Zagubiona. cz. I

Ciepły letni dzień. Lipiec. Wieczór. Słońce powoli zachodziło nad wielkim lasem na niewielkiej wyspie. Zakurzoną drogą szedł powoli młody, 17-letni chłopak. Miał blond włosy i przenikliwe niebieskie oczy. Stanął na chwilę przed wejściem do lasu i zawahał się. Ojciec będzie go szukał. Jednak po chwili wzruszył ramionami i poszedł dalej. Czuł jakiś dziwny impuls. Wiedział, że musi coś znaleźć. Zaczęło się ściemniać, a on nadal szedł przed siebie. Nagle usłyszał cichy śmiech. Od strony rzeki. Podbiegł w tamtym kierunku i schował się za drzewem. Na brzegu zobaczył młodą dziewczynę, ubraną w skąpą brązową sukienkę, z brązowymi kręconymi włosami i bardzo drobną budową ciała. Dopiero później zobaczył, że ma śliczne brązowo-złote oczy, delikatne czerwone usta i kilka piegów na malutkim nosku. Widok był urzekający. Wychylił się lekko do przodu, ale nieuważnie nastąpił na gałązkę, łamiąc ją. Dziewczyna odwróciła się szybko i przestraszyła się.
-Nie uciekaj, nic ci nie zrobię-zawołał chłopak, wyciągając do niej rękę. Szatynka podeszła bliżej i położyła swoją rękę na jego dłoni.
-Dlaczego mnie obserwujesz?-zapytała podejrzliwie. Miała słodki i przyjemny dla ucha głos.
-Bo nigdy wcześniej nie widziałem kogoś tak wyjątkowego-palnął. To, co się z nim w tej chwili działo, było zadziwiające. Nie mógł skłamać, mówił wprost.
-Ach tak…-dziewczyna podeszła do niego bliżej i spojrzała mu w oczy. Chyba nie doszukała się w nim niczego dziwnego, bo po chwili spuściła głowę. Chłopak był jakby… w transie. Spojrzał na dziewczynę. Była naprawdę śliczna. Taka… słodka i niewinna… Złapał ją za nadgarstki i przycisną sobą do drzewa.
-Co ty… co…?
-Ciii…-szepnął, całując ją delikatnie w usta.

Dodaj komentarz