Ja: „Ale, ja na dziś wolę żebyśmy pracowali w grupie, tak więc Pan Marek zostaje, chyba Panowie się zgadzacie, czy macie jakieś obiekcje?” – powiedziałam ciepłym seksownym tonem, zakładając nogę na nogę, tak specjalnie żeby popatrzyli sobie na koronkowe zakończenie pończoch. Oczywiście zgodzili się ze mną. Zauważyłam, na ich spodniach wybrzuszenia. Niby niewinna rozmowa, lecz rozumieliśmy się wszyscy. Czy ktoś do cholery w końcu coś zrobi? Byłam podniecona i zła. Napięcie było wyczuwalne w powietrzu. Skoro żaden z nich nie potrafił zacząć, postanowiłam wziąśc sprawy w swoje ręce, lecz Paweł powiedział pierwszy:
- „Czy możemy coś dla Pani zrobić? Czy możemy w czymś jeszcze pomóc?”
- „Tak, owszem” – odpowiedziałam zmysłowo
- „Co takiego?”
- „Nie domyślacie się?” – przeszłam bezceremonialnie na TY.

- „Może nie ma męża, możemy….– ta zabawa w kotka i myszkę, już tak mnie podniecała, zresztą ich też. Niby nic takiego nie mówimy, a jednak mówimy tak wiele….
- „Owszem…”, przerwałam, rozpinając jeszcze jeden guzik od koszuli, i kładąc dłoń na udzie Pawła, jednocześnie odchylając kosmyk włosów za ucho i przybliżając się do niego..

– „Możecie mnie dobrze zerżnąć…” (Zawsze jak jestem nieźle podniecona używam trochę ostrzejszych słów, jeszcze bardziej mnie to nakręca). Paweł nachylił się i pocałował mnie, natychmiast nasze języki spotkały się w gorącym pocałunku, dłoń Pawła, po zewnętrznej stronie mojego uda, weszła pod spódnicę, na biodro, aż przeszły mnie ciarki. Wpijaliśmy się w siebie, ja już ciężko dyszałam z podniecenia, prawą rękę wyciągnęłam do Marka, i pokazałam mu palcem, żeby się przyłączył. Natychmiast podszedł i zaczął całować i lizać mnie w kark, i złapał, mnie za pierś.

Błagalnie, wysyczałam: „zanieście mnie do sypialni”. Paweł wziął mnie na ręce, Marek otworzył drzwi od naszej małżeńskiej sypialni, poprosiłam Pawła żeby postawił mnie przez łożem. Kątem oka uchwyciłam, naszą ślubną fotografię, nie miało to już żadnego znaczenia w tym momencie, pragnienie zwyciężyło już kilkanaście minut temu. Stałam przed nimi, moje piersi falowały, zdjęłam bluzkę i zrzuciłam spódnicę. Byłam, w samych stringach, pończochach i szpileczkach.

Paweł patrząc na mnie rozpalonym wzrokiem powiedział: „Magda, naprawdę niezła z Ciebie dupa”. Ta lekko wulgarna odzywka jeszcze bardziej mnie podnieciła. Moi faceci, zresztą też, pochlebiały mi strasznie ich wybrzuszenia w spodniach, szczególnie Paweł musiał tam mieć potwora. Podeszli do mnie, już bez koszul, półnadzy, byli naprawdę fajnie zbudowani, Paweł miał owłosioną klatkę piersiową, natomiast tors Marka był gładki. Zaskoczyłam ich i uklęknęłam przed nimi. Jedną ręką rozsuwałam rozporek Pawłowi, drugą Markowi. Panowie, trochę mi pomogli, i w końcu miałam ich pałki na wierzchu. Pawła pałka nie była „pałką”, to była Pała, przez duże P. Musiała mieć ponad 20 cm i była bardzo gruba.

Marek miał nieco większego od mojego męża i grubszego, tak na oko wyszło mi z około 17-18 cm. Mruknęłam z zadowolenia na ten widok, i zaczęłam ssać ich kutasy na przemian. Ssałam, delikatnie gryzłam, obciągałam, wodziłam językiem. Pieściłam ich męskości tak przez dłuższą chwilę, po czym przerwaliśmy i przenieśliśmy się na łóżko. Marek zaczął mi powoli ściągać majtki, naprawdę ekscytujące i podniecające uczucie, gdy obcy facet ściąga Ci majtki i odsłania wdzięki. Po chwili zaczął lizać moją cipkę, zaczęłam jęczeć z zadowolenia, natomiast Paweł zajmował się resztą mojego rozpalonego, aksamitnego i wypielęgnowanego ciała.

Byłam tak podniecona, że może po trzech minutach pieszczenia językiem cipki, osiągnęłam silny orgazm. Jęczałam i krzyczałam, mocno udami ścisnęłam Markowi głowę, on nie przerywał i podtrzymywał mnie tak na wysokich obrotach. Bardzo chciałam żeby zaczęli mnie już w końcu rżnąc. Uklęknęłam na łóżku, dłońmi oparłam się o nie, i wypięłam pupę kręcąc zachęcająco, i mówiąc do Pawła, „chcę Cię poczuć, rżnij mnie” Paweł już był z tyłu Marek podszedł z przodu. Od razu domyśliłam się o co chodzi. Z podniecenia miałam gęsią skórkę, czułam, każdy ich dotyk. Nie da się opisać tego oczekiwania, jak Paweł we mnie wchodził.

Najpierw czułam, że się zbliżył, położył rękę na moim biodrze, przeszły mnie ciarki, przytknął go do cipki wszedł we mnie delikatnie, ale zdecydowanie. Jęknęłam głośno „Ooooooooch”. Zagłębiał się coraz dalej, wypełnił mnie całkowicie, czułam jego potęgę i wielkość. Wcześniej nigdy nie miałam tak dużego kutasa w sobie, nieporównywalne odczucie. Z przodu przybliżył się Marek i zaczęłam mu ciągnąc. Ciągnęłam Markowi, Paweł delikatnie mnie posuwał, chyba specjalnie, żebym mogła spokojnie obsługiwać jego kolegę. Byłam w siódmym niebie, było niesamowicie, wydawałam stłumione pałką Marka jęki. Po paru minutach, Marek wystrzelił, mi w buzi, poczułam smak jego nasienia, jego spermy, nigdy wcześniej nie miałam nasienia w buzi (mężowi na to nie pozwalałam). W seksualnym szaleństwie smakowało wyśmienicie.

Chlusnął obficie, cześć połknęłam, większość spływała mi po buzi, i szyi, czułam jej zapach. Wylizałem jeszcze dokładnie, i Marek odsunął się, i wtedy spokojne, delikatnie tempo Pawła, przeszło w prawdziwe pierdolenie. Mocne, głębokie, silne i szybkie. Ja nie jęczałam, krzyczałam, (sąsiadów miałam w tym momencie gdzieś), Rżnął mnie i rżnął, był naprawdę dobry. Jego wielka pała masakrowała i demolowała moją cipkę, jądra obijały się o pośladki. Moja małżeńska sypialnia nie słyszała jeszcze tak głośnych efektów pieprzenia, wypełniły ją moje jęki. Głośno mówiłam też do Pawła, „O tak!!!, Pieprz mnie, dobrze!!! (nigdy podczas seksu małżeńskiego się tak nie zachowywałam). Paweł rżnął mnie równo, złapałam go ręką za jądra i ściskałam je i pieściłam, przyjął to z zadowoleniem.

W międzyczasie orgazmowałam, nie miałam siły utrzymać się na rękach, opadłam na łokcie a on dalej mnie pieprzył. Silnymi rękami trzymał mnie za biodra i przytrzymywał sobie mój tyłek na odpowiedniej wysokości. W końcu po paru minutach poczułam, że zbliża się do wytrysku, to przyspieszyło i spowodowało, że doszłam razem z nim. Znów targnął mną fantastyczny orgazm, krzyczałam, Paweł też sapał i jęczał, wystrzelił mi do środka, czułam, jak strzela, wyciągnął penisa, i jeszcze resztki wytrysku poszły na moja pupę. Facet mnie po prostu wypierdolił jak nikt dotąd. Wytarł swoją pałę o mój tyłek. Opadliśmy wszyscy na łoże, i odpoczywaliśmy. Z mojej cipki sączyło się nasienie, czułam jego słonawy smak i zapach w ustach, czułam jak klei mi się na pupie.

Odpoczywaliśmy tak przez dłuższą chwilę, rozmawialiśmy, byliśmy rozluźnieni i czuliśmy się swobodnie, niewytłumaczalne i zadziwiające, ale tak po prostu było. „Chłopaki, to był seks mojego życia, jeszcze nigdy nie było mi tak dobrze” – powiedziałam. „Słuchaj my tak szybko stąd nie wyjdziemy, skoro dorwaliśmy taką dupeczkę ja Ty, to tak łatwo nie odpuścimy…” powiedział Paweł. Roześmiałam się, i zaczęliśmy się pieścić, lizać. Starałam się jak mogłam oddawać im pieszczoty, a oni byli wszędzie, na moich piersiach, brzuchu, udach, tyłeczku i w intymnym miejscu, czułam ich silne dłonie, języki i usta, moje aksamitne ciało poddawało się ich pieszczotom.

Ja taka mała kobieta, pośród dwóch potężnych i podnieconych mężczyzn, w międzyczasie pozbawili mnie pończoch i szpilek. Ponownie zaczęłam pracować ustami nad ich pałkami, erotyka ogarnęła mną całkowicie. Gdy postawiłam sobie ich pały Paweł ułożył się na plecach, i ochoczo się na niego nabiłam. Był taki duży…zaczęłam ujeżdżać go tak, jakby od tego zależało moje dalsze życie. Jago ręce ugniatały moje piersi, Marek w tym czasie stał z boku i masował swojego rycerza i obserwował nas. Było mi strasznie dobrze, jęczałam i podskakiwałam i kręciłam pupą na Pawle.

Wykorzystywałam i cieszyłam się każdym centymetrem jego dużego kutasa, aż znów po kilku dłuższych minutach przeszył mnie orgazm (nie wiem co się działo, ale kilka orgazmów jednego dnia??? Z mężem zdarzały się orgazmy, ale to może 20%…. a tutaj…ech…). Krzyknęłam i opadłam na jego tors. Paweł przytulił mnie i podobijał mnie jeszcze paroma szybkimi ruchami. Ciężko sapałam, gdy powiedzieli do mnie, że „teraz jest czas na to, abyś poczuła nas obu, weźmiemy Cię mała na dwa baty, zobaczysz będzie super…”. Kilka razy kochałam się z mężem analnie, było nawet przyjemnie, choć byłam przy tym spięta. Ale teraz, ten orgiastyczny szał który mnie ogarnął, nie pozwolił mi na najmniejsze skrupuły. Mruknęłam z zadowoleniem, cały czas Paweł był we mnie, powiedziałam Markowi gdzie jest coś do nasmarowania jego pałki. I zaczęło się.

Leżałam na Pawle z jego kutasem w środku, moje nogi wzdłuż niego. Zbliżył się Marek, jedną ręką oparł się nad nami drugą ręką zaczął nakierowywać swojego ptaka, czekałam na niego cała. Paweł rozszerzył mu jeszcze moje pośladki, drżałam z oczekiwania. Przytknął go, napierał, na początku duży opór, ale nie bolało. Zagłębił się trochę, potem jeszcze trochę i wszedł już. Później powoli wkładał go do końca….Byłam całkowicie rozluźniona, podniecona i pragnęłam tego dlatego chyba tak łatwo poszło. Dwie pały we mnie…tego jeszcze nie było. W końcu zaczęli mnie pieprzyc, najpierw powoli, dopasowywali się do siebie, ale i tak to powolne tempo, dawało mi rozkosz. W miarę czasu zaczęli mnie pieprzyc konkretniej.

Było super, jęki znów wypełniły moją sypialnię, chłopakom też było dobrze, sapali ciężko. Poruszały się we mnie w niezłym tempie dwa tłoki, wypełniając całkowicie i dając nieziemską rozkosz. Jeden w cipce, drugi w pupie, w każdym miejscu inne odczucie i to na raz. Za długo nie mogłam wytrzymać i moim ciałem targnął najsilniejszy orgazm jaki miałam do tej pory w życiu, świat mi zawirował. Prawie omdlałam, był strasznie długi i mocny, po chwili poczułam jak Paweł zostawia mi swój ładunek w cipce. Po chwili Marek także jęknął i orgazmował. Wyjęli ze mnie swoje kutasy i leżeliśmy tak zmęczeni. Z cipki i pupy wyciekała sperma. Byłam całkowicie usatysfakcjonowana, zaspokojona i solidnie zerżnięta. Czułam się prawdziwą pełną seksu kobietą, dając im rozkosz, a oni też odczuwali zadowolenie, że mi dogodzili.

Leżąc tak ogarnęła nas błogość i zmęczenie, zasnęliśmy. Koło 23, obudziliśmy się, i poszłam pod prysznic, poprosiłam żeby jeszcze zostali, wypijemy herbatę zanim wyjdą, zgodzili się. Wyszłam z łazienki, założyłam, satynowy krótki szlafroczek, Chłopaki zaczęli gwizdać. Marek pierwszy poszedł pod prysznic, ja poszłam do kuchni. Po chwili Marek wyszedł, i Paweł zajął jego miejsce. W kuchni z Markiem rozmawialiśmy, śmialiśmy się. Podobało mi się to że po tym wszystkim traktują mnie jak normalną kobietę z szacunkiem, byli naprawdę na poziomie. Marek powiedział: „Wiesz, jestem trochę nieśmiały” Roześmiałam się: „Ty nieśmiały!? Po tym jak zerżnąłeś mnie w tyłek??”. „Słuchaj Magda nie śmiej się, chciałem Ci powiedzieć, że bardzo Cię pragnę, i chciałbym się z Tobą jeszcze w tej chwili kochać, zrozum, spędziliśmy super chwile, ale nie byłem w Twojej cipuni, proszę…” Zaskoczył mnie tym, niesamowicie, ale był taki słodki.

Podeszłam do niego zrzucając szlafrok, i powiedziałam wesoło: „Jestem Twoja, zerżnij mnie…na co czekasz?”. Od razu wpił się ustami w moje piersi, jego ręce błądziły po moim ciele. Chciałam pomóc jego pałce i possać ja, ale jak zrzucił bokserki stała już w całej okazałości. Pochlebiało mi to. Całowaliśmy się ostro, w końcu zaczął mi lizać cipkę. Podniecił mnie już dobrze, byłam już mokrutka. Podniósł mnie i usadowił na blacie kuchennym. Zachęcająco rozchyliłam nogi na boki, Marek podszedł i zdecydowanie we mnie wszedł. Bardzo tego chciał, od razu zaczął mnie ostro dymac. Na efekty jego pieprzenia nie trzeba było długo czekać, jęczałam i wpijałam się mu paznokciami w plecy i drapałam.

Nigdy nie robiłam tego w kuchni i fakt ten dodatkowo mnie podniecał, tym bardziej że okna nie były zasłonięte, 23 godzina, zapalone światła, ktoś mógł z bloku naprzeciwko sobie obejrzeć niezłego pornosa…Marek rżnął dalej, spuścił się dzisiaj już dwa razy, więc mógł dłużej mnie posuwać. W międzyczasie wyszedł Paweł spod prysznica, usiadł, na krześle pił herbatę i przyglądał się nam z ciekawością. Objęłam Marka nogami, kochaliśmy się dalej, było cudownie.

W końcu Marek doszedł i spuścił mi się do środka, tym razem nie doszłam do końca, ale było fantastycznie. Jeszcze przez chwilę był we, mnie wyszedł, pocałowaliśmy się namiętnie. Wtedy Paweł wstał już nagi od stołu ze stojącym kutasem – „No Madziu, tak mnie podkręciliście, że też Ci nie przepuszczę, masz jeszcze ochotę, na następny numerek?”. Szczerze mówiąc byłam wykończona, ale patrzyłam gorąca rozgrzana, na tego mężczyznę i jego oręż, i nic nie mówiąc zeszłam z blatu, odwróciłam się do niego tyłem, oparłam rękoma o blat i wypięłam seksownie tyłeczek – „weź mnie, ale zrób to ostro…” wyszeptałam namiętnie.

Paweł podszedł, przez chwilę namierzał moją cipunię, i bez problemów wszedł na całą długośc. Aaaaaaaach! Wygięłam się w łuk pod wrażeniem tego pchnięcia. Paweł od razu zaczął mnie mocno walic, byłam już bardzo tam śliska, i mokra od soków i spermy, ale nadal czułam jego wielkość. Jedną rękę położył mi na biodro, w drugą chwycił pierś i ją masował. Rżnął mnie tak mocno chyba z parę minut, aż doszłam do końca, mocny orgazm, moje ciało ogarnęły spazmy, drugi taki megaorgazm w ciągu dnia. Paweł dobijał mnie jeszcze przedłużając przyjemność, w końcu przestał, ja ciężko dyszałam, zrobił mi naprawdę dobrze.

Wyciągnął go i powiedział, żebym się odwróciła i uklęknęła. Posłusznie zrobiłam to o co prosił i bez żadnej jego zachęty zaczęłam ssać mu kutasa. Dał mi tyle przyjemności, że starałam się jak mogłam odwdzięczyć mu za te wszystkie uniesienia i wkładałam w to całe serce. Brałam go głęboko i mocno, ssałam, lizałam główkę, i znów głęboko brałam go do buzi, poruszałam głową w przód i w tył. Był tak duży że usta wypełniał mi całkowicie, nadal go obrabiałam i było mu dobrze, zaczął jęczeć, co jeszcze bardziej zdopingowało mnie do pracy. Nigdy tak nie miałam, ale teraz pragnęłam żeby spuścił mi się do buzi, po tym jak kilka godzin wcześniej zrobił to Marek, nie odstręczało mnie to. Gdy wyczułam że się zbliża, zintensyfikowałam pieszczoty, w końcu wystrzelił kilkakrotnie do buzi. Trzymałam go nadal w ustach, przyjęłam cały ładunek do buzi. Po chwili jak wyciągał kutasa patrzyłam mu w oczy, i pokazałam mu jego nasienie w moich ustach. Oblizałam się lubieżnie i powoli pozwalałam żeby sperma wypłynęła mi z buzi. Zmieszana ze śliną ciekła po brodzie, szyi, na piersi, gdzie dalej patrząc mu w oczy zaczęłam ją rozsmarowywać po piersiach i wmasowywać w ciało jak balsam. Był zachwycony, przyglądający się Marek, też nie krył zadowolenia.

Tak oto zakończyło się moje nieplanowane pieprzenie życia…Paweł z Markiem czule mnie pożegnali i poszli do swoich domów, żon. Spotkałam się z nimi później jeszcze trzy razy w restauracji a potem cała noc w hotelu, było za każdym razem odlotowo. Od tej pory, odblokowałam się na wiele seksualnie, moje skryte fantazje urzeczywistniły się. Na początku czułam lekkie wyrzuty sumienia, ale satysfakcja i żądza i następne myśli i fantazje, spowodowały że zdradę w takim wydaniu zaczęłam traktować jak po prostu spełnienie swoich marzeń. Mimo to chciałam przeżywać takie chwile razem ze swoim mężem, którego bardzo kocham i dlatego powzięłam decyzję że porozmawiam z nim o moich erotycznych fantazjach, potrzebach i pragnieniach (oczywiście nie powiedziałam mu nigdy o tych numerach z Pawłem i Markiem). O tym jak zareagował mój mąż, i jak to odebrał, napiszę już w następnym opowiadaniu….

Magda spod Bliźniąt
magdazb78@wp.pl

Dodaj komentarz