Zaliczenie… biologii

Jestem średnim – pod względem ocen – uczniem drugiej klasy gimnazjum, właściwie to już niedługo trzeciej. Starając się, jak niemalże każdy wyciągnąć średnią jak najwyżej, została mi do poprawienia jedynie biologia. Z jednej strony cieszyłem się, że to już koniec mojej bolączki, a z drugiej obijałem się przez cały czas, kiedy miałem się uczyć, więc nie zapatrywałem się specjalnie pozytywnie na ów sprawdzian. Nasza nauczycielka nie należy do moich ulubienic, zresztą – mało który belfer daje się lubić. Była to młoda, niewysoka kobieta o niedużym, acz krągłym biuście i całkiem niezłym tyłeczku, który w tym momencie chował się pod niedługą spódniczką. Podczas nudnych lekcji, skupiających się na kompletnych głupotach, jak gruczoły dokrewne, fantazjowałem o seksie z nią mimo tego, że nie była wyjątkowo piękna, co nie znaczy, że odstraszała swoim wyglądem. Przetrwawszy wszystkie siedem lekcji na w pół przytomny w końcu nadszedł moment prawdy. Przeczekałem przerwę, słuchając muzyki i wkroczyłem nieśmiało do klasy, gdzie miała mieć miejsce poprawa. Ku mojemu zdziwieniu – wyłączywszy biolożkę – nie było tam nikogo. Na mój widok przyjęła ona sztuczny uśmiech, wskazując miejsce na przeciwko niej i bez zbędnych ceregieli – podała mi test. Zająłem się rozwiązywaniem go, jednakże miałem dużo czasu na tematy około-biologiczne, gdyż nie byłem w stanie napisać prawie nic. Nauczycielka zauważyła, że niespecjalnie sobie radzę, więc spytała:
- Jak Ci idzie, Błażej?
- Szczerze mówiąc, oszczędzę pani długiego czasu sprawdzania – uśmiechnąłem się cwaniacko, w myślach jednak krojąc się na plasterki, że też nie przygotowałem się do poprawy.
Kobieta rzuciła w moją stronę krótkie spojrzenie, wynurzając się spod dziennika, następnie powoli i elegancko wstała, nachylając się nade mną i jakby specjalnie ukazując mi swój niewielki – aczkolwiek w takiej pozycji wyglądający na większy – biust.
- Z czym Ci nie idzie? – spytała.
- Zanudziłbym panią, gdybym zaczął wymieniać – odrzekłem w swoim stylu, obserwując jej uśmiech wynikający z mojego wyraźnego braku wiedzy. Miałem wrażenie, że lubi mężczyzn zachowujących się podobnie do mnie – pewnych siebie i z dystansem, ale nie okazywała tego na lekcji, wstawiając mi jedynkę za jedynką.
W końcu wróciła na swoje miejsce, a ja mogłem w końcu przestać odwracać wzrok od jej cycków, bo nie kołysał mi się na wysokości głowy. Po jakichś dwudziestu minutach pisania, skoncentrowany na jakimś niesprecyzowanym punkcie za oknem usłyszałem delikatny trzask, rozejrzałem się w kierunku źródła dźwięku i zobaczyłem, że długopis siedzącej przede mną nauczycielki leży na ziemi. Wedle wszelkich zasad gentlemaństwa, schyliłem się z krzesła pod biurko, by przekazać ów narzędzie do pisania biolożce. Kiedy sięgałem po przedmiot, zerknąłem w kierunku jej nóg, które były rozkraczone, a pod spódniczką nie było widać majteczek. Zobaczyłem część pięknej, wygolonej cipeczki, po której zmysłowo przejeżdżała palcem, a ja starając się gwałtownie wysunąć spod stołu, uderzyłem o niego głową, błaźniąc się – w moim odczuciu. Na szczęście nauczycielka uśmiechnęła się tylko i gdy siedziałem jak wryty, poszła zamknąć drzwi do klasy, mówiąc:
- Sprawdzian niespecjalnie Ci idzie, a ja od dłuższego czasu nie miałam żadnego mężczyzny. Jeśli tak bardzo zależy Ci na tej trójce na koniec roku, mogę Ci to zagwarantować pod jednym warunkiem. Domyślasz się jakim, prawda?
W głowie przeleciały mi w tym momencie wszystkie konsekwencje seksu z nauczycielką, gdyby to wyszło na wierzch, byłbym obiektem niekrytych drwin wielu rówieśników, ale trzeba było to powiedzieć mojemu nabrzmiałemu już przyrodzeniu, które dzielnie walczyło o „wyjście z klatki”.
- Ale… czy to… wie pani, bezpieczne? – zapytałem, celując w to, czy przypadkiem nie ma szansy na zajście w ciąże przez moją biolożkę.
- Nie będziemy posuwać się tak daleko.
Po dłuższej konsternacji, widocznie zauważyła u mnie wahanie z powodu ewentualnego wyniku tych działań, więc podeszła do mnie, nachyliła się, kładąc rękę na mojej klatce piersiowej i wyszeptała mi do ucha:
- Zadowól mnie raz, a nie będziesz musiał martwić się o ocenę…
W końcu kiwnąłem głową, sądząc, że mogą wyniknąć z tego długotrwałe korzyści, a i seks należy do przyjemnych uczuć. Biolożka nie kazała mi długo czekać, wskoczyła na biurko, przy którym siedziałem, rozłożyła nogi, kładąc mi je na obydwu ramionach i powiedziała, bym wylizał jej cipeczkę. Jak każdy nastolatek, który spędza tygodniowo godziny przed komputerem, oglądając pornosy, wiedziałem, jak to wygląda. Przyssałem się do jej pierożka, delikatnie jeżdżąc po nim językiem. Czułem, jak prężyła na mnie nogi i jak przełykała ślinę, jednocześnie wstrzymując się od krzyku, by nie sprowadzić kogoś do środka. Po dłuższym momencie pieszczenia jej w taki sposób, nieco śmielej podchodząc do całej sprawy, jedną ręką masowałem jej wargi sromowe, a palcem drugiej ręki wszedłem jej prosto w cipę. Nie musiałem być Einstein’em, by zorientować się, że mojej kochance się to spodobało, gdyż wydobyła z siebie cichy pisk, który nie znikał wraz z regularnym wsuwaniem i wysuwaniem palca z jej dziurki. Czułem, jak staje się cała mokra, a jej kobiece soki powoli pokrywają moje palce i twarz. Od dłuższego czasu dociskała moją głowę, zginając nogi i rozprostowując je w ciągłym orgazmie. W końcu doszła do finału, dając upust swojemu krzykowi, który nie trwał jednak długo i nie był zbyt głośny. Biolożka była spocona i już miała się zacząć wycierać chusteczkami i dążyć do zapięcia swojej spódnicy, lecz odważnie powiedziałem, że to jeszcze nie koniec. Moja nauczycielka roześmiała się, mówiąc:
- Przecież to ja mam kartę przetargową, nie będziesz mi tutaj stawiał warunków, młody.
- Jeżeli chcesz, by ktoś ze szkoły się o tym dowiedział, a co gorsza – sztab pedagogiczny – proszę bardzo, możemy na tym skończyć. Ja nie czuję się zaspokojony.
Twarz mojej kochanki została przeszyta przez promień zwątpienia, z pewnością się tego nie spodziewała. Po chwili rzekła, że mam szczęście, że ma dzisiaj dobry humor i innego dnia coś takiego nie przeszłoby, więc przeszliśmy do rzeczy.
Szybko zsunąłem z siebie spodnie, zostając w samych bokserkach i przysuwając się do nauczycielki, zacząłem delikatnie ocierać się o jej wzgórek łonowy. Po momencie pokazałem jej palcem na podłogę, sugerując, by kucnęła. Widocznie odczytała moje intencje, gdyż posłusznie wykonała polecenie, zsuwając z mojego penisa bokserki i biorąc go do ręki, zaczęła nim rytmicznie poruszać. Trzeba przyznać, że miała wyjątkowo wprawną rękę. Minęły około dwie minuty, a raz moje jądra, raz sam drągal nurkował w ustach kochanki. W między czasie zabrałem się za zsuwanie z niej bluzki, przy czym nie okazywała żadnego sprzeciwu. Jej piersi były zamknięte za trochę zbyt małym, białym stanikiem, który wypychał je na zewnątrz. Widziałem, jak falowały razem z jej szybko poruszającą się głową. Nie uprzedziłem jej o tym, że zaczynam dochodzić i skończyłem w jej ustach i na jej piersiach, bowiem z zaskoczenia wysunęła mojego penisa z ust, jednak połykając całą spermę, która z niego wyciekła. Wstając, z pewnością nie przewidywała, że spontanicznie zaplanowałem jeszcze kilka atrakcji, więc położyłem jedną swoją dłoń na jej biuście, drugą ściągając sobie koszulkę. Byłem dosyć dobrze zbudowany, co było średnio widoczne z zewnątrz – godziny spędzone na basenie i boisku procentowały. Biolożka była nadzwyczaj zdziwiona, ale gdy miała zamiar zaprotestować, zafundowałem jej długi, francuski pocałunek. Co śmieszne – był to pierwszy taki wyskok z mojej strony, ale skoro pozwoliła mi na jeszcze, poszło chyba nieźle. Obróciłem ją plecami w moją stroną, chwilę później zsuwając z niej spódniczkę. Przez moment jeździłem penisem po jej pośladkach, pieszcząc dłońmi jej piersi i pizdeczkę. W końcu złapałem za swojego ptaka i brutalnie wepchnąłem go w pochwę mojej nauczycielki, która zamruczała jak kotka i jeszcze bardziej się naprężyła, przechylając się biodrami w moją stronę. Zacząłem wykonywać powolne ruchy, ruszając biodrami od tyłu do przodu. W końcu złapałem rytm i byłem w stanie realizować je znacznie szybciej, obejmując dłońmi wniebowziętą nauczycielką za brzuch. Jej piersi podskakiwały w identycznym tempie, w którym ja uderzałem penisem w jej pochwę, a jej twarz zastygła w grymasie wielkiej rozkoszy. Przesunąłem swoją dłoń wzdłuż jej pasa, kiedy ona przylgnęła do mnie tyłkiem i zacząłem pieścić jej cipkę palcem, opierając się ciałem o biurko, dalej będąc w pozycji stojącej – jedynie się przechyliłem. Zauważyłem, że powoli zaczynam dochodzić po raz drugi, więc przystopowałem na moment, by nabrać sił i podnieść moją kochankę za uda do góry tak, że jej piersi – co prawda obrócone – były na wysokości mojej twarzy. Stopami oparła się o blat biurka i w takiej powykręcanej pozycji zacząłem – standardowo – uderzać penisem w jej pochwę, jednak teraz to ona miała większą rolę do odegrania, unosząc się i opadając, rękoma zapierając się o moje ramiona. Nauczycielka wygięła się tak, by jej potylica opierała się o moje czoło, a pośladki były wypięte w moją stronę, co jeszcze spotęgowało moje podniecenie, że aż jedną ręką chwyciłem za jej pierś. Nie mogąc już dłużej wytrzymać, zarówno pod względem fizycznym, jak i zbliżającego się wytrysku, obróciłem ją na plecy i rzuciłem ją dosyć agresywnie na jej biurko. Uśmiechnęła się do mnie, a ja w tym samym czasie spuściłem się jej na brzuch.
- Chcesz spróbować jeszcze w pupę? – powiedziała, przekręcając się na plecy i klepnąwszy się jednocześnie – dosyć mocno – po pośladku.
- Nie wyobrażasz sobie, jak bardzo – odrzekłem dosyć odważnie, chwytając ją za kostki i przyciągając do siebie. Zanim zacząłem zabawę, złapałem jeszcze za jej własną butelkę wody, którą wepchnąłem jej prosto do cipy, aż po zwężenie. Widocznie bardzo ją to podnieciło, a ja zacząłem pakować ją w dupsko, udami ruszając od czasu do czasu butelką. Nie uważając na to, czy ktoś nas przyłapie, biolożka zaczęła jęczeć bardzo głośno, a ja nie dawałem odpocząć mojemu ptaszkowi, który był już cały czerwony. Kiedy już nie byłem w stanie dalej tak szybko kontynuować seksu, szybciej pracowałem butelką, co z pewnością rekompensowało jej fakt mojego zmęczenia. Teraz szybko przekręciłem ją na brzuch, czując, że to moje ostatnie podrygi, położyłem się na niej – ponownie przekręciłem, z tym, że tym razem w taki sposób, że to ona była na górze, a ja pod nią. Na wysokości jej twarzy kołysało się moja przyrodzenie, które aż prosiło się o wzięcie do ust. Za to ja przeszedłem do konkretów, podhaczając nogi nauczycielki w taki sposób, że ta opadła swoją cipką wprost na moją twarz. Łapczywie dotarłem językiem do jej skarbeńka, wylizując jej wymęczoną pizdę, od czasu do czasu działając jeszcze palcami. Na korytarzu było słychać pokrzykiwanie sprzątaczki, która – co naturalne – zareagowała na dosyć głośne dźwięki nieskrępowanej biolożki, która w tym momencie oblizywała moją pałę do cna, a ja w tym samym czasie nurkowałem języczkiem po jej cudeńku. Obydwoje doprowadzaliśmy siebie do granic niemożliwości, ona zaczęła krzyczeć tak głośno, jak nigdy, mój dech również wzrósł maksymalnie i ja spuściłem się jej do ust po raz ostatni, a ona wylała na mnie całą dawkę swoich kobiecych soków równolegle z trzepotaniem kluczy w zamku i wejściu do środka sprzątającej kobiety…

Dodaj komentarz