Zakupy

Miasto jest zdecydowanie najładniejsze o tej porze roku. Studenci, Ci wiecznie pijani wrócili pić do swoich wiosek, a Ci lubujący się klubach na rynku i pasiastych koszulach pojechali na zmywaki i w mieście zrobiło się spokojnie. Siedzieli sobie spokojnie we dwójkę. Sielanka, spokój, zimne piwo na rynku i to fantastyczne słońce. Tak przynajmniej można by sobie pomyśleć patrząc na to wszystko z zewnątrz.

-A nie poszedłbyś ze mną do sklepu, chciałam coś przymierzyć?
Skrzywił się lekko, nie próbując nawet tego ukryć. Jedyne, o czym myślał przez ostatnie dwie godziny to moment, w którym wciśnie się w jej ciasną cipkę, nie widział jej dwa tygodnie, a teraz jeszcze to straszne chodźmy do sklepu, jakby to było miejsce, w które ludzie tak po prostu sobie chodzą, z nudów, kupi sobie coś, albo on jej kupi i pójdą do domu. Całe szczęście, że nie chciała iść na wystawę. Modliszka

-Oj proszę, tylko jedna bluzka, i pójdziemy, naprawdę – mówiła dalej widząc jego minę i robiła to tak słodko i tak się przy tym uśmiechała, że tylko kretyn byłby w stanie w to uwierzyć, a jeszcze większy kretyn nie zgodzić się
Westchnął tylko i poszli do sklepu. Potem do kolejnego i kolejnego. Widok jej lekko opalonego słońce ponętnego ciała działał na niego coraz bardziej i czuł, że robi się coraz bardziej podniecony, a ona w tym czasie beztrosko latała po sklepie, a widząc go stojącego pośrodku, rzuciła:

-po prawej masz dział męski, zobacz, może sobie też coś wybierzesz.
To nie tak, że nie lubił zakupów, że wygląd był mu obojętny, ale do cholery, nie w tym momencie. Postanowił, że zrealizuje swój plan właśnie teraz.

- Wiesz, nie mam specjalnie ochoty nic mierzyć, ale może ty przymierzysz to powiedział, wskazując na prostą, elegancką sukienkę.

-No dobra – powiedziała ociągając się lekko – ale wiesz to zupełnie nie na lato…

- Nie musisz kupować, po prostu przymierz, innych rzeczy też przecież nie kupiłaś, a i ja chcę mieć jakąś frajdę z tych zakupów – powiedział wręczając jej sukienkę.

- Możesz pomóc mi ją zapiąć – zawołała z przymierzalni.
Czuł już, że krew odpłynęła mu całkiem do penisa i tylko sztywności jeansów zawdzięczał, że nikt w sklepie nie zwrócił na niego uwagi.

- Idę – odparł najspokojniej jak umiał i wszedł do przymierzalni.
To, co zobaczył, zachwyciło go. Sukienka była troszkę za ciasna, ale doskonale opinała jej tyłeczek. Nie mogła dociągnąć zamka do góry
Przytrzymaj tutaj a ja… – nie dokończyła.
Złapał ją w pasie i odwrócił do siebie całując mocno w usta. Całując to i tak delikatnie powiedziane, gwałcił jej usta językiem i rękami ściskał mocno jej pośladki. Nie próbowała się nawet bronić, tylko poddała się jego pieszczotom, a on wsunął ręce coraz niżej. Przesuwał palec po jej majtkach, sprawiając nawet lekki ból, ale bardzo ją to podniecało. Gdy przez materiał poczuł, że robi się wilgotna, wsunął jej rękę w majtki i bawił się jej guziczkiem, drażniąc jednocześnie jej wejście do cipki. Zaczęła poruszać się rytmicznie, prowokując go, by wsunął w nią palec, ale za każdym razem, gdy był prawie w środku wysuwał go, przedłużając jej oczekiwanie. Trwało to na tyle długo, że wyszeptała w końcu

-Wejdź we mnie
Nie odpowiedział, tylko zaczął jeszcze mocniej drażnić jej cipke, a drugą ręką wyciągnął jej piersi głębokiego dekoltu i przygryzł jej sutek. Jęknęła. Zapomniała już, że była w sklepie, miała tylko ochotę poczuć go w sobie.

-Wejdź we mnie, proszę – zajęczała nieco głośniej
Obrócił ją i pchnął w stronę ławeczki tak, że myślała, że uderzy w nią głową, ale wciąż trzymał ją w biodrach. Wypięła się klęcząc na ziemi a rękoma trzymając się ławki. Usłyszała tylko odgłos odpinanej klamry od paska i opuszczanych spodni i nagle poczuła ciepłego kutasa, który delikatnie przesuwał się w górę i w dół jej szparki. Wypięła się jeszcze mocniej, zapraszając go do siebie i wtedy wszedł w nią gwałtownie, tak, że nie zdążyła nawet jęknąć. Ręką zasłonił jej usta i rżnął mocno. Pierwsza fala ciepła przyszła po kilku pchnięciach. Nogi zaczęły jej mimowolnie drżeć a ciepło przechodziło przez całe ciało. Pociągnął ją za włosy, a kto wie, może uratował jej głowę przed rozbiciem o ławkę w każdym razie poczuła nawet lekkiego bólu, tylko podniecenie, aż potężny skurcz wstrząsał nią środka od środka, i zrobiło jej się tak gorąco ze aż zaczęły parzyć ją stopy. Poruszał się w niej miarowo a ona poruszała szybko pośladkami, drażniąc wejście do pochwy. Nawet nie wie, czy krzyczała, czy jęczała, powoli zamiast gorąca robiło jej się ciepło a on zwolnił nieco ruchy i odsapnęła. Wyszedł z niej i złapał ją za rękę. Myślała, że pomaga jej wstać, ale on tylko obrócił ją do siebie.

-Klęknij, będzie ci wygodniej- powiedział, gdy ta usiadła na ławeczce.

- Ale ja…

-Klęknij – powiedział tym razem mniej uprzejmie.

- A teraz zrobisz mi fantastyczną laskę – powiedział i złapał ją za włosy i zaczął napierać na jej usta. Wyciągnęła język, a on przesuwał jej głowę w górę i w dół penisa, nakierowując jej język raz to raz w inne miejsce.

- A teraz otwórz buzie – powiedział i wsadził jej dość głęboko, w każdym razie głębiej niż sama to robiła. Trzymał ją za włosy i posuwał ją w usta

- Pamiętaj o języczku i przede wszystkim, patrz mi w oczy – mówił, a ona czuła tylko przesuwającego się w ustach penisa. Początkowo nie wiedziała, co ma robić, ale szybko zauważyła, ze owe patrz mi w oczy było chyba najlepszą radą. Momentalnie wyczuła, kiedy trafia w dobre miejsce, widząc jak przymruża oczy i pomrukuje. Zrozumiała też, że używanie zębów nie jest na początku najlepszym pomysłem gdy zadrżał a ją odruchowo szarpnął za włosy. Stopniowo, coraz bardziej zwalniał uścisk, a to ona przejmowała kontrole nad sytuacją. Podniecało ją to że klęczy przed nim a z drugiej strony trzyma w ustach jego dumę. Mimo, ze była na dole, to teraz ona zaczęła rozdawać karty, poruszała języczkiem coraz szybciej, kręcąc na różne strony bawiła się główką ssąc ją i uderzała językiem o jego wędzidełko. Nagle chwycił ją za głowę i zaczął szybko nią poruszać. Nie zastanawiała się, gdzie on skończy nie myślała że w jej ustach ale gdy próbowała cofnąć głowę usłyszała tylko jęknięcie i poczuła ciepło uderzające jej o tył gardła. Zawsze bała się, że się zakrztusi, ale było to nawet przyjemne uczucie. Odgięła język do tyłu żeby poczuć trochę smaku. Nie była nawet zła.
Uśmiechnął się do niej i pocałował ją w usta.
Ubrali się szybko i wyszli z przymierzalni nieco potargani, oddał sukienkę zdziwionej ekspedientce, mówiąc, że jest za mała i niemal wybiegli ze sklepu

- Chodź, zbieramy się do domu, mam jeszcze kilka pomysłów, powiedział. Wychodząc ze sklepu wstąpił jeszcze do apteki. Pokazał jej siatkę a w niej gumową gruszkę… To będzie długa noc, pomyślała.

Dodaj komentarz